Reglamentowana dystrybucja

Autor: Luiza Jakubiak • • 29 września 2014 14:39

Wywóz leków za granicę i ich notoryczne braki spowodowały wprowadzenie przez niektóre firmy farmaceutyczne, których leki najczęściej znikają z rynku, ograniczenia i limitowania dostaw dla farmaceutów. Ci uważają, że takie działania dezorganizują ich pracę.

Reglamentowana dystrybucja

Uczciwi farmaceuci są poszkodowani podwójnie: ledwo wiążąc koniec z końcem, starają się sprowadzić dla swoich pacjentów potrzebne leki, przeżywając przy tym gehennę. Jednocześnie może ich boleć to, że są traktowani jako potencjalni handlarze leków w tzw. odwróconym łańcuchu dystrybucji.

Obok bowiem nielegalnego wywozu leków odbywającego się na dużą skalę, istnieje też proceder odsprzedaży leków przez apteki w małych ilościach - po 2, 3 czy 5 opakowań deficytowego towaru. Jak tłumaczą firmy farmaceutyczne, które wprowadziły obostrzenia w sprzedaży, w sytuacji kiedy nie mają możliwości sprawdzenia intencji farmaceuty, traktują wszystkie podmioty tak samo.

Rozmowa na infolinii

W przypadku jednego z najbardziej deficytowych leków - Clexane, firma Sanofi Aventis wprowadziła ograniczenie w dostępności. Farmaceuta może zamówić jednorazowo do 5 opakowań leku. Co w sytuacji, gdy aptekarz potrzebuje więcej?

- 1 lipca po południu na internetowej stronie firmy Sanofi Aventis złożyłem tzw. zapotrzebowanie na 6 opakowań leku Clexane 40. Tego samego dnia oddzwoniła do mnie przedstawicielka Sanofi Aventis i poinformowała, że "system nie przewiduje, abym otrzymał 6 opakowań Clexane 40 i otrzymam tylko 5 opakowań" - opowiada mgr Mariusz Politowicz, kierownik apteki "Pod wagą" w Pleszewie.

- Podtrzymałem swoje zapotrzebowanie na 6 opakowań - opowiada dalej farmaceuta. - Przedstawiciel firmy zapytał mnie, "czy mam recepty na te 6 opakowań?". Wyjaśniłem, że zgodnie z ustawą Prawo farmaceutyczne oraz dobrymi obyczajami, to ja - magister farmacji i jednocześnie kierownik apteki - jestem od weryfikacji potrzeb swoich pacjentów i swojej apteki. Nie będę tłumaczył się przed osobą zatrudnioną przez producenta, ile leku i dlaczego chcę kupić.

Pacjent okazuje receptę dopiero w trakcie jej realizacji. Zamówienie może złożyć np. telefonicznie, mailowo lub za pośrednictwem choćby obcej osoby. - Nie ma znaczenia czy w danej chwili mam te recepty, czy pacjent przyjedzie z nimi następnego dnia. Ważne jest, że z mojej apteki chce odebrać ten lek. Na te słowa przedstawiciel Sanofi odpowiedziała: "W takim razie otrzyma pan tylko te 5 opakowań, na które pozwala system" - relacjonuje mgr Politowicz. Tak też się stało.

Skuteczna metoda

Monika Chmielewska-Żehaluk, rzecznik prasowy Sanofi Aventis, wyjaśnia, skąd limity na dostawy leków: - Od lat dokładamy starań, aby zapewnić polskim pacjentom dostęp do Clexane, zapewniając zaopatrzenie polskiego rynku na poziomie odpowiadającym zapotrzebowaniu polskich pacjentów, a nawet je przewyższającym. Mimo to od wielu miesięcy obserwujemy zdecydowany wzrost zgłaszania zapotrzebowania ze strony aptek na lek.

Dodaje, że Sanofi nie jest w stanie dostarczać na rynek polski preparatu w nieograniczonych ilościach (również ze względu na fakt, że proces produkcyjny leku jest skomplikowany i długi - wynosi kilkanaście miesięcy) ani zwiększać dostaw na polski rynek, aby zaspokajać w całości zgłaszane potrzeby aptek, przekraczające zapotrzebowanie pacjentów na ten produkt.

Według danych firmy analitycznej PharmaExpert, sprzedaż Clexane przez Sanofi jest o 9% wyższa niż prowadzona przez apteki sprzedaż dla pacjenta. Powodem jest zaangażowanie się części aptek w eksport leków.

- Sanofi musi prowadzić i prowadzi skuteczną politykę dystrybu cyjną, dlatego drogą jednostronnych decyzji określa ilości leków sprzedawanych docelowo poszczególnym aptekom przez hurtownie farmaceutyczne wskazane przez te apteki w taki sposób, aby w jak największym możliwym zakresie zapobiegać powstawaniu braków w ich dostępie i jednocześnie zarządzać racjonalnie zapasami leków w hurtowni Sanofi i planowanymi dostawami leku - dodaje Monika Chmielewska-Żehaluk.

Jej zdaniem, pojawiające się okresowo braki dostępności Clexane w aptekach są poza kontrolą spółki, nie mającej żadnych możliwości prawnych wpływania na sposób dystrybucji produktów przez następne szczeble dystrybucji leków w Polsce.

- Jedynie zmiana prawa w celu dopuszczenia dodatkowych mechanizmów kontroli dystrybucji leków może doprowadzić do zapewnienia poprawy dostępności produktów leczniczych dla polskich pacjentów. Weryfikacja zapotrzebowania na preparat odbywa się na podstawie słownej informacji przekazanej przez apteki, dotyczącej aktualnie posiadanych recept - stwierdza rzecznik.

Recepty z zaczernionymi danymi

Z kolei firma GSK prosi farmaceutów zamawiających deficytowe leki o przysłanie kopii recepty bez danych pacjenta.

- Od 5 lipca 2014 roku, gdy wydałem z apteki większość zapasu Fraxipariny 0,6, usiłuję zakupić brakujące, a potrzebne opakowania leku. Na infolinii pracownik firmy zaczął zadawać mi pytania, czy mam receptę na Fraxiparinę, bo leku aktualnie brakuje i jest dostępny tylko w trybie awaryjnym. Oznacza to zeskanowanie i przesłanie kopii recepty z zasłoniętymi danymi pacjenta, lekarza i świadczeniodawcy, a wtedy Glaxo sprzeda odpowiednią ilość Fraxipariny 0,6 - opowiada swoje perypetie z kolejną firmą Mariusz Politowicz.

Oprócz tego apteka musi przesłać wypełniony formularz. Wysłanie wypełnionego formularza przed godziną 14.00 powoduje dostawę w dniu następnym. Wysłanie formularza po tym czasie skutkuje późniejszą o dobę dostawą.

- Jakakolwiek była przyczyna opóźnienia, działania Glaxo są szczególnie naganne. Zaklejanie na recepcie danych wrażliwych oraz poddawanie się jakiejś pseudokontroli przez anonimowego przedstawiciela producenta uważam za skandaliczne, o łamaniu prawa nie wspominając. Od kiedy producent może kontrolować farmaceutę? - irytuje się mgr Politowicz.

Alokacja

Jak wyjaśnia firma, w przeszłości zdarzały się sytuacje, gdy otrzymane zamówienia zakupu produktów GSK dotyczyły ilości kilkakrotnie przekraczających zwykłe zapotrzebowanie na lek, w szczególności przekraczających faktyczną ilość wynikającą z realizowanych w danej aptece recept.

- Gdyby takie nadwyżkowe zamówienia zostały zrealizowane, wówczas mogłoby zabraknąć produktów GSK dla innych hurtowni i aptek. W efekcie polscy pacjenci nie mieliby dostępu, w ramach realizowanych recept, do potrzebnych, zaordynowanych im przez lekarza leków w wymaganym czasie - wyjaśnia Justyna Czarnoba, rzecznik koncernu.

- Dlatego w celu zapewnienia pacjentom dostępu do naszych produktów podejmujemy niezbędne, umocowane prawnie kroki, w ramach których możemy dokonywać alokacji określonych ilości leków dla klientów. Jest to jednostronna decyzja GSK, limity ustalane są w sposób rzetelny oraz obiektywny, nie dyskryminując żadnego z podmiotów, a ilość dostarczanych produktów jest większa niż wynika z zapotrzebowania pacjentów w Polsce - dodaje.

Informuje, że jeśli apteka zgłasza powtarzający się problem z zakupem leków w swojej hurtowni, istnieje możliwość zamówienia wybranych produktów bezpośrednio w GSK.

- GSK wprowadza na rynek polski ilość opakowań Fraxiparine 0,6 wyższą niż ilość opakowań refundowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia - dodaje Justyna Czarnoba.

Co na to GIF

Paweł Trzciński, rzecznik prasowy Głównego Inspektora Farmaceutycznego, odpowiada: - Jest to doraźne rozwiązanie. Dystrybucja leków musi być reglamentowana. Inspekcja farmaceutyczna sprawdza nadzór nad stanem leku w hurtowniach tak, by były dostępne. To znacznie lepsza sytuacja niż wtedy, gdy leki w ogóle nie były dostępne dla aptek i pacjentów.

Jak zaznacza rzecznik GIF, trwają prace nad systemowym rozwiązaniem zjawiska nielegalnego wywozu leków za granicę, który jest problemem występującym w całej Unii Europejskiej.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum