Powrót do starych pomysłów

Autor: Marek Balicki • • 16 października 2015 15:44

Pomysł likwidacji NFZ to powrót w jakimś sensie do kampanii z 2005 r. Gdy ministrem zdrowia został prof. Zbigniew Religa, odstąpiono od tego pomysłu. Myślę, że jeśli PiS wygra wybory, również nie powinien wprowadzać takiego rozwiązania, bo likwidacja NFZ nie rozwiąże żadnego problemu.

Powrót do starych pomysłów
Fot. Adobe Stock. Data Dodania: 16 grudnia 2022

Mamy regionalną strukturę ochrony zdrowia. Ona na pewno wymaga zmian, ale nie w takim kierunku, jak proponowany przez PiS, bo to wiązałoby się z niekonsekwencją po reformie z 1999 roku, która w znacznym stopniu ograniczała zadania i funkcje administracji rządowej.

Okres przejściowy spowodowałby duże zamieszanie. Wojewoda, który zapewne nadzorowałby budżet ochrony zdrowia, podlega bezpośrednio administracji rządowej, więc to nie jest dobry kierunek.

Prognozy są takie, że wpływy składek do NFZ będą rosły proporcjonalnie szybciej niż budżet państwa, więc przejście na system budżetowy teraz też nie byłoby korzystnym rozwiązaniem.

Dużo lepszy wydaje się pomysł PO, czyli decentralizacja NFZ. Pod warunkiem, że nie polegałaby na likwidacji oddziałów i stworzeniu 6-8, jak proponowano kiedyś, bo to byłoby równie niecelowe jak propozycja PiS-u. Po kilkunastu latach nastąpił rozwój umiejętności i sprawności oddziałów wojewódzkich NFZ, ale coraz bardziej widoczny jest brak przejrzystości w wydawaniu pieniędzy na poziomie regionów. Ażeby tę przejrzystość uzyskać, należy wprowadzić demokratyczny nadzór.

Decentralizacja miałaby sens wtedy, kiedy rady wojewódzkie NFZ pochodziłyby z wyborów powszechnych i powoływałyby zarząd. Natomiast centrala powinna pełnić bardzo ograniczone zadania związane głównie z nadzorem, albo włączmy je do zadań Ministerstwa Zdrowia.

Partie nie mówią o składkach na zdrowie, bo to niewygodny temat w kampanii. Ale na pewno źle, że partie nie mówią o nakładach na ochronę zdrowia w dłuższej perspektywie. Weszliśmy w okres dynamicznego starzenia się społeczeństwa. W najbliższych kilkunastu latach dramatycznie wzrosną potrzeby zdrowotne.

Samo zwiększenie finansowania nie rozwiąże wszystkich problemów, ale to też trzeba zrobić.

Część tego zwiększenia można uzyskać w wyniku wprowadzenia symetryczności w tych składkach zdrowotnych, które wpłaca budżet państwa. Dzisiaj budżet państwa płaci relatywnie dużo mniejsze składki za bezrobotnych niż robią to opłacający składki pracownicze, także emeryci. Budżet żeruje na tych, którzy sami opłacają składki, bo mają dochody.

Kolejna sprawa to składki rolnicze. Naprawmy te niesprawiedliwe dla innych płatników składek relacje. Tu trzeba jednak uwzględnić, że składka pracownicza tylko w niewielkim stopniu jest tak naprawdę płatna z naszej kieszeni, reszta jest rekompensowana obniżeniem podatków od dochodów osobistych. W przypadku rolników nie jest to takie proste. Gdyby mieli płacić 9%, to wtedy też by było to rażąco niesprawiedliwe, bo nie mogą tego zrekompensować obniżeniem podatków od dochodów osobistych, gdyż takiego nie płacą.

I dopiero po tych działaniach można zaplanować wielkość składki. Myślę, że składka zdrowotna będzie musiała być zwiększona. Ale dzisiaj nie zaczynałbym od tego. Na pewno w perspektywie pomiędzy 5 a 10 lat trzeba będzie i to zrobić, żeby osiągnąć 6,5-7% PKB w publicznych wydatkach na zdrowie.

Sądzę, że rządzący w nadchodzącej kadencji nie zdecydują się na zwiększenie składki, bo potrzeby zdrowotne społeczeństwa nie osiągną jeszcze dramatycznego poziomu, gdyż dużo więcej 70-, 80-latków i także 65-latków pojawi się za kilkanaście lat. Natomiast kolejna kadencja może być tym okresem, kiedy już wystąpią tak poważne napięcia, że będzie potrzebna pilna reforma i wtedy okaże się ona dużo dalej idąca niż się nam dzisiaj wydaje.

Sieć szpitali czy mapy potrzeb zdrowotnych

Proponowane przez PiS wprowadzenie sieci szpitali jest próbą zerwania z utrzymywaniem nadmiernych zasobów. Mamy więcej hospitalizacji niż średnia w Europie, wiemy też, że nie wszystkie z nich mają charakter rzeczywisty, one są bardziej hospitalizacjami rozliczeniowymi, że tak bym to nazwał. Czas pobytu w szpitalu jest za długi. Pamiętając o tym, nasuwa się wniosek, że liczba łóżek rzeczywistych, jaką mamy, jest za duża.

Ale mamy i taką sytuację, że realizowanych jest coraz więcej prywatnych inwestycji szpitalnych, które w niektórych regionach na pewno powodują nadpodaż świadczeń w stosunku do potrzeb.

Zatem element planistyczny jest potrzebny. Mapy potrzeb zdrowotnych, które z kolei zaproponowała PO, są moim zdaniem niewystarczającym mechanizmem. Są realizowane pod presją oczekiwań Komisji Europejskiej, by możliwe było uzyskanie środków unijnych na ochronę zdrowia.

Rząd powinien wprowadzić regionalne sieci szpitali. Jeśli ktoś nie planuje (a planują przecież i wielkie korporacje), to nie można powiedzieć, że zarządza systemem, a my akurat dzisiaj jesteśmy w tej sytuacji... Propozycja tworzenia sieci szpitali to dobry pomysł PiS-u, a brak planowania w tej sferze to jeden z największych błędów PO.

Szpitale - prywatne czy publiczne?

Także prywatne, ale pod jednym warunkiem: środki publiczne mogą być kierowane wyłącznie do placówek, które nie kierują się zyskiem. Nie ma znaczenia, czy szpital jest prywaty czy publiczny - o ile działa w formule non-profit. Jeśli szpital prywatny będzie kierował się działaniem dla zysku, to zwiększa liczbę świadczeń, zwłaszcza drogich, a nie o to chodzi.

Przekształcanie szpitali w spółki w tej formule, o jakiej się mówi w ustawie o działalności leczniczej, to nieporozumienie. Działalność lecznicza stała się działalnością gospodarczą w rozumieniu ustawy o swobodzie działalności gospodarczej, czyli dla zysku. Działanie szpitali dla zysku jest niekorzystne dla podatnika, jest niekorzystne z punktu widzenia interesu publicznego, bo zwiększa koszty i nie rozwiązuje problemów systemowych.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum