Raport o szpitalach klinicznych

Autor: WR, PAP • • 16 października 2015 15:53

Brakuje rozwiązań, które uwzględniałyby specyficzny charakter szpitali klinicznych - stwierdza NIK w opublikowanym raporcie, odnosząc się także do działań Ministerstwa Zdrowia. Dlatego m.in. szpitale te generują blisko 1/3 zobowiązań wymagalnych wszystkich zakładów opieki zdrowotnej. Zadłużenie na koniec 2014 r. odnotowano w ponad połowie tego typu jednostek (28 z 41).

Raport o szpitalach klinicznych
Fot. Adobe Stock. Data Dodania: 16 grudnia 2022

Nie ma przepisów określających rolę, jaką mają spełniać szpitale kliniczne w systemie ochrony zdrowia oraz adekwatnych zasad i źródeł ich finansowania - stwierdził NIK w raporcie pokontrolnym.

W dobrej sytuacji finansowej były zaledwie cztery szpitale spośród 12 skontrolowanych. NIK zauważa także, że na koniec 2014 r. 12 z tych jednostek, czyli niespełna 30%, generowało aż 96,5% zadłużenia wszystkich szpitali klinicznych (ponad 554 mln zł).

Jak podkreślają w raporcie kontrolerzy NIK, szpitale kliniczne - łącząc działalność leczniczą z dydaktyczną i naukową - pełnią istotną rolę w systemie ochrony zdrowia; wykonują ponad 25% usług medycznych w Polsce, w tym aż 75% usług wysokospecjalistycznych.

Nie ma ustawy

"Minister Zdrowia słabo wspiera szpitale kliniczne: nie zakończył np. prac nad opracowaniem mechanizmów funkcjonowania szpitali klinicznych, uwzględniających ich szczególną rolę w systemie ochrony zdrowia, wynikającą z prowadzenia, poza leczeniem pacjentów, również działalności dydaktycznej i naukowej" - podkreślił w przesłanym PAP komunikacie rzecznik NIK Paweł Biedziak.

Mechanizmy określające funkcjonowanie szpitali klinicznych - o czym w Rynku Zdrowia pisaliśmy wielokrotnie - miały być zawarte w ustawie dotyczącej tychże szpitali. Prace nad takim projektem trwają od lat.

- Mimo że wszyscy zainteresowani wiedzą o ich szczególnej roli, dyskusja o potrzebie ustawy o szpitalach klinicznych trwa praktycznie od początku lat 90., a więc od czasu, gdy zaczęła się reforma systemu ochrony zdrowia. Efektów wciąż nie ma - mówił nam jeszcze w sierpniu 2014 r. dr Marian Przylepa, dyrektor SP Szpitala Klinicznego nr 4 w Lublinie, jednego z najlepiej zarządzanych w kraju.

Od tamtej pory nic się nie zmieniło. - Ministerstwo Zdrowia nie prowadzi obecnie prac nad przedmiotowym projektem - przyznał rzecznik resortu Krzysztof Bąk, pytany przez nas w lipcu 2015 r. o losy projektu tej ustawy.

- W ubiegłym roku wznowiono rozmowy z Ministerstwem Zdrowia w sprawie konieczności ustalenia odrębnych przepisów prawnych, stanowiących ramy funkcjonowania szpitali klinicznych - mówi nam z kolei prof. Janusz Moryś, przewodniczący Konferencji Rektorów Akademickich Uczelni Medycznych (KRAUM). I wyjaśnia: - KRAUM otrzymał odpowiedź, iż prace nad przedmiotowym aktem prawnym aktualnie nie są kontynuowane.

Trudne partnerstwo szpitala i uczelni

Dominującą rolę w szpitalu klinicznym pełni uczelnia medyczna, co pociąga za sobą określone, najczęściej niekorzystne dla szpitali konsekwencje - stwierdzali inspektorzy NIK we wnioskach raportu dotyczącego funkcjonowania szpitali klinicznych.

To zapewne także jeden z powodów, dla których ustawa dotąd nie powstała.

- Trzeba by uregulować wiele kwestii, np. relację z organem założycielskim, czyli uniwersytetem, a także zakres samodzielności szpitali w ramach uniwersytetu. Trzeba też określić miejsce nauczycieli akademickich w szpitalach. Dla kadry podstawowym miejscem pracy jest uczelnia, a nie szpital - tłumaczył dr Marian Przylepa jeden z powodów, dla których projekt ustawy utkwił w ministerialnych biurkach.

Dodawał: - Nikt tego nie jest w stanie zrozumieć, również organa kontrolne. Ze zdziwieniem kontrolerzy dowiadują się, że dyrektor nie ma wpływu na wybór i zatrudnienie osoby, która prowadzi oddział i wydaje olbrzymie pieniądze. Ustawa musiałaby rozstrzygnąć sprawy kadrowe, w tym sposób zatrudniania dyrektora szpitala. Jest on dowolny, różny w różnych uczelniach. Rektor może z dnia na dzień odwołać dyrektora.

I faktycznie - jak ocenili kontrolujący - potencjał szpitali klinicznych mógłby być lepiej wykorzystywany, ale obowiązujące przepisy utrudniają zachowanie partnerskich stosunków pomiędzy uczelniami medycznymi a szpitalami klinicznymi. Uczelnie pełniąc rolę nadrzędną, prowadzą w szpitalach badania, korzystają z ich sprzętu, zatrudniają tam dodatkowo własną kadrę i organizują studenckie staże - teoretycznie za wszystko płacąc.

W praktyce jednak najczęściej przekazywane szpitalom środki są zbyt małe, żeby pokryć wszystkie koszty. Szpitale zostają więc ze sprzętem do naprawienia, rachunkami do uregulowania i długami do spłacenia.

Kliniczny, czyli droższy

Według kontrolerów brakuje zatem rozwiązań dedykowanych specjalnie szpitalom klinicznym, które uwzględniałyby, że placówki te łączą kilka równorzędnych funkcji: leczniczą, dydaktyczną i naukową. Raport wskazuje m.in. na to, że formalnie zagwarantowana prawna i finansowa odrębność szpitali klinicznych, w rzeczywistości jest ograniczana.

Kontrolerzy zwrócili uwagę na to, że szpitale kliniczne są kosztowniejsze w utrzymaniu niż niekliniczne, bo poza działalnością leczniczą na ich terenie prowadzone są badania i działalność naukowa, m.in. kosztowne szkolenie studentów.

"Droższy jest zazwyczaj także - z uwagi na posiadane, wysokie kwalifikacje - lekarz zatrudniony w szpitalu klinicznym, więc wykonywane przez niego zabiegi czy badania także kosztują szpital więcej. Jednak płatnik, czyli NFZ, tych różnic nie uwzględnia, płacąc za poszczególne świadczenia taką samą kwotę, jak w szpitalu nieklinicznym" - wskazał Biedziak.

NIK ocenia, że różnicę powinna pokrywać uczelnia, m.in. tytułem udostępniania jednostek szpitala na zajęcia dydaktyczne i badawcze: "Tak, aby umowa z uczelnią medyczną nie generowała strat dla szpitala. Tak się jednak nie dzieje. Natomiast minister zdrowia, dokonując podziału środków na dydaktykę kliniczną z pominięciem rzetelnego rozeznania potrzeb szpitali klinicznych, faktycznie usankcjonował przerzucanie kosztów dydaktyki na szpitale".

Jak przyznaje NIK, jednocześnie silny związek szpitali klinicznych ze światem nauki widać w sytuacjach niekoniecznie dla szpitali korzystnych.

"Większość lekarzy zatrudnionych w kontrolowanych szpitalach na podstawie umowy o pracę, posiadała jednocześnie status nauczyciela akademickiego, który uprawnia do stosowania zadaniowego czasu pracy. Utrudnia to zapewnienie nieprzerwanej opieki lekarskiej pacjentom oraz powoduje istotne problemy z zastosowaniem wobec tych osób harmonogramów pracy - wymaganych przez NFZ, jak również przepisów dotyczących pełnienia dyżurów medycznych" - zauważono w raporcie.

MZ zapowiada wzrost wycen

Zdaniem kontrolerów konieczne jest więc m.in. stworzenie odpowiednich instrumentów finansowania działalności medycznej, dydaktycznej i naukowej oraz inwestycyjnej szpitali klinicznych i przeprowadzenie kompleksowej analizy funkcjonowania placówek.

Na temat drobnych zmian, jakie mają nastąpić w systemowym podejściu do szpitali klinicznych, wspomniał niedawno prof. Marian Zembala, minister zdrowia. Podczas niedawnego spotkania w Warszawie ("Polaków Zdrowia Portret Własny 2015", 30 lipca 2015 r.) minister mówił o zapowiadanym już wzroście wyceny świadczeń udzielanych przez instytuty medyczne i szpitale kliniczne.

Poinformował, że wraz ze wzrostem środków wzrosną wymagania, będzie to m.in. 24-godzinna dostępność świadczeń zakontraktowanych i izby przyjęć, posiadanie SOR-u, a także klarowny program dydaktyki i program rezydencki.

- To są już bardzo konkretne działania - dostajesz więcej, bo zasługujesz, ale wymagamy od ciebie więcej - powiedział Zembala.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum