Prestiż w górę

Autor: Piotr Wróbel • • 28 września 2011 09:40

Lekarze oceniają pielęgniarki i położne lepiej niż one siebie...

Prestiż w górę
Fot. Adobe Stock. Data Dodania: 16 grudnia 2022
Nawet zacni profesorowie zwykli mawiać, że pielęgniarki i położne to sól systemu ochrony zdrowia - bez nich nie może funkcjonować żaden szpital i POZ. Są po prostu nie do zastąpienia. Podobne zdanie ma także statystyczny Kowalski, bo podczas przeprowadzonego przez Centrum Badania Opinii Społecznej sondażu ankietowego (styczeń 2009 r.) stawiał pielęgniarki i położne na czwartym miejscu wśród zawodów, które cieszą się największym poważaniem - zaraz za profesorem uniwersytetu, strażakiem i górnikiem.

W przytoczonym badaniu duży szacunek dla pielęgniarek i położnych deklarowało aż 77% respondentów. To bardzo ciekawe i optymistyczne dane, zważywszy, że jeszcze 10 lat wcześniej w ten sam sposób o tej grupie zawodowej wyrażało się 55% ankietowanych.

A co o swojej pozycji zawodowej i społecznej sądzą same pielęgniarki i położne?

A tu zaskoczenie

Są wobec siebie dużo bardziej surowe w ocenach niż pacjenci, a nawet i lekarze (!). O opinię na ten temat poprosiło je Centrum Kształcenia Podyplomowego Pielęgniarek i Położnych (CKPPiP)*.

Ponad połowa pań jako średnią oceniała pozycję swojego zawodu zarówno w środowisku społecznym, jak i wśród innych zawodów medycznych. Jedynie co piąta uznała, że ta pozycja jest wysoka.

Tylko zdaniem 39% pytanych ich praca zyskała wyższy status wśród zawodów medycznych w ciągu ostatnich 10 lat, a 35% badanych dostrzegło w ostatniej dekadzie rosnącą pozycję wykonywanego zawodu w środowisku społecznym.

- Byłam nieco zaskoczona wynikami tego badania ankietowego - mówi nam socjolog, dr Barbara Kot-Doniec, dyrektor CKPPiP. - Sądziłam, iż panie będą się wyżej oceniać. To świadczy o tym, że same nie doceniają swojej wartości, pomimo podwyższanych kwalifikacji i wiedzy, a także nowych możliwości, jakie daje im ustawowo zagwarantowana samodzielność w wykonywaniu zawodu.

Faktycznie, z roku na rok, poprawia się wykształcenie pielęgniarek i położnych. Za kilka już lat w systemie ochrony zdrowia będą pracować wyłącznie absolwenci studiów wyższych - z tytułem licencjata lub magistra. Wyższe wykształcenie, jakim mogą się szczycić, sprawia, że jesteśmy świadkami tworzenia nowego zwyczaju: wiele pielęgniarek nie ukrywa, że woli, by - właśnie przez szacunek dla zawodu - pacjenci nie zwracali się do nich "siostro".

- Zwracanie się do nas "siostro" jest już raczej zarezerwowane dla osób w starszym wieku - przyznaje pytana przez nas o ten niuans mgr Beata Ostrzycka, konsultant krajowy w dziedzinie pielęgniarstwa rodzinnego.

- Nie, nikt z tego powodu się nie obrazi, ale będzie paniom miło, jeśli pacjenci zechcą dostrzec, że pielęgniarki uzupełniają swoje wykształcenie lub są absolwentkami szkół wyższych.

Inni konsultanci, pytani o pozycję tej grupy zawodowej, przypominają, że studia magisterskie na kierunku pielęgniarskim są realizowane na uniwersytetach medycznych.

- Pielęgniarki, podobnie jak absolwenci innych kierunków studiów wyższych, mają możliwości podnoszenia specjalistycznych kwalifikacji, pełnienia kierowniczych funkcji, jak i zdobywania stopni i tytułów naukowych - zwraca uwagę doc. Danuta Dyk, konsultant krajowy w dziedzinie pielęgniarstwa anestezjologicznego i intensywnej opieki.

Ze strzykawką w ręce

I rzeczywiście, w przekonaniu pielęgniarek i położnych atutem w dużym lub bardzo dużym stopniu wpływającym na ich pozycję zawodową jest m.in. ukończenie kształcenia podyplomowego. Tak uważa większość (74%) respondentów odpowiadających na ankietę CKPPiP. Przedstawiciele tych zawodów coraz bardziej doceniają też swoją samodzielność. Ponad 80% ankietowanych przez CKPPiP jest zdania, iż udzielanie świadczeń leczniczych bez konieczności uzyskania zlecenia lekarza wzmacnia ich pozycję w środowisku zawodów medycznych.

To jeden z ustawowych filarów nowego wizerunku profesji, który już przekłada się na rosnący prestiż zawodu pielęgniarskiego.

Jak jednak przyznaje Beata Ostrzycka, na razie niewiele pielęgniarek korzysta z możliwości uzyskania samodzielności zawodowej poprzez pracę na własny rachunek, choć taka droga zawodowej kariery już nie jest nowością, bo została dopuszczona przepisami w 1999 roku.

Zdaniem konsultant, zapewne i dlatego pielęgniarka wciąż jest przede wszystkim postrzegana jako osoba ze strzykawką, działająca na zlecenie lekarza. Rzadkością jest jeszcze widok businesswoman z torbą pielęgniarską w ręce, która nie tylko samodzielnie wykonuje świadczenia lecznicze, ale i samodzielnie podpisuje kontrakty z NFZ, prowadzi własny gabinet.

- Panie nie tyle obawiają się samodzielności, co odpowiedzialności, jaką trzeba przyjąć na siebie za realizowane zadania: świadczenia diagnostyczne, pielęgnację, edukację zdrowotną - wylicza konsultant.

Dodaje: - Poza tym, jak sądzę, wiele pań pielęgniarek woli mieć nad sobą parasol ochronny w postaci umowy o pracę, nawet nieco mniej zarabiać, ale z przekonaniem, że można wyjść do domu o w miarę ustalonej porze.

To łatwiejsze niż zatrudnianie innych i branie odpowiedzialności za siebie i pracowników wykonujących świadczenia na rzecz pacjenta.

Jak samodzielność zagwarantowana i przypieczętowana ustawą o zawodach pielęgniarki i położnej wpłynęła w praktyce na pozycję w środowisku tych pań, które miały odwagę, ale i możliwości, pracy na własny rachunek?

Koordynująca i założycielka grupowej praktyki pielęgniarskiej i położnych podstawowej opieki zdrowotnej w Gołdapi Krystyna Bacewicz (33 lata pracy w zawodzie, obroniony w 2008 roku licencjat) przekonuje, że już nie umiałaby pracować inaczej. Ogromnie ceni sobie samodzielność. Nim wspólnie z koleżankami z pracy założyła grupową praktykę, pracowała, podobnie jak inne panie, na podkontrakcie u lekarza POZ.

- Tam nasza rola ograniczała się do wykonywania zleceń lekarskich. Nie miałyśmy tak bliskiego jak teraz kontaktu z pacjentem. Zajmowałyśmy się przypadkiem, nie chorym, tak naprawdę niewiele wiedząc o jego problemach - mówi otwarcie pani Krystyna.

Partner czy intruz

Teraz sama układa plan swojej pracy wraz z koleżankami na trzy dni naprzód.

Dwa weekendy w miesiącu zajęte ma na kształcenie, jeden - na udział w akcjach profilaktycznych, jeden - dla siebie. W tygodniu, od poniedziałku do piątku, wizyty u pacjentów w domach: zastrzyki, kroplówki, pielęgnacja, patronaże, edukacja - poradnictwo dotyczące np. zdrowego stylu życia dla osób z cukrzycą, z problemem kardiologicznym.

Gabinet pielęgniarski dostępny i czynny od ósmej do osiemnastej.

- Chyba lubią nas tutaj - mówi Krystyna Bacewicz, powracając do tematu prestiżu w środowisku. NFZ upominał, że nie przedłuży kontraktu, jeśli nie będą miały gabinetu na parterze. Pani Krystyna znalazła młode małżeństwo budujące dom. Dostarczyła im ustawę dotyczącą wymogów gabinetów dla pielęgniarki POZ. Przygotowali na parterze kompleks pomieszczeń, nawet przed terminem.

Pielęgniarki wynajmują, młodzi z czynszu spłacają kredyt. - To byli obcy mi ludzie, mimo to porozumieliśmy się - zaznacza koordynator praktyki grupowej.

O współpracy z lekarzami mówi prawie w samych superlatywach. Prawie, bo kiedy zaczynały praktykę, tylko jeden lekarz POZ nie życzył sobie, aby przychodziły w sprawach pacjentów. - Chciałabym, żeby wszyscy lekarze tak współpracowali, jak lekarz chirurg, jeden z lekarzy rodzinnych, lekarze ze szpitala. Traktują nas jak partnerów - opowiada pani Krystyna o doświadczeniach ze swojego terenu.

Tłumaczy: - Zdarza się, że nie potrafię sama pomóc pacjentowi. Wiem, że jest zapisany do lekarza, który ignoruje mnie jako pielęgniarkę, więc zwracam się do internisty pracującego na oddziale. Przedstawiam problem, on poświęca mi swój czas, pewne rzeczy podpowiada. Zdarza się, że proponuje, żeby ten pacjent się do niego zgłosił podczas dyżuru.

Lekarze dobrze o...

Te i podobne działania w codziennej pracy pielęgniarek połączone z wiedzą i kompetencjami zauważa i nasz statystyczny Kowalski, i lekarze. Aż 45% lekarzy, którzy wypełnili ankietę CKPPiP** oceniło, że pozycja pielęgniarek w środowisku zawodów medycznych jest wysoka, 11% uznało ją nawet za bardzo wysoką, a tylko 37% za średnią.

- Pielęgniarki nie mają tak wysokiej samooceny. To zaskoczenie, bo okazuje się, że to właśnie lekarze najlepiej oceniają pielęgniarki jako partnerów w pracy, poza tym lekarze oceniają pielęgniarki lepiej niż one siebie - dzieli się z nami refleksją dyrektor Barbara Kot-Doniec.

Respondenci w środowisku zawodowym cenią pielęgniarki (w kolejności ważności czynników) przede wszystkim za profesjonalizm, uznanie pacjentów, uczciwość i rzetelność zawodową. Aż ponad 60% z nich przyznaje, że na taką ich ocenę ma wpływ wykonywanie zadań przez położne i pielęgniarki w ramach praktyki indywidualnej lub grupowej; w opinii prawie 80% respondentów duży wpływ na wzmocnienie pozycji zawodowej pielęgniarek ma kształcenie podyplomowe.

Pacjenci też chwalą

Pacjenci też mają dobre zdanie o pielęgniarkach i położnych. Według udostępnionej nam - jeszcze nie publikowanej - ankiety CKPPiP***, 38% pacjentów uznaje pozycję społeczną pielęgniarek za wysoką lub bardzo wysoką; o położnych w ten sposób wypowiada się 30% badanych. Tych, którzy widzą tę pozycję jako średnią, jest 43% (dotyczy pielęgniarek) i 35% (dotyczy położnych).

Te dane kontrastują nieco z doniesieniami medialnymi, z których wynika, że pielęgniarki i położne czują się niedoceniane. Zapewne tak - gdy mowa o wynagrodzeniach. One same, wypowiadając się na potrzeby ankiety CKPPiP, wzrost wynagrodzeń uważają za trzeci czynnik, który mógłby wzmocnić ich status w środowisku medycznym i społecznym.

Zdaniem naszych rozmówców, na dostrzegalny, mimo wszystko, wzrost zawodowej i społecznej pozycji pielęgniarek i położnych ma wpływ i ustawodawstwo, które potwierdza ich kompetencje.

Podobnego zdania są wszyscy konsultanci.

Mgr Leokadia Jędrzejewska, konsultant w dziedzinie pielęgniarstwa ginekologicznego i położniczego, też się spodziewa, że ostatnio wydane akty prawne będą miały znaczący wpływ na prestiż położnych.

- Rozporządzenie ministra zdrowia z września 2010 r. dotyczące standardów opieki okołoporodowej wskazało lekarza ginekologa-położnika i położną jako równorzędnych do świadczenia usług wobec kobiety w ciąży fizjologicznej. Są opisane procedury, standardy, które wyraźnie precyzują, kto za co odpowiada. Wynika z nich, że nawet w szpitalach klinicznych to położna, niekoniecznie lekarz, może odbierać poród fizjologiczny - przypomina konsultant, przyznając jednak realistycznie, że praktyka może jeszcze nierzadko odbiegać od tych standardów.

Patrząc wstecz, 39% pacjentów ankietowanych przez CKPPiP było przekonanych, że przez ostatnie 10 lat pozycja zawodowa pielęgniarki wzrosła, 28% sądziło tak o pozycji zawodowej położnych. Czy ten "ranking" społecznego szacunku zwyżkuje? Na dane z trwającej właśnie dekady będziemy oczekiwać z wielką ciekawością...

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

    Najnowsze