RR | 23-01-2011 10:23

Porozumienie bez podwyżek

Powstanie specjalny zespół, mający się zająć problemami lekarzy rodzinnych

Lekarze rodzinni z Porozumienia Zielonogórskiego podpiszą kontrakty z NFZ na 2011 rok - ustalono 22 grudnia 2010 r. podczas rozmów w resorcie zdrowia.

Stawka za świadczenie w ramach podstawowej opieki zdrowotnej nie wzrośnie, ale zgodnie z porozumieniem, NFZ zmieni zarządzenie dotyczące m.in. sprawozdawczości, czego domagali się lekarze. Lekarze z PZ oraz Ministerstwo Zdrowia zgodnie zapowiadają, że do rozmów o wzroście stawki powrócą w 2011 roku.

Przypomnijmy, że Porozumienie, skupiające ok. 14 tys. lekarzy rodzinnych, domagało się podniesienia stawki kapitacyjnej na świadczenia o 72 grosze.

NFZ wielokrotnie podkreślał, że nie ma środków na podwyżkę.

Długa lista

Minister zdrowia Ewa Kopacz zaznaczyła po zawarciu porozumienia z PZ, że zostanie powołany zespół, którego zadaniem będzie m.in. opracowanie zakresu sprawozdawczości i świadczeń w POZ. Lista problemów do rozwiązania jest znacznie dłuższa.

- Są dziesiątki absurdów w podstawowej opiece zdrowotnej. Moglibyśmy godzinami o nich rozmawiać, a i tak nie omówilibyśmy wszystkich - zastrzega Zbigniew Miklas, wiceprezes Wielkopolskiego Porozumienia Zielonogórskiego i przypomina rzecz banalną: - Lekarz jest od tego, żeby leczyć, a nie od sprawdzania danych o pacjentach. Biurokracja zawsze będzie istnieć, problemem są natomiast jej rozmiary i przerzucanie odpowiedzialności na lekarzy.

- Nie udostępnia się nam Centralnego Wykazu Ubezpieczonych. A my nie mamy czasu ani możliwości, żeby sprawdzać, czy pacjent, który wchodzi do gabinetu, jest ubezpieczony. Codziennie przychodzi do mnie 40-50 chorych, więc kiedy mam sprawdzać? - Zbigniew Miklas stawia retoryczne pytanie i dodaje: - Jeśli nie zidentyfikuję pacjenta nieubezpieczonego, to nie tylko, że nie dostanę za niego pieniędzy wynikających ze stawki kapitacyjnej, ale obciążą mnie za refundację przepisanych mu leków.

To znaczy za leki zapłacę sto procent z własnej kieszeni i jeszcze nałożą na mnie karę. To jest chore! Innym problemem są dzieci i uczące się osoby do 25. roku życia. Nie muszą być ubezpieczone, żeby korzystać z opieki zdrowotnej. Natomiast Fundusz - jak twierdzi nasz rozmówca - przesyła lekarzom ich nazwiska jako osób nieubezpieczonych.

Pytanie o cel papierkowej roboty

Doc. Adam Windak, wiceprezes Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce, problem nadmiernej sprawozdawczości ujmuje w bardziej ogólnych kategoriach.

Przyznaje, że obciążenia biurokratyczne mocno doskwierają lekarzom rodzinnym.

Uważa, że byliby oni w stanie podołać biurokratycznym obowiązkom, gdyby widzieli w tym jakiś cel...

- Niestety, dane, które lekarze przedkładają do NFZ, niczemu nie służą.

Szczegółowe sprawozdania, jakich żąda się od lekarzy, wymagają coraz większych nakładów: komputerów, oprogramowania, zatrudnienia pracowników, którzy wprowadzają dane - wymienia doc. Windak i zauważa, że jeśli wydaje się pieniądze na biurokrację, to brakuje ich na leczenie.

- Fundusz powinien sam odpowiedzieć sobie na pytanie, jakie informacje są mu niezbędne dla kształtowania racjonalnej polityki w zakresie ochrony zdrowia.

W innych krajach dużo mniej danych zbiera się na temat pacjenta. Poza tym mam wątpliwości, czy wrażliwe dane powinny być dostępne dla urzędników - twierdzi Adam Windak.

Znaczny wpływ na analizę zakresu sprawozdawczości w podstawowej opiece zdrowotnej będzie miał prof. Witold Lukas, konsultant krajowy w dziedzinie medycyny rodzinnej. W skład wspomnianego wcześniej zespołu wejdzie właśnie konsultant krajowy oraz przedstawiciele lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej.

Dane muszą wracać do lekarza

Jak powiedział nam prof. Witold Lukas, generalne przesłanie jego stanowiska będzie sprowadzało się do tego, by lekarz miał czas na rozmowę z pacjentem i przeprowadzenie konsultacji. Dlatego, jego zdaniem, czynności administracyjne należy uporządkować w taki sposób, żeby zwiększyć efektywność porady lekarskiej.

- Lekarze są przeciążeni pracą, muszą się dokształcać, a na dodatek mają liczne obowiązki administracyjne.

Dane, które przekazuje lekarz, muszą być wykorzystywane, a ponadto - jako przetworzone informacje - muszą wracać do jego wiadomości, żeby mógł monitorować swoją działalność, np. w zakresie zalecanych leków - tłumaczy prof. Lukas.

- Będziemy starannie przeglądać przepisy i wypytywać o ich uzasadnienie, mając na uwadze korzyści dla płatnika i lekarza. Najważniejsze, żeby biurokracja nie przesłaniała problemów leczonego pacjenta - podkreślił konsultant krajowy.