Iwona Bączek | 16-02-2015 09:27

Pakiet wylany z kąpielą?

Oceniamy, że sposób, w jaki zostały wprowadzone dodatkowe uprawnienia dla pielęgniarek, można porównać do wylania dziecka z kąpielą. Idea jest słuszna i mogła skutecznie służyć jako zachęta przyciągająca młodych ludzi do wchodzenia do zawodu. Ale stało się inaczej - mówi Rynkowi Zdrowia Grażyna Rogala-Pawelczyk, prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych.

Ustawa o zmianie ustawy o zawodach pielęgniarki i położnej z 22 lipca 2014 r. mówi, że w ramach samodzielnego wykonywania świadczeń zapobiegawczych, diagnostycznych, leczniczych i rehabilitacyjnych pielęgniarka i położna posiadające dyplom ukończenia studiów drugiego stopnia na kierunku pielęgniarstwo lub położnictwo oraz pielęgniarka i położna posiadające tytuł specjalisty w dziedzinie pielęgniarstwa lub położnictwa mają prawo samodzielnie (jeżeli ukończyły specjalistyczny kurs w tym zakresie) ordynować:

leki zawierające określone substancje czynne, z wyłączeniem leków zawierających substancje bardzo silnie działające

środki odurzające i substancje psychotropowe

środki spożywcze specjalnego przeznaczenia żywieniowego, w tym wystawiać na nie recepty

określone wyroby medyczne, w tym wystawiać na nie zlecenia albo recepty.

Mają one także prawo wystawiać recepty na leki, z wyłączeniem leków zawierających substancje bardzo silnie działające, środki odurzające i substancje psychotropowe, oraz środki spożywcze specjalnego przeznaczenia żywieniowego niezbędne do kontynuacji leczenia, jeżeli ukończyły kurs specjalistyczny w tym zakresie.

Pielęgniarka i położna posiadające tytuł specjalisty w dziedzinie pielęgniarstwa lub dyplom ukończenia studiów co najmniej pierwszego stopnia na kierunku pielęgniarstwo lub położnictwo mają ponadto prawo wystawiać skierowania na wykonanie określonych badań diagnostycznych, w tym medycznej diagnostyki laboratoryjnej, z wyjątkiem badań wymagających metod diagnostycznych i leczniczych stwarzających podwyższone ryzyko dla pacjenta.

Pielęgniarki mówią "nie"

W czerwcu 2014 r. Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych zajęła stanowisko wobec projektu powyższej ustawy, w którym "wyraża stanowczy sprzeciw wobec kolejnego przejawu lekceważenia przez konstytucyjne organy władzy państwowej samorządu zawodowego pielęgniarek i położnych". Zaznacza w nim, że "jest to kolejny akt prawny dotyczący nas, który sporządzony został bez jakiegokolwiek współdziałania z samorządem zawodowym". Podkreśla, że "wypracowane przez Ministerstwo Zdrowia przepisy i rozwiązania uważa za wysoce szkodliwe". "Prezentowane przez samorząd zawodowy pielęgniarek i położnych argumenty w tym zakresie pozostały bez odpowiedzi ze strony Ministerstwa Zdrowia" - dodaje NRPiP.

Grażyna Rogala-Pawelczyk, prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych, nie ukrywa, że pielęgniarki i położne od dawna zabiegały o samodzielne wykonywanie niektórych zadań i przypomina, że samodzielność ta została zapisana w ustawie o zawodach pielęgniarki i położnej z 1991 r., a następnie była potwierdzona w roku 2011. Problem polega jednak na tym, że realizacja tych zapisów wymaga odpowiedniej liczby pielęgniarek i położnych. Tymczasem zachodzą zjawiska odwrotne od pożądanych: liczba ta maleje, a średnia wieku - rośnie.

- Wcale nierzadko na kilkudziesięciu pacjentów na oddziale zachowawczym (chorzy leżący i wymagający pielęgnacji) zostaje jedna pielęgniarka. Zmniejsza się liczbę pielęgniarek zatrudnionych w oddziałach, brakuje norm (rozporządzenie w tej sprawie podpisane przez ministra zdrowia takich wiarygodnych norm nie ustala), pielęgniarki mają pobory na poziomie 2 tys. zł, jest ich coraz mniej, są coraz starsze, wykonują wiele czynności, które powinny wykonywać np. salowe (których nie ma) i.... otrzymują nowe zadania - wskazuje prezes NRPiP.

Dodaje, że środowisko pielęgniarskie nie jest przeciwne ordynowaniu leków ani zlecaniu badań.

- Sądziłyśmy jednak, że najpierw przygotujemy wykazy preparatów, substancji, ustalimy zasady, wskażemy, które pielęgniarki i położne mogłyby przejąć wykonywanie tych zadań, ustalimy, od którego roku wprowadzamy nowe reguły. Tymczasem projekt został przygotowany z dnia na dzień, na kolanie, bez wskazania dodatkowych źródeł finansowania nowych obowiązków, bez podjęcia działań, które zapobiegałyby wyjazdom pielęgniarek z kraju i dalszemu zmniejszaniu się ich liczby - mówi Grażyna Rogala-Pawelczyk.

Potrzebna zachęta

Podkreśla, że podejmowany przez Ministerstwo Zdrowia argument, że "na Zachodzie pielęgniarki wypisują recepty" nie jest trafiony, ponieważ resort zdaje się zapominać, że na 1 tys. mieszkańców przypada w Polsce 5,5 pielęgniarki, podczas gdy w Szwajcarii jest ich 16, w Danii 15,4, w Norwegii 14,4, w Niemczech 11, a na Węgrzech i w Czechach po ok. 8.

- Jeśli minister zdrowia proponuje np. w ramach pakietu onkologicznego lub geriatrycznego 300 rezydentur dla lekarzy, to niech zaproponuje także 30 rezydentur dla pielęgniarek. To jest właściwa ścieżka kariery zawodowej dla pielęgniarki, która w ciągu dwóch lat mogłaby uczyć się i zdobywać doświadczenie, a następnie zostać i pracować dalej w tym miejscu. Potrzebna jest zachęta - ocenia prezes NIPiP.

- Nie sprzeciwiamy się ordynowaniu i przedłużaniu leków oraz wypisywaniu zleceń na badania diagnostyczne, ale nie widzimy tego w praktyce. Aby to robić, pielęgniarka musi mieć miejsce, sprzęt i czas, aby zbadać pacjenta. Umie to zrobić: badania fizykalnego nauczyła się na specjalizacji lub na studiach. Miejsce może znajdzie, sprzęt ma, gorzej natomiast z czasem - uważa Grażyna Rogala-Pawelczyk.

Zaznacza, że nie dano go również pielęgniarkom na przygotowanie się do nowych zadań - zakres związany z ordynacją leków powinien się najpierw znaleźć w programie studiów pielęgniarskich, a dopiero potem być wdrażany do realizacji.

- Za dwa lata, gdy pielęgniarki ukończą studia według programu uwzględniającego także i ten aspekt, nie będzie problemu. Dla pozostałych trzeba jednak zorganizować kurs dający uprawnienia do ordynowania leków. Jak na razie nie ma nawet jego programu (trwają nad nim prace, ale samorząd pielęgniarski nie został do nich zaproszony), a pamiętajmy, że zmiany zostaną wprowadzone od 2016 r. Gdyby nowe regulacje wchodziły w życie od stycznia 2015 r., żadna pielęgniarka w Polsce nie mogłaby ich wykonywać - przypomina prezes NIPiP.

Pielęgniarka czy sekretarka?

Uważa ona ponadto, że ordynowanie i przedłużanie leków przez pielęgniarki powinno się odbywać w podstawowej opiece zdrowotnej, opiece długoterminowej i paliatywnej - tam takie zasady powinny obowiązywać od dawna. Natomiast te same uprawnienia wykonywane w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej lub w szpitalu budzą już wątpliwości i obawę, że lekarze będą traktowali pielęgniarki jak sekretarki do wypisywania recept.

Podobnie jest, w jej ocenie, ze zleceniami na badania diagnostyczne: to uprawnienie jest bardzo potrzebne właśnie w POZ.

- Obecnie jest tak, że pielęgniarka odwiedzająca pacjenta w jego domu musi, w przypadku gdy pacjent ma dolegliwości, prosić lekarza o wypisanie skierowania na badanie, co dodatkowo wydłuża czas oczekiwania chorego na diagnostykę. Ulegnie on skróceniu, gdy będzie mogła wypisać skierowanie samodzielnie - zwraca uwagę Grażyna Rogala-Pawelczyk.

- Jest także aspekt finansowy: w pakiecie onkologicznym dla lekarzy POZ stawka kapitacyjna wynosi 136 zł, 140 zł i 144 zł - średnio wzrasta ona dla lekarza o kilkadziesiąt procent. Dla pielęgniarki w POZ, która będzie miała dodatkowe zajęcia (będzie przecież musiała włączyć się w te działania), stawka wzrasta o 7,21%. Mamy tutaj dwa różne światy - wskazuje prezes NRPiP.

Podziały będą narastały

Jej zdaniem pojawia się również problem podziałów, które będą narastały w środowisku pielęgniarskim. Jeśli 60-letnia pielęgniarka (a osób w tym wieku pracuje w zawodzie wiele) nie będzie czuła się na siłach, aby podejmować kształcenie w celu zdobywania nowych uprawnień, może zacząć funkcjonować w swoim miejscu pracy jako ta "gorsza", bez prawa do ordynowania i przedłużania leków. Jako te "gorsze" będą też zapewne funkcjonowały pielęgniarki, które chętnie poszłyby na kurs, ale ze względu na niedobory kadrowe w swoim miejscu pracy nie będą miały takiej możliwości.

- Nikt o tym nie pomyślał, ale taka jest nasza rzeczywistość - mówi Grażyna Rogala-Pawelczyk. Z danych NIPiP wynika, że mamy w Polsce ok. 280 tys. pielęgniarek, w tym 237 tys. ma wykształcenie średnie, 28 tys. minimum tytuł licencjata, a 13 tys. - magistra. W przypadku położnych 28 tys. ma wykształcenie średnie, 4,7 tys. - licencjat i 1,5 tys. - tytuł magistra.

21 tys. pielęgniarek ukończyło specjalizację, a 70 tys. - kursy kwalifikacyjne.