Ocena białego szczytu

Autor: JO • • 09 maja 2008 15:07

Wiele tygodni obrad w kilku zespołach, lista rekomendacji dla rządu i

Michał Boni, sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, szef zespołu doradców premiera Donalda Tuska

Umiarkowany sukces

W stosunku do planowanych oczekiwań oczywiście wszystkiego nie udało nam się zrealizować. Ale szczyt uważam za inicjatywę naprawdę udaną. Gdyby była to szkoła, a ja miałbym być nauczycielem, wystawiłbym szczytowi dobrą mocną czwórkę. Oczywiście żałuję, że z 50 partnerów biorących udział w rozmowach dokument finalizujący ten dialog podpisało tylko 40 izb, stowarzyszeń i organizacji.
Pierwszym sukcesem szczytu jest to, że w ogóle doszło do tych rozmów. Przez dwa miesiące toczyły się naprawdę ciekawe debaty. A to, co udało się wypracować we wszystkich grupach, jest niezwykle cennym materiałem, który niewątpliwie zostanie wykorzystany w przyszłości.
Drugim sukcesem jest to, że dokument kończący szczyt podpisało 40 organizacji. Fakt, że część z nich z różnymi odrębnymi zdaniami, ale liczy się to, iż udało się wypracować pewne wspólne zdanie. Żałuję, że pod rekomendacjami nie ma podpisu przedstawicieli największych central związkowych.
Trzeci sukces to same rekomendacje szczytu, które tak naprawdę otwierają nam pole do dalszych prac nad naprawą służby zdrowia. Jest w nich przecież mowa o przekształcaniu szpitali w spółki prawa handlowego. Pojawiły się zapisy dotyczące rzeczy niezwykle ważnej, czyli praw pacjentów. Jest także poruszona kwestia koszyka świadczeń gwarantowanych oraz dodatkowych ubezpieczeń. A nawet pojawiły się zapisy związane ze współpłaceniem za usługi medyczne.
Dziwi mnie co prawda, że ta ostatnia sprawa stała się synonimem reformy zdrowia. Powiedzmy sobie szczerze, na razie nie da się jej wprowadzić. Ale kiedy pojawi się elektroniczna karta pacjenta oraz Rejestr Usług Medycznych, to wtedy będzie można o tym pomyśleć.
I chyba najważniejszym efektem szczytu jest ogłoszenie przez premiera informacji o wzroście nakładów na służbę zdrowia.

Bolesław Piecha, przewodniczący sejmowej Komisji Zdrowia, poseł PiS

Biały szczyt od początku był fikcją

Niewiele oczekiwałem po białym szczycie, więc trudno mi jest powiedzieć, czy spełnił on moje oczekiwania. A nie spodziewałem się wiele, ponieważ w ostatnich latach było wiele takich spotkań i nic z nich nie wynikało. Zapewne tak też będzie i tym razem.
Proszę popatrzeć jak zachowywał się rząd w trakcie tych obrad. Brak jest jakiegokolwiek stanowiska w stosunku do postulatów zawartych w rekomendacjach uczestników białego szczytu. Rząd zachowuje się jak ksiądz w konfesjonale, który ani nie rozgrzesza, ani nie poucza - tylko słucha i kiwa głową. A jak wiadomo, nie są to dobre warunki do spowiedzi. Takie postępowanie po prostu nie przynosi żadnych rezultatów.
Rozumiem, że biały szczyt miał dać rządowi pewien kredyt zaufania. Po to go zwołano. Sytuacja była trudna, ale pewne zasady psychologiczne powodują, że po nowym rozdaniu i rozpoczęciu dialogu ekipa rządząca dostaje trochę czasu, spokoju. Ale mam wrażenie, że Donald Tusk się przeliczył. Uważam, że uczestnicy białego szczytu nie dali rządowi takiego kredytu, ponieważ eskalacja konfliktu jest naprawdę ogromna. A rząd nie proponuje niczego.
Co więcej, po tym, co usłyszałem podczas obrad zamykających szczyt, mam wrażenie, że rząd absolutnie zignoruje efekty wypracowane w trakcie tych dwóch miesięcy i będzie postępował według własnego uznania. Jednak oczekiwania uczestników dotyczące nakładów na służbę zdrowia oraz płacowe są dość duże. I rząd oraz resort zdrowia zaostrzy problem jeszcze bardziej, jeśli będzie te oczekiwania ignorował.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum