Jacek Wykowski | 09-11-2017 12:43

Problem tylko teoretyczny?

Jeśli popatrzymy na liczbę skarg związanych z dyskryminacją pacjentów nieheteroseksualnych przez lekarzy, problemu właściwie nie ma. Zarówno NFZ, jak i Naczelny Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej NIL nie zarejestrowały tego typu zgłoszeń, a sześć skarg do Rzecznika Praw Pacjenta w roku 2016 to wyjątek potwierdzający regułę.

Czy zatem społeczność LGBT (Lesbijek, Gejów, Biseksualistów, Transseksualistów) nie ma podstaw do niepokoju? Nie do końca. Z zapytanych przez nas trzech instytucji, do których osoba nieheteroseksualna może zgłosić przypadek dyskryminowania w ochronie zdrowia, jedynie Rzecznik Praw Pacjenta przyznał, że takie skargi były - dwie pisemne i cztery telefoniczne, wszystkie w roku 2016. W roku bieżącym sygnałów nie ma.

- Pacjenci nie są skłonni do składania skarg, bo wiąże się to z ujawnieniem swojej orientacji na kolejnych szczeblach i ryzykiem dyskryminacji. Dlatego w oficjalnych danych sygnałów o nieprawidłowościach jest bardzo mało - mówi Rynkowi Zdrowia Marcin Rodzinka, ekspert ds. zdrowia Kampanii Przeciwko Homofobii (KPH).

Badań jak na lekarstwo

Badań stricte w tym obszarze mamy niewiele. Z krajowych jest analiza Rzecznika Praw Obywatelskich "Równe traktowanie pacjentów - osoby nieheteroseksualne w opiece zdrowotnej" (2014), którą oparto na dwóch badaniach jakościowych: "Wiedza lekarzy w trakcie specjalizacji w zakresie równego traktowania osób nieheteroseksualnych w praktyce lekarskiej’’ (BioStat, 2012 r., 11 wywiadów pogłębionych z lekarzami) oraz "Równe traktowanie w percepcji osób nieheteroseksualnych w obszarze opieki zdrowotnej" (Laboratorium Badań Społecznych, 2013 r., 15 wywiadów indywidualnych i 6 grupowych z osobami LGBT).

Mamy ponadto raport Fundacji Trans-Fuzja o sytuacji osób transpłciowych w ochronie zdrowia z roku 2015 (101 respondentów). Własne analizy i monitoring prowadzi też Kampania Przeciw Homofobii. Można ponadto natknąć się na badania robione wśród studentów medycyny nt. postaw wobec osób nieheteronormatywnych.

Z badań europejskich warto wymienić sprawozdanie Agencji Praw Podstawowych Unii Europejskiej (FRA) pt. "Ujęcie zawodowe: wyzwania w zakresie równości osób LGBT" (Professionally speaking: challenges to achieving equality for LGBT people) z roku 2016. Podstawą przedstawionych ustaleń są rozmowy z 1039 urzędnikami oraz specjalistami w zakresie egzekwowania prawa, kształcenia i opieki zdrowotnej w 19 państwach europejskich - w tym z Polski.

Rapor t FRA wykazał, że najwięcej dyskryminacji jest w ochronie zdrowia. Rozmowy z lekarzami i pracownikami instytucji zdrowotnych pokazały, że duża część z nich wciąż jest skłonna uznawać homoseksualność za chorobę, a transpłciowość za zaburzenie psychiczne. Wśród krajów, w których "personel medyczny powszechnie uznaje homoseksualność za patologiczny problem" - obok Bułgarii, Węgier, Łotwy, Rumunii i Słowacji - raport wymienia też Polskę.

Skali nie znamy

Dr Agnieszka Żok z Katedry Nauk Społecznych Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu podczas seminarium RPO (październik 2014) będącego częścią projektu "Pełny dostęp - edukacja dla sektora ochrony zdrowia" stwierdziła:

"Najpoważniejszym problemem pacjentów nieheteroseksualnych jest występująca powszechnie heteronorma - jako jedyna i właściwa. Pojęcie heteronormy zdefiniowane zostało (…) jako powszechnie występujące założenie orientacji heteroseksualnej u każdego z pacjentów. (…) Traktowanie pacjentów zawsze jako heteronormatywnych może utrudnić lub zupełnie odwieść pacjenta od ujawnienia swojej prawdziwej orientacji seksualnej, nawet w przypadkach, kiedy jest to konieczne. Heteronorma jest najczęściej występującym rodzajem dyskryminacji, nie musi wiązać się z negatywnym czy agresywnym nastawieniem do osób LGBT. Wypływa ona z silnie zakorzenionych norm społecznych".

- W Polsce - w przypadku osób LGBT - najczęściej dochodzi do naruszania prawa pacjenta do godności, informacji. To niestosowne czy obraźliwe komentarze ze strony personelu medycznego, niedotrzymywanie tajemnicy lekarskiej czy sytuacje, gdy partner/ partnerka nie może uzyskać informacji o stanie zdrowia osoby tej samej płci - mówi Marcin Rodzinka z KPH.

Dodaje, że zdarzają się nieformalne sugestie, by tacy pacjenci leczyli swoją orientację. Kobiety homoseksualne słyszą z kolei "radę", by spróbowały seksu z mężczyzną. - Bywa, że homoseksualizm jest utożsamiany przez lekarzy z pedofilią. Znane są mi przypadki warunkowania udzielenia świadczeń przez stomatologów okazaniem przez osobę homoseksualną negatywnego wyniku testu na HIV. Mamy też sygnały od osób transpłciowych, że lekarze pytali o możliwość sfotografowania ciała - bynajmniej nie do dokumentacji medycznej - konstatuje.

Ciekawe spostrzeżenie ma prof. Jan Hartman, kierownik Zakładu Filozofii i Bioetyki Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego. - W całej dyskusji powinniśmy pamiętać, że niektóre osoby LGBT są bardzo przewrażliwione i doszukują się przejawów dyskryminacji tam, gdzie ich nie ma - mówi.

Radzi, by do takich zgłoszeń nie podchodzić bezkrytycznie, gdyż pacjenci LGBT co jakiś czas spotykają się z przejawami dyskryminacji na różnych polach i u niektórych - szczególnie tych mniej odpornych psychicznie - może rodzić się także złudne poczucie homofobii czy transfobii.

Prawo swoje, a personel swoje

- Przede wszystkim problem z ewentualną dyskryminacją osób nieheteroseksualnych w przestrzeni ochrony zdrowia staje się aktualny wtedy, gdy w roli bliskiej osoby pacjenta występuje np. partner homoseksualny, który nie korzysta z takich praw jak faktyczna rodzina. Jest to najbardziej bolesne zwłaszcza dla mężczyzn homoseksualnych. W przypadku kobiet prawdopodobnie jest w tym obszarze trochę lepiej, bo trudniej je zidentyf ikować jako parę (inne nazwisko "siostry" można wytłumaczyć zamążpójściem - przyp. red.) - mówi Rynkowi Zdrowia prof. Hartman.

Zgodnie z art. 9 ust. 3 ustawy o prawach pacjenta, pacjent może wskazać dowolną osobę, co do której wyraża zgodę na udzielenie jej informacji o swoim stanie zdrowia. Podobne rozwiązanie wynika z treści art. 31 ust. 2 ustawy o zawodzie lekarza. Stanowi on, że lekarz może udzielić informacji innym osobom za zgodą pacjenta.

Zgodnie z ustawą o prawach pacjenta za osobę bliską dla chorego uznaje się także osobę pozostającą we wspólnym pożyciu lub osobę wskazaną przez pacjenta. Ponadto zgodnie z art. 16 ust. 2 Kodeksu Etyki Lekarskiej lekarz, w przypadku chorego nieprzytomnego, może udzielić dla jego dobra niezbędnych informacji osobie, co do której jest przekonany, że działa ona w interesie chorego.

Według RPO głównym problemem jest przede wszystkim naleganie pracowników służby zdrowia, by upoważniani do informacji o stanie zdrowia pacjenta i do dostępu do dokumentacji medycznej byli tylko członkowie rodziny, a nie partnerzy tej samej płci.

Jedyna nadzieja w edukacji?

Prof. Hartman zaznacza, że zjawisko dyskryminacji osób LGBT to jeden z bardzo wielu tematów bioetycznych. Podkreśla, że cały czas trzeba tę kulturę bioetyczną podnosić - tworząc dobre regulacje, odpowiednie wzorce zachowań, właściwe praktyki. W jaki sposób?

- Trzeba szkolić studentów medycyny i lekarzy z zakresu bioetyki, przyjmować i adaptować sprawdzone już regulacje bioetyczne z Zachodu. W przypadku realnych nadużyć należy głośno o nich rozmawiać i wyciągać wnioski - wskazuje.

Marcin Rodzinka z KPH przyznaje, że polscy lekarze mają słabo rozwinięte kompetencje komunikacji z pacjentem w ogóle. Problemy nasilają się, gdy mamy do czynienia z sytuacjami niestandardowymi. Według eksperta przyczyną takiego stanu jest m.in. brak odpowiedniej edukacji na poziomie studiów.

- Sami już doświadczeni lekarze przyznają, że młodzi studenci są kompletnie nieprzygotowani do rozmów z pacjentami o seksualności. Mam na myśli nie tylko osoby LGBT, ale np. pacjentów onkologicznych w średnim wieku - mówi przedstawiciel KPH.