Palcem po czytniku

Autor: Andrzej Bęben • • 25 maja 2008 06:55

Szpital w Dąbrowie Górniczej: obecność i czas pracy rejestrowane są za pomocą linii papilarnych. Personel już przyzwyczaił się.

Nie pasuje, by w XXI wieku, w jedynym w Dąbrowie Górniczej szpitalu, na dodatek specjalistycznym, długopis wisiał na sznurku i ludzie podpisywaliby się nim na liście obecności w pracy! Trzeba iść z postępem, choć nie wszystkim to się podoba... - przyznaje Artur Borowicz, dyrektor Szpitala Specjalistycznego im. St. Starkiewicza w Dąbrowie Górniczej. Postęp ma formę niewielkiej skrzyneczki tajemniczo błyskającej czerwonym światełkiem.
Postęp wywodzi się z technologii biometrycznych, a imię jego - w tym konkretnym przypadku - Biofinger C1.
Służy rejestracji czasu pracy (RCP) oraz ewidencji obecności pracowników (EOP).
Odczytem linii papilarnych skutecznie zastąpiono ów długopis na sznurku.

Bywało różnie

- Nie ukrywam, że pomysł wydał się załodze kontrowersyjny - mówi dyrektor Borowicz.
- Zaprezentowałem go z początkiem września ubiegłego roku. Obowiązujący regulamin pracy nie przewidywał takich innowacji.
Pracownicy od wielu lat podpisywali się na liście obecności. Nie będę ukrywał, że z tym podpisywaniem i zgodnością tego, co poświadczono na papierze, a co było w rzeczywistości, to różnie bywało...
W dąbrowskim szpitalu pracuje 708 osób, w tym 130 lekarzy i 355 pielęgniarek.
Pozostali to pracownicy administracji oraz obsługi technicznej. Nie jest tak, że wszyscy zaczynają pracę w jednym czasie i w jednym ją kończyli. Mały galimatias z tym, kto i ile pracuje w Dąbrowie, w tamtejszym szpitalu przerabiali w lipcu 2006 r. podczas strajków lekarzy.
Artur Borowicz przyznaje, że właśnie ten protest zainspirował go do zmian.
- Wtedy dyscyplina pracy nieco się rozjechała. To wówczas pomyślałem, że należałoby usprawnić dotychczasowy system rejestracji pracy. Nie mówię, że było to zjawiskiem powszechnym, ale kłopoty ze zdyscyplinowaniem mieli niektórzy lekarze zatrudnieni w niepełnym wymiarze czasu pracy - opowiada dyrektor dąbrowskiego szpitala.
We wrześniu ub.r. cztery działające w tej placówce organizacje związkowe otrzymały do konsultacji projekt zmian w regulaminie pracy, który dopuszczał rejestrację czasu pracy nie tylko za pomocą długopisu, ale także technik biometrycznych.

Jakie obawy

Agata Klimczak, kierowniczka działu kadr i płac w dąbrowskim szpitalu, nie spodziewała się ani przez chwilę chóralnej akceptacji dyrektorskiej propozycji: - Pan wie, ludzie mają stare przyzwyczajenia.
Wielu uważa, że każda zmiana w regulaminie pracy jest skierowana przeciwko nim. Nie wszyscy dostrzegają, że zarządzanie pracą również trzeba unowocześniać.
Z końcem września 2006 r. związki zawodowe (zrzeszają ok. 70% załogi) - przedstawiły swoje opinie na temat zastąpienia długopisu na sznurku przykładaniem palca do czytnika linii papilarnych.
Solidarność nie miała nic przeciwko: "Proponujemy wprowadzenie zapisu, iż rejestracja w biometrycznym systemie pracy następuje za zgodą pracownika wyrażoną na piśmie".
Co innego Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy: "Po konsultacji ze środowiskiem lekarskim, wyrażając jego opinię, (OZZL) jest przeciwny proponowanej zmianie w Regulaminie Pracy. (...) OZZL nie jest przeciwny wprowadzeniu biometrycznego systemu rejestracji czasu pracy dla tej części lekarzy, która wyrazi na to zgodę".
Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek oświadczył: "Wprowadzenie biometrycznego systemu rejestracji czasu pracy w zakładzie pracy w dobie rozwoju komputeryzacji i informatyki wydaje się być działaniem uzasadnionym".
Czwarty związek - Pracowników Publicznych i Niepublicznych Zakładów Opieki Zdrowotnej... nie przedstawił swojego stanowiska.
- Konsultacje przeprowadziliśmy. Oponenci powoływali się na ustawę o ochronie danych osobowych - akcentuje dyrektor Borowicz. - Byli tacy, którzy twierdzili, że jak już złożą wzory odcisków, to ktoś może wejść w ich posiadanie... Powiem wprost: uważali, że odciski palców pobiera się tylko od przestępców. Tymczasem prawda jest taka, że do potrzeb rejestracji biometrycznej używa się tylko kilku punktów odcisku. Po tylu szczegółach można odróżnić tylko to, czy ten, który je ma, zameldował się w pracy.
I nic więcej. Kto nie wierzy, niech się spyta policyjnego speca od daktyloskopii.

Komu wyszło na dobre?

Nowe ruszyło w połowie października ub.r.- System kosztował 20 tys. złotych.
Tyle szpital zapłacił za cztery czytniki linii papilarnych, umieszczone przy głównych wejściach, oraz oprogramowanie analizujące rejestr czasu pracy oraz wyjść i wejść w czasie dnia pracy - informuje Agata Klimczak.
Stu pracowników nie wyraziło zgody na udostępnienie szczegółów dwóch palców (tyle potrzeba dla działania czytnika).
I zgodnie z zarządzonym regulaminem podpisują się na liście obecności klasycznie, nie odciskiem w skanerze, lecz długopisem na papierze.
- Tylko że w tej mierze również zaszła zmiana - dopowiada dyrektor Borowicz.
- Dawniej listy obecności były wystawione na oddziałach. Różnie to bywało z rejestracją wyjść. A teraz sprawa jest prosta. Obecność w sposób, nazwijmy go, tradycyjny, potwierdza się w dziale kadr.
Teraz, gdy w szpitalu mamy dwa systemy, wiadomo kto i gdzie jest, kto i gdzie wychodzi.
System biometryczny usprawnił zarządzanie czasem pracy i weryfikację jej wykonywania. Dość powiedzieć, że mamy 16 oddziałów mieszczących się w siedmiu dużych budynkach. Przy użyciu tradycyjnych metod trudno byłoby osiągnąć taką dyscyplinę pracy, jaką mamy teraz dzięki zastosowaniu techniki biometrycznej. Skoro hasłem w szpitalu jest: "naszym celem dobro pacjenta", to i ta zmiana temu ma służyć!

Co dalej?

W dąbrowskim szpitalu myślą o rozszerzeniu zastosowania technik biometrycznych.
Dyrekcja chciałaby w ten sposób kontrolować dostęp do strategicznych miejsc - na przykład: do apteki szpitalnej, kotłowni, tlenowni, do niektórych oddziałów, gdzie tylko uprawnione osoby mogą wchodzić, a wchodzą również i inne...
Pierwszy krok ku temu został już zrobiony. Pracownicy przyzwyczaili się do skrzyneczek migocących czerwonym światełkiem. Gdy przykładają palec do czytnika, system po 1-2 sekundach odpowiada damskim głosem: dziękuję.
I nikogo to już nie dziwi.

Już nie ma tak lekko...

Proszący o anonimowość pracownik Szpitala Specjalistycznego w Dąbrowie Górniczej: - Wcześniej można było się podpisać i wyskoczyć na miasto. Teraz w kadrach wiedzą, gdzie się jest. Jakby wprowadzili system kart czipowych, to jeszcze dałoby się coś zrobić... Na przykład dałoby się kartę koledze czy koleżance, a oni by ją przyłożyli. Ale teraz nie ma lekko. Trzeba przyłożyć swoje palce. I na dodatek jeszcze kod PIN wstukać!

Poznajmy tajniki biometrii

Biometria to sposób rozpoznawania i identyfikacji osobistej opartej na cechach fizycznych i behawioralnych. Są to m.in.: linie papilarne, kształt twarzy czy dłoni, charakterystyczne cechy tęczówki oka, pisma ręcznego, jak również mowa, sposób uderzania w klawisze, a nawet układ żył nadgarstka.
Biometria może być wykorzystana np. do uniemożliwiania nieautoryzowanych prób dostępu do bankomatów, komputerów osobistych, sieci komputerowych, telefonów komórkowych, domowych systemów alarmowych. Lista zastosowań jest nieograniczona.
Jacek Lipski, Technologie Biometryczne PTC: - W pamięci czytników biometrycznych zakodowane są jedynie odpowiednie wzorce biometryczne według matematycznych algorytmów stworzonych przez producentów skanerów optycznych. Na takie wzorce składa się odpowiednia liczba punktów charakterystycznych, odpowiadających zakończeniom i rozgałęzieniom w liniach papilarnych. W procesie autoryzacji oraz identyfikacji użytkowników porównywalne są tylko punkty charakterystyczne, odczytywane i rozpoznawane wg odpowiedniego algorytmu.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum