PROBLEMY widać gołym okiem

Autor: Sabina Augustynowicz • • 03 lipca 2008 12:56

Za postępem w leczeniu chorób oczu wciąż nie mogą nadążyć publiczne finanse, czyli system sprzyja zamożnym

Polscy okuliści wprowadzają coraz to nowe techniki i metody leczenia chorób oczu, dzięki czemu nie odstajemy w tej dziedzinie od światowych standardów. Bez kompleksów można więc mówić o postępie w świadczeniu usług okulistycznych. Dostępność do owych procedur powinna już jednak kompleksy rodzić.
Niewątpliwym dobrodziejstwem dla osób, które widzą nieostro z powodu nieprawidłowo funkcjonującego aparatu optycznego oka, są zabiegi laserowe, proponowane przez współczesną chirurgię refrakcyjną. Na trwale usuwają wady, są bezpieczne, ryzyko powikłań jest marginalne - jak zapewniają specjaliści; ale zabiegi te mają jedną wadę. Są kosztowne.

KOLEJKA DO LASERA

Wystarczy przejrzeć cenniki kilku prywatnych ośrodków okulistycznych, by nabrać takiego przekonania. Laserowa korekcja jednego oka to wydatek 1500-2300 złotych. Na zabieg, refundowany przez NFZ, czeka się w bardzo długiej kolejce - rok, a nawet dwa, w zależności od regionu.
- Z roku na rok drastycznie rośnie liczba chorych na cukrzycę. W Polsce zbyt mało osób jest leczonych laserem w przypadku retinopatii cukrzycowych - zauważa prof. Jerzy Nawrocki, ordynator Kliniki Okulistycznej "Jasne Błonia" w Łodzi. - Tymczasem doświadczenia krajów, w których laseroterapia - jako forma profilaktyki poważnych powikłań cukrzycy - jest dobrze płatna dla lekarzy, wskazują, że jest mniej późnych i złych powikłań cukrzycowych. Natomiast w krajach, gdzie jest słabo rozpowszechnione albo źle opłacane leczenie laserem, rośnie liczba ciężkich powikłań cukrzycowych. Ta prosta zależność może jest i brutalna, ale takie są fakty.

SPEKTAKULARNA ZAĆMA

Główną przyczyną obniżenia ostrości wzroku na świecie jest zaćma. Występuje u ok. 17 mln osób. Może być związana z wiekiem, ale może również być wrodzona, toksyczno- pokarmowa, metaboliczna (cukrzyca) czy pourazowa.
- Zaćma jest najbardziej spektakularnym schorzeniem w okulistyce, jeśli nie w medycynie w ogóle - mówi prof. Jerzy Szaflik, krajowy konsultant ds. okulistyki. - Po wykonaniu zabiegu chory odzyskuje dobry wzrok. Postęp w leczeniu tego schorzenia jest olbrzymi. Nowe metody, nowe typy soczewek wewnątrzgałkowych i nowe rodzaje technik operacyjnych, pozwalają na minimalną traumatyzację. Powodują, że zabieg staje się zabiegiem ambulatoryjnym, krótkim, efektywnym i efektownym - konkluduje prof. Jerzy Szaflik.

PRZEŻYŁEM DWIE REWOLUCJE

- W tej dziedzinie dzieje się naprawdę wiele - przekonuje prof. Jerzy Nawrocki.
- W ciągu 20 lat pracy przeżyłem już dwie rewolucje. Jak zaczynałem uczyć się okulistyki, stosowano krioekstrakcję, gdzie się usuwało soczewkę w całości. Wcięcie do oka wynosiło 16 mm, a pacjenci po zabiegu nosili grube okulary, ponieważ nie wszczepiało się soczewek.
- Potem stosunkowo powszechnie zaczęło się stosować tzw. zewnątrztorebkową ekstrakcję zaćmy, gdzie cięcie do oka wynosiło ok. 10 mm. Wyciskało się zawartość soczewki i wszczepiało nowe. I to była już pierwsza rewolucja. Wadą tej metody było duże cięcie i możliwość pooperacyjnego astygmatyzmu. Wreszcie pojawiła się fakoemulsyfikacja ultradźwiękowa (druga rewolucja), która jest ciągle udoskonalana - dodaje prof. Nawrocki.
Poprzez pewną modyfikację impulsów ultradźwiękowych możliwe było np.
zmniejszenie cięcia, które pozwala na usunięcie zaćmy. I tak np. przy standardowej fakoemulsyfikacji cięcie wynosi od 2,8 mm do 3,5 mm. Przy zastosowaniu mikrofakoemulsyfikacji możliwe jest cięcie do wszczepienia soczewki 1,8 mm. Zaćmę można usuwać przez cięcia 1-1,5 mm. Nie ma jeszcze jednak takich soczewek, które można byłoby wszczepić przez milimetrowe cięcie. Soczewka ma średnicę 5,5-6 mm. Wprowadzenie jej do oka przez cięcie 3 mm wymaga zwinięcia na pół, a wprowadzenie takiej soczewki przez 1 mm cięcie wymagałoby zwinięcia wielokrotnego.

ZDESPEROWANI ZADŁUŻAJĄ SIĘ

Problemem w polskich warunkach pozostaje ekonomiczna niedostępność pacjentów do najbardziej skutecznych procedur okulistycznych. Częstość stosowania fakoemulsyfikacji przy usunięciu zaćmy jest u nas na poziomie ok. 60 proc., a w Czechach - 95 proc.
40 proc. zabiegów w naszym kraju przeprowadza się więc innymi, bardziej inwazyjnymi metodami. Wskaźniki te dotyczą oczywiście zabiegów refundowanych. W prywatnych ośrodkach okulistycznych, inne metody niż fakoemulsyfikacja stanowią zaledwie kilka procent wykonywanych zabiegów usunięcia zaćmy.
Prywatnie wykonany zabieg jest jednak bardzo kosztowny.
Pacjenci, zdesperowani długim, nierzadko rocznym oczekiwaniem na zabieg, zadłużają się i decydują na usługi prywatnych ośrodków. Owe placówki przy tym wchodzą w porozumienia z bankami, udzielającymi kredytów na sfinansowanie operacji okulistycznej.
Niemały problem stanowi również jaskra - podstępna, nieuleczalna choroba, w której problemem jest to, że na początku pacjent nie odczuwa żadnych dolegliwości. Przy tym zła dostępność do usług okulistycznych dyskwalifikuje profilaktykę jako metodę walki z tą chorobą.

ZAKLĘTY KRĄG

Zbyt małe fundusze publiczne sprawiają, że zabiegów z zastosowaniem najnowszych technik i metod przeprowadza się mniej niż wymagałyby tego potrzeby.
A przyczyną nie jest brak odpowiedniego sprzętu, np. fakoemulsyfikatorów do usuwania zaćmy. Baza specjalistyczna znacznie przekracza możliwości finansowania zabiegów przez NFZ.
Dlatego wiele ośrodków okulistycznych pod koniec roku pracuje na ćwierć gwizdka lub po prostu się zamyka. W ciągu roku również nie pracuje pełną parą, ponieważ trzeba się mieścić w limicie kontraktów.
Tymczasem chorzy, których operuje się bardziej inwazyjnymi metodami, przebywają odpowiednio dłużej w szpitalu, co oznacza wzrost kosztów leczenia w sytuacji, kiedy tak bardzo brakuje pieniędzy.
Powstaje zaklęty krąg niedofinansowania procedur okulistycznych.
W 2004 r. w trybie stacjonarnym w szpitalach publicznych leczyło się okulistycznie ponad 188 tys. chorych, a ich przeciętny pobyt w tych placówkach trwał 4,1 dnia. Z usług ośrodków niepublicznych skorzystało w tym samym czasie ponad 8,7 tys. osób, a pobyt chorego trwał przeciętnie 1,6 dnia.

TO UPOKARZAJĄCE

Prof. Jerzy Szaflik: - Okulistyka wymaga drogiego sprzętu, co wobec stanu polskiej służby zdrowia stanowi niemały problem.
Przy obecnych nakładach, stosowane metody i techniki, a nawet dostępność pacjentów do niektórych procedur i tak stanowią sukces. Praktycznie powszechne staje się wykonanie dobrego pola widzenia z użyciem technik komputerowych. Ocena tarczy nerwu wzrokowego też jest łatwiej dostępna.
Można również mówić o niesłychanym postępie ilościowym i jakościowym w chirurgii zaćmy. W ciągu ostatnich czterech lat ilość zabiegów usunięcia zaćmy wzrosła w Polsce o ok. 40 proc.
- W tym samym czasie udział fakoemulsyfikacji - najnowocześniejszej i najbardziej pożądanej obecnie techniki - w ogólnej liczbie zabiegów usunięcia zaćmy, wzrósł z 10 proc. do 60 proc.Postęp więc dokonał się, zwłaszcza gdy mówimy o katalogu procedur okulistycznych. Z roku na rok jednak zmniejszają się nakłady na okulistykę, co grozi poważnymi społecznymi konsekwencjami - zaznacza prof. Szaflik.
- Są sytuacje upokarzające dla wszystkich.
Leczymy np. jaskrę w szpitalu, ale pacjent po powrocie do domu nie ma dostępu do leków, ponieważ nie ma refundacji np.
prostoglandyn - przypomina prof. Szaflik.
- Nie znam kraju w Europie, gdzie prostoglandyny nie byłyby refundowane. 100- -130 złotych kosztuje 1 opakowanie kropli i wystarcza na miesiąc. Zważywszy podeszły wiek tych ludzi, a tym samym fakt, iż najczęściej muszą kupić leki na inne schorzenia, trzeba mieć świadomość, że ich kieszeń nie wytrzyma takich wydatków. A my okuliści mówimy: "Pan musi to stosować, bo inaczej pan oślepnie".

POMYŚLEĆ O DEMOGRAFII...

- W Łódzkiem czas oczekiwania na zabieg usunięcia zaćmy wynosi 1 rok.
Przyczyny są różne. Jest dysproporcja w finansowaniu ośrodków okulistycznych w różnych województwach. Nie ma równości podmiotów. W efekcie pacjenci albo decydują się na długie oczekiwanie na zabieg, albo szukają możliwości jego wykonania w innym województwie lub też decydują się na zabieg w prywatnym ośrodku - tłumaczy prof. Jerzy Nawrocki. - Należałoby więc pomyśleć o zwiększeniu finansowania okulistyki.
- Ponadto, nie wiem, w jakim stopniu przy konstruowaniu budżetu (NFZ - red.) bierze się pod uwagę fakt starzenia się polskiego społeczeństwa. Bo być może, np. w okulistyce, w związku z niżem demograficznym, należałoby część środków przeznaczanych dotychczas na leczenie chorób oczu u dzieci i młodzieży przesunąć na leczenie np. zaćmy - schorzenia ludzi głównie starszych.
Od lat dyskusyje i kontrowersje wywołuje też sprawa soczewek. Są ich dziesiątki na rynku. Są soczewki jedno- i dwuogniskowe, ze specjalnymi filtrami, zmniejszające ryzyko powikłań siatkówkowych w przyszłości, np.
starczego zwyrodnienia plamki.
- Takich soczewek żaden szpital nie może zafundować, a w Polsce nie ma - według mojej wiedzy - prawnej możliwości pobierania dopłat za soczewki - mówi prof.
Nawrocki. - Poza publiczną służbą zdrowia, gdzie pacjent płaci za całą operację, jest to możliwe, ale w szpitalu publicznym - nie.

... I UWOLNIENIU USŁUG

Zdaniem prof. Nawrockiego, najlepszym sposobem na regulację rynku usług medycznych, w tym okulistycznych, byłoby ich uwolnienie.
- Jestem przekonany, że spowodowałoby to to, co stało się w innych dziedzinach gospodarki, właśnie po ich uwolnieniu. Co prawda świadczenia medyczne to nie szynka, ale niewątpliwie taki ruch uzdrowiłby sytuację i poprawił jakość usług, na co nie zwracamy uwagi, koncentrując się na ilości. Nie oznacza to, że uważam, iż nic się nie robi. Kontrakty się powiększają, aczkolwiek w stosunku do liczby pacjentów zgłaszających się do leczenia, są nie wystarczające.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum