Polskie pielęgniarki chcą wracać do kraju?

Autor: Wojciech Kuta • • 09 sierpnia 2019 14:46

Otrzymujemy coraz częściej pytania, jak powrócić do zawodu pielęgniarskiego z zagranicy. Jedna z naszych pielęgniarek pracujących w Wielkiej Brytanii zapytała, na jakie zarobki może dzisiaj liczyć w Polsce? Przyznała, że jeśli jej wynagrodzenie wyniosłoby 5 tys. zł na rękę, to wraca - mówi ZOFIA MAŁAS, prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych.

Polskie pielęgniarki chcą wracać do kraju?
Fot. Adobe Stock. Data Dodania: 16 grudnia 2022

Zofia Małas przypomina, że od kilku lat rośne w Polsce liczba wydanych praw wykonywania zawodu pielęgniarskiego. Ten korzystny trend rozpoczął się w 2015 roku, czyli od wzrostu wynagrodzeń podzielonego na cztery lata (4 x 400 zł - tzw. zembalowe). Szefowa samorządu pielęgniarek i położnych wskazuje także na pozytywne dla tych zawodów skutki porozumienia zawartego z ministrem zdrowia Łukaszem Szumowskim w lipcu 2018 roku.

Utrzymać taki trend

- W 2018 roku prawo wykonywania zawodu wydaliśmy 5487 osobom, przy liczbie ok. 5 tys. absolwentów pielęgniarstwa i położnictwa. Dla porównania - w 2016 roku tylko 67% absolwentów trafiało do zawodu. Oczywiście nadal mamy dużą lukę pokoleniową i trzeba jeszcze wielu lat, aby ją zasypać. Ta luka tworzyła się od 2004 roku - przypominała 4 czerwca Zofia Małas podczas I Nadzwyczajnego Krajowego Zjazdu Pielęgniarek i Położnych.

Dodała, że od 2016 roku w polskim systemie opieki zdrowotnej przybyło ok. 20 tys. pracujących pielęgniarek i położnych. - Nie możemy ciągle mówić, że nic się nie zmieniło, że nic się nie poprawiło - podkreślała.

I zaznaczyła: - Notujemy także wzrost liczby młodej kadry pielęgniarskiej. Oczywiście, chcielibyśmy, aby był znacznie większy, ale warto przypomnieć, że w 2016 r. w Polsce było ok. 31,5 tys. pielęgniarek i położnych do 40. roku życia, a obecnie ta liczba wynosi już 43 tysiące.

Prezes NRPiP podała, że do samorządu pielęgniarskiego trafia coraz więcej zapytań o możliwość powrotu do zawodu po 15, 20, a nawet 30 latach przerwy w jego wykonywaniu. - Otrzymujemy także coraz częściej pytania, jak powrócić do zawodu z zagranicy, między innymi z Wielkiej Brytanii. Jedna z pracujących w tym kraju naszych pielęgniarek zapytała, na jakie zarobki może dzisiaj liczyć w Polsce. Przyznała wprost, że jeśli jej wynagrodzenie wyniosłoby 5 tys. zł na rękę, to wraca - opisuje Zofia Małas.

Będą pielęgniarskie rezydentury?

Podczas zjazdu przypominano, że "Strategia na rzecz rozwoju pielęgniarstwa i położnictwa w Polsce" ma 15-letnią perspektywę czasową. Przewiduje między innymi wdrożenie standardów kwalifikacji zawodowych uzyskiwanych w ramach kształcenia podyplomowego oraz lepsze wykorzystanie kompetencji pielęgniarek i położnych.

- Mamy w Polsce około 50 tys. osób z pielęgniarskimi specjalizacjami dotyczącymi poszczególnych dziedzin medycznych oraz 112 tys. pielęgniarek po kursach kwalifikacyjnych. Niestety, zbyt często osoby posiadające tak wysokie kwalifikacje wykonują te same czynności, co osoby ze specjalizacjami lub po kursach. Musimy to zmienić - zapowiedziała Zofia Małas.

Wskazała, że nadal jest negocjowane z Ministerstwem Zdrowia wprowadzenie - w podyplomowym kształceniu pielęgniarek - rezydentur, analogicznych do lekarskich. - Nie jest to proste zadanie, ale prace nad takim rozwiązaniem trwają. Są zresztą zapisane w porozumieniu zawartym 9 lipca 2018 r. między pielęgniarkami a resorem zdrowia - powiedziała prezes NRPiP.

Bardzo ważną kwestią jest wdrożenie mechanizmów weryfikacji i monitorowania obowiązku podnoszenia kwalifikacji zawodowych przez pielęgniarki i położne. NRPiP prowadzi pilotaż monitorowania i stałego aktualizowania wiedzy tej grupy zawodowej. - Istotny jest właściwy sposób dokumentowania naszej wiedzy. W strategii rozwoju pielęgniarstwa w Polsce zapisano, że każdy podmiot prowadzący kształcenie podyplomowe pielęgniarek i położnych musi posiadać akredytację, ponieważ stawiamy dziś na jak najwyższą jakość naszej edukacji. Jeżeli tego nie zrobimy, będziemy mieli "papierowych specjalistów" - mówiła Małas.

Chętnych uczelni przybywa

W 2016 roku było w Polsce 78 wyższych uczelni kształcących pielęgniarki i położne. Obecnie jest ich już 101 (w tym 20 kształci także przyszłe położne), a kolejnych 25 uczelni oczekuje na uzyskanie akredytacji pozwalającej im kształcić w tym zawodzie.

Zofia Małas podkreśla, że dobrze funkcjonujący system edukacji pielęgniarek i położnych (przed- i podyplomowy) ma kluczowe znaczenie dla przyszłości tego zawodu w Polsce. - To warunek możliwie jak najszybszego zasypania luki pokoleniowej, abyśmy za 15 lat mieli średnią liczbę pielęgniarek zbliżoną do unijnej.

Przypomnijmy, że w 2017 roku na 1000 mieszkańców w Polsce przypadało zaledwie 5,2 pielęgniarki. To jeden z najniższych wskaźników w całej Unii Europejskiej. Dla porównania, w Szwajcarii współczynnik ten wynosi 16, w Szwecji 11, a w Wielkiej Brytanii 9,1. - Uwzględniając demografię społeczeństwa polskiego, działanie resortu zdrowia w zakresie polityki kadrowej pielęgniarek i położnych powinno zmierzać do osiągnięcia średniego wskaźnika OECD - 8,8 - szacują eksperci.

Nie narzekajmy, podejmujmy wyzwania

Także z tego powodu ogromnego znaczenia nabiera lepsze niż teraz wykorzystanie potencjału obecnych zasobów kadrowych. Z tym, niestety, bywa różnie. - Nie narzekajmy, rozejrzyjmy się wokół siebie, sprawdźmy, jak nasze kwalifikacje oraz rzeczywiste umiejętności możemy lepiej wykorzystać. I nie bójmy się podejmować kolejnych zawodowych wyzwań - apelowała podczas zjazdu prezes Zofia Małas.

I podawała przykład: - W Polsce jest już ponad 20 tysięcy pielęgniarek posiadających kwalifikacje pozwalające przepisywać wybrane leki. Tymczasem z tego uprawnienia korzysta obecnie zaledwie niespełna 2 tysiące pielęgniarek - informowała prezes NRPiP.

Zaznaczyła, że podobnie jest z innymi kompetencjami pielęgniarek i położnych. - Posiadamy naprawdę wiele umiejętności, ale często ich nie wykorzystujemy - podsumowała prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych.

MZ: oddziały nie są zamykane z powodu braku pielęgniarek

Obecna na I Nadzwyczajnym Krajowym Zjeździe Pielęgniarek i Położnych wiceminister zdrowia Józefa Szczurek-Żalazko podkreślała, że rozwiązania dotyczące tych zawodów muszą być wkomponowane w cały system ochrony zdrowia, możliwości finansów publicznych, a także przejść cały złożony proces legislacyjny.

- Stąd wynikają pewne opóźnienia we wprowadzanie niektórych rozwiązań. Jednak minister zdrowia Łukasz Szumowski jest zdeterminowany, aby wdrażać zmiany, między innymi będące efektem ustaleń w ramach porozumienia zawartego z organizacjami pielęgniarskimi w lipcu 2018 roku, a także w strategii rozwoju pielęgniarstwa i położnictwa w Polsce - zapewniała wiceminister zdrowia.

Odniosła się również do kwestii związanych z rozporządzeniem o minimalnych nomach zatrudnienia pielęgniarek. - Nie jest prawdą, że w Polsce likwidowane są tysiące łóżek szpitalnych. Z naszych analiz wynika, że żaden oddział w kraju nie został zlikwidowany wyłącznie z powodu braku pielęgniarek - podkreślała.

Część norm zatrudnienia pielęgniarek będzie odraczana

Dodała, że w większości przypadków likwidowano tzw. puste łóżka: - W jednym z województw są szpitale, w których wykorzystanie łóżek sięgało zaledwie 11%, dlatego zgłoszono do wojewody redukcję ich liczby o połowę - podawała przykład.

- Nadal będziemy pracować nad wdrażaniem norm zatrudnienia pielęgniarek, ponieważ te normy stanowią gwarancję bezpieczeństwa personelu, ale przede wszystkim pacjentów. Niedopuszczalne jest, aby na 40-łóżkowym oddziale była tylko jedna pielęgniarka - stwierdziła Józefa Szczurek-Żalazko.

Zapowiedziała jednocześnie, że termin wprowadzania części norm będzie odraczany, aby poczekać na wzrost liczby absolwentów pielęgniarstwa sukcesywnie wchodzących do tego zawodu.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum