Pożegnanie z medycyną

Autor: Andrzej Bęben • • 10 maja 2008 16:30

Senat Śląskiego Uniwersytetu Medycznego uznał, że czas prof. Ariadny Gierek-Łapińskiej już się skończył

Telefoniczna rozmowa z sekretariatem Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 5 Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach: - Dzień dobry, Andrzej Bęben z miesięcznika Rynek Zdrowia. Czy mogę rozmawiać z panią profesor Gierek-Łapińską? Sekretarka: - Pani profesor wyjechała. Nie udzielamy żadnych wywiadów.
- Dzwoniłem na komórkę pani profesor, ale wychodzi na to, że numer już jest nieaktualny - tłumaczę.
- Tak, pani profesor zmieniła numer. Nie udzielamy żadnych wywiadów. Dziękuję. Do widzenia - sekretarka odkłada słuchawkę.
Dzwonię do domu słynnej okulistki. Odbiera mężczyzna. Nie jest to mąż profesor Łapińskiej. Nie przedstawia się. Informuje, że pani profesor jest w pracy. Radzi tam dzwonić. Tłumaczę, że już to uczyniłem. Ze skutkiem wiadomym.
Telefonuję do Tadeusza Łapińskiego. Nie odbiera. Za kilka minut oddzwania...
- Wie pan, dziennikarze uczynili małżonce tyle krzywdy! Może nie pan, ale inni tak, więc małżonka nie udziela żadnych wywiadów. Może pan pisać, co pan chce. Dziękuję, życzę miłej pracy. Do widzenia.

Pasek na oczach

W ubiegłym roku policja dwukrotnie pojawiła się w katowickiej klinice poinformowana o tym, że jej dyrektorka przebywa w szpitalu, będąc pod wpływem alkoholu.
Prokuratorzy nie dopatrzyli się w tych zachowaniach znamion przestępstwa i umorzyli postępowania wobec prof. Ariadny Gierek-Łapińskiej.
Z początkiem roku stało się to, co mogło stać się znacznie wcześniej: samorząd lekarski zawiesił sławę okulistki w prawach do wykonywania zawodu lekarza.
- Członkowie Okręgowej Rady Lekarskiej podkreślali jej zasługi dla medycyny polskiej, dla społeczeństwa śląskiego i dla rozwoju medycyny w całej Europie. Jest to postać dla nas wielka, nasz nauczyciel akademicki, którego wszyscy w sercu nosimy. Jednak w chwili obecnej, ze względu na stan zdrowia, chwilowo, na okres leczenia, prawo wykonywania zawodu zostało zawieszone - oświadczył dziennikarzom dr Maciej Hamankiewicz, przewodniczący Okręgowej Rady Lekarskiej w Katowicach.
Prof. Łapińska przez co najmniej pół roku nie może leczyć i wykonywać wszelkich innych czynności, o których stanowi Ustawa o zawodzie lekarza. Ten stan może potrwać nawet do dwóch lat. Wszystko zależy od tego, czy podda się leczeniu odwykowemu. Nieoficjalnie wiadomo, że adwokat zawieszonej orientował się w kilku specjalistycznych placówkach, czy można poddać się terapii bez konieczności spędzenia kilku tygodni na tzw. odwyku.
Rok temu, 8 marca, rozmawiałem z prof. Łapińską. To było w dwa dni po wizycie Jerzego Jureckiego z "Tygodnika Podhalańskiego", ekipy TVN oraz policji (zawiadomionej przez tego pierwszego). Wówczas okulistka mówiła, że to prowokacja zmajstrowana przez jej rozlicznych wrogów. Nie chciała uwierzyć, że największym jej wrogiem jest alkohol.
Ubolewała, że w gazetach piszą o niej per Ariadna G.-Ł., a na zdjęciach pokazują ją z czarnym paskiem na oczach.

Pytania o korupcję

W "Polityce" (nr 11/08) zamieszczono materiał Jana Dziadula pod wielce znamiennym tytułem: "Przerwana nić Ariadny". Kto wie, czy byłaby przerwana, gdyby nie dziennikarskie śledztwo red. Jureckiego z Zakopanego. Naczelny i współwłaściciel "Tygodnika Podhalańskiego" nie uważa, by w jakiejś mierze przyczynił się do skrócenia kariery wybitnej okulistki.
- To konsekwencja własnych decyzji pani profesor - uważa Jurecki. - Ariadna Gierek-Łapińska w 1993 r. kupiła - wraz z mężem i jego znajomym, byłym dyrektorem ds. pracowniczych Huty im. Lenina - hotel Juwentur w Zakopanem. Dziś nosi on nazwę Helios i wystawiono go na sprzedaż w USA za 4,5 mln euro. W trakcie dziennikarskiego śledztwa dotyczącego tej sprawy pojawili się informatorzy, którzy powiedzieli nam o korupcji w szpitalu przy Ceglanej w Katowicach.
Przed rokiem prof. Łapińska wyjaśniała dziennikarzowi Rynku Zdrowia, że została wprowadzona w błąd przez Jureckiego. Miał się umówić na rozmowę dotyczącą okulistyki, szpitala itp. To dlatego zgodziła się na spotkanie, dlatego zwołała na nie jeszcze kilku lekarzy i dlatego przyszła do szpitala z obrony pracy swojego doktoranta, a nie do domu.
- Nasza wizyta dotyczyła korupcji w szpitalu, przetargów i prowizji, które brała. Gdy pani profesor usłyszała, jaką mam wiedzę na ten temat -przelewy na konto w Luksemburgu, zatrudnianie osób, których najbliżsi startowali do przetargów itd. - zaczęła wariować - wspomina Jurek Jurecki. - Była do tego podchmielona, więc niewiele było trzeba. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że na wywiad ze mną zaprosiła do swojego gabinetu grupę lekarzy. Gdy zacząłem zadawać pytania, nie wiedzieli, co ze sobą robić.
- Robiłem równolegle materiał do TVN Uwaga. Od roku czeka na emisję, ale mam taśmy z całego spotkania - dodaje dziennikarz. - Bardzo interesujące. Nagrywaliśmy to na dwie kamery. Jedna obserwowała przez cały czas grupę lekarzy. Można sobie wyobrazić, jak się czuli, gdy padały kwoty, które pani profesor brała od firm handlujących sprzętem medycznym.

Koniec tabu

Prof. Gierek-Łapińska swoje zdenerwowanie tłumaczyła zachowaniem Jureckiego. Miał podejść do leżącej na ziemi torby okulistki i sugerować, że "jej zawartość może się potrzaskać". Wówczas okulistka zdenerwowana pokazała, co ma w torbie, co później ujrzały miliony telewidzów.
- Nieprawda! Siedziałem na krześle i nie podchodziłem do niej. Mamy to na taśmach - podkreśla red. Jurecki.
- W pewnym momencie, gdy już bełkotała, zapytałem, czy piła alkohol. Zdenerwowała się, ale jeszcze wciąż siedziała przede mną. Plątał się jej język, zaczęła być agresywna. Tłumaczyła, że tak wygląda, bo zażywa jakieś leki. W pewnym momencie zerwała się, zaczęła wyjaśniać, że to ma wpływ nawet na jej żołądek i nagle wyjęła z torebki te nieszczęsne majtki. Miały być dowodem, że po tych lekach trudno jej kontrolować niektóre potrzeby fizjologiczne...
Dziennikarz z Podhala przełamał swoiście pojmowany przez środowisko kult tolerancji roztoczony nad osobą wybitnej okulistki. Czy to solidarność zawodowa? Może. I jeszcze dziś, kiedy o prof. Ariadnie Gierek-Łapińskiej wiadomo to, co wiadomo, trudno skłonić świat medyczny do własnej oceny tak pani profesor, jak i rzeczywistości, w której się znalazła.
- Pracuję z prof. Gierek-Łapińską od 27 lat. W takiej sytuacji bardzo ciężko wypowiadać mi się na tematy, które pana interesują. Owszem, jestem związkowcem, ale przede wszystkim jestem lekarzem - podkreśla dr Andrzej Dudziński, szef "Solidarności" w Szpitalu Klinicznym nr 5. - Jako obywatel mam chyba prawo nie odpowiadać na pańskie pytania?

NIK w klinice

Wiosną ubiegłego roku - po tym, jak "Tygodnik Podhalański" opublikował artykuł "Chore imperium" - prokuratura wszczęła śledztwo. Wpierw prowadziła je katowicka "rejonówka". Pod koniec roku przejęła je Prokuratura Okręgowa w Katowicach.
- Do przesłuchania mamy mnóstwo świadków, w tym członków komisji przetargowych. Na razie jest to postępowanie w sprawie i trudno teraz powiedzieć, kiedy można spodziewać się przedstawienia zarzutów lub umorzenia postępowa nia - komunikuje prokurator Marta Zawada-Dybek.
Prawnikom nie wolno przewidywać, gdybać, przypuszczać. Laikom już tak. Zarówno jedni i drudzy widzą, że wyniki kontroli przeprowadzonej przez NIK w szpitalu przy Ceglanej nie są - delikatnie mówiąc - korzystne dla prof. Ariadny Gierek-Łapińskiej. Dodajmy, że kontrolę zleciła prokuratura i Izba wzięła pod lupę "postępowania o udzielaniu zamówień publicznych w latach 2002-07", czyli temat artykułu "Chore imperium".
- NIK miała ułatwione zadanie. Potwierdziła wszystkie nasze informacje, a nie tylko ich część. Dla dziennikarza to sukces i powód do satysfakcji - wyznaje red. Jurecki. - Tradycyjnie podczas konferencji prasowej urzędnicy NIK zapomnieli zaznaczyć, z wyników czyjego śledztwa korzystali...
Wyniki kontroli szeroko komentowano w mediach. Przypomnijmy więc, że Izba negatywnie oceniła:

  • sposób udzielania zamówień publicznych przez Szpital przy zakupach sprzętu medycznego, leków i środków medycznych

  • przyjęte przez Szpital warunki umów na prowadzenie badań klinicznych leków, zawartych z ich producentami,

  • prowadzoną w Szpitalu gospodarkę lekami,

  • zbadane przypadki finansowania przez Szpital oraz firmy będące dostawcami urządzeń, sprzętu i leków wyjazdów przedstawicieli SPSK 5 na zagraniczne sympozja, szkolenia i seminaria.

W wydanym oświadczeniu dyrektor Szpitala informacje przekazane przez NIK nazwała niesprawiedliwymi. Stwierdziła w nim, że wszystko robiła dla dobra pacjentów. Dla prokuratury wyniki kontroli NIK nie stanowią dokumentacji w sensie dowodowym. Dla dziennikarzy są potwierdzeniem tezy, że kontrolowany, jeśli nawet nie jest winny, to już nie jest niewinny!

Znana jako Gierek

Bodaj w 1992 r. Ariadna Gierek-Łapińska stoczyła bój o dyrektorski fotel w SPSK.
Obroniła go z pomocą pacjentów i przede wszystkim mediów; tych mediów, które piętnaście lat później miały ją skrzywdzić bezgranicznie. Przed laty zapytana, dlaczego została przy nazwisku Gierek, odpowiedziała mi, że pod tym nazwiskiem znana jest w świecie medycznym, w całym świecie.
"Synowa Gierka oskarżona o wielkie przekręty", "Legł w gruzach mit Gierkowej", "Synowa Gierka nie kieruje już kliniką", "Alkohol niszczy karierę synowej Gierka", "Jest śledztwo w aferze z synową Gierka"... Oto kilka tytułów prasowych artykułów.
Prof. Ariadna - po aktualnym mężu - Łapińska, była żoną Adama Gierka, najstarszego syna Edwarda Gierka. Minęło już ponad ćwierć wieku od ich rozwodu. Jej teść - z którym panią profesor nie łączyły dobre stosunki (i vice versa, o czym mówił mi kiedyś Edward Gierek), nie żyje już od prawie sześciu lat.
- Tymczasem z przekazów medialnych wynikało, że ta pani jest nadal moją żoną, sugerując niemal moralną odpowiedzialność moją i mojego ojca za obecne czyny mojej byłej żony i jej aktualnego męża. Dlatego też wydałem w tej sprawie oświadczenie - mówi eurodeputowany, prof. Adam Gierek - bo bardzo często moją osobę wiązano z tym, co się dzieje z byłą żoną. Może gdybym nie był osobą publiczną, to bym tak nie zareagował. Uważam, panie redaktorze, że o pani Łapińskiej i jej mężu, mimo stawianych im zarzutów, prawdopodobnie nikt by nie słyszał, gdyby nie pierwszy człon jej nazwiska.
W oświadczeniu eurodeputowany Gierek stwierdza m.in., że poznał swoją przyszłą żonę jako wybitną okulistkę, "której w latach 70. dana była m.in. możliwość wykorzystania dorobku słynnego okulisty prof. Fiodorowa w zakresie mikrochirurgii, co przyniosło jej rozgłos i sławę".
- Co pan miał na myśli, stwierdzając: "dana była możliwość"?
- Chodziło, że się tak wyrażę, o szczęśliwy zbieg okoliczności, jaki trafił się wówczas pani prof. Gierek-Łapińskiej. Od razu powiem, że już w tym czasie była zdolną okulistką.
W Polsce byłej żony były mąż nie może pozbawić prawa do noszenia jego nazwiska. W wielu innych krajach b. żona musi dochodzić w sądzie tego prawa...

Senat zdecydował

W Katowicach, przy ul. Dworcowej, prof. Gierek-Łapińska ma swój prywatny gabinet okulistyczny. Od kilku lat nie ma już do niego gigantycznych kolejek. Choć okulistka przez jakiś czas leczyć nie może, to gabinet nadal jest czynny. Dzwonię. "Przepraszamy, ale wybrany przez ciebie numer jest nieosiągalny. Proszę spróbować ponownie".
Rektor Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach ponownie wniosła o odwołanie ze stanowiska prof. Łapińskiej. Senat, organ założycielski Szpitala, zebrał się 19 marca. Jego 35 członków opowiedziało się za zdymisjonowaniem; jeden stanął w jej obronie, jeden powstrzymał się od głosu. Tym samym uchwała nr 80 została przyjęta.
Spotykam się z rektor Uniwersytetu w sali, gdzie zbiera się senat. Wydaje się, że prof. Ewa Małecka-Tandera wygląda na kogoś, komu spadł kamień z serca. Zgodnie z prawem, zwróciła się teraz do rady społecznej Szpitala z wnioskiem o odwołanie pani dyrektor. Głos rady nie determinuje działania rektora, któremu Senat SUM polecił odwołać Ariadnę GierekŁapińską. Rektor musi jednak poprosić o opinię radę społeczną Szpitala.
- Mam nadzieję, że dostanę właściwą odpowiedź. Poprzednio, z uwagi na problemy z alkoholem prof. Gierek-Łapińskiej, dwa razy wnioskowałam o jej odwołanie, bo uważałam, że swoim postępowaniem naraża na szwank dobre imię Uniwersytetu. Efekt? Bez efektu... Rada społeczna dwukrotnie wystąpiła o przyznanie pani dyrektor nagrody pieniężnej. Wstrzymałam ten wniosek z uwagi na prowadzony w Szpitalu audyt, a później postępowanie kontrolne NIK.

Trudny rachunek

Senat i rektor - zgodnie z Kodeksem postępowania administracyjnego - muszą teraz czekać 30 dni na reakcję rady społecznej. W tym miejscu pojawia się pytanie: dlaczego czekano znacznie dłużej?
- Proszę mi wierzyć, że kilka razy rozmawiałam z panią profesor o jej nienaturalnym zachowaniu. Tłumaczyła, że to nie przez alkohol, ale wskutek zażywania leków. Co mieliśmy zrobić, skoro nie chwyciliśmy jej za rękę? O ile sobie przypominam, to swego czasu dziennikarz z prasy branżowej napisał, że prof. Gierek-Łapińska "ma problem alkoholowy". Dziennikarz przegrał sprawę w sądzie i musiał zamieszczać sprostowania - wspomina rektor Uniwersytetu. - Myślę, że dla części jej pacjentów to, co stanie się z prof. Gierek-Łapińską, będzie zamachem na świętość. Nie jest ważne dla nich, czy ten, kto uratował im wzrok, był taki, czy inny. On im ten wzrok uratował i to jest najważniejsze!
W święto pracy prof. Gierek-Łapińska skończy 70 lat. Zatem zgodnie z prawem, może być nauczycielem akademickim do końca roku akademickiego, czyli do 1 października 2008 r. Do kiedy będzie dyrektorem Szpitala? To zależy wyłącznie od niej samej. Jeśli odejdzie ze stanowiska w pełnej świadomości tego, dlaczego musi z niego odejść, to będzie to trwało trzy miesiące. W tym czasie nie musi świadczyć pracy i zapewne organ założycielski nie będzie jej o to prosił.

***

Są takie sytuacje, w których trzeba dokonać szczegółowego rachunku. W tym przypadku - rozważyć to, co negatywne w postępowaniu prof. Ariadny Gierek-Łapińskiej oraz to, co stanowi o pozytywnym dorobku okulistki - wynikającym z jej zawodowej aktywności; ta druga strona owego rachunku pozostanie we wdzięcznej pamięci wielu pacjentów, których profesor leczyła. Szkoda tylko, że...

Prof. ARIADNA GIEREK-ŁAPIŃSKA urodziła się w Wilnie. Tytuł i dyplom lekarza otrzymała w 1963 r. Staże naukowe odbyła w Belgii, Hiszpanii, Niemczech, USA, Związku Radzieckim i na Węgrzech.
Tytuł profesora nadzwyczajnego otrzymała w 1977 r., a profesora zwyczajnego dziesięć lat później.
W latach 1974-2007 kierowała I Katedrą i Kliniką Okulistyki w Katowicach.
Od 1988 r. dyrektor Szpitala Klinicznego nr 5, przemianowanego w 1999 r. na Samodzielny Publiczny Szpital Kliniczny nr 5 w Katowicach. Drukowany dorobek naukowy Ariadny Gierek-Łapińskiej obejmuje 268 publikacji w czasopismach krajowych i zagranicznych.
Jest autorką i współautorką 380 referatów przedstawionych na zjazdach krajowych i międzynarodowych.
Współautorka 16 filmów naukowych.
Autorka monografii: Atlas mikrochirurgii oka, Chirurgia refrakcyjna rogówki, Atlas topografii rogówki.
Współautorka trzech patentów:

  • przyrządu do usuwania ferromagnetycznych ciał obcych z oka
  • noża mikrochirurgicznego, zwłaszcza do zabiegów okulistycznych
  • skalpela okulistycznego.

Dwa głosy internautów

  • Jurek: "Pani profesor Ariadna GierekŁapińska tak dużo zrobiła dla polskiej okulistyki, że każdy negatywny komentarz pod jej adresem potwierdza tezę, że nie potykamy się o góry, lecz o kretowiska. Pozdrawiam i życzę wytrwałości".
  • Marta: "Co za bzdury! Owszem, klinika może nie dysponuje najpiękniejszymi pomieszczeniami, ale sprzętem specjalistycznym i świetnymi lekarzami, którzy naprawdę pomagają ludziom! To było jedyne miejsce, gdzie ktoś się mną zainteresował; bardzo łatwo jest krytykować ludzi, nie dając w zamian żadnej alternatywy! TO PANI PROFESOR GIEREK-ŁAPIŃ- SKA zbudowała szpital, który jest potęgą, jeżeli chodzi o okulistykę, to ona dała swoim pracownikom szanse rozwoju i nauki, jakiej nie mieliby w żadnej innej placówce w Polsce, a mało której na świecie! To straszne, ludzka głupota, zawiść i prymitywizm mogą zniszczyć coś najcenniejszego, budowanego przez lata przez osobę superkompetentną i całkowicie oddaną swojemu powołaniu, jakim jest ratowanie zdrowia ludzi, również takich niewdzięcznych prymitywów!".
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum