Luiza Jakubiak | 01-08-2011 11:54

Pacjent zagłosuje nogami

Czas pracy lekarza jest zbyt cenny, by ten zajmował się pewnymi kwestiami, np. rzuceniem palenia przez pacjenta czy jego walką z nadwagą. Jest większa szansa na sukces, jeśli pacjent podda się opiece farmaceutycznej - ocenia prof. Henryk Mruk z Katedry Strategii Marketingowych Akademii Ekonomicznej w Poznaniu.

Z niektórych badań wynika, że zaledwie 12% pacjentów stosuje się do zaleceń lekarza. Nadzór farmaceuty nad całym procesem leczenia mógłby spowodować, że koszty tego leczenia byłyby niższe. Farmaceuta jest np. w stanie wyłapać kumulację substancji czynnych na przepisanych przez różnych lekarzy receptach.

Doradztwo i opieka farmaceutyczna mogłaby się stać elementem budowania przewagi konkurencyjnej. - Nie mam wątpliwości, że będzie wchodziła coraz szerzej do aptek. Taki trend występuje na całym świecie - zaznacza prof. Mruk.

Ciekawe, ale trudne

Jego zdaniem, pierwsze apteki, które wprowadzą opiekę farmaceutyczną, odniosą sukces. Jednak pod warunkiem, że zrobią to prawidłowo. Co to oznacza?

Na przykład zapewnią wydzielone miejsce, które zagwarantuje dyskrecję, gdy rozmowa pacjenta z farmaceutą dotyczy leków psychotropowych czy kwestii zakażenia wirusem HIV.

Sporo do zrobienia jest też w zakresie mentalności pacjentów: - Pacjent musi być przygotowany na udzielenie odpowiedzi na pytania, które farmaceuta mu postawi - o stan jego zdrowia czy zażywane leki. Tymczasem pacjenci w Polsce są często oburzeni takimi pytaniami - zauważa prof. Mruk.

Jak oceniła prof. Linda Strand z College of Pharmacy Uniwersytetu w Minnesocie w USA, gdzie początki opieki farmaceutycznej sięgają lat 70., ta forma działalności aptek rozwija się powoli. Jednym z czynników jest fakt, że w środowisku farmaceutycznym brak jest nawyków opiekowania się, jakie wykształciły zawód lekarza czy pielęgniarki.

Finansowanie

Warunkiem niezbędnym do prowadzenia opieki farmaceutycznej jest również stosowanie zachęt, by farmaceuci chcieli ją prowadzić. Jedną z takich zachęt jest finansowanie usługi przez płatnika lub z innych źródeł. W innych państwach apteki, które praktycznie realizują opiekę farmaceutyczną, otrzymują za usługi wynagrodzenie.

W USA element finansowy jest zasadniczym i istnieje pewna masa krytyczna - liczba pacjentów, świadczenie opieki którym musi się opłacać.

W Wielkiej Brytanii PSNC - organizacja prezentująca interesy aptek ogólnodostępnych - zawarła z publicznym płatnikiem kontrakt w 2005 roku przewidujący trzy rodzaje świadczeń.

Usługi podstawowe to wydanie leków, porady ułatwiające ich bezpieczne i skuteczne stosowanie, także promocja zdrowego stylu życia, zbieranie leków do utylizacji.

Usługi zaawansowane to prowadzenie przeglądu stosowanych przez pacjenta leków i wspólne rozwiązywanie problemów, jakie wiążą się z terapią: niestosowanie się do zaleceń lekarza, występowanie działań niepożądanych i interakcji, poprawa skuteczności i kosztów ponoszonych przez pacjenta, zapobieganie marnotrawieniu leków.

Rozmowy powinny być prowadzone w wydzielonym miejscu apteki, by zapewnić dyskrecję. Za każdą taką udokumentowaną analizę sytuacji pacjenta farmaceuta otrzymuje 27 funtów. Na usługi rozszerzone składa się nadzorowanie zażywania leków oraz uzupełniające wystawianie recept przez farmaceutę (J. Łazowski, O opiece farmaceutycznej na krakowskiej konferencji, Czasopismo Aptekarskie 2/2008).

Pytanie o misję

- Farmaceuta nastawiony jedynie na biznes apteczny wydaje leki. Farmaceuta, który poświęci pacjentowi czas na rozmowę o problemie medycznym, nie otrzymuje za to wynagrodzenia - ocenia prof. Henryk Mruk.

Ale spekulacje na temat wynagradzania aptekarzy za świadczenie opieki farmaceutycznej ucina resort zdrowia: - Aptekarze nie dostaną dodatkowego wynagrodzenia. Marże apteczne zostały podniesione po to, by zniwelować skutki zakazu rabatowania, który został uznany za mechanizm patologiczny i przenoszący konkurencję w inny obszar, np. sprzedawania określonych leków. Niekoniecznie najtańszych dla pacjenta albo dla NFZ - ocenia Artur Fałek, dyrektor departamentu polityki lekowej i farmacji Ministerstwa Zdrowia.

Dyrektor Fałek wyjaśnia, jaka sytuacja jest pożądana przez resort: - Kiedy ceny będą takie same w każdej aptece, o rentowności apteki będą decydowały jakość opieki i podejście do pacjenta. Pacjent będzie głosował nogami. Powstaje pytanie, jak teraz jest realizowana misja zawodu?

Wydaje się, że część środowiska zrobiła wiele, by sprowadzić swój zawód do roli sprzedawcy, gdzie liczy się tylko szybkość obsłużenia pacjenta i zysk. Teraz będą musieli poświęcić pacjentowi więcej uwagi, także w swoim interesie.