Pół wieku od projektu

Autor: Wojciech Kuta • • 10 czerwca 2009 18:24

Jak powstaje Zachodniopomorskie Centrum Opieki nad Kobietą i Dzieckiem

Zachodniopomorskie jest chyba jedynym regionem w kraju, które nie posiada wielospecjalistycznego szpitala dziecięcego zapewniającego kompleksową opiekę pediatryczną. Samorząd województwa zdecydował, że takie centrum powstanie w strukturze Samodzielnego Publicznego Specjalistycznego Zakładu Opieki Zdrowotnej "Zdroje" w Szczecinie.
Temu zadaniu służyć ma m.in. połączenie ze "Zdrojami" szczecińskiego SSPZOZ nad Dzieckiem i Młodzieżą.
Fuzji marszałkowskich placówek towarzyszyły emocje i protesty. Klamka jednak zapadła i dziś wszyscy czekają, jak też ziści się idea Zachodniopomorskiego Centrum Opieki nad Kobietą i Dzieckiem.
Historia szpitala w dzielnicy Zdroje na prawobrzeżu Szczecina sięga lat 60. ubiegłego stulecia. Powstał wówczas projekt zakładający, iż cała placówka docelowo będzie się składała ze szpitali: ogólnego, dziecięcego oraz psychiatrycznego. Upraszczając, można stwierdzić, że zamysł ten wreszcie ma realną szansę na realizację.

Ze szpitalnej kroniki

Szpital "Zdroje" został wybudowany w latach 70. i 90. Część ogólna jednostki nie została dokończona, mimo że wykonano dla niej całą nowoczesną infrastrukturę techniczną. Inwestycja przestała być finansowana z budżetu centralnego pod koniec lat 90. W niedokończonej części szpitala ogólnego miała być m.in. interna, chirurgia, ginekologia i położnictwo.
- Przygotowana w latach 60. koncepcja była racjonalna - mówi Danuta Śliwa, dyrektor SPSZOZ "Zdroje".
- Prawobrzeże Szczecina nadal się rozbudowuje, mieszka tu wiele młodych rodzin z dziećmi. Wciąż istnieje w tym rejonie miasta ogromna potrzeba funkcjonowania zarówno szpitala ogólnego, jak i dziecięcego.
"Zdroje" są już dziś największym szpitalem dziecięcym w regionie (ok.
300 łóżek pediatrycznych). Lecznica nadal jednak nie ma chirurgii, a dominuje leczenie zachowawcze.
- W latach 1977-98 w Szczecinie funkcjonował SPZOZ nad Matką, Dzieckiem i Młodzieżą składający się ze szpitali przy ul. Św. Wojciecha i w Zdrojach. W grudniu 1998 r., kiedy podlegaliśmy jeszcze Urzędowi Wojewódzkiemu, wojewoda wydał zarządzenie o wydzieleniu części mieszczącej się w "Zdrojach" i połączeniu jej ze szpitalem psychiatrycznym wybudowanym obok. Od tego czasu placówka na Św.
Wojciecha funkcjonowała jako osobny ZOZ - opowiada dyrektor Śliwa.
Wydawało się, że trudno będzie pogodzić prowadzenie działalności o tak różnych profilach w jednym szpitalu, ale udało się. "Zdroje" stały się wówczas dużą jednostką, a w placówce na Św.
Wojciecha nadal pozostawały m.in.
chirurgia i część pediatrii.

Rozwój, czyli przejęcia

- Cały czas szukaliśmy swojego miejsca na rynku usług medycznych, aby w pełni wykorzystać posiadany potencjał.
W 2002 r. włączyliśmy do naszego ZOZ-u Ośrodek Rehabilitacji Dzieci i Młodzieży Niepełnosprawnej Ruchowo przy ul. Skłodowskiej-Curie. W 2003 r. przenieśliśmy do nas kolejny taki ośrodek - z Nowego Czarnowa.
W roku 2007 r. pojawiła się informacja, iż ma być likwidowany trwale deficytowy, 150-łóżkowy Szpital Miejski im. K. Boromeusza w Szczecinie przy ul. Wyzwolenia (organem założycielskim była gmina). Dyrekcja "Zdrojów" wystąpiła wtedy do prezydenta Szczecina i marszałka woj. zachodniopomorskiego o przejęcie działalności tego szpitala.
- Kontrakt nie leży na ulicy, więc skorzystaliśmy z tej możliwości - przyznaje Danuta Śliwa.
W 2008 roku doszło do połączenia Szpitala Miejskiego z SPSZOZ "Zdroje".
Do końca czerwca br. nastąpi całkowite przeniesienie wszystkich oddziałów z obiektu przy ul. Wyzwolenia do placówki w Zdrojach, która będzie wtedy miała łącznie 824 łóżka.
10 marca 2009 r. Sejmik Województwa Zachodniopomorskiego podjął uchwałę o połączeniu Specjalistycznego Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej nad Dzieckiem i Młodzieżą przy ul. Św. Wojciecha ze szpitalem w Zdrojach.
- Po zakończeniu procedury łączenia przybędzie nam kolejne 98 łóżek - mówi dyrektor Danuta Śliwa. - Praktycznie więc realizujemy to, co zaplanowano prawie pół wieku temu, czyli wybudowanie pełnoprofilowego szpitala w Zdrojach. Mimo że przejmowaliśmy jednostki zadłużone, źle zorganizowane i zdekapitalizowane, cały czas osiągamy dodatni wynik finansowy, nie mamy zobowiązań wymagalnych.
Danuta Śliwa podkreśla, że w miarę możliwości "Zdroje" przejmują takie działalności, które pozwolą szpitalowi właściwie się rozwijać - np. poprzez wsparcie oddziału ginekologii oddziałem urologicznym, natomiast interna wzmocni oddziały psychiatryczne.

Taka jest ekonomia

- Zarówno Szpital Miejski, jak i szpital przy Św. Wojciecha to jednostki małe.
Utrzymywanie tak niewielkich szpitali ogólnych w Szczecinie nie ma finansowego uzasadnienia. Placówki takie muszą bowiem mieć całodobowe zaplecze diagnostyczne, zapewniać dyżury itp., co jest bardzo kosztowne - mówi dr Paweł Gonerko, dyrektor SSPZOZ nad Dzieckiem i Młodzieżą przy ul. Św.
Wojciecha, a zarazem ordynator pediatrii w "Zdrojach".
Danuta Śliwa: - Jednostki te, ze względu na znaczny stopień zdekapitalizowania, wymagały ogromnych nakładów inwestycyjnych, aby mogły spełniać m.in.
wymagania techniczno-sanitarne. Jeśli te same środki finansowe włożymy w nowe obiekty (nasz szpital jest zlokalizowany na 26 hektarach i ma duże możliwości rozwojowe), efekt ekonomiczny będzie bardziej korzystny - tak pod względem technicznym, jak i nakładów inwestycyjnych.
- Nie jest wielkim problemem wyliczenie minimalnego obrotu finansowego oddziału, który pozwoli mu w miarę spokojnie funkcjonować. Dzisiaj jest to kwota ok. 250-300 tys. miesięcznie. Jeżeli jednak oddział "wyrabia" połowę takiego kontraktu, będzie się borykał z poważnymi problemami - dodaje dr Gonerko.
Główny problem z finansowaniem działalności szpitala na Św. Wojciecha polegał więc na tym, że ok. 1,5 mln zł rocznie wynosiła strata wynikająca z bieżącej działalności. - Powodem były zbyt duże koszty funkcjonowania tej jednostki w stosunku do osiąganych przychodów.
Ten szpital nigdy trwale nie stanął na nogi i wymagał ciągłego oddłużania. A przecież środki te można byłoby przeznaczyć na rozwój i inwestycje - przekonuje Paweł Gonerko.
Dyrektor Śliwa: - Przy obecnej strukturze organizacyjnej szpitala przy ul. Św.
Wojciecha nie jest możliwe poprowadzenie go bez zadłużania.

Z całym dobrodziejstwem

Plan, a następnie decyzja o połączeniu dziecięcego szpitala ze "Zdrojami" wywołały - jak zawsze przy takich okazjach - liczne kontrowersje, komentarze, protesty.
Paweł Gonerko: - Kto chciałby pozostawienia szpitala dziecięcego na ul. Św. Wojciecha? Domagają się tego niektórzy politycy lokalnej opozycji, chociaż na co dzień nie zajmują się organizacją leczenia.
Formalnie połączenie jednostek powinno nastąpić w lipcu br.
- Dla mnie pierwszym skutkiem połączenia będzie to, że stracę stanowisko, bo przestanę być dyrektorem szpitala na Św. Wojciecha - przyznaje Paweł Gonerko.
Wszyscy pozostali pracownicy ZOZ-u nad Dzieckiem i Młodzieżą (ok. 200 osób) znajdą zatrudnienie, zgodnie z art.
23 Kodeksu pracy, w ZOZ-ie "Zdroje".
Przez 2-3 lata będą pracowali w tym samym miejscu - przeniesie się tylko część pracowników administracji.
- Połączenie szpitali w istocie oznacza wyłącznie wspólną administrację. Natomiast konsolidacja w żadnym stopniu nie ogranicza zakresu świadczeń dla mieszkańców regionu - zapewnia dr Gonerko. - A w najbliższych latach ten zakres zostanie poszerzony.
- Przejmujemy więc wszystkie prawa i obowiązki zakładu przy ul. Św. Wojciecha oraz jego zadłużenie - zaznacza dyrektor szpitala "Zdroje".
Dyrektor Gonerko zapewnia jednak, że zadłużenia nie będzie: - Już dziś "Wojciech" nie ma bieżących zobowiązań.
Zaszłości pokryte zostały przez Urząd Marszałkowski, który wsparł placówkę kwotą 1,6 mln zł. Natomiast w ramach rekompensaty płaconej szpitalowi przez wznoszone w jego sąsiedztwie centrum handlowe, lecznica otrzymała kolejną pulę środków, które przeznaczone zostaną na pokrycie wszelkich rachunków.

Czy odległość to argument

- Celem nadrzędnym połączenia szpitali jest stworzenie - w ramach szpitala "Zdroje" - Zachodniopomorskiego Centrum Opieki nad Kobietą i Dzieckiem - zaznacza dyrektor Danuta Śliwa. - Małego szpitala przy ul. Św. Wojciecha nie stać było na niezbędne inwestycje, m.in. z zakresu nowoczesnej diagnostyki pediatrycznej, z uwagi na brak miejsca na zlokalizowanie dodatkowych oddziałów i pracowni, a w przyszłości również na ich utrzymanie.
Natomiast w "Zdrojach" już teraz mamy 300 łóżek dziecięcych - w tym neurologię, pulmonologię i alergologię, okulistykę, rehabilitację narządu ruchu, psychiatrię, wreszcie świetny oddział intensywnej terapii noworodka oraz oddział patologii noworodka.
Czy przeniesienie chirurgii na prawobrzeże Szczecina utrudni do niej dostęp mieszkańcom miasta? - Nie.
Dywagacje o zwiększeniu odległości do tego rodzaju świadczeń są kompletnym nieporozumieniem. Przecież 4,5 kilometra od budynku przy Św. Wojciecha jest Klinika Chirurgii Dziecięcej w szpitalu klinicznym PAM - mówi Paweł Gonerko.
W Zachodniopomorskiem i okolicy są obecnie cztery chirurgie dziecięce: klinika na Unii Lubelskiej i oddział na ul. Św. Wojciecha w Szczecinie, 150 km dalej oddział o tym profilu w Koszalinie, a 90 km na południe - już w woj.
lubuskim - oddział w Gorzowie.
- Jeżeli więc ktoś mówi, że przy tych odległościach zmiana lokalizacji oddziału w jednym mieście utrudnia dostęp do leczenia, to sugeruje tym samym, że w każdym polskim miasteczku co 5 kilometrów powinna być np. chirurgia dziecięca - irytuje się dr Gonerko. - Merytorycznie sensownych argumentów za utrzymaniem szpitala na Św. Wojciecha nie ma więc żadnych.
Bo przecież nie jest racjonalnym argumentem przedstawianie 10-kilometrowej odległości między centrum Szczecina a dzielnicą Zdroje jako dystansu nie do przebycia.

Niepewność w "Wojciechu"

- Po informacji o planach połączenia jednostek Stowarzyszenie Przyjaciół Szpitala Dziecięcego zaproponowało przejęcie szpitala. A o tym, że szpital jest trwale deficytowy, wiadomo już było w 2007 roku. Dlaczego wówczas nie przedstawiano planów restrukturyzacji i koniecznych zmian w funkcjonowaniu jednostki? - pyta Paweł Gonerko.
O skomentowanie decyzji o połączeniu placówek poprosiliśmy prezesa Stowarzyszenia, doktora Tadeusza Sokalę, chirurga w szpitalu na Św. Wojciecha.
- Wolę, aby wypowiadał się mój szef - powiedział dr Sokala, odsyłając nas do doktora Stanisława Paradowskiego, ordynatora oddziału chirurgii dziecięcej szpitala na Św. Wojciecha.
- O konsolidacji przesądziła ekonomia, w tym argument, iż dalsze inwestowanie w tak mały szpital, jak nasz, jest nieopłacalne. Na dostosowanie do wymogów unijnych potrzeba byłoby wydać w "Wojciechu" ok. 40 mln zł - mówi doktor Stanisław Paradowski.
- Nasi pracownicy mają jednak poczucie niepewności. Aby mogli pracować w obiecywanych dobrych warunkach w "Zdrojach", muszą tam powstać odpowiednie pawilony. A na razie nie ma jeszcze wszystkich projektów. Decyzja o połączeniu szpitali spowodowała, że wstrzymano inwestycje w naszej placówce. Gdyby nie udało się ich zrealizować w "Zdrojach", byłoby to nieszczęście dla pacjentów - dodaje doktor Paradowski.

Musi się udać

Dyrekcja szpitala "Zdroje" nie widzi poważniejszych zagrożeń dla planowanych przedsięwzięć. Na makiecie dyrektor Danuta Śliwa pokazuje, jak będzie wyglądało m.in. przyszłe Zachodniopomorskie Centrum Opieki nad Kobietą i Dzieckiem: - To jest stara część pediatryczna i psychiatryczna, a w środku niedokończony pawilon przeznaczony na oddziały: ginekologiczno- położniczy, noworodkowy, pracownie diagnostyczne oraz blok z czterema salami operacyjnymi. Na realizację tego obiektu są już zagwarantowane środki unijne. Mamy nadzieję, że prace rozpoczną się w sierpniu i zostaną zakończone w 2010 roku.
Jest już przygotowywana dokumentacja dotycząca oddziału oparzeniowego, który powstanie dzięki środkom z norweskiego mechanizmu finansowego.
W tym samym obiekcie będzie oddział ratunkowy i chirurgia. - Pozostałe obiekty będą uruchamiane w miarę potrzeb i posiadanych środków. Przeniesienie wszystkich oddziałów z budynku przy ul. Św. Wojciecha do "Zdrojów" nastąpi w najbliższych 2-3 latach - zapewnia Danuta Śliwa.
100-letni obiekt na Św. Wojciecha będzie należał do SPSZOZ-u "Zdroje".
Stworzony zostanie tam pediatryczny ośrodek ambulatoryjnej opieki specjalistycznej, czyli coś, czego bardzo obecnie brakuje w Szczecinie. Zresztą nie tylko w tym mieście. Kilka lat temu typowe specjalistyczne poradnie pediatryczne praktycznie zniknęły ze zdrowotnej mapy kraju.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum