Pacjenci fotografują posiłki

Autor: Katarzyna Rożko • • 09 kwietnia 2015 10:45

Profil "Posiłki w szpitalach" na Facebooku, na którym zamieszczane są zdjęcia nadsyłane przez pacjentów lub ich rodziny, zgromadził już prawie 64 tys. fanów. Co jest powodem takiej popularności? Być może lubimy niesamowite historie. Oglądając niektóre zdjęcia posiłków, trudno nie zareagować emocjonalnie.

Tomasz Krzemiński, twórca profilu "Posiłki w szpitalach", na pomysł, by ludzie nadsyłali zdjęcia swoich szpitalnych posiłków, wpadł dwa lata temu, gdy w krótkim odstępie czasu był hospitalizowany na dwóch różnych oddziałach jednego z podkarpackich szpitali.

Śniadania

i kolacje wypadają ubogo

- Niestety, serwowane tam posiłki były tragiczne. Nie dało się tego jeść, za to w przyszpitalnym bufecie był ruch jak w dobrej restauracji. Po powrocie ze szpitala sprawdziłem, czy w innych szpitalach jest ten sam problem. Okazało się, że jest bardzo źle. To problem większości szpitali w Polsce - mówi portalowi rynek-zdrowia.pl Tomasz Krzemiński.

Profil "Posiłki w szpitalach", który działa od 11 miesięcy, szybko zyskał sporą popularność.

- W pierwszym miesiącu istnienia stronę polubiło ponad 20 tys. osób. Zaapelowałem do fanów, by przysyłali zdjęcia posiłków, jakimi zostali "potraktowani" w polskich szpitalach. Przychodzi mnóstwo zdjęć - podkreśla Krzemiński.

Pacjenci przysyłają zdjęcia nie tylko kiepskiego jedzenia. Na profilu pojawiają się również zdjęcia, o których komentatorzy piszą: "super, nawet w domu nie jem tak dobrze". Jednak przeważają fotografie bliżej niezidentyfikowanych substancji. Bo jak określić szaroburą kupkę czy bryzg czegoś zielonego... Jest też dużo zdjęć ubogich śniadań czy kolacji.

Nie trzeba być specjalistą, żeby gołym okiem dostrzec niską jakość produktów. Biały jak ściana, zbity chleb, opuchnięte blade parówki, półprzezroczysty keczup, kosteczka masłopodobnej masy, połówka taniego serka topionego, salceson, kawałeczek pasztetówki.

Mgr Aneta Kościołek, dietetyk i nauczyciel akademicki, przeglądając zdjęcia z "Posiłki w szpitalach", załamuje ręce.

- Posiłek składający się z pieczywa pszennego oraz kawałka sera topionego lub parówki z całą pewnością jest nieodpowiednio zbilansowany. Brakuje w nim pełnowartościowego białka, błonnika, a przede wszystkim witamin - mówi Aneta Kościołek.

To powinno być karane

- Co więcej, serek topiony czy kiepskiej jakości kiełbasa nie powinny być podawane w ramach diety łatwostrawnej i jej modyfikacji, a także osobom z chorobami układu krążenia, ale niestety jest to częstym błędem w wielu szpitalach - mówi dietetyk.

Zwraca też uwagę na zdjęcie posiłku pacjentek oddziału patologii ciąży jednego z dolnośląskich szpitali. Kobietom w ciąży podano dwie kromki chleba i pół kostki "pasztetopodobnej" masy.

- To powinno być karane! Dieta w czasie ciąży warunkuje prawidłowy rozwój płodu, a w przyszłości zdrowie dziecka. Posiłek ze zdjęcia obfituje w węglowodany, niezdrowe nasycone tłuszcze oraz sól. Brakuje natomiast pełnowartościowego białka, witamin, soli mineralnych - wymienia Aneta Kościołek.

Jej uwagę zwróciły też papki z rozgotowanego szpinaku lub marchewki, rozgniecione ziemniaki, cieniutkie gulasze z rozdrobnionym mięsem itd. - Wiele chorób powoduje brak apetytu. Tymczasem na zdjęciach posiłki przypominają nieapetyczną breję. Nieestetycznie podane dania skutecznie zniechęcają do ich spożycia, sprzyjając niedożywieniu pacjentów - mówi.

Wskazuje, że żywienie w szpitalach często traktowane jest jako zbędny element.

- Przy konkursach ofert mających na celu wybór firm oferujących żywienie pacjentów zwraca się uwagę na cenę i wartość energetyczną jadłospisów, a nie na jakość serwowanych dań i pokrycie zapotrzebowania na składniki odżywcze. Mam nadzieję, że wkrótce się to zmieni i żywienie pacjentów oraz edukacja żywieniowa będą stanowić istotny element leczenia tak chorych, jak ma to miejsce na zachodzie Europy - podsumowuje dietetyk.

Stawka to nie wszystko

Szpitale nie palą się do komentowania zdjęć z kiepsko wyglądającymi posiłkami. Jako jedna z nielicznych odpowiada nam Anna Drukała, rzecznik Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie. Wyjaśnia, że na zdjęciu skrytykowanym przez użytkowników profilu (30.01.2014) znajdują się: zupa grysikowa, pulpet drobiowy z sosem potrawkowym, szpinak, ziemniaki, kompot.

- To dieta oszczędzająca stosowana w chorobach przewodu pokarmowego. Dieta w tych poważnych schorzeniach musi być bardzo łagodna, ponieważ często ma na celu oszczędzić dany narząd. Wszystko musi być gotowane - wyjaśnia Anna Drukała.

Zapewnia też, że szpital oferuje swoim pacjentom 30 autorskich diet, opracowanych przez wykwalifikowane dietetyczki, a jedzenie w uniwersyteckiej lecznicy jest określane przez pacjentów jako najlepsze spośród krakowskich szpitali.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum