Jacek Janik | 27-01-2011 10:05

Polski rekord ECMO

W II Oddziale Kardiochirurgii Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 7 SUM w Katowicach- Ochojcu zespół lekarzy przez prawie 6 tygodni walczył o życie 19-letniej pacjentki. To pierwsze w Polsce tak długie wykorzystanie metody ECMO - pozaustrojowego natleniania krwi, w leczeniu osoby dorosłej. Młoda kobieta, którą już odłączono od aparatury, wraca do zdrowia.

Dziewczyna w ciąży zgłosiła się do Centralnego Szpitala Klinicznego SUM w Katowicach. Lekarze zadecydowali o cesarskim cięciu. Wszystko przebiegło prawidłowo, dziecko urodziło się zdrowe.

Pojawił się jednak problem z rodzącą: parametry oddechowe nie pozwalały na odłączenie jej od respiratora. Wymiana gazowa pomiędzy płucami i krwią była niewystarczająca.

Parametry oddechowe pacjentki nie poprawiały się i sytuacja stawała się coraz bardziej dramatyczna. Młoda matka nie była w stanie wyjść z oddychania mechanicznego. Lekarze z oddziału intensywnej terapii zwrócili się o pomoc do II Kliniki Kardiochirurgii w Górnośląskim Centrum Medycznym im. prof. Leszka Gieca w Katowicach- Ochojcu.

Pacjentka pozostawała wówczas od 10 dni na respiratorze oraz od 3 dni "na tlenie" i wydawało się, że nic więcej nie da się zrobić. Ze względu na wiek kobiety oraz fakt, że urodziła właśnie dziecko, lekarze z Ochojca zdecydowali się na terapię ECMO (Extracorporeal Membrane Oxygenation), choć nie jest ona często stosowana u osób dorosłych - nie tylko w Polsce, ale i na świecie.

Skuteczne prowizorium

- Zdecydowaliśmy się na przyjęcie pacjentki do kliniki i na zastosowanie u niej oxygenacji pozaustrojowej. Był to rodzaj prowizorium, ponieważ nie mamy specjalistycznego wyposażenia do stosowania ECMO. Urządzenia kupiono w 2009 roku dla ośrodków w całym kraju, ale mimo wysokiej referencyjności naszego szpitala, nie otrzymaliśmy ich - stwierdza prof. Stanisław Woś, konsultant krajowy w dziedzinie kardiochirurgii, kierownik II Kliniki Kardiochirurgii GCM w Ochojcu.

- Pojawił się też inny problem. Taka terapia u osób dorosłych nie jest finansowana przez NFZ, tymczasem była to dla młodej kobiety jedyna szansa. W czasie konsultacji telefonicznej z dyrektorem szpitala zapadła decyzja - leczymy.

O resztę będziemy się martwić później - wspomina dr Marek Jasiński.

Lekarze z zespołu prof. Wosia postanowili, mimo braku typowej aparatury do ECMO, wykorzystać dostępne w klinice urządzenia i we własnym zakresie zbudowali aparat spełniający z powodzeniem rolę ECMO.

- Leczenie dorosłego pacjenta metodą ECMO jest bardzo trudnym procesem.

W monitorowanie dziewczyny zaangażowanych było nieustannie kilka osób. Po pierwszych tygodniach płuca na zdjęciach radiologicznych, początkowo kompletnie białe, zaczęły nabierać innego wyglądu.

Pojawiało się światełko w tunelu - mówi prof. Woś.

Wychować syna

Pełna zaangażowania walka o życie młodej pacjentki zakończyła się sukcesem.

Choć wyczerpana, uśmiechała się do dziennikarzy i obiektywów kamer.

Trudno sobie wyobrazić, co przeżywała przez sześć tygodni, przykuta do łóżka i podłączona do aparatury, która za nią "oddychała", tłocząc 20 lirów krwi na minutę.

- Tak, to był trudny czas. Teraz moim największym marzeniem jest powrót do domu i wychowanie synka Marcina - mówiła 19-letnia Patrycja w połowie grudnia 2010 roku.

Przyczyny skrajnej niewydolności oddechowej u pacjentki lekarze nie znają do dziś. Mogło się rozwinąć ciężkie zapalenie płuc pochodzenia wirusowego lub doszło do embolizacji związanej z porodem.

ECMO jest terapią stosowaną przeważnie u dzieci. U dorosłych zdarza się to rzadko. Taka potrzeba ujawniła się np. podczas niedawnej epidemii grypy.

Zespół profesora Wosia zdobywał wiedzę o ECMO w klinice w Leicester w Wielkiej Brytanii, gdzie metodę zastosowano po raz pierwszy. Swoim doświadczeniem podzielił się z kolegami z Katowic pracujący tam dr Andrzej Sosnowski, wybitny ekspert w tej dziedzinie.

- Wszystko, czego nauczyliśmy się w Leicester, bardzo nam się przydało.

Zdążyliśmy oswoić się z tą procedurą na tyle, że nawet bez specjalistycznej aparatury daliśmy sobie radę z rozwiązaniem problemu - dodaje prof. Stanisław Woś.

Koszty

Leczenie metodą ECMO osoby dorosłej nie jest przewidziane w procedurach gwarantowanych świadczeń medycznych Narodowego Funduszu Zdrowia.

- Rozmawiamy z Funduszem na ten temat. Niestety, NFZ nie ma wyboru: działając zgodnie z prawem, nie może nam zapłacić za leczenie tą metodą.

A koszt jest duży, bo pierwsze siedem dni terapii to ponad 35 tys. zł. Każdy następny dzień to ponad 3,5 tys. złotych. Wynika to głównie z konieczności pozostawania przy pacjentce co najmniej trzech osób - wyjaśniała w grudniu Klaudia Rogowska, dyrektor Górnośląskiego Centrum Medycznego.

Dyrekcja szpitala oraz prof. Stanisław Woś będą się jednak starać, aby procedura ECMO, także u dorosłych, znalazła się w przyszłości w katalogu świadczeń, które Fundusz będzie mógł finansować.

Przy okazji ratowania 19-latki w katowickiej klinice terapią ECMO pobity został kolejny rekord: najdłuższego i, co najistotniejsze, skutecznego stosowania tej procedury - w sumie 38 dni w pozaustrojowym dotlenianiu krwi. Dotychczas (ECMO było stosowane już w kilku ośrodkach w Polsce) najdłuższy czas trwania terapii wynosił dwa tygodnie.

Będzie refundacja

Terapia ECMO powinna zostać sfinansowana przez Narodowy Fundusz Zdrowia jako procedura ratująca życie - oceniła minister zdrowia Ewa Kopacz. 15 grudnia 2010 r. minister interweniowała w tej sprawie w centrali NFZ po doniesieniach medialnych o 19-letniej Patrycji, którą uratowano tą metodą w Górnośląskim Centrum Medycznym w Katowicach- Ochojcu.

Choć dziewczyna nie przeżyłaby, gdyby nie wysiłki lekarzy i zastosowanie ECMO, śląski oddział NFZ odmówił sfinansowania drogiej, kosztującej ponad 140 tys. zł terapii, ponieważ nie ma jej w katalogu świadczeń w przypadku dorosłych, a jedynie dzieci.

- ECMO używa się, by ratować ludzkie życie, gdy inne metody zawodzą. A za takie procedury NFZ musi płacić, bez względu na wiek ratowanego pacjenta - stwierdził rzecznik resortu zdrowia Piotr Olechno.

Jak podkreślają katowiccy lekarze, ECMO było w przypadku Patrycji jedyną możliwością ratunku, w przeciwnym razie groziła jej śmierć. Szpital ma jednak problemy z odzyskaniem pieniędzy za drogą terapię.

Rzecznik Centrali NFZ Andrzej Troszyński ocenił całą sprawę jako "nieporozumienie".

Wyjaśnił, że w przypadkach nie mieszczących się w przepisach, a ratujących życie procedur, rozliczenie jest możliwe za zgodą płatnika, czyli drogą indywidualnych ustaleń szpitala z NFZ.

Jak poinformował, prezes NFZ jeszcze pod koniec listopada 2010 r. wysłał pismo do dyrektorów w sprawie terapii ECMO, by w uzasadnionych przypadkach rozliczali leczenie tą metodą również u osób powyżej 18. roku życia.