Ryszard Rotaub | 20-01-2017 11:47

Prać i gotować czy zlecić i kontrolować?

Był czas, kiedy szpitale likwidowały własne pralnie i kuchnie, żeby w zwolnionych pomieszczeniach rozwijać działalność leczniczą. Teraz, gdy rosną koszty pracy, wiele placówek myśli o reaktywowaniu tej działalności i uniezależnieniu się od outsourcingu.

Szpital Specjalistyczny w Kościerzynie ma dużą pralnię. Kiedyś świadczył usługi pralnicze dla lecznic z Trójmiasta, które pozamykały pralnie. Okazało się, że odległości były zbyt duże, żeby kontynuować opłacalną współpracę. Dodatkowo w przypadku szpitali transporty musiały być częste, a wymagania były coraz wyższe.

- Ostatecznie to konkurencja zajęła nasze miejsce na rynku usług pralniczych Trójmiasta. Obecnie ze szpitalami współpracujemy w niewielkim zakresie - tłumaczy Tomasz Miłosławski, dyrektor do spraw administracyjno-eksploatacyjnych szpitala w Kościerzynie.

Dyrekcja szpitala stanęła przed problemem wykorzystania mocy przerobowych dużej pralni. - Postanowiliśmy specjalizować się w obsłudze hoteli, ośrodków wypoczynkowych, obiektów gastronomicznych, a także placówek medycznych - opowiada dyrektor i dodaje, że szpital ma podpisane umowy na usługi z podmiotami zewnętrznymi.

Wykorzystano fakt, że Kościerzyna leży w południowej części Pojezierza Kaszubskiego. Otoczona jest jeziorami. Dzięki walorom krajobrazowym miasto jest popularnym centrum turystycznym. Na usługi pralnicze, z uwagi na obecność turystów, jest zapotrzebowanie. Ma ono jednak charakter sezonowy, więc trzeba szukać nowych klientów.

Zarobić na praniu

Szpital Specjalistyczny w Kościerzynie zamieścił w internecie ogłoszenie, że oferuje "kompleksowe usługi w zakresie prania zarówno dla klientów instytucjonalnych, jak i indywidualnych". Proponuje im: odbiór i dowóz zamówienia własnym transportem, czyszczenie chemiczne, znakowanie pościeli i odzieży na życzenie, pakowanie w folię, nawijanie obrusów na rolki, a nawet drobne usługi krawieckie.

- Pralnia ma już swoje lata, ale od strony technologicznej staramy się utrzymać ją na wysokim poziomie. Dysponujemy nowoczesnymi maszynami pralniczymi. Zarówno wyposażenie, jak i wykorzystywane środki piorące spełniają międzynarodowe normy oraz posiadają atesty Państwowego Zakładu Higieny - zapewnia Tomasz Miłosławski i wskazuje, że świadczenie usług zewnętrznym podmiotom daje możliwość rekompensowania kosztów ponoszonych przez szpital. - Dzięki temu mamy dodatkowe środki - tłumaczy zastępca dyrektora kościerskiego szpitala.

- Jeśli chodzi o sprzątanie, to do końca 2016 roku korzystaliśmy z usług firmy zewnętrznej, ale od 2017 będziemy sami zajmować się sprzątaniem. Chodzi nie tylko o wzrost płacy minimalnej, ale również o większy wpływ szpitala na bieżącą działalność w tym zakresie i możliwość kształtowania higieny szpitalnej - wyjaśnia.

Wskazuje, że umowa z firmą określa pewne terminy związane na przykład z myciem okien. Nie zawsze można je korygować tak, by uwzględniały bieżące potrzeby. Natomiast gdy sam szpital odpowiada za utrzymanie czystości, nie ma z tym problemu.

- Można też wprowadzać innowacyjne metody sprzątania, zmienić coś w przestrzeni higieny szpitalnej itd. Umowa outsourcingowa narzuca zaś pewne ograniczenia - opowiada Miłosławski i dodaje, że gdy własne służby zajmują się sprzątaniem, łatwiejsza jest kontrola i egzekwowanie obowiązków. Możliwość wprowadzenia zmian również jest większa i łatwiej reagować na codzienne potrzeby, co przy dynamicznym rozwoju placówki ma duże znaczenie.

- Generalnie opowiadam się za tym, żeby sprzątanie pozostawione było w gestii szpitala - podkreśla.

Outsourcing w odwrocie?

Na temat tego, w jakich obszarach i jakim zakresie szpital powinien korzystać z outsourcingu, od lat toczą się spory. Obecnie dominuje pogląd, że współpraca szpitali z zewnętrznymi firmami jest najbardziej opłacalna w odniesieniu na przykład do ochrony obiektów, utrzymania czystości czy żywienia w placówce, czyli do usług, które w jak najmniejszym stopniu są związane ze sferą medyczną, obejmującą proces leczenia.

Jak wskazywał w Rynku Zdrowia Jarosław Czapliński, wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Sterylizacji Medycznej, można obserwować odwrót od outsourcingu. - Coraz więcej szpitali rezygnuje nawet z zewnętrznych firm zajmujących się utrzymaniem czystości. Wracają do samodzielnego sprzątania swoich obiektów, przy czym - trzeba przyznać - korzystają już z doświadczeń zewnętrznych podmiotów, np. powołując centralne zespoły utrzymania czystości - mówił Czapliński.

Dodatkowym elementem wpływającym na outsourcing jest podniesienie do 13 zł minimalnej stawki godzinowej przy niezmienionych wysokościach szpitalnych kontraktów.

Niezależnie od wszystkiego, część usług musi być zlecana na zewnątrz. Kilka lat temu szpitale chętnie likwidowały własne pralnie, kuchnie czy nawet sterylizatornie. W ich miejsce wprowadzały działalność leczniczą, wykorzystując zwolnione pomieszczenia. Tak było na przykład w ZOZ w Gnieźnie.

- Musimy korzystać z zewnętrznych usług, bo nie mamy odpowiedniej infrastruktury - przyznaje Walenty Kaźmierczak, zastępca dyrektora do spraw ekonomiczno-eksploatacyjnych Szpitala Powiatowego w Gnieźnie. - Kuchnię i pralnię zamknęliśmy jakieś 6-7 lat temu. Nie da się dziś do tego wrócić - ocenia.

Szpital obsługuje ponad 144 tys. mieszkańców powiatu gnieźnieńskiego oraz pacjentów z całego regionu. Jest rozbudowywany, z perypetiami, od 2010 r. Inwestycja może pochłonąć ok. 65 mln zł i potrwać, według optymistycznych założeń, do 2020 r.

Kaźmierczak zaznacza, że z usług firm zewnętrznych jest zadowolony (praniem zajmuje się wyłoniona 15 grudnia 2016 r. w konkursie ofert spółka z Lubonia pod Poznaniem, a cateringiem - firma z Gniezna).

Firma obca, kontrola nasza

- Mamy zespół kontrolny, który sprawdza posiłki, a oprócz tego pacjenci otrzymują ankiety, w których oceniają ich jakość. Wydajemy 70-80 tys. posiłków rocznie - informuje.

Kontrolą posiłków zajmowała się tak że Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Gnieźnie. Sformułowała zalecenia i stwierdziła: "Przedstawione w analizowanym jadłospisie posiłki oceniono pozytywnie pod względem różnorodności konsystencji, barwy, smaku i zapachu".

- Jeśli chodzi o pranie (13 ton miesięcznie), to bieżącą ocenę prowadzą oddziały, a oprócz tego robimy badania bakteriologiczne co do sterylności - wyjaśnia. Dodaje, że usługa polega na praniu odzieży, bielizny szpitalnej, operacyjnej wraz z dzierżawą oraz kompleksowym serwisem. W umowach z wykonawcami przewidziano kary umowne w razie niewywiązywania się z obowiązków.

- Sprzątanie prowadzimy we własnym zakresie; zajmują się tym salowe. Jedynie hole w pomieszczeniach administracji i główne wejścia sprząta firma zewnętrzna. Zlecamy również mycie okien - precyzuje dyrektor Kaźmierczak.