Pacjent dostał nową twarz

Autor: Katarzyna Rożko • • 28 czerwca 2013 14:28

Przeszczep twarzy wykonany w Centrum Onkologii w Gliwicach był wyjątkowy co najmniej pod dwoma względami: był to pierwszy taki przeszczep przeprowadzony w Polsce i po raz pierwszy na świecie - pilny, ze wskazań życiowych. Procedura transplantacyjna trwała 26 godzin; było w nią zaangażowanych 26 lekarzy, w sumie zespół liczył ok. 100 osób.

Pacjent dostał nową twarz
Pacjent to 33-letni mężczyzna z okolic Wrocławia, który 23 kwietnia br. uległ wypadkowi przy pracy w zakładzie kamieniarskim. Maszyna do cięcia kamiennych bloków amputowała mu większą część twarzy.

 

Poszkodowany został przewieziony do odległego o 20 km szpitalnego oddziału ratunkowego Akademickiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. Jak wyjaśniał dr Klaudiusz Łuczak z wrocławskiej Kliniki Chirurgii Szczękowo-Twarzowej, lekarze podjęli się replantacji fragmentu twarzy.

- Wykonaliśmy też zabieg, który uratował pacjentowi wzrok, oraz przeprowadziliśmy rekonstrukcję dolnego masywu twarzy. Jednak sama replantacja zakończyła się niepowodzeniem.

Fragment twarzy został nam dostarczony z miejsca wypadku dopiero po kilku godzinach - tłumaczył dr Klaudiusz Łuczak.

Dawca po dwóch tygodniach

Ubytek obejmował powłoki twarzy, struktury podporowe środkowego i dolnego piętra twarzy - kości szczękowe, łuki jarzmowe, podniebienie.

Stan ten zagrażał życiu pacjenta.

- Przy tak rozległym urazie, gdzie odsłonięte są struktury blisko podstawy czaszki, kontaktujące się z mózgowiem - groźna byłaby jakakolwiek infekcja - mówił prof. Adam Maciejewski, z Kliniki Chirurgii Onkologicznej i Rekonstrukcyjnej w Centrum Onkologii - Instytut w Gliwicach, kierownik zespołu przeprowadzającego przeszczep twarzy.

Obraz urazu, którego doznał pacjent, prowadził w kierunku przeszczepu twarzy. Od 2 maja przez dwa tygodnie trwały poszukiwania dawcy.

Został nim młody mężczyzna z województwa podlaskiego, który spełniał warunki kwalifikacji zarówno pod względem morfologii twarzy, wieku, koloru skóry i innych czynników wpływających na powodzenie przeszczepu.

Stan poważny, ale stabilny

Procedura transplantacyjna rozpoczęła się 15 maja w godzinach porannych.

Trwała 26 godzin. Pracowało przy niej 26 lekarzy, w sumie zespół liczył ok. stu osób. Kiedy zamykaliśmy to wydanie Rynku Zdrowia (28 maja), stan pacjenta był nadal poważny, ale stabilny. Po zabiegu mężczyzna został przekazany na intensywną terapię.

- Po trzech dniach od zabiegu zaczął oddychać samodzielnie. Jest wydolny oddechowo i krążeniowo, pozostaje w kontakcie logicznym.

Nie ma z nim kontaktu werbalnego, ale porozumiewa się uściskiem dłoni i kiwnięciami głową - poinformował dr Krzysztof Olejnik, kierownik Zakładu Anestezjologii i Intensywnej Terapii w gliwickim Centrum Onkologii.

Obecnie najważniejszym elementem - poza intensywną terapią - jest prowadzenie immunosupresji.

Czuwa nad tym prof. Sebastian Giebel, kierownik Kliniki Transplantacji Szpiku i Onkohematologii w Centrum Onkologii w Gliwicach.

- W transplantacji twarzy bardzo poważnym wyzwaniem jest odpowiedź immunologiczna. Skóra twarzy jest tą częścią ciała, która wyjątkowo silnie pobudza układ odpornościowy do reakcji odrzucania przeszczepu.

Żeby umożliwić przeszczep, musieliśmy wprowadzić pacjenta w stan paraliżu układu immunologicznego - wyjaśnia prof. Giebel.

Oznacza to, że komórki odpornościowe pacjenta nie są teraz w stanie reagować na żadne bodźce. - To był warunek, żeby do tego przeszczepu mogło dojść. Jednocześnie czyni to pacjenta niezwykle podatnym na wszelkiego rodzaju infekcje: bakteryjne, wirusowe, grzybicze - zaznacza profesor.

Jak podkreślił, nie można się z tego paraliżu wycofać zbyt szybko, żeby nie uaktywnić reakcji odrzuceniowych, i niewątpliwie będzie to stwarzało w kolejnych tygodniach i miesiącach największe zagrożenie.

- Dlatego kluczowym elementem jest obecnie zapewnienie sterylnych warunków. Po pewnym czasie pacjent zostanie przeniesiony z OIT do specjalnie dla niego przygotowanego miejsca w klinice transplantacji szpiku - mówi prof. Giebel.

Twarz jest chimerą

Do transplantacji twarzy zespół pod kierownictwem prof. Adama Maciejewskiego przygotowywał się 3 lata.

- Na sukces pracy tego zespołu, poza znakomitymi chirurgami, anestezjologami i transplantologami, złożyło się też ogromne doświadczenie zespołu prof. Mariana Zembali, dyrektora Śląskiego Centrum Chorób Serca. Niezbędna okazała się współpraca z Zakładem Anatomii Prawidłowej Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, kierowanym przez prof. Grzegorza Bajora, gdzie wielokrotnie ćwiczyliśmy przeszczepy na zwłokach.

To była gigantyczna praca logistyczna nie tylko naszego zespołu, ale i Poltransplantu - wymieniał prof. Maciejewski.

Zapytany o podobieństwa między wykonanym w Gliwicach przeszczepem a transplantacjami twarzy przeprowadzonymi na świecie profesor zaznacza, że jest wiele płaszczyzn, na których można porównywać tę transplantację z już przeprowadzonymi, a jednocześnie za każdym razem jest to zupełnie inna procedura.

W przypadkach prowadzonych przez prof. Marię Siemionow czy prof. Eduardo Rodrigueza też miało miejsce pobranie elementów kostnych, ale poza podstawowymi elementami, nie ma podobieństw.

- Tym bardziej że nasza transplantacja dotyczyła przypadku nagłego.

Nie było blizn, zrostów i innych elementów, które ograniczałyby nasze działanie. Była to pierwsza na świecie transplantacja twarzy ze wskazań życiowych.

Do tej pory na świecie wykonywano transplantacje po okresie od roku do siedmiu lat oczekiwania na przeszczep - mówi prof. Maciejewski.

Zaznacza, że pacjent z przeszczepioną twarzą nie będzie podobny do dawcy. Wypadek nie pozbawił mężczyzny górnej części górnego piętra twarzy oraz piętra dolnego.

- Obecna twarz jest pewną chimerą, którą tworzą twarz biorcy, przeszczep od biorcy (uda) oraz twarz dawcy. Nie będzie rozpoznawalny dla rodziny dawcy, nie będzie do niego podobny - zapewnia szef zespołu, który operował 33-latka.

Znaczące osiągnięcie

Lekarze prognozują, że powrót do oczekiwanego funkcjonowania pacjenta będzie wymagał co najmniej 6-8 miesięcy. Język i unerwienie pozostało, więc nie spodziewają się problemów z połykaniem. Planują w ciągu 10 dni włączyć żywienie doustne. W ciągu miesiąca pacjent powinien wrócić m.in. do mówienia.

Ostatecznie ma szansę na powrót w 90% do normalnego funkcjonowania.

Koszt przeszczepu twarzy prof. Adam Maciejewski oszacował na 220 tys. zł. Gliwicki ośrodek otrzymał na niego dotację od resortu zdrowia.

Specjalista zaznacza przy tym, że w kwocie tej nie zawierają się koszty ludzkie - bo była to bezinteresowna praca dziesiątek osób. Są to jedynie koszty procedury, sprzętu, środków, leków, transportu.

Zapytany o to, ile osób oczekuje na podobną procedurę, podkreśla, że nie można mówić o "kolejce oczekujących na przeszczep twarzy". Jak wyjaśnia, jednym z najważniejszych elementów jest kwalifikacja pacjentów pod względem psychiczno-psychiatrycznym i do momentu, kiedy ten etap się nie zakończy, lekarze nie mogą ujawnić, ile jest takich osób.

Podaje, że podczas przeszczepu zespół nie został zaskoczony żadnymi problemami medycznymi. - Jedyne co nas zaskoczyło to... wspaniała praca zespołu, wspieranie się, idealne uzupełnianie się. To znaczące osiągnięcie. Nie było żadnego koordynatora, wszyscy wiedzieli, co należy robić. Doświadczenie pozyskane podczas tej procedury wykorzystamy w rekonstrukcjach ubytków dolnego, środkowego i górnego piętra twarzy. To zaprocentuje zarówno w leczeniu nowotworów głowy i szyi, jak i klatki piersiowej, kończyn - zapewnia prof. Maciejewski.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum