Pandemia otwiera stare rany i zniechęca

Autor: Ryszard Rotaub • • 05 maja 2020 10:20

W czasach epidemii koronawirusa nastroje pracowników ochrony zdrowia nie są dobre. O ile jednak lekarze, pielęgniarki i ratownicy medyczni mogą przynajmniej liczyć na słowa wdzięczności, o tyle przedstawiciele innych zawodów medycznych czują się niedocenieni. Wciąż nie zauważa się problemów, które od lat narastały w ich środowiskach, co teraz – w okresie epidemii – pogłębia zniechęcenie.

Pracodawcy, rozdysponowując środki i ochrony osobistej, niestety nie pamiętają , że my też jesteśmy na pierwszej linii frontu i możemy być potencjalnym źródłem zakażenia dla pacjentów i rodziny” – napisała w liście otwartym do ministra zdrowia Ewa Ochrymczuk, przewodnicząca Zarządu Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pracowników Diagnostyki Medycznej i Fizjoterapii. Jej zdaniem przyczyną deprecjonowania znaczenia zawodów medycznych reprezentowanych przez OZZPDMiF jest m.in. brak sprecyzowanych standardów dla techników elektroradiologii i analityki medycznej.

Trzeba toczyć boje z pracodawcami o fartuchy

– Brak procedur skutkuje tym, że nie mamy wystarczających argumentów, by dostać odpowiednią ilość środków ochrony osobistej. Z oddziałów terenowych naszego związku dowiadujemy się, że są miejsca, gdzie trzeba toczyć boje z pracodawcami o fartuchy flizelinowe, maseczki i przyłbice – mówi nam Ewa Ochrymczuk, która od 30 lat wykonuje zawód elektroradiologa.

Przyznaje, że Polskie Towarzystwo Radiologiczne opracowało procedury postępowania, ale nie mają one przełożenia na rozporządzenie ministra, więc pracodawcy nie są formalnie zobligowani do zapewnienia bezpiecznych i oczekiwanych warunków pracy.

– Obserwujemy zwiększoną liczbę pacjentów, u których wykonywane są zdjęcia klatki piersiowej, TK czy rezonans. Są to nie tylko pacjenci z dusznością, ale również neurologiczni, chirurgiczni i ortopedyczni. Najczęściej jeden dyżurny technik wykonuje pracę w Zakładzie Radiologii i zdjęcia przyłóżkowe. Technicy elektoradiologii to grupa zawodowa, która bardzo często przemieszcza się w szpitalu między oddziałami – wyjaśnia Ewa Ochrymczuk.

W żołnierskich słowach

– Jestem zdumiona podejściem ministra Szumowskiego, który przez wiele lat pracował z technikami elektroradiologii i doskonale zna specyfikę ich pracy. Nie twierdzę, że ministrowi brakuje dobrej woli, bo spotykaliśmy się i rozmawialiśmy wielokrotnie. Nigdy jednak nie doszliśmy do porozumienia – zaznacza szefowa OZZPDMiF i podaje przykład obietnic bez pokrycia: – Na szczeblu ministerialnym obiecano nam wzrost uposażeń zasadniczych. Środki finansowe zostały przekazane do szpitali, ale brak rozporządzenia MZ – jak to miało miejsce w przypadku lekarzy, ratowników medycznych czy pielęgniarek – spowodował, że dyrektorzy wykorzystali je m.in. na spłatę zadłużenia. Kolejny raz zostaliśmy, mówiąc w żołnierskich słowach, z ręką w nocniku.

Podobne niezrozumienie problemów i specyfiki pracy dotyczy także diagnostów i techników analityki medycznej. – W opinii publicznej pokutuje wyobrażenie pracy za zamkniętymi drzwiami laboratorium. Rzeczywistość wygląda inaczej. W wielu ośrodkach szpitalnych i ambulatoriach pobierają każdego dnia krew do badań, spotykając się bezpośrednio z dziesiątkami pacjentów. To pracownicy laboratoriów chodzą na oddziały, by pobrać z palca krew na morfologię, glukozę czy gazometrię. Pracują bezpośrednio z każdym materiałem zakaźnym – przekonuje przewodnicząca.

– Od lat walczymy o dostrzeżenie i podniesienie rangi zawodów, które wykonujemy. Domagamy się uznania naszego znaczenia w systemie ochrony zdrowia. Po raz enty zostaliśmy pominięci przez MZ przy podejmowaniu kluczowych dla bezpieczeństwa decyzji. Niedostrzeganie potrzeb tzw. innych grup medyków zabija w nas poczucie misji i ducha walki. Mimo wszystko stoimy i będziemy stać na pierwszej linii walki z pandemią – deklaruje Ewa Ochrymczuk.

Strachy i lęki

– Trudno nie wspomnieć o strachu, lękach; zachorowania boją się wszyscy Polacy, również diagności laboratoryjni. Dlatego kluczowe jest to, aby środowisko pracy diagnosty było bezpieczne – podkreśla Alicja Niewiadomska, prezes Krajowej Rady Diagnostów Laboratoryjnych, i wskazuje, że pracownicy laboratoriów medycznych powinni mieć dostęp do środków ochrony osobistej, tak jak każdy zawód medyczny.

– Ochrona kadr medycznych powinna być priorytetem, bo nie mamy ich w nadmiarze – zauważa i dodaje: – Diagności wykonujący obecnie badania pracują pod ogromną presją, z narażeniem zdrowia, a nawet życia.

Podkreśla jednocześnie, że nieocenioną pomoc oferują diagnostom i personelowi laboratoriów m.in. firmy kosmetyczne w zakresie dostaw kremów do rąk. Kremy przynoszą ulgę skórze dłoni po wielogodzinnej pracy w rękawiczkach i ciągłym stosowaniu środków dezynfekcyjnych. – Wsparcie oferują także inne firmy. Dostarczają posiłki, kawę czy słodycze, a nawet skarpetki czy rajstopy. Serdecznie dziękuję wszystkim, którzy w ten sposób doceniają naszą, do tej pory, mało dostrzegalną pracę – mówi z uznaniem prezes Alicja Niewiadomska.

Również sama Krajowa Izba Diagnostów Laboratoryjnych (KIDL) uruchomiła specjalny pakiet pomocowy dla diagnostów bezpośrednio zaangażowanych w walkę z epidemią wirusa. – W obecnej kadencji 1% składek członkowskich tworzy fundusz socjalny, z którego diagności laboratoryjni, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji, mogą otrzymać bezzwrotne świadczenie – wyjaśnia Niewiadomska.

– Obawiamy się, że kwota, jaką może rozdysponować Komisja Socjalna KIDL w obecnej sytuacji związanej z epidemią zakażeń SARS-CoV-2, może być niewystarczająca. Składka członkowska to 20 zł miesięcznie. W związku z tym KIDL uruchomiła możliwość wsparcia tego funduszu poprzez przekazanie darowizny na rzecz samorządu zawodowego. Wpłacone darowizny jako celowane środki finansowe zostaną rozdysponowane przez Komisję Socjalną na rzecz diagnostów laboratoryjnych, którzy ponieśli szkody w związku z zachorowaniem na COVID-19 – tłumaczy.

Dodaje, że diagności należą do najniżej opłacanych zawodów medycznych, więc w przypadku zachorowania na COVID-19 znaleźliby się w wyjątkowo trudnej sytuacji finansowej.

Omawiając sprawę zarobków, warto też zauważyć, że KRDL w przyjętym 2 kwietnia stanowisku zaapelowała do MZ o wprowadzenie rozwiązań prawnych, na podstawie których przekazane zostaną środki na sfinansowanie dodatków do wynagrodzeń dla diagnostów laboratoryjnych. – Z uwagi na istotną rolę, jaką odgrywa zawód diagnosty w walce z SARS-CoV-2 – argumentuje prezes KRDL. – Nie może być to zawód medyczny notorycznie pomijany przy podwyżkach, zawód medyczny najniżej opłacany – tłumaczy.

Prawo w czasach pandemii 

Czy w okresie pandemii zmieniła się sytuacja zawodowa i prawna diagnostów laboratoryjnych? – pytamy Alicję Niewiadomską. – Zasadniczo sytuacja prawna nie zmieniła się. Nadal obowiązują zapisy ustawy o diagnostyce laboratoryjnej z 2001 r. oraz standardy jakości dla poszczególnych typów laboratoriów. Jednakże mamy stan epidemii i dochodzą zadania wynikające z ustawy o zwalczaniu COVID-19. Tworzone są nowe pracownie, laboratoria do oznaczania SARS-CoV-2, co wymaga większej dyspozycyjności – wskazuje.

W jej ocenie nieuchwalenie do chwili obecnej ustawy o medycynie laboratoryjnej ma wyraźnie negatywne konsekwencje. Postęp w obszarze medycyny laboratoryjnej jest olbrzymi, mamy XXI wiek, natomiast obecna ustawa absolutnie odstaje od rzeczywistości – przekonuje. Niewiadomska uważa, że wprowadzenie nowych rozwiązań prawnych znacząco podniesie bezpieczeństwo pacjentów oraz usprawni funkcjonowanie systemu ochrony zdrowia, zwłaszcza w sytuacjach nadzwyczajnych, takich jak epidemia koronawirusa SARS-CoV-2.

Na wprowadzone ostatnio zmiany w obszarze prawa zwraca natomiast uwagę Krajowy Związek Zawodowy Pracowników Medycznych Laboratoriów Diagnostycznych. Zdaniem KZZPMLD okres pandemii został wykorzystany przez resort zdrowia do przeforsowania rozwiązań prawnych nieakceptowanych przez diagnostów laboratoryjnych.

Pod pretekstem walki z koronawirusem

Jak twierdzą związkowcy, pod pretekstem walki z koronawirusem, 17 marca 2020 r. resort wydał rozporządzenie w sprawie standardów jakości dla medycznych laboratoriów diagnostycznych i mikrobiologicznych, w którym znalazł się budzący ich sprzeciw zapis umożliwiający zdalną autoryzację wyników badań wykonanych metodą automatyczną.

„W naszej ocenie przedmiotowe rozporządzenie nie dotyczy stricte badań wykonywanych w ramach diagnostyki wirusa SARS-CoV-2. Nowe regulacje wprowadzone pod pretekstem walki z epidemią odbieramy jako próbę wdrożenia „tylnymi drzwiami” kwestionowanych od wielu lat przez środowisko diagnostów laboratoryjnych zmian w prawie” – czytamy w stanowisku Zarządu KZZPMLD z 23 marca 2020 r.

„Uważamy również, iż przekazywane opinii publicznej informacje, jakoby przedmiotowe rozwiązania prawne miały na celu zapewnienie jak najszerszego dostępu do świadczeń opieki zdrowotnej, w tym badań laboratoryjnych, w związku z potrzebą zapobiegania, przeciwdziałania i zwalczania COVID-19, są nieprawdziwe i wprowadzają odbiorców w błąd”.

Związkowcy zwracają ponadto uwagę, że rozporządzenie jest sprzeczne z ustawą o diagnostyce laboratoryjnej i powołując się na opinię prawników, wywodzą, że diagnosta laboratoryjny ma prawo odmówić zdalnej autoryzacji wyników badań jako czynności mogącej naruszać zasady wykonywania zawodu. 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum