Problemy sercowe

Autor: Ryszar Rotaub • • 01 marca 2011 10:11

Batalia o pieniądze z NFZ dla trójmiejskich oddziałów kardiologii

Problemy sercowe
Dwa oddziały kardiologii w publicznych placówkach w Gdańsku, które nie podpisały kontraktów na 2011 r., nie będą zlikwidowane - dziennikarzy zapewnili 12 stycznia przedstawiciele Pomorskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ oraz samorządu województwa, któremu podlegają obie lecznice.

Kiedy zamykaliśmy to wydanie Rynku Zdrowia, bez kontraktów na kardiologię pozostawały Pomorskie Centrum Traumatologii i Szpital Studencki w Gdańsku.

Natomiast Szpital Morski im. PCK w Gdyni musi się zadowolić 2,7 mln zł. 28 grudnia ub.r. pomorski NFZ podjął decyzję w sprawie finansowania w 2011 roku oddziałów kardiologicznych w Trójmieście w ramach uzupełniającego konkursu ofert.

Nikt nie jest zadowolony. Nawet dr Michał Szpajer, ordynator oddziału kardiologii Szpitala Morskiego, który otrzymał na 2011 rok niewielką kwotę.

Jest ona jednak znacznie niższa od ubiegłorocznego kontraktu, więc w 2011 r. ktoś inny będzie musiał przyjąć ok. 3 tys. pacjentów.

A miał być rozwój...

- Na bazie oddziału kardiologii i poradni kardiologicznej przy Szpitalu Morskim tworzyliśmy ośrodek leczenia niewydolności serca. Zadanie zapisano w programie Zdrowie dla Pomorzan, bowiem niewydolność krążenia w naszym regionie i w ogóle w Polsce staje się pierwszoplanowym problemem kardiologicznym - Michał Szpajer opowiada o zaprzepaszczonej szansie na rozwój. Jego oddział czeka teraz walka o przetrwanie.

Prawie 15 mln zł, na które liczyły wspomniane marszałkowskie lecznice, otrzymały Pomorskie Centra Kardiologiczne SA dla swych placówek w Wejherowie i Starogardzie Gdańskim.

Mariusz Szymański, rzecznik Pomorskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ, ocenia tę decyzję z punku widzenia całego regionu i odrzuca "trójmiejską optykę". Dla płatnika wygląda to tak: na Pomorzu w ciągu roku dochodzi do ok. 9 tys. ostrych zawałów serca, 125 tys. osób cierpi na chorobę wieńcową i niewydolność serca. Rocznie pod opieką trójmiejskich oddziałów dysponujących prawie setką łóżek jest ok. 5 tys. pacjentów.

Rzecznik podkreśla zatem, że w wyniku zawarcia kontraktów z nowymi podmiotami poszerzyła się w regionie dostępność wysokospecjalistycznych usług kardiologicznych, co przy obowiązywaniu zasady "złotej godziny" w przypadkach stanów wieńcowych jest niezwykle istotne.

Fundusz: wygrali lepsi

- Pojawiły się nowe podmioty, które oferowały nowoczesny sprzęt i świetną kadrę, w związku z czym dostały kontrakty. Dlatego też inne placówki otrzymały mniej pieniędzy albo w ogóle nie mają kontraktu - zaznacza Mariusz Szymański.

Dyrektor wydziału zdrowia Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego Jerzy Karpiński po tym, gdy okazało się, że całą pulę zgarnęły Pomorskie Centra Kardiologiczne, kalkulował, iż niewielkie pieniądze z "dogrywki" Fundusz podzieli na trzy. Potem marszałkowskie lecznice zasili obiecane przez prezesa NFZ dodatkowe 5 mln złotych i jakoś przetrwają 2011 rok. Zabiegał o nie m.in. Michał Owczarczak, wicewojewoda pomorski odpowiedzialny za bezpieczeństwo zdrowotne mieszkańców. Na początku grudnia 2010 r. zorganizował spotkanie dotyczące trójmiejskich oddziałów kardiologicznych i interweniował u minister zdrowia oraz prezesa NFZ w ich sprawie.

Bez wyjścia?

Dla Szpitala Studenckiego brak kardiologicznego kontraktu może oznaczać poważne problemy, gdyż w jego skład wchodzą tylko trzy oddziały: chirurgiczny, chorób wewnętrznych oraz właśnie kardiologiczny. Nie wiadomo, czy placówka przetrwa, gdy ten ostatni oddział zostanie zamknięty.

Z kolei wicedyrektor PCT w Gdańsku Zbigniew Krzywosiński 29 grudnia ub.r.

w Dzienniku Bałtyckim powiedział wprost, że nie ma wyjścia - trzeba natychmiast zlikwidować oddział kardiologii. Jest jednak szansa, że tak się nie stanie.

12 stycznia br. w Gdańsku marszałek województwa Mieczysław Struk spotkał się z Barbarą Kawińską, pełniącą obowiązki dyrektora Pomorskiego Oddziału NFZ.

Po spotkaniu przyznała ona, że "nie ma dodatkowych pieniędzy na funkcjonowanie oddziałów, ale zostały wypracowane metody ich dofinansowania, żeby tych oddziałów nie likwidować, by mogły one funkcjonować w strukturach szpitali".

Szczegółów planu ratunkowego dla kardiologii nie ujawniono. Jednak według marszałka Struka, na przełomie lutego i marca ogłoszony zostanie jeszcze jeden konkurs na usługi kardiologiczne i wtedy oddziały ze Szpitala Studenckiego i Pomorskiego Centrum Traumatologii otrzymają kontrakty do końca roku.

Wyjaśnił, że do tego czasu oddziały powinny funkcjonować normalnie i w sposób ciągły.

- Zabiegi ratujące życie będą w pełni finansowane, a pozostałe procedury będą opłacane z innej puli pieniędzy - powiedział Mieczysław Struk.

Wsparcie poprzez internę

- Obecnie rozpatrywana jest wersja polegająca na tym, żeby dofinansować oddziały internistyczne w Szpitalu Studenckim dla Szkół Wyższych i w Pomorskim Centrum Traumatologii - poinformował nas 19 stycznia Mariusz Szymański, rzecznik POW NFZ. - Pacjenci, którzy de facto leżeliby na kardiologii, byliby rozliczani na podstawie procedur internistycznych, a więc według bardzo podobnych stawek.

I dodaje: - Aby ratować oddziały kardiologiczne w gdańskich szpitalach, będziemy działali w porozumieniu z Urzędem Marszałkowskim i innymi władzami.

18 stycznia z prezesem NFZ spotkali się: dyrektor pomorskiego oddziału Funduszu, wicemarszałek i wicewojewoda pomorski. - Wyjaśniali wszystkie nieporozumienia, szukali sposobu wyjścia z sytuacji. Przeważyła opcja, o której mówiłem: finansowanie kardiologii poprzez internę. Podkreślam, nie oznacza to, że pacjenci kardiologiczni przebywaliby na oddziałach internistycznych - dodaje Mariusz Szymański.

Zaznacza, iż dzięki takiemu rozwiązaniu można uniknąć ogłaszania dodatkowego konkursu dla kardiologii, do którego stanąć mogą inne podmioty i w rezultacie zabrać pieniądze gdańskim szpitalom.

- Pieniądze, którymi można wzmocnić kardiologię, będą pochodziły od nas, z POW NFZ - informuje rzecznik. - Jeśli chodzi o termin ich przekazania, to trzeba zaznaczyć, że pod koniec stycznia rozpocznie się w oddziale analiza finansowa, pierwsze podsumowanie kontraktowania.

Być może w połowie lub jeszcze na początku lutego zagwarantujemy środki dla kardiologii. Po zakończeniu bilansu będzie można więcej powiedzieć.

Mogą przyjmować pacjentów

Nie ma zagrożenia dla osób z chorobami serca, które korzystały z pomocy medycznej oddziałów kardiologicznych Pomorskiego Centrum Traumatologii i Szpitala Studenckiego w Gdańsku.

Pacjenci mogą zgłaszać się do placówek, mimo że nie podpisały one umów z NFZ - czytamy w komunikacie Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego w Gdańsku.

Chorym, którzy zgłoszą się do wspomnianych lecznic, udzielona zostanie pomoc. Również personel tych placówek nie ma powodu do niepokoju. Nie przewiduje się bowiem ograniczania liczby łóżek ani redukcji zatrudnienia - takie deklaracje padły podczas spotkania, które 21 stycznia odbyło się w Pomorskim Urzędzie Wojewódzkim.

W rozmowie na temat problemów oddziałów kardiologicznych uczestniczyli: wojewoda pomorski Roman Zaborowski, wicewojewoda Michał Owczarczak, marszałek województwa pomorskiego Mieczysław Struk, wicemarszałek Hanna Zych-Cisoń. Narodowy Fundusz Zdrowia reprezentowała Barbara Kawińska, p.o.dyrektora pomorskiego oddziału NFZ.

W spotkaniu uczestniczył również dyrektor Wydziału Zdrowia Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego Jerzy Karpiński oraz przewodniczący Rady POW NFZ Piotr Skrzyniarz.
Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum