Precyzja mile widziana

Autor: Wojciech Kuta • • 28 kwietnia 2011 10:09

Rozmowa z Markiem Wójcikiem, zastępcą sekretarza generalnego Związku Powiatów Polskich, ekspertem ds. zdrowia ZPP

Precyzja mile widziana
Rynek Zdrowia: - Ustawa o działalności leczniczej budzi obawy samorządów, szczególnie wojewódzkich, wynikające m.in. ze skali zobowiązań, które mają przejąć w procesie przekształcania SPZOZ-ów. Czy te obawy są uzasadnione?

Marek Wójcik:
- Nie należy tej ustawy traktować w kategoriach strachu.

Jednostki samorządu terytorialnego są elementami władzy publicznej, zatem prawo nie może być dla nas źródłem obaw. Ta ustawa jest natomiast wyzwaniem i cieszy nas, iż rząd je podejmuje. Z jednej strony nowe regulacje pozwolą na rozwiązanie pewnych problemów, które narastały od wielu lat - m.in. dotyczących struktury świadczeniodawców - i to jest pozytyw.

Samorządy otrzymają bowiem nowe instrumenty w zakresie nadzoru i kontroli nad placówkami oraz przekształceń ich formy organizacyjno-prawnej.

Nie brakuje jednak w tej ustawie wielu rozwiązań kontrowersyjnych.

Na pewno można się było spodziewać większego finansowego wsparcia procesu przekształceń. Będziemy też oczekiwać kolejnych regulacji oraz doprecyzowania niektórych rozwiązań, które obecnie nie są do końca jasne. Myślę, że wiele razy będziemy jeszcze dyskutować o tej ustawie nie tyle z powodów merytorycznych, ale czysto legislacyjnych i prawnych.

- Czy to poprawianie będzie możliwe w drodze wydania rozporządzeń doustawy?

- Nie. Problem dotyczy zapisów, które są nieprecyzyjne, ale nie dają delegacji do rozporządzeń.

- Na przykład?

- Kwestia definicji statusu przedsiębiorcy i podmiotu prowadzącego działalność gospodarczą - tu panuje naprawdę spory terminologiczny galimatias, który może się stać powodem wielu spraw sądowych. Ustawa nie jest bowiem legislacyjnie dopieszczona i stanowi zbiór różnych propozycji nie do końca ze sobą spójnych.

Natomiast z punktu widzenia samorządów powiatowych - zawsze nasz opór wywołują regulacje wkraczające w autonomię - używając już nowej terminologii - "podmiotów prowadzących działalność leczniczą". Do głównych przyczyn perturbacji w naszym systemie ochrony zdrowia zaliczam bowiem ingerencję z poziomu centralnego szczebla w pewne obszary zarządzania placówkami, jak kształtowanie wynagrodzeń czy określanie czasu pracy.

Do tych kwestii odnosi się także Ustawa o działalności leczniczej. Niestety, tego rodzaju pokazywanie palcem, komu i ile mamy płacić, od lat pochłania wszelkie nadwyżki pojawiające się w systemie.

To zarządzający podmiotami powinni odpowiadać za finanse i zatrudnienie, ale muszę mieć ku temu szeroki wachlarz narzędzi.

- Samorządowcy nie ukrywają, że przejęcie zobowiązań publicznych ZOZ-ów to- w największym skrócie - przerzucenie, m.in. na barki powiatów, nowych zadań, bezwskazania źródeł ich sfinansowania.

- Zastrzeżenia Związku Powiatów Polskich wobec ustawy dotyczą także zapisów regulujących przekształcenia SPZOZ-ów. Skala finansowego wsparcia tych procesów - jak już wspominałem - jest niewielka, choć korzystniejsza niż w planie B. Plusem w stosunku do tego planu jest także znaczne uproszczenie samej procedury przekształceń, której nie musi już poprzedzać długotrwała i złożona likwidacja publicznego ZOZ-u.

Jednak znowu w swoisty sposób faworyzuje się tych, którym przez wiele lat udało się nie spłacać zobowiązań publicznoprawnych. Są takie szpitale, które mają 20-30 mln zł zadłużenia wobec ZUS-u czy Urzędu Skarbowego, co szefom wielu innych lecznic nie mieściłoby się w głowie.

Za niekonstytucyjne uważam przepisy, które wiążą uzyskanie pomocy publicznej z konkretnym terminem, czyli końcem 2013 roku, i to w sytuacji, kiedy podmioty trzecie mogą opóźnić spełnienie przez nas warunków do uzyskania tejże pomocy.

Skąd mam na przykład wiedzieć, że uda mi się uzyskać w odpowiednim czasie wpis w sądzie rejestrowym?

Polem kompromisu w tej sprawie może być wymóg złożenia wniosku oraz spełnienia innych warunków do końca 2013 r., ale tylko wtedy, gdy wszystkie inne podmioty uczestniczące w tym procesie będą przestrzegały zapisów prawa.

- Ustawa nie przewiduje w zasadzie żadnych sankcji za niepodjęcie przez organ założycielski decyzji o przekształceniu SPZOZ-u. To dobrze?

- Może to stwarzać pewien kłopot, nie tyle jednak dotyczący samorządów - których funkcjonowanie jest regulowane innymi przepisami ustrojowymi - co placówek klinicznych. Sam jestem bardzo ciekawy sposobu egzekwowania np. od uczelni medycznych zapisów o przekształceniach w odniesieniu do szpitali uniwersyteckich.

Praktycznie nie ma mechanizmów, które nakazywałyby senatowi uczelni podjąć np. uchwałę o zmianie formy prawnej funkcjonowania szpitala, dla którego dana uczelnia jest organem założycielskim.

Dlatego nasz związek występował o doprecyzowanie tego, co dokładnie oznacza "uporczywe łamanie przepisów prawa" - czy jeśli np. rada powiatu nie podejmie uchwały, bo, załóżmy - trzy razy nie udało się uzyskać wymaganej większości głosów - to już jest owo uporczywe łamanie przepisu?

- Jak widać, diabeł tkwi, tradycyjnie, w szczegółach... Niedawno wskazywał pan na swoiste "psucie Kodeksu spółek handlowych" za sprawą niektórych zapisów Ustawy o działalności leczniczej. Na czym polega ta kolizja ustawy z kodeksem?

- Na szczęście kilka zapisów w trakcie prac nad projektem ustawy udało się zmienić, np. spółkę będzie można dzielić. To dobra wiadomość. Nadal jednak mamy w ustawie ingerencję w autonomię spółek prawa handlowego, m.in. podnosi się bariery w głosowaniu, wciąż też preferowana jest pozycja udziałowca publicznego.

Może to spowodować, że w samorządach nie będzie się opłacało tworzyć spółek, w których właścicielami chciałyby zostać podmioty niepubliczne. Wiąże to nam ręce w sytuacji, gdy będziemy zamierzali wprowadzić do spółki inwestora prywatnego.

- Jakie jeszcze ważne konsekwencje dla samorządów niesie nowa ustawa?

- Daje samorządom większe kompetencje, jeśli chodzi o nadzór i kontrolę, ale z drugiej strony nakłada na nas szerszy zakres odpowiedzialności, którą dzielić się będziemy ze spółkami. Uważam, że w powiatach damy sobie z tą ustawą radę łatwiej niż w innych samorządach.

Zwykle powiat ma jeden, dwa szpitale i oczywiście mniej oddziałów niż jednostki podlegające samorządom wojewódzkim.

Jesteśmy też bardziej elastyczni oraz - nie boję się tego powiedzieć - w dziedzinie przekształceń zrobiliśmy w powiatach najwięcej. Proszę pamiętać, że w formie spółek działa już ok. 100 spółek, dla których organem założycielskim był powiat.

Paradoksalnie, Ustawa o działalności leczniczej jest dla nas dobra także i z tego powodu, że - chcemy czy nie - musimy szpitale powiatowe doprowadzić do poziomu pozwalającego skutecznie funkcjonować w warunkach wolnorynkowej konkurencji. Na razie nad publicznymi placówkami jest rozłożony parasol ochronny, ale nie obronimy się przed otwarciem rynku, bo pewne preferencje wobec podmiotów publicznych kiedyś się skończą.

Muszę jednak przyznać, że i samorządy wojewódzkie zrobiły w ostatnich latach wiele, aby ich szpitale funkcjonowały znacznie lepiej. Dużo lecznic wojewódzkich to obecnie placówki świetnie wyposażone, ze znakomitą kadrą. Ponadto samorządy wojewódzkie dysponują potężnym atutem: mają w swoich regionach po ok. 20-40 podmiotów, czyli możliwość efektywnego konsolidowania zasobów, co przyniesie ogromne oszczędności.

- Niektórzy menedżerowie mówią o potrzebie wprowadzenia do ustawy szczegółowych zapisów dla szpitali przekształcanych w spółki, uwzględniających specyfikę działalności leczniczej, w której – oprócz wyniku finansowego - ważna jest misja ratowania zdrowia i życia. Co sądzi pan o propozycjach m.in. okresowego zwolnienia szpitalnych spółek z podatku dochodowego od osób prawnych?

- Nie jest dobrze, że w naszym kraju środki publiczne ciągle kieruje się przede wszystkim w miejsca, gdzie dzieje się źle. Natomiast ci, którzy idą z postępem, są innowacyjni, odważnie podejmują wyzwania - nie dostają z tego tytułu żadnej premii.

Dzisiaj środki unijne trafiają głównie do podmiotów, które mają duże problemy z dostosowaniem się do wymogów stawianych przed placówkami ochrony zdrowia.

Natomiast ci, którzy samodzielnie stanęli na nogi, nie mają długów, przekształcili i zmodernizowali szpitale - nie mogą liczyć na systemową pomoc. Czy nie powinno być odwrotnie?

Nie chodzi więc o specjalne, np. podatkowe, przywileje dla szpitali przekształcanych w spółki. Należy jednak wprowadzić specjalny bonus - dodatkowe możliwości wspierania modernizacji infrastruktury - dla szpitali dobrze zarządzanych oraz inwestujących w swój rozwój i podnoszenie jakości świadczeń.
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum