Program już jest

Autor: Jacek Janik • • 24 czerwca 2010 11:42

Specjaliści w Śląskim Centrum Chorób Serca jeszcze w tym roku chcą rozpocząć przeszczepianie płuc u cierpiących na mukowiscydozę

Śląskie Centrum Chorób Serca w Zabrzu jest jedynym ośrodkiem w Polsce, który w sposób efektywny dokonuje transplantacji płuc. Pozostałe ośrodki - w Szczecinie, Poznaniu i Warszawie, które mają licencję na wykonywanie tego typu operacji, ciągle się do nich przygotowują. Te przygotowania, zdaniem prof. Mariana Zembali, dyrektora zabrzańskiego Centrum, trwają zbyt długo.

Dlaczego tylko Zabrze? - W wielu ośrodkach są chirurdzy, którzy potrafiliby taką operację wykonać, a także bronchoskopię. Ale żeby prowadzić ten program, potrzebna jest interdyscyplinarność.

Konieczne są umiejętności: chirurgiczne od strony jamy opłucnej, kardiochirurgiczne, żeby w razie potrzeby zastosować krążenie pozaustrojowe, transplantacyjne polegające na wiedzy o lekach immunosupresyjnych. Potrzebny jest dobry anestezjolog, który ma opanowane różne techniki anestezji - tłumaczy doktor Jacek Wojarski, kardiochirurg, który od pięciu lat prowadzi nadzór nad programem transplantacji płuc w zabrzańskim SCCS.

- Sądzę, że właśnie tego brakuje innym ośrodkom - interdyscyplinarności i możliwości koordynacji pracy w jednym miejscu wielu specjalistów - dodaje dr Wojarski.

Ostrożność pulmonologów

- Rzeczywiście nasz ośrodek nie dokonał jeszcze żadnego przeszczepu płuc.

Przymierzamy się do tego już od dawna, ale jestem w tej materii bardzo ostrożnym optymistą - mówi prof. Wojciech Dyszkiewicz, szef Kliniki Torakochirurgii w Wielkopolskim Centrum Pulmonologii i Torakochirurgii.

- Dlaczego program przeszczepiania płuc jeszcze u nas nie ruszył? Problem jest bardzo złożony i składa się na niego wiele przyczyn. Po pierwsze brak odpowiedniej liczby dawców, ale i paradoksalnie - odpowiednio długiej listy biorców, a ona jest podstawą całego tego systemu. Po drugie ostrożność w kierowaniu chorych na transplantacje płuc wynikająca z częstszych aniżeli w przypadku innych narządów niepowodzeń wczesnych i odległych.

Wśród innych przyczyn prof. Dyszkiewicz wymienia złożoność sytuacji psychologicznej chorego i opiekującego się nim lekarza: - O ile chory transplantowany na serce, na nerki czy wątrobę znajduje się w stanie skrajnej niewydolności, będąc prawie w "przedśmiertnym uścisku", o tyle chorym w takim stanie nie mogą być transplantowane płuca - zaznacza profesor. - U nich przeszczepienie musi zostać wykonane w okresie określonej wydolności całego ustroju chorego. Są to chorzy, którzy mają wprawdzie dyskomfort życiowy, ale funkcjonują. Poza dusznością, którą likwidują tlenoterapią lub ograniczeniem aktywności ruchowej, żyją w miarę sprawnie.

Decyzję o transplantacji w ich przypadku trzeba podjąć dostatecznie wcześnie, gdyż nie można przewidzieć często dramatycznego załamania chorego, które uniemożliwia już wykonanie przeszczepienia płuca.

- Proszę się wczuć w rolę lekarza, który ma pod opieką takiego chorego, odwiedza go, rozmawia z nim i decyduje się - "na zimno", w oparciu o swoją prognozę - skierować chorego na zabieg. Łącząc to wszystko, można powiedzieć, że nie tylko brak dawców i mała liczba biorców, niedostateczna świadomość konieczności takiego leczenia odpowiednio wcześniej, ale także ostrożność pulmonologów, wynikająca z niepewności co do dalszych losów chorego, powodują ograniczenia w kierowaniu chorych do przeszczepienia - dodaje profesor Dyszkiewicz.

Kiedy jest to konieczne

Przeszczep płuc jest ratunkiem dla tych, u których uszkodzenie płuc lub serca doprowadziło do niewydolności oddechowo-krążeniowej, a wszystkie metody zachowawcze okazują się nieskuteczne.

Do tej pory wykonano w SCCS w ciągu czterech lat 41 transplantacji płuc u 39 chorych. Z prostego rachunku wynika, że dwie osoby zostały poddane retransplantacji.

- W tym roku wykonaliśmy trzy przeszczepy płuc. W minionych latach średnio wykonywaliśmy ich 10 rocznie. Czy to jest dużo, czy mało? Ile osób oczekuje na przeszczep? Na te pytania odpowiedź jest trudna. Ciągle jeszcze lekarze uznają przeszczep płuc za eksperyment lub nie mają świadomości takiej możliwości leczenia.

Szacujemy, że potrzeba jeszcze około trzech lat, żeby wiedza na ten temat została szeroko rozpowszechniona - stwierdza Jacek Wojarski.

Dane o liczbie przeszczepów i ich skuteczności, o których informuje SCCS, budzą wśród lekarzy coraz większe zaufanie.

Bariery

Rozwój programu transplantacji płuc napotyka bariery. Pierwszą jest brak odpowiedniej wiedzy wśród lekarzy.

Drugą - brak dawców. Obie starają się pokonywać lekarze z SCCS. Z jednej strony starają się docierać wszędzie z informacjami na ten temat. Z drugiej biorą aktywny udział w procesie tworzenia stanowisk lokalnych koordynatorów w całej Polsce.

- Jeździmy po całym kraju, szkoląc przyszłych koordynatorów. Są to zarówno lekarze, pielęgniarki, jak i specjaliści w zakresie medycyny ratunkowej. Mogę potwierdzić, że szkoli się duża grupa, sale na wykładach są pełne. Jednak jest także kwestią czasu, zanim wszystko to okrzepnie i przybierze pożądany efekt, co przełoży się na liczbę pobieranych organów - mówi doktor Wojarski.

Efekty tej pracy są coraz bardziej widoczne. Zdaniem doktora Marka Ochmana, który w zespole doktora Wojarskiego zajmuje się kwalifikowaniem do przeszczepień pacjentów, do Zabrza napływa coraz więcej ankiet oraz przybywa kierowanych tu pacjentów.

Światowe tendencje

Pierwsza, historyczna operacja jednoczesnego przeszczepienia serca i płuc przeprowadzona została przez zespół kierowany przez profesora Mariana Zembalę w 2001 roku. Chory, u którego dokonano tej transplantacji, do dzisiaj żyje i znakomicie funkcjonuje.

- Później położyliśmy nacisk na rozwój osobnych przeszczepień płuc i serca.

Jest to trend światowy - przeszczepień jednoczasowych robi się coraz mniej.

Wynika to z tego, że potencjalnie tymi narządami można uratować trzech chorych - jednego sercem i dwóch płucem - stwierdza doktor Wojarski.

- Jednak od ubiegłego roku wykonujemy także przeszczepienia obu płuc. Tak postępuje się w chorobach, w których jest to nieodzowne. To nasz kolejny krok milowy w zbliżeniu się do transplantacji u chorych na mukowiscydozę. Jest to o tyle istotne, że dotyczy młodych osób, w przedziale wieku 20-25 lat, którzy cały czas są wysyłani na operacje za granicę.

Mukowiscydoza

jest chorobą uwarunkowaną genetycznie, ogólnoustrojową, atakującą wiele układów i narządów. Organizm produkuje lepki śluz, który powoduje zaburzenia we wszystkich narządach posiadających gruczoły śluzowe, przede wszystkim w układzie oddechowym, pokarmowym i rozrodczym.

Objawia się głównie przewlekłą chorobą układu oddechowego - śluz zakleja oskrzela i oskrzeliki, utrudniając oddychanie. Chorzy cierpią także na niewydolność enzymatyczną trzustki oraz następowe zaburzenia trawienia i wchłaniania. Mukowiscydoza wciąż pozostaje chorobą nieuleczalną. Możliwe jest jedynie łagodzenie objawów. Dzięki zastosowaniu odpowiednich leków i nowoczesnej aparatury można znacząco wydłużyć życie chorych.

Dla tych w najcięższym stanie jedyną szansą jest przeszczepienie płuc.

Specjaliści w Śląskim Centrum Chorób Serca jeszcze w tym roku chcą rozpocząć przeszczepianie płuc u chorych na mukowiscydozę.

- Obserwując to, co się dzieje na świecie, zaproponowaliśmy, aby ci chorzy byli leczeni w odrębnym mikroszpitalu przeznaczonym tylko dla nich. To tylko z pozoru drogi pomysł. Doświadczenia zagraniczne pokazują, jak wielkim zagrożeniem dla innych pacjentów są chorzy z mukowiscydozą. Cierpiący na tę chorobę są zakażeni szczepami bakterii odpornymi na wszystkie znane dzisiaj antybiotyki. Jeżeli inny chory się zarazi takim szczepem, to znajdzie się w bardzo niebezpiecznej sytuacji - wyjaśnia doktor Wojarski.

Z analiz przeprowadzonych w zabrzańskim Centrum wynika, że przeznaczenie dodatkowych środków na wybudowanie osobnego mikroszpitala dla chorych z mukowiscydozą w sumie okaże się korzystne pod względem ekonomicznym. Zapobiegnie rozprzestrzenianiu się wieloopornych szczepów bakterii i zagnieżdżeniu się ich na terenie szpitala.

Centrum Transplantacji Płuc

Propozycja Śląskiego Centrum Chorób Serca dotycząca budowy nowego Centrum Transplantacji Płuc została pozytywnie oceniona przez resort zdrowia. Koszt inwestycji wyniesie 118 milionów złotych - Ministerstwo Zdrowia ma przekazać 30 mln złotych, a pozostałe środki mają pochodzić z funduszy unijnych.

- Złożyliśmy odpowiednie programy i aplikacje, aby pozyskać środki unijne na realizację tego przedsięwzięcia. W lipcu powinno się okazać, czy otrzymamy te pieniądze. Jestem dobrej myśli - mówi prof. Marian Zembala.

Według szacunkowych danych na mukowiscydozę cierpi w Polsce około 1700 osób (z czego zarejestrowanych jest ok. 1400). Na 2500 dzieci jedno rodzi się z tą chorobą. Każdego roku około 20 młodych ludzi między 10.

a 25. rokiem życia umiera. W ocenie specjalistów z SCCS, istnieje potrzeba około 10 przeszczepień płuc rocznie u chorych na mukowiscydozę.

- Zasadnicza pomoc dla tych osób powinna polegać na tym, żeby niwelować różnicę, która dzieli Polskę od krajów wyżej rozwiniętych, gdzie średni czas przeżycia chorych z mukowiscydozą wynosi około 35 lat, a w Polsce określany jest między 20 a 25 lat. Dużo jest jeszcze u nas do zrobienia w zakresie poprawy opieki nad tymi chorymi. Za granicą wykonuje się przeszczepy przede wszystkim osobom powyżej 35. roku życia - mówi doktor Wojarski.

Zdaniem doktora Marka Ochmana, ta różnica wynika przede wszystkim ze zbyt późnego wykrywania choroby w naszym kraju: - Późne rozpoznanie to niezliczona liczba różnych infekcji u tych pacjentów.

A kiedy choroba zostaje już rozpoznana, ci chorzy w trakcie leczenia nie mają izolatek, nie mają odpowiedniej rehabilitacji. To wszystko różni nas od krajów, gdzie wyniki w leczeniu mukowiscydozy są dużo lepsze - stwierdza dr Marek Ochman.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum