Pytanie roku: Czy można uniknąć nadwykonań?

Autor: Iwona Bączek • • 10 grudnia 2009 14:50

Jednym z kluczowych zagadnień pojawiających się podczas poznańskiej debaty Rynku Zdrowia okazało się - zgodnie z przewidywaniami - finansowanie świadczeń medycznych i tzw. nadwykonania. 16 listopada ruszył kolejny już cykl konferencji Rynku Zdrowia: "System opieki zdrowotnej. Ogólnopolskie problemy - regionalna perspektywa".

Dyrektorzy wielkopolskich placówek ochrony zdrowia mieli okazję do podsumowania najważniejszych wydarzeń i problemów 2009 roku oraz oceny ich wpływu na funkcjonowanie zarządzanych przez nich lecznic.

Jednym z kluczowych zagadnień pojawiających się w debacie okazało się - zgodnie z przewidywaniami - finansowanie świadczeń medycznych i tzw. nadwykonania. Jak poinformował wcze-śniej Wielkopolski Oddział Wojewódzki NFZ, szpitale tego regionu wypracowały dotychczas nadlimity na łączną sumę około 130 mln zł. Dyrektorzy zgodnie oceniają, że dalsze kredytowanie płatni-ka, który nie zwraca szpitalom środków należnych za wykonane świadczenia, skutkuje słabnącą kondycją finansową lecznic i pogarszającą się dostępnością usług medycznych dla pacjentów.

Granice planowania

Menedżerowie próbowali także odpowiedzieć na pytanie, czy można zaplanować potrzeby finansowe szpitala w taki sposób, aby nie generować nadlimitów. Zdaniem Jacka Łukomskiego, dyrektora Szpitala Wojewódzkiego w Poznaniu, można, ale jedynie w przypadku przyjęć planowych. Lecznica ma obecnie nadwykonania na kwotę około 4 mln zł.
- Znacznie trudniej trzymać się kontraktu w zakresie świadczeń ratunkowych - ocenił dyrektor Łukomski. - Ktoś mógłby powiedzieć, że wystarczy sięgnąć po dane z poprzednich lat i na tej podstawie zaplanować zapotrzebowanie. Okazuje się, że nie do końca. Liczba pacjentów ostrych przyjmowanych w naszym szpitalu wzrosła ostatnio bardzo znacząco i informacje z poprzednich okresów na niewiele by się przydały . Najlepszym rozwiązaniem wydaje się uwolnienie urazów tak, jak uwolnione zostały porody.
Krystyna Mackiewicz, dyrektor Szpitala Klinicznego im. Heliodora Święcickiego w Poznaniu, uważa, że istotą problemu jest sposób kontraktowania świadczeń przez NFZ, który powoduje liczne niedokontraktowania w stosunku do faktycznych potrzeb. Nadwykonania w placówce sięgają 3-5% kontraktu.
- Nasze społeczeństwo się starzeje, zatem oczywiste jest, że świadczeń medycznych potrzebnych będzie coraz więcej - zwróciła uwagę dyrektor Mackiewicz. - Nie znajduje to jednak żadnego odzwierciedlenia w wysokości kontraktów, które pozostają na tym samym poziomie. W efekcie mamy nadlimity, a coraz bardziej niezadowoleni pacjenci czekają w coraz dłuższych kolejkach.
Szpital Kliniczny Przemienienia Pańskiego Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu wypracował nadwykonania na kwotę 10 mln zł. Jan Talaga, dyrektor placówki, podkreśla, że na ich wysokość wpływa także wartość środków, jakie lecznica musi przeznaczać na nowoczesne technologie.
- Ponadto wyraźnie widać, że brakuje jednolitej polityki zdrowotnej - mówił dyrektor Talaga. - Społeczeństwo jest coraz starsze i rosnąca liczba starszych pacjentów pokazuje konieczność zmian. Już obecnie brakuje np. OIOM-ów. Odsyłanie chorych też nie jest żadnym rozwiązaniem. Pacjent i tak do nas wróci. Na co nas stać w tej chwili i na co nas będzie stać w przyszłości? Odpowiedź na te pytania należy do Agencji Oceny Technologii Medycznych.
Szpital MSWiA w Poznaniu ma obecnie nadlimity na kwotę 3 mln zł. Połowa z nich to świadczenia ratujące życie.
- Niedawno otrzymałem pismo z NFZ w sprawie pacjenta, który zbyt długo czeka na endoprotezę stawu kolanowego - powiedział Przemysław Daroszewski, dyrektor placówki. - Mogłem odpowiedzieć tylko w jeden sposób: pacjent może być zoperowany natychmiast, jeśli Fundusz za to zapłaci.
Szpital Kliniczny im. Karola Jon-schera w Poznaniu nadwykonań nie wypracowuje: - Wysokospecjalistyczne szpitale dziecięce nie były beneficjentem systemu rozliczeń z NFZ w ramach Jednorodnych Grup Pacjentów, dlatego nie ma u nas mowy o nadlimitach - wyjaśnił Paweł Daszkiewicz, dyrektor lecznicy.

Nadlimity w spółce

Szpital Powiatowy w Rawiczu Sp. z o.o. miał jeszcze niedawno około 700 tys. zł nadwykonań. Obecnie jest to kwota 300-400 tys. zł.
- Zaczęliśmy hamować, kiedy stało się jasne, że NFZ nie zapłaci za wszystko - przyznał Janusz Atłachowicz, prezes spółki. - Ale w czasach, gdy Fundusz płacił za nadlimity, dyrektor unikający nadkontraktów mógł wyjść na tym jak przysłowiowy Zabłocki na mydle…
Agnieszka Pachciarz, prezes Ple-szewskiego Centrum Medycznego w Pleszewie Sp. z o.o., wyjaśnia, że wysokość kontraktu placówki jest historycznie nieprawidłowa i przypadkowa. Oddziały liczące kilkadziesiąt łóżek są finansowane na poziomie odpowiadającym potrzebom składającego się z kilku łóżek pododdziału. W efekcie lecznica ma obecnie 7 mln zł nadwykonań, zachowując jednak przy tym dodatni wynik finansowy. 50% nadlimitów wygenerowały onkologia i kardiologia, które mają najbardziej niedoszacowane kontrakty. Przyzwolenie na nadwykonania na niektórych oddziałach wynika także z analizy kosztów zmiennych.
- My także zaczęliśmy hamować z planowymi przyjęciami, co spowodowało duże niezadowolenie pacjentów - nie ukrywała prezes Pachciarz. - Mamy za sobą wiele trudnych rozmów i czekają nas następne. Dlatego informujemy chorych, aby szukali odpowiedzi na pytanie o przyczyny tej sytuacji w NFZ. Płatnikowi bardzo się ten pomysł nie podoba… Może informacją mógłby służyć osobom odsyłanym ze szpitala również Rzecznik Praw Pacjenta?
Agnieszka Pachciarz podkreśla, że z nadwykonaniami trzeba sobie radzić niezależnie od tego, czy szpital jest SPZOZ-em czy też działa w formule spółki. Z drugiej strony bez nadlimitów trudno rozmawiać z Funduszem o wyższym kontrakcie.
- Jak obecna sytuacja wpłynie na rozwój idei przekształceń? Każdy sam może sobie odpowiedzieć na to pytanie - dodała prezes Pachciarz.

Przekształcenia poczekają?

Wszystko wskazuje na to, że tak właśnie będzie w przypadku Szpitala Wojewódzkiego w Poznaniu. Dyrektor Łukomski przyznaje, że idea przekształcenia lecznicy w spółkę prawa handlowego ostatnio przycichła... - Z tzw. planu B nie skorzystamy: nie mamy zobowiązań publicznoprawnych - wyjaśniał Jacek Łukomski. - Mamy za to zobowiązania cywilnoprawne i w tym zakresie sytuacja staje się trudna, jako że bez zapłaty pozostaje w sumie 9 mln zł za nadwykonania. Od kilku lat placówka wypracowywała zysk, ale obecnie może o nim zapomnieć.
Dyrektor Łukomski przypomniał również, że szpital w poszukiwaniu oszczędności przeprowadził restruktur yzację zatrudnienia i ma za sobą poważne cięcia w administracji. To także okazało się jednak problemem, ponieważ system JGP wymaga większej liczby pracowników…
Do przekształcenia przygotowuje się natomiast ZOZ w Wyrzysku. We wrze-śniu br. rada powiatu podjęła uchwałę o likwidacji SPZOZ-u. Od 2004 r. szpital generuje niewielką stratę wielkości odpisu amortyzacyjnego jednostki.
- Plan B nie jest dla nas, ponieważ nie mamy zobowiązań publicznoprawnych - mówiła Danuta Wojciechowska, dyrektor lecznicy. - Ponadto sam udział w tym projekcie wydaje się karkołom-ną czynnością. Biorąc pod uwagę, że biznesplan na pięć lat to około 50 stron bez załączników, można się zniechęcić.
Od stycznia br. pod wspólnym zarządem działają połączone: ZOZ Poznań Stare Miasto i ZOZ Poznań Nowe Miasto. Zdaniem poznańskiego samorządu, za wcześnie jeszcze na oceny tej konsolidacji, wiele wskazuje jednak na to, że może się ona okazać udanym przedsięwzięciem.
- Przygotowywaliśmy się do jego realizacji przez cały rok - wyjaśniała Elżbieta Dybowska, zastępca dyrektora wydziału zdrowia i spraw społecznych Urzędu Miasta w Poznaniu. - Głównym celem było przeniesienie oddziałów do nowego obiektu oraz stworzenie silnego podmiotu, zdolnego do konkurowania na rynku medycznym i skutecznego w procesie kontraktowania z NFZ. Po dziesięciu miesiącach można powiedzieć, że placówka działa prawi-dłowo i zmniejszają się jej zobowiązania. Nadwykonania, niestety, są.

Porozumienie spółek

W kwietniu br. powstało Wielkopolskie Porozumienie Powiatów i Szpitali Prze-kształconych w Spółki, powołane przez powiaty: poznański, rawicki, pleszewski i wrzesiński w celu współpracy, koordynacji działań i wymiany doświadczeń.
- Porozumienie sprawdza się bardzo dobrze - oceniła prezes Agnieszka Pachciarz. - Chcemy wspólnie przeprowadzać przetargi, co, jak sądzimy, przyniesie nam wymierne korzyści finansowe. Obecnie "bierzemy na tapetę" zakres świadczeń komercyjnych, wokół którego narosło sporo wątpliwości natury formalnoprawnej. Zamierzamy je wyjaśnić, wszystkim nam zależy bowiem, aby komercyjne usługi medyczne stanowiły coraz większy procent przychodów spółek. W przypadku Pleszewa to obecnie zaledwie 3%, ale chcemy to zmienić.
- Planujemy również wspólne kupowanie leków w ramach grupy zakupowej - dodał prezes Janusz Atłachowicz. - Mamy nadzieję, że inne szpitale dołączą do nas, kiedy zobaczą, jak dużo można w ten sposób zaoszczędzić. Sądzę, że spotkamy się wiele razy na wielu różnych płaszczyznach współpracy.

Dłuższe terminy spłaty

Wioleta Błochowiak, wiceprezes zarządu Electus SA, podkreśliła, że wśród modeli współpracy z klientami, które wypracowała firma, coraz większym zainteresowaniem cieszy się model trójstronny, obejmujący współpracę zarówno z wierzycielem, jak i z dłużnikiem.
- Naszymi klientami są szpitale, ich organy założycielskie zainteresowane tzw. planem B lub poszukiwaniem środków na przekształcenia swoich lecznic poza nim oraz wierzyciele, którzy mocno odczuwają kryzys - wyjaśniała Wioleta Błochowiak.
Wiceprezes Electus SA zwróciła też uwagę, że wyraźnie widać tendencję do wydłużania się terminów spłaty zobowiązań. Firmie zdarza się obecnie podpisywać umowy z rozłożeniem spłat na 72 miesiące.
- Dostosowujemy się do potrzeb klienta, dlatego też oferujemy pomoc w pozyskaniu środków na rozwój: np. w przypadku problemów z wkładem własnym przy staraniach o środki z UE, możemy zaproponować pożyczkę lub inną formę dostarczenia kapitału - dodała Wioleta Błochowiak.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum