Rejestry medyczne wymagają informatyzacji

Autor: Wojciech Kuta/Rynek Zdrowia • • 21 czerwca 2017 11:26

Eksperci są zgodni co do tego, że najbardziej obiektywnym narzędziem monitorowania i porównywania efektów terapii są rzetelne rejestry medyczne. Ich prowadzenie nie będzie jednak możliwe bez sprawnie działających systemów informatycznych.

Rejestry medyczne wymagają informatyzacji
Prof. Marek Gzik, dziekan Wydziału Inżynierii Biomedycznej Politechniki Śląskiej w Gliwicach

W Polsce co prawda jest kilka rejestrów, ale nie gromadzą informacji o jakości leczenia, które pozawalają m.in. uczyć się na wynikach osiąganych przez inne ośrodki. Wyjątkiem jest Krajowy Rejestr Operacji Kardiochirurgicznych (KROK) - podkreślał podczas XXI Konferencji "Jakość w opiece zdrowotnej" (Kraków, 29-30 maja 2017 r.) prof. Rafał Niżankowski z Kliniki Angiologii CM UJ, przewodniczący Rady Akredytacyjnej Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia.

Nie chodzi o wytykanie palcem

Prof. Marek Jasiński, kierownik Kliniki Chirurgii Serca Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu, przypomniał, że Krajowy Rejestr Operacji Kardiochirurgicznych działa od 2006 roku. - Jest obligatoryjny dla wszystkich ośrodków kardiochirurgicznych w naszym kraju. W tej dziedzinie podobne rejestry ma tylko kilka europejskich krajów - podkreślał.

Zwrócił uwagę, że KROK nie tylko gromadzi dane o wszystkich operacjach kardiochirurgicznych. - Stanowi też bardzo dobre narzędzie porównywania wyników osiąganych przez poszczególne ośrodki - nie w celu tropienia błędów lub wytykania kogoś palcem. Chodzi o wymianę doświadczeń, podnoszenie w ten sposób jakości czy eliminowanie z praktyki k linicznej procedur mało skutecznych lub obarczonych zbyt dużym ryzykiem - wylicza kardiochirurg.

- Myślę, że za miesiąc będziemy już mówić o gotowej ustawie o jakości w ochronie zdrowia i bezpieczeństwie pacjenta - zapowiedział podczas krakowskiej konferencji Marek Tombarkiewicz. Przypominał, że założenia do tej ustawy przewidują tworzenie i prowadzenie rejestrów medycznych. Ich celem będzie m.in. "monitorowanie jakości realizowanych świadczeń oraz stymulowanie do jej poprawy".

Roc znie ma pows tawać około pięci u rejes t rów (w pierwszych latach: 2-4). Docelowo ma ich być 60-80. - Ustawa opisze narzędzia do tworzenia rejestrów, a także określi źródła ich f inansowania - podkreśla Marek Tombarkiewicz.

Hal ina Kutaj-Wąsikowska, dyrektor Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia, zaznaczyła, że tworzenie i prowadzenie rejestrów nie będzie możliwe bez sprawnie działających systemów informatycznych w ochronie zdrowia - w skali kraju, regionów oraz we wszystkich placówkach. A z tym cały czas mamy problem.

Zbieramy dużo "elektrośmieci"

Tworzeniu rejestrów oraz innych baz danych w medycynie poświęcona była także jedna z sesji podczas II Kongresu Wyzwań Zdrowotnych (Katowice, 9-11 marca 2017 r.).

Uczestnicy panelu rozmawiali m.in. o tym, czy w ramach realizowanego przez Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia projektu P1 (Elektroniczna Plat forma Gromadzenia, Analizy i Udostępniania Zasobów Cyfrowych o Zdarzeniach Medycznych) powstaną narzędzia pozwalające łączyć dane administracyjne gromadzone przez NFZ z bazami klinicznymi, obejmującymi dane z rejestrów medycznych (m.in. rokowania, czynniki ryzyka, wyniki badań diagnostycznych i terapii).

Kajetan Wojsyk, zastępca dyrektora ds. bezpieczeństwa i współpracy Międzynarodowej CSIOZ, podkreślał, że wiele gromadzonych w Polsce danych medycznych to "elektrośmieci" - informacje, które trudno analizować ze względu na ich niską jakość.

Przypomniał, że Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia nie tworzy żadnych danych: - Natomiast naszym zadaniem jest tworzenie warunków do ich wykorzystywania. Ponadto współtworzymy przepisy, które określają, jakie informacje powinny być gromadzone - wyjaśniał.

Dodał: - W praktyce już od dawna mamy do czynienia z całą siecią przepływów danych. Na przykład lekarz, aby prowadzić praktykę, musi być zarejestrowany w rejestrze podmiotów wykonujących działalność leczniczą. Niestety, wpisy w tym rejestrze cechują się dużą dowolnością - podkreślał dyrektor Wojsyk. - Efekt jest taki, że bardzo trudno jest analizować dane, które nie są gromadzone według jednego standardu i formatu.

Rośnie znaczenie baz medycznych

Prof. Marek Gzik, dziekan Wydziału Inżynierii Biomedycznej Politechniki Śląskiej w Gliwicach, podkreślał, że znaczenie baz danych w medycynie jest coraz większe, między innymi w diagnostyce, a w najbliższym czasie rejestry, służące do budowy informatycznych systemów eksperckich, będą się dynamicznie rozwijały.

- Odpowiednie algorytmy pozwalają na opracowanie systemu, który na bazie informacji z wielu urządzeń diagnostycznych pozwala trafniej def iniować rozpoznanie chorób i na tej podstawie podejmować decyzje dotyczące podjęcia odpowiedniej terapii - mówił prof. Gzik.

- Tego rodzaju wsparcie dla lekarzy będzie coraz bardziej istotne, ponieważ powiększa się obszar wiedzy medycznej. Bazy danych i systemy eksperckie gromadzą informacje pozwalające między innymi uczyć się na doświadczeniach innych ośrodków medycznych i specjalistów - opisywał. - Medyczne bazy danych stanowią też znakomite narzędzie do weryfikacji skuteczności metod leczenia, poprzez porównywanie wyników zastosowanej terapii z wzorcem tworzonym na podstawie informacji zebranych w rejestrze.

Dane trzeba analizować

- Na podstawie brytyjskich baz danych okazało się, że wśród pacjentów wypisywanych ze szpitala w niedzielę występuje dwukrotnie większa śmiertelność 30-dniowa niż wśród osób wypisywanych w pozostałe dni tygodnia. Inny przykład - przeszukiwanie dużych baz danych wykazało, że kobiety przyjmujące statyny rzadziej chorowały na raka piersi - informował prof. Mariusz Gąsior, kierownik III Katedry i Oddziału Klinicznego Kardiologii SUM Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu.

- Oczywiście tego rodzaju "znaleziska" wymagają dalszej analizy oraz weryfikacji, aby miarodajnie określić, jakie są przyczyny stwierdzonych zależności. Warto też rozstrzygnąć, czy przeszukiwaniem zawartości baz powinni zajmować się tylko statystycy, czy jednak w tym procesie mają uczestniczyć lekarze - stwierdził prof. Gąsior.

Odpowiadając na tak postawione pytanie, prof. Marek Gzik przypomniał, że system ekspercki jest zaimplementowanym algorytmem matematycznym opierającym się na sztucznej inteligencji, która nie jest już do końca fikcją.

- Algorytmy matematyczne potrafią się już "uczyć" na podstawie zebranych informacji. Dlatego w tym procesie duża rola przypada matematykom. Natomiast praca lekarzy jest najważniejsza na etapie tworzenia systemu eksperckiego. To lekarze zwracają uwagę na to, które parametry są najbardziej istotne - na przykład dla oceny przyczyn zapadalności na poszczególne choroby - tłumaczył.

- Zatem bez wskazania przez lekarzy czynników istotnych dla danego problemu zdrowotnego, nie zbudujemy właściwego algorytmu matematycznego. To lekarze określają cel budowania danego systemu - dodał prof. Gzik.

Przesadzamy ze sprawozdawczością?

Placówki ochrony zdrowia, lekarze oraz firmy analityczne zajmujące się rynkiem medycznym zwracają się o różnego rodzaju dane czy raporty do Narodowego Funduszu Zdrowia, gdzie podmioty lecznicze sprawozdają ogromną liczbę danych. - Wydaje się, że to właśnie NFZ posiada największą bazę dotyczącą m.in. procedur medycznych - zaznacza prof. Mariusz Gąsior.

Czy jednak wszystkie gromadzone przez Fundusz informacje są potrzebne? Czy potrafimy je należycie analizować, przetwarzać i wykorzystywać, chociażby budując strukturę oraz zakres świadczeń? - Rzeczywiście, zakres oraz liczba danych, które gromadzimy, są ogromne. Są to już miliardy rekordów dotyczących zarówno świadczeń zdrowotnych, jak i leków. Być może potrzebna jest refleksja, które z tych informacji są naprawdę niezbędne - przyznał podczas kongresu w Katowicach Marcin Grabowski, p.o. dyrektora Departamentu, Informatyki NFZ.

Fundusz: chcemy dzielić się danymi

Zwrócił uwagę, że zbiory Funduszu są niedoceniane: - Warto te dane analizować bardziej szczegółowo niż obecnie. Są do tego odpowiednie narzędzia, natomiast wydaje się, że NFZ powinien w większym stopniu udostępniać gromadzone informacje - medyczne i statystyczne - innym podmiotom. Pracujemy już nad tym wspólnie z Ministerstwem Cyfryzacji - poinformował.

- Przykładem udostępnienia danych przez NFZ jest Zintegrowany Informator Pacjenta - dodał Marcin Grabowski, zaznaczając, że pacjenci okazali się dobrym weryfikatorem jakości zasobów informacyjnych Funduszu.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum