Obietnice już były

Autor: Daniel Mieczkowski • • 12 lipca 2011 09:06

Na razie nic nie wskazuje na to, by w Polsce nastąpiło zwiększenie finansowania podstawowej opieki zdrowotnej

Obietnice już były
Lekarze są zawiedzeni postawą Ministerstwa Zdrowia. Liczyliśmy na to, że zostaniemy poważnie potraktowani - mówi w rozmowie z Rynkiem Zdrowia Jacek Krajewski, prezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie (PZ). W środowisku lekarzy rodzinnych wprost mówi się o konieczności zwiększenia finansowania podstawowej opieki zdrowotnej (POZ).

W związku z porozumieniem zawartym 22 grudnia zeszłego roku - po rozmowach władz PZ z premierem Donaldem Tuskiem - ustalono, że państwo nie ma pieniędzy na podwyższenie stawki kapitacyjnej dla lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej. Obiecano jednak, że w kwietniu 2011 roku będzie przeprowadzona analiza stanu finansów NFZ i jeśli sytuacja pozwoli zwiększyć finansowanie świadczeń, skorzystają na tym lekarze POZ.

- Rozumiemy uwarunkowania, niezależne od nas, które sprawiają, że nasze postulaty muszą poczekać - mówi nam Jacek Krajewski. Jednak z drugiej strony przypomina, że w grudniu ubiegłego roku fundamentalnym warunkiem zaprzestania protestu lekarzy zrzeszonych w Federacji było powrócenie do spraw finansowania świadczeń w podstawowej opiece zdrowotnej wiosną 2011 r. Przypomnijmy, że lekarze w grudniu 2010 r. domagali się między innymi, aby stawka kapitacyjna za jednego pacjenta zapisanego w przychodni wzrosła o 72 gr. Grozili protestem, polegającym na zamknięciu od 1 stycznia 2011 r. przychodni i gabinetów lekarzy rodzinnych. Obecnie stawka wynosi 8 zł.

Bez odzewu

Środowiska lekarzy rodzinnych stoją na stanowisku, że nakłady finansowe na POZ powinny wynieść około 20% wszystkich środków przeznaczanych na świadczenia zdrowotne. Jak podkreślają, w Polsce wskaźnik ten systematycznie spada i wynosi obecnie jedynie około 12%.

Na razie nic nie wskazuje jednak na to, by zwiększenie finansowania POZ stało się faktem. Jak informuje Jacek Krajewski, w czerwcu PZ po raz kolejny skierowało pismo do minister zdrowia, między innymi dotyczące propozycji negocjacji stawki kapitacyjnej. - Nie mamy żadnego sygnału z ministerstwa na temat chęci podjęcia negocjacji - stwierdza Krajewski.

Porozumienie Zielonogórskie otrzymało informację od prezesa NFZ, że środków dodatkowych na wzrost wynagrodzeń dla lekarzy POZ na razie w Funduszu nie ma.

- Może być tak, że w oficjalnym sprawozdaniu środków nie ma, natomiast mogą się znaleźć w rozliczeniu z poprzedniego roku. Być może takie środki NFZ wygospodaruje - zastanawia się Jacek Krajewski. Zaznacza, że na taką możliwość Fundusz wskazywał w rozmowach w grudniu ub.r.: - Liczę na to, że płatnik miał coś na uwadze - dodaje.

Przypomina, że już w grudniu PZ alarmowało, iż środków przeznaczanych na POZ jest mało i może się to odbić na jakości świadczeń. - Jest połowa roku i nadal nie ma dodatkowego finansowania - podsumowuje Jacek Krajewski.

Środki powinny się znaleźć

Doc Adam Windak, wiceprezes Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce, nie ma wątpliwości, że POZ jest niedofinansowana, zwłaszcza w kontekście wysokich oczekiwań formułowanych wobec lekarzy rodzinnych. - Chcąc mieć tak wysokie oczekiwania, trzeba przeznaczyć na POZ większe środki - przekonuje Adam Windak.

Jacek Łuczak, były konsultant krajowy w dziedzinie medycyny rodzinnej, uważa, że lekarzom rodzinnym, którzy mają skutecznie zapobiegać nadużywaniu przez pacjentów najdroższych, m.in. szpitalnych świadczeń, a tym samym zmniejszać koszty systemu ochrony zdrowia, trzeba godziwie płacić za pracę. - Chodzi o to, żeby stawka kapitacyjna była na tyle wysoka, by lekarze mogli godnie i normalnie żyć - tłumaczy. Przyznaje, że w Polsce sytuacja z biegiem lat się poprawia, ale ciągle nie jest jeszcze dobra.

- Należy się o to absolutnie upominać - mówi nam dr Tomasz Tomasik, prezes elekt Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce, komentując działania PZ zmierzające w kierunku zwiększenia stawki kapitacyjnej. Jego zdaniem, konieczność starań o środki dla POZ wynika między innymi z faktu, że rozwój medycyny rodzinnej w Polsce nie jest, niestety, procesem zaplanowanym długoterminowo.

- To, co się w medycynie rodzinnej dzieje, jest raczej wynikiem nacisku poszczególnych grup. Raz naciski wywiera NFZ, innym razem pracodawcy ochrony zdrowia w postaci Porozumienia Zielonogórskiego lub środowiska medyczne poprzez chociażby Kolegium Lekarzy Rodzinnych czy poprzez Naczelną Izbę Lekarską, wreszcie wpływ wywierają pacjenci poprzez polityków - tłumaczy nam Tomasz Tomasik.

Jak podkreśla, efektem takiego stanu rzeczy jest brak jasnej wizji rozwoju medycyny rodzinnej i POZ w naszym kraju, i to mimo tego, że co pewien czas powstają nawet na ten temat ciekawe opracowania na poziomie centralnym. - Jednak te opracowania powstają bardziej po to, żeby przykryć fakt, iż rozwój POZ nie następuje jako proces zaplanowany - dodaje Tomasik.

Jak poprawić finansowanie?

Według Adama Windaka, wzrost nakładów na POZ powinien z pewnością nastąpić, ale niekoniecznie poprzez wzrost stawki kapitacyjnej.

- NFZ może się pokusić o lepsze, bardziej złożone mechanizmy wynagradzania lekarzy rodzinnych - uważa doc. Windak. Szybko dodaje jednak, że stawka kapitacyjna jest bardzo ważna, i de facto to właśnie na jej podstawie określa się wielkość nakładów na POZ.

Jacek Krajewski podkreśla, że jedną z największych barier w rozwoju jakości usług świadczonych w ramach POZ jest właśnie złe finansowanie. Jego zdaniem, konieczna jest zmiana sposobu finansowania świadczeń w POZ - z formy kapitacyjnej na bardziej motywującą, mieszaną: około 70% stawka kapitacyjna i ok. 30% - za poszczególne świadczenia.

- W ten sposób promowani będą lepiej wykształceni specjaliści - stwierdza Jacek Krajewski. Według niego, istotne byłoby też wprowadzenie normy dostępu do świadczeń lekarza POZ - zależnie od wielkości jego listy pacjentów. Po przeprowadzeniu realnej wyceny kosztów funkcjonowania praktyki lekarza rodzinnego należałoby obniżyć górny limit pacjentów na jednego lekarza do maksimum 2200 osób, stosując powyżej tej liczby tzw. degresywną stawkę kapitacyjną.

Nie tylko pieniądze

Jacek Krajewski w rozmowie z Rynkiem Zdrowia podkreśla, że lekarze rozumieją uwarunkowania, które sprawiają, że postulaty finansowe muszą czekać, jednak w grudniowych negocjacjach z udziałem premiera uzgodniono także kilka kwestii, które nie wymagały wzrostu nakładów.

- Na spełnienie tych obietnic czekamy już ponad pół roku - twierdzi Krajewski i zapowiada powrót do tych zagadnień, mimo że - jak informuje - Ministerstwo Zdrowia nawet nie odpowiada na oficjalne pisma Porozumienia Zielonogórskiego.

Pod koniec maja PZ ujawniło treść ustaleń, jakie w grudniu ub.r. zostały podpisane z Ministerstwem Zdrowia oraz NFZ. Dotyczyły m.in. przepisów, które utrudniają chorym dostęp do niektórych świadczeń. Krzysztof Radkiewicz, wiceprezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie, informował, że ministerstwo nadal nie spełniło sześciu z dziesięciu punktów umowy.

PZ wśród niespełnionych obietnic wymieniło zobowiązanie minister zdrowia do niezwłocznego podjęcia inicjatywy legislacyjnej, która umożliwiłaby przeprowadzanie szczepień zalecanych tak jak w poprzednich latach. Obecnie pacjenci, by korzystać z tych szczepień, muszą sami kupować szczepionki i dla zachowania odpowiedniej temperatury zanosić je w torbach termicznych do lekarza.

Do niespełnionych obietnic PZ zalicza brak unormowania zakresu danych gromadzonych i przekazywanych przez świadczeniodawców. Lekarze rodzinni liczyli też na dokonanie - ustalonych z nimi - zmian w tzw. rozporządzeniu koszykowym. Minister zdrowia miała wydać jego interpretację, wskazującą, że pielęgniarka POZ zobowiązana jest do wykonywania w swoim gabinecie zabiegowym zleceń lekarzy ubezpieczenia zdrowotnego, dotyczących pacjentów do niej zadeklarowanych.
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum