Proszę koszty na stół

Autor: Piotr Wróbel • • 08 kwietnia 2009 09:12

Ministerstwo Zdrowia i NFZ zapowiadają nowy projekt dotyczący rachunkowości zarządczej prowadzonej przez szpitale. Placówki medyczne korzystające ze środków publicznych będą miały obowiązek prowadzenia rachunku kosztów udzielanych świadczeń oraz dostarczania odpowiednich sprawozdań resortowi zdrowia.

Proszę koszty na stół

Tak przewiduje projekt zmian w Ustawie o świadczeniach opieki zdrowotnej. Pracują nad nim Agencja Oceny Technologii Medycznych, NFZ i resort zdrowia.

Na skierowanym do konsultacji społecznych dokumencie jako termin wprowadzenia nowelizacji w życie widnieje data 1 stycznia 2010 roku.

- Wspólnie z Agencją Oceny Technologii Medycznych przygotowujemy projekt dotyczący analiz kosztowych i myślę, że ma on szanse na wdrożenie jeszcze w tym roku. Środki na realizację tego zadania są już zarezerwowane - powiedział niedawno prezes NFZ Jacek Paszkiewicz w wywiadzie dla Rynku Zdrowia.

Bezcenna wiedza

Zarówno resort zdrowia, jak i NFZ przywiązują dużą wagę do powodzenia tych wielkich rachunków. Tak zdobywana wiedza jest wręcz bezcenna, bo dałaby płatnikowi podstawy do urealnienia wycen procedur, a szpitalom możliwość benchmarkingu. Fundusz wraz z AOTM planują wypracowanie szablonu ankiety, obejmującej koszty poszczególnych zdarzeń medycznych i zbudowanie odpowiedniego oprogramowania, służącego do liczenia kosztów. Takie narzędzie informatyczne funkcjonowałoby najpierw w kilkudziesięciu szpitalach.

Jak tłumaczy nam z-ca prezesa ds.medycznych NFZ Jacek Grabowski, dokładniej rzecz biorąc, istnieją trzy odrębne projekty, ale ukierunkowane na ten sam cel: poznanie realnych kosztów w ochronie zdrowia. Pierwszy z nich, o charakterze legislacyjnym, przygotowywany przez Ministerstwo Zdrowia, zakłada ustawowy obowiązek sprawozdawania danych kosztowych przez wszystkie szpitale wraz z nadejściem kolejnego roku. Drugi - to pilotaż bardziej zaawansowanego liczenia; weźmie w nim udział co najmniej 40 szpitali, które będą w stanie prowadzić rachunek kosztów według poprawionej już w NFZ klasyfikacji ICD-9, nie tylko w rozbiciu na ośrodki kosztów (oddziały szpitalne), ale i grupy zdarzeń, w sposób - co bardzo ważne - pozwalający na porównanie tych danych. Trzeci projekt - tzw. Euro DRG, realizowany przez reprezentantów dziesięciu państw UE - zmierza do wypracowania modelu zmian w systemie DRG, tak aby możliwe stało się prowadzenie benchmarkingu pomiędzy szpitalami w Europie.

Najpierw pilotaż

Najszybszych, praktycznych efektów można się spodziewać po wspomnianym pilotażu opartym na opanowaniu sztuki rachunkowości zarządczej. Zebrane dane mają posłużyć do tworzenia wiarygodnych i reprezentatywnych dla polskich szpitali opracowań dotyczących ponoszonych kosztów. To z kolei m.in. pozwoli NFZ na optymalne kształtowanie taryf.

Prezes NFZ Jacek Paszkiewicz przyznaje, że wiedza o rzeczywistych kosztach procedur w szpitalach jest płatnikowi bardzo potrzebna.

Niestety, dziś sytuacja wygląda mniej więcej tak: przychodzi do Funduszu konsultant z dwoma zaprzyjaźnionymi dyrektorami szpitali i mówi: "Ta procedura jest źle wyceniona, bo NFZ płaci 51 zł za punkt, a powinien płacić 57 zł". My pytamy, skąd taka właśnie wycena. "Bo takie mamy koszty" - pada odpowiedź.

Gdy jednak przychodzi do sprecyzowania, co w skład tych kosztów wchodzi, z konkretami bywa problem - mówił nam prezes NFZ.

Jeden standard

Warto przypomnieć, że szersze przygotowania do takich zmian w ustawie, które zobowiązywałyby szpitale do obowiązkowego liczenia kosztów procedur, Agencja Oceny Technologii Medycznych prowadziła już w 2007 roku. Zabrano się wtedy za pilotażowe liczenie kosztów ostatecznie w 21 wytypowanych szpitalach.

AOTM wybrał spośród dużej liczby jednostek ochrony zdrowia te, które chciały (w umowie zagwarantowano poufność danych) i były w stanie przedstawić dane finansowe przygotowane w oparciu o jeden, porównywalny standard.

Jak zauważa Józef Stępień, ekspert AOTM, weryfikacja uzyskanych wyników i tak nie była prosta. Ostatecznie pilotaż wykazał, że istnieją bardzo duże różnice w kosztach procedur między szpitalami.

Sięgały one nawet kilkuset procent, co wynikało głównie z odmienności technik zastosowanych podczas realizowania procedur. Ale nie tylko. Okazało się również, że decydował o tym także sposób naliczania kosztów pośrednich.

Dane pod korcem

Jak dotąd, szpitale niechętnie dzieliły się z płatnikiem informacjami dotyczącymi kosztów. - Nie sądzę, aby chciały coś ukryć przed płatnikiem, raczej przed konkurencją - uważa ekspert AOTM. - Mówimy o danych handlowych i patrząc z tego punktu widzenia, powinny one pozostać poufne. Natomiast pozbawione identyfikacji zakładu mogą być przedmiotem analizy, stanowiąc cel edukacyjny.

Wtedy każdy dyrektor szpitala zainteresowany takimi danymi jest w stanie je porównać i wyciągnąć wnioski korygujące działalność zarządczą.

Kiedy w 2007 roku pytaliśmy dyrektorów szpitali: czy chętnie podzieliliby się z innymi danymi dotyczącymi kosztów procedur, większość z nich odpowiadała, że... nie. Ekspert rynku medycznego Adam Kruszewski, który sam kiedyś próbował zainteresować zarządzających ideą benchmarkingu, tłumaczył nam wówczas, skąd taka reakcja: - Dyrektorzy wielu szpitali dawali do zrozumienia, że wiedza o kosztach i miejscu ich jednostki w szeregu oparta na benchmarkingu nie na wiele się przyda, bo o tym, kto dostanie kontrakt, decyduje, kto kogo zna, a nie prowadzenie księgowości zarządczej.

Potrzebny benchmarking

Dzisiaj, jak się wydaje, dominuje już inny pogląd. Wiele jednostek zabiega o to, aby wziąć udział w pilotażu, m.in.

Pleszewskie Centrum Medyczne Sp. z o.o. (do niedawna Szpital Powiatowy).

Tam koszty liczą skrupulatnie od wielu lat i jak twierdzą, nie mają nic do ukrycia. - Przecież drobiazgowe wyliczenie kosztów i przedstawienie ich podczas negocjacji to najważniejszy argument, który trafia do płatnika, gdy rozmawiamy o kontraktach - mówi Tadeusz Stefaniak, z-ca dyrektora ds.administracyjno-ekonomicznych w pleszewskim szpitalu.

Dodaje, że szpital po każdych zakończonych negocjacjach z NFZ prowadzi jeszcze weryfikację rachunków księgowości zarządczej. Na bieżąco zaprowadzane są karty technologiczne dla nowych procedur. Jak przyznaje dyrektor Stefaniak, informacje o tym, jakie koszty ponoszą inne szpitale, realizując procedury, krążą w obiegu nieoficjalnym i są do zdobycia, ale to nie to samo co rzetelna analiza ujęta w formę biuletynu dostępnego wszystkim zainteresowanym.

A porównywanie się z innymi na zasadach benchmarkingu to dobry sposób, aby poprawić zarządzanie.

Liderzy poszukiwani

Pilotaż, który ma się stać wstępem do bardziej szczegółowego liczenia kosztów procedur w ochronie zdrowia jest w zasadzie uzgodniony co do zasad i czeka na formalną decyzję i zgodę Ministerstwa Zdrowia. W jego projekt wpisane są zachęty, które dają szpitalom bonusy za współpracę przy sprawozdawaniu potrzebnych danych.

Są nimi np. szkolenia, które AOTM chce finansować dla zespołów kosztowych ZOZ, a w perspektywie także dostęp do opracowanych już danych porównawczych.

NFZ rozważa też możliwość certyfikowania szpitali.

Andrzej Musiałowicz, z-ca dyrektora ds. systemów ochrony zdrowia w AOTM, podobnie jak prezes Jacek Grabowski z NFZ, nie chce przesądzać, jak dużo szpitali weźmie udział w projekcie: - Problem polega na tym, że obserwujemy bardzo zróżnicowany poziom, jeśli chodzi o rachunek kosztów ZOZ. Takich szpitali, które mogą prowadzić rachunek kosztów w sposób przez nas oczekiwany, nie jest wiele - przyznaje.

W ocenie praktyków, aby ruszyć z dobrze realizowanym pilotażem, a potem szerzej, nie ma innej drogi, jak wyłonienie wyselekcjonowanej grupy szpitali, które już potrafią prowadzić rachunki na oczekiwanym poziomie. - Z czasem, kiedy inne szpitale dostrzegą, że wiedza dotycząca kosztów jest istotna, ci liderzy będą ich szkolić - mówi dyrektor Musiałowicz z nadzieją na "pączkowanie" dobrej praktyki rachunkowości zarządczej w ochronie zdrowia.

Ku rentowności

Według ekspertów, istotne jest, aby zebrane dane pozwoliły płatnikowi ustalić taką relację przychodów do kosztów, która będzie uzasadniona ekonomicznie i do zaakceptowania przez świadczeniodawców.

Wiceprezes Jacek Grabowski zaznacza jednak: - Chcę wyraźnie podkreślić, że nie chodzi tu o to, żeby wtedy płacić wszystkim na poziomie poniesionych kosztów, bo są one bardzo zróżnicowane pomiędzy szpitalami czy oddziałami.

Rzecz raczej w tym, aby ustalić pewien poziom rentowności, który jest do zaakceptowania przez większość szpitali czy oddziałów w ramach specjalności.

Jeśli część z nich będzie nierentowna, to trzeba będzie zadać pytanie dlaczego i poszukiwać przyczyny.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum