Platforma w kłopocie...

Autor: Andrzej Bęben • • 17 grudnia 2008 14:10

Niespodzianki nie było. Lech Kaczyński skorzystał z prawa prezydenckiego weta

Gdyby 26 listopada nie rozważano o tym, jak zachowała się ochrona prezydencka podczas wizyty w Gruzji i nie relacjonowano trzeciego pochówku gen. Sikorskiego, to weto Lecha Kaczyńskiego wobec trzech ustaw z pakietu reformatorskiego PO byłoby tematem - nie tylko w mediach - numer jeden.
"Proszę, panie prezydencie, nie wetować tych ustaw!" - apelował owego dnia Donald Tusk, sam pewnie nie wierząc w skuteczność prośby. Tym bardziej że nieco wcześniej Ewa Kopacz stwierdziła, że prezydenckie weto nie będzie dla niej zaskoczeniem i bardzo chciałaby, aby "pan prezydent nie oceniał polskiej służby zdrowia przez pryzmat lecznicy MSWiA, tylko pojechał do szpitala powiatowego i zobaczył, w jakim stanie jest ochrona zdrowia i jaką opinię mają pacjenci".
W parę minut po 19.30 w "Wiadomościach" TVP pojawił się pan prezydent i rzekł: - Stosując konstytucyjne prawo, spełniłem swoje obietnice wyborcze.
Mówiłem, że nigdy się nie zgodzę na prywatyzację szpitali. Jednak zmiany w ochronie zdrowia są potrzebne, dlatego podpisałem trzy ustawy...
Zawetował ustawy: o przekształceniu ZOZ-ów w spółki, o pracownikach ZOZów oraz ustawę wprowadzającą reformę służby zdrowia.
- Zdrowie ludzkie, chory człowiek, to nie towar. Doceniam zalety rynku, ale w gospodarce, a nie w sferze takiej jak ochrona życia ludzkiego. Jestem otwarty na rozmowy z rządem na temat reformy służby zdrowia - wyjaśniał prezydent.
Nie spełniły się prognozy niektórych polityków, wieszczących, że Lech Kaczyński weźmie przykład z Aleksandra Kwaśniewskiego i podpisując wszystkie ustawy, przerzuci odpowiedzialność za powodzenie reformy na jej kreatorów.
Prezydencką decyzję scena polityczna przyjęła zgodnie z jej preferencjami i podziałem. Część rządowa zgodnie stwierdziła: prezydent hamuje reformę.
Opozycja: prezydent ratuje Polaków przed skutkami chybionej reformy. Zdania wśród pozapolitycznych obserwatorów - związków zawodowych, ekspertów itd. - są podzielone. Przyjrzyjmy się, kto i jak komentował weto Lecha Kaczyńskiego.

Władza gani

Grzegorz Dolniak (PO) przekonany jest, iż prezydent "stracił szansę wyjścia poza okowy swojego zaplecza politycznego, stanął po stronie tych, którzy obstają przy chorym systemie ochrony zdrowia".
Minister zdrowia oświadczyła, że zawetowanie ustawy wprowadzającej oznacza, że żadna z sześciu ustaw zdrowotnych nie wejdzie w życie i strzeliła w kierunku Kancelarii Prezydenta ostrym stwierdzeniem: "może tu chodzi o obronę interesów tych, którzy zajmują się kupowaniem długów szpitalnych?".
Szef klubu PSL Stanisław Żelichowski uważa, że prezydent Lech Kaczyński wetując najważniejsze ustawy reformujące służbę zdrowia, zgodził się na to, żeby trwał w niej nadal bałagan.
Jego zdaniem, w zawetowanych przez prezydenta ustawach chodziło o to, żeby w szpitalach był gospodarz, który by za nie odpowiadał...

Opozycja dziękuje

Bolesław Piecha (PiS) podziela stwierdzenie Lecha Kaczyńskiego, iż zdrowie człowieka i jego zagrożone życie nie może być towarem. "Prezydent zawetował ustawy zgodnie z oczekiwaniami, tak jak wielokrotnie zapowiadał, że jest absolutnym przeciwnikiem komercjalizacji i prywatyzacji zwłaszcza szpitali". Były wiceminister zdrowia uważa, że "trzeba to prawo ulepszać, ale nie w atmosferze narzucania własnych rozwiązań, jaka miała miejsce przez ostatni rok, lecz w atmosferze dialogu i próby uzgadniania stanowiska".
SdPl w specjalnym komunikacie wydanym przed ogłoszeniem prezydenckiej decyzji oświadczyła: "Prywatyzacja, czyli przekazanie większości udziałów w ręce prywatne, spowoduje zmianę celu działalności szpitala. Podstawowy cel funkcjonowania szpitala, jakim było dotąd udzielanie usług zdrowotnych wszystkim potrzebującym, niezależnie od ich sytuacji materialnej, zejdzie na dalszy plan. Zastąpi go zupełnie inny - maksymalizacja zysku". To według SdPl grozi zamknięciem niedochodowych oddziałów w sprywatyzowanych szpitalach i pozostawieniem pacjentów bez opieki.
W kwestii reformy zdrowia doszło do mimowolnego sojuszu SdPl i Lewicy, w której SLD gra pierwsze skrzypce. Jej lider, Grzegorz Napieralski, rankiem 26 listopada grzmiał w Polskim Radiu: "Szpital jest po to, żeby leczyć, a spółka po, by zarabiać. Państwo ma obowiązek leczyć pacjenta i rozpoczynanie reformy od prywatyzacji szpitali dla nas było czymś nie do przyjęcia. Ważne, aby pracować nad ustawami, które pomogą Polakom dostać się do specjalistów, które uszczelnią system finansowania służby zdrowia, a nie prywatyzować szpitale".
Jarosław Kaczyński ma "nadzieję, że przyjdzie czas na reformę prof. Zbigniewa Religi, która zapewni dobre traktowanie pacjentom i wysokie zarobki personelowi medycznemu". Prezes PiS uważa, że "władza ucieka przed odpowiedzialnością przed obywatelami. Próbuje przekazywać sfery życia publicznego w ręce prywatne.
Takich rozwiązań, jak proponuje rząd, nie ma w całej Europie".

Zdaniem niezależnych

Krzysztof Bukiel, szef OZZL, przewiduje, że "rząd PO nie przeprowadzi zapowiadanej reformy systemu ochrony zdrowia".
Robert Mołdach - ekspert Konfederacji Pracodawców Polskich - uważa, że "zawetowanie przez prezydenta najważniejszych ustaw zdrowotnych przyczyni się do kryzysu służby zdrowia". "Reforma systemu ochrony zdrowia nie powinna być przeprowadzana w pośpiechu"- twierdzi Adam Sandauer, przewodniczący Stowarzyszenia Pacjentów Primum Non Nocere.
W ocenie Doroty Gardias, przewodniczącej Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, ustawy zdrowotne zawetowane przez prezydenta "szkodziły systemowi opieki zdrowotnej". NSZZ Solidarność z zadowoleniem przyjęła decyzję prezydenta.
Elżbieta Buczkowska - szefowa Naczelnej Izby Pielęgniarek i Położnych - uważa, że zawetowanie ustaw zdrowotnych "zapewne jeszcze zwiększy chaos w służbie zdrowia"...

Czy weto uda się odrzucić?

Jeśli PO przekona Lewicę, by poparła władzę w głosowaniu nad odrzuceniem prezydenckiego weta, to reforma będzie tak, jak widzą ją jej twórcy. Sęk w tym, że - przynajmniej na razie - nic nie wskazuje, by lewa strona sceny politycznej paliła się do tej propozycji. Z drugiej strony jest ona teraz między młotem a kowadłem.
Głosować przeciwko odrzuceniu weta oznaczałoby popieranie prawicy PiSowskiej; głosować za - zdradę ideałów lewicowych i wyborczych obietnic. Pewne jest, że bez głosów SLD, reformy systemu w ustawowym kształcie nie będzie, bo do odrzucenia prezydenckiego weta w Sejmie potrzebna jest większość trzech piątych głosów.

Co dalej z reformą systemu?

PO jednak zastrzega się, że ma rozwiązanie na wypadek, gdyby nie udało się powiedzieć prezydentowi: NIE! Rozwiązanie nazywa się planem B.
Oficjalnie nie znamy jego szczegółów.
Nieoficjalnie, a i owszem. Z grubsza rzecz biorąc: szpitale mają być zachęcane do przekształceń spłaceniem ich długów przez państwo.
Marek Balicki (SdPl) podpowiada premierowi: "rząd powinien w szybkim tempie złożyć projekt ustawy o przekształceniach szpitali, który będzie gwarantował kompromis w sprawie reformy; w takim projekcie musi się znaleźć: dobrowolność przekształceń, zachowanie przez samorząd większościowego pakietu ustaw, działalność, która nie jest na stawiona na zysk".
Co zrobi rząd, to najlepiej wie jego premier i prędzej niż później się o tym przekonamy.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum