Po manifestacji powstało Białe Miasteczko 2.0

Autorzy: PW; WOK; JPP; MP • Źródło: 2021 5 (171)15 września 2021 18:52

To była gigantyczna manifestacja. 11 września ulicami Warszawy przeszli między innymi lekarze, pielęgniarki, ratownicy medyczni, diagności, fizjoterapeuci, położne, pracownicy radiologii, a także pracownicy niemedyczni ochrony zdrowia i wspierający medyków rolnicy. Według organizatorów w demonstracji wzięło udział od 30 do 40 tys. osób.

To była jedna z największych manifestacji pracowników ochrony zdrowia od lat. Uczestnicy protestu sami podkreślali, że rządowi udało się niemożliwe: zjednoczyć zawody medyczne i niemedyczne wokół wspólnej idei.

Tą wspólną ideą jest reforma systemu zdrowia w Polsce, który obecnie – jak podkreślają medycy – funkcjonuje „na słowo honoru”.

O postulatach środowisk medycznych – a w manifestacji wzięły udział niemal wszystkie związki i samorządy zawodowe w ochronie zdrowia (tworzące Ogólnopolski Komitet Protestacyjno-Strajkowy Pracowników Ochrony Zdrowia) – mówili lekarze, pielęgniarki, ratownicy medyczni, diagności, fizjoterapeuci, położne, pracownicy radiologii oraz pracownicy niemedyczni ochrony zdrowia. Poniżej prezentujemy niektóre z nich.

„Stan wyjątkowy w szpitalach trwa od bardzo długiego czasu”

Krzysztof Bukiel, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy (OZZL): – Panie ministrze, powiedział pan, że spełnienie postulatów jest nierealne. Ja się pytam, dlaczego? Kto tak stwierdził? Czy my domagamy się, żeby słońce w nocy świeciło, żeby deszcz padał do góry? Pamiętam, jak w roku 2015 wszyscy politycy mówili, że wprowadzenie 500+ jest nierealne. Okazało się realne. Czyli jak rząd uzna coś za priorytetowe, to to realizuje. Czy pan chce powiedzieć, że realizacja naszych postulatów, aby ochrona zdrowia działała sprawnie, nie jest priorytetem tego rządu? Panie premierze, niech pan spojrzy, jakiego ma pan ministra.

Dr hab. Maciej Krawczyk, prezes Krajowej Rady Fizjoterapeutów: – Panie premierze, panie ministrze, jesteśmy kosmitami! Ratujemy ludzi za darmo! Wy ratujecie tylko swoje sondaże!

Dorota Gardias, przewodnicząca Forum Związków Zawodowych: – Panie premierze, zrobił pan wszystko, a może i więcej, ażeby doprowadzić medyków do granicy wytrzymałości. Stan wyjątkowy w polskich szpitalach trwa od bardzo długiego czasu. Nie trzeba było do tego podpisu prezydenta. Wystarczyło z jednej strony klaskać medykom, a z drugiej traktować ich, jak ich pan potraktował. Nie zdziwiłabym się, gdyby pan wokół szpitali rozwinął drut kolczasty, a w mediach dziękował medykom za pracę. To byłoby w pańskim stylu.

„Pieniądze są, ale na politykę”

Monika Mazur, ZZ Techników Radioterapii: – Ministrze zdrowia, udało się panu doprowadzić do zjednoczenia medyków i niemedyków po 30 latach. Gratulujemy.

Anna Bazydło z Porozumienia Rezydentów: – Oni nie słuchają nas od 30 lat. To nie są pierwsze protesty, pierwsze negocjacje, to nie pierwszy raz, kiedy rządzący widzą te postulaty. Oni po prostu mają to gdzieś. Nie obchodzi ich nasze zdrowie, naszych dzieci, zdrowie pracowników ochrony zdrowia. Zmieńmy w końcu te zasady.

Adam Piechnik, ratownik medyczny: – Jesteśmy tu, bo rząd zaproponował nam szczodrą ofertę. Podobno zwiększy o 50% oklaski i brawa. Słyszymy o jakiejś misji na Marsa. Chętnie zrezygnujemy z dodatków covidowych i przeznaczymy je na kolonizację rządu na Marsie.

Joanna Tokarska, Krajowa Izba Fizjoterapeutów: – To nie rejestratorka odpowiada za to, że nie ma terminu. To nie medycy odpowiadają za tłumy w przychodniach. Za to odpowiadają politycy. Pieniądze są, ale na politykę. Żądamy pieniędzy z polityki na ochronę zdrowia. Ile kosztują biura polityków, dlaczego nie ma pieniędzy na zdrowie? Politycy przypominają sobie o nas, gdy coś się im stanie. Wtedy wiedzą, gdzie mogą szukać pomocy. Ochrona zdrowia umiera, a fizjoterapia umrze pierwsza.

„Łatają nami dziury w systemie”

Matylda Kłudkowska, wiceprezes Krajowej Rady Diagnostów Laboratoryjnych: – System, w którym pracujemy, jest patologiczny. System jest klejony taśmą, a my jesteśmy tą taśmą. Łatają nami dziury w systemie. Dosyć zgody na takie traktowanie zawodów medycznych.

Dr Tomasz Karauda, lekarz: – Gdyby wszyscy medycy postanowili pracować na jeden etat od 8 do 16, to system zawaliłby się z dnia na dzień. Nie znam ani jednego lekarza, pielęgniarki, ratownika, którzy pracowaliby na jednym etacie. System jest oparty na wieloetatowości. To nie wynika z chęci zarobienia wielkich pieniędzy, ale musimy pracować w kilku miejscach. To nie jest normalne, że przyjmujemy pacjentów w 30. czy 35. godzinie swojego dyżuru.

Mariola Łodzińska, wiceprezes Naczelnej Izby Pielęgniarek i Położnych: – Polska pielęgniarka ma średnio 53 lata i umiera w wieku 61 lat.

Michał Bulsa z Naczelnej Rady Lekarskiej: – Wczoraj (10 września – red.) usłyszałem, że minister wysyła nas na Marsa. Początkowo myślałem, że to nowy program „Niech jadą”, ale chyba wiem, dlaczego tak powiedział. Wszystkie pomysły ministra i rządzących od lat są bowiem z kosmosu.

„Nie pracuję tyle godzin, bo chcę zarobić mnóstwo pieniędzy”

Jeden z ratowników medycznych przyznał, że w pandemii pracował ponad 600 godzin, obecnie – ponad 500 miesięcznie. – Chciałbym przejść na etat, ale blokują nam to. Dyrektorzy placówek mówią, że pracownik etatowy jest za drogi. Oni potrzebują niewolnika, a nie pracownika. Nie pracuję tyle godzin, bo chcę zarobić mnóstwo pieniędzy. Pracuję tyle, bo trudno odmówić oddziałowej, kiedy prosi: „weź jeszcze kolejny dyżur, bo nie mam kim obstawić karetki” – opowiadał.

I dodawał: – Dzisiaj ratownik zarabia 2600-2800 zł. Moi koledzy w zakładzie meblowym zarabiają 2000 zł, ale na tydzień i się ze mnie śmieją. Jak któryś z nich źle skręci deskę, to ją wywala. Jak ja się pomylę, to mam prokuratora na głowie – dodawał. 

Z kolei uczestnicząca w proteście lekarka POZ mówiła wprost: – Mam już dosyć, że system nie funkcjonuje od dłuższego czasu. Wysyłając pacjenta do specjalistów, mamy pewność, że nie dostanie się tam w terminie, w którym tego potrzebuje. Jeżeli nie pójdzie leczyć się za własne pieniądze, to nie dostanie opieki w terminie. Jesteśmy bezradni w tak działającym systemie – tłumaczyła.

Postulaty protestujących:

1. Natychmiastowa zmiana ustawy o zmianie ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych oraz niektórych innych ustaw

2. Realny wzrost wycen świadczeń medycznych oraz ryczałtów o 30% oraz dobokaretki w systemie Państwowego Ratownictwa Medycznego o 80% od 1 października 2021 r. oraz zobowiązanie AOTMiT do przeprowadzenia ponownej wyceny wszystkich świadczeń do 30 listopada 2022 roku

3. Zatrudnienie dodatkowych pracowników obsługi administracyjnej i personelu pomocniczego (sekretarki medyczne, rejestratorki, opiekunowie medyczni) oraz wprowadzenie norm zatrudnienia uzależnionych od liczby pacjentów

4. Zapewnienie zawodom medycznym statusu funkcjonariusza publicznego i stworzenie systemu ochrony pracowników przed agresją słowną i fizyczną pacjentów

5. Stworzenie – na warunkach chroniących medyków i pacjentów – odpowiedniego systemu rejestrowania zdarzeń medycznych niepożądanych (no-fault)

6. Rezygnacja z stworzenia nowych zawodów medycznych przy jednoczesnym efektywniejszym wykorzystaniu obecnych zawodów medycznych poprzez stworzenie im możliwości kształcenia podyplomowego i specjalizacyjnego rozszerzających ich kompetencje

7. Wprowadzenie urlopów zdrowotnych po 15 latach pracy zawodowej

8. Uchwalenie ustaw o medycynie laboratoryjnej, zawodzie ratownika medycznego i innych zawodach medycznych.

Powtórka z Białego Miasteczka 

Protest w stolicy zorganizowany 11 września okazał się pierwszą częścią planowanych działań medyków. Zaraz po demonstracji rozpoczęła się budowa Białego Miasteczka w okolicy Kancelarii Premiera, nieco przypominającego to z 2007 roku. 

Oficjalnie Białe Miasteczko 2.0 ruszyło 11 września o godz. 21.00. Ogólnopolski Komitet Protestacyjno-Strajkowy zapowiada, że przedstawiciele zawodów medycznych i niemedycznych w ochronie zdrowia zostaną tam do skutku, czyli do spełnienia przez rząd ich postulatów.

Minister zaprasza i wystawia rachunek za realizację postulatów

„Uprzejmie zapraszam przedstawicieli Ogólnopolskiego Komitetu Protestacyjno-Strajkowego Pracowników Ochrony Zdrowia na spotkanie 14 września br. w Centrum Partnerstwa Społecznego „Dialog” w Warszawie” – napisał do protestujących minister zdrowia Adam Niedzielski.

Jednocześnie szef resortu zdrowia przedstawił szacunkowe wyliczenie skutków finansowych wdrożenia postulowanych rozwiązań. Z tego bilansu wynika, że w roku 2022 łączne minimalne nakłady na ochronę zdrowia – po uwzględnieniu postulatów – sięgnęłyby ponad 238,3 mld zł, co stanowiłoby 10,26% PKB. – To absolutnie nierealne – podkreślają przedstawiciele rządu.

Przypomnijmy, że zgodnie z przyjętą ustawą w 2027 roku poziom publicznych nakładów na ochronę zdrowia ma wynieść 7% PKB.

***

Protest z 11 września pokazał, że różne środowiska  medyczne i niemedyczne w Polsce mogą ramię w ramię walczyć o systemowe zmiany. Czy im się uda i co po proteście medyków? Zapytaliśmy ekspertów.

Rezydenci siedzą w papierach, zamiast uczyć się zawodu

Prof. Andrzej Bochenek, znany kardiochirurg, współzałożyciel Polsko-Amerykańskich Klinik Serca i wykładowca akademicki: – W pełni rozumiem rozgoryczenie protestujących rezydentów, bo zamiast uczyć się zawodu i rozmawiać z pacjentami, siedzą w papierach albo przy komputerze. Zepchnięto więc na nich całą tę szpitalną biurokrację.

Przyznam, że nie śledzę zbyt dokładnie obecnego protestu, ale widzę, że młodym lekarzom w ich postulatach nie chodzi tylko o wynagrodzenia, chociaż one są oczywiście bardzo ważne. Jednak nie mniej istotne są warunki pracy oraz rozwoju zawodowego. To jeden z ważnych wniosków z tego protestu, który rządzący powinni mocno wziąć pod uwagę – podkreśla prof. Bochenek.

Centralne ustalanie zasad wynagrodzeń w ochronie zdrowia jest chore

Andrzej Sośnierz z Koła Poselskiego Polskie Sprawy, były prezes NFZ: – Jeśli jedna grupa zawodowa wywalczy podwyżkę, to kolejne zawody chcą dostać tyle samo. I tak trwa swoisty wyścig  w górę o coraz wyższe płace. Taki system wynagrodzeń jest chory.

Pamiętajmy jednak, że na takie właśnie centralne rozwiązanie dotyczące ustalania wynagrodzeń zgodziły się obie strony – zarówno środowisko medyczne, jak i rządzący. Oczywiście są grupy pracowników ochrony zdrowia zarabiające kiepsko, bo do tej pory słabo stawiały się pracodawcom. Z drugiej strony część organizacji i związków zawodowych biorących udział w tym proteście jest rozgrywana politycznie. Nie chciałbym jednak tego szerzej komentować – powiedział nam poseł Sośnierz.

Musi zostać wytyczona droga dojścia do systemowych rozwiązań

Dr hab. Grzegorz Głód, prof. Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach, ekspert zarządzania w ochronie zdrowia: – Są problemy, z którymi w końcu musimy się zmierzyć. To, co obserwowaliśmy od kilku ostatnich lat, to było rozchwianie różnymi regulacjami siatki płac. Wprowadzanie różnych interpretacji przepisów, różnych dodatków i elementów motywacyjnych spowodowało, że ten system wynagrodzeń w ochronie zdrowia, mówiąc kolokwialnie, nam się rozjechał – stwierdził ekonomista.

– Z drugiej strony mamy do czynienia z sytuacją, w której grupy, wcześniej pomijane, może same nie tak dobrze zorganizowane, teraz też zaczęły dochodzić do głosu, domagając się uwagi. To oni pokazują w tej chwili różne, często patologiczne sytuacje, które wcześniej może nie były tak mocno nagłaśniane – zaznaczył.

– Chodzi tu o wieloletnie „łatanie” systemu w wielu miejscach umowami świadczenia pracy równolegle, kontraktami, nadgodzinami. Teraz musimy sobie jasno powiedzieć: gdybyśmy chcieli wszystkich pracowników ochrony zdrowia zatrudnić na umowy o pracę, to obawiam się, że nie bylibyśmy w stanie zapewnić ciągłości działania wielu jednostkom – podkreślił ekspert.

– Nie wyobrażam sobie, że protest mógłby spowodować paraliż systemu ochrony zdrowia – to zbyt strategiczny sektor. Natomiast musi zostać wytyczona droga dojścia do systemowych rozwiązań – podsumował prof. Grzegorz Głód.

JPP, MP, WOK, PW

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum