Nowy zawód medyczny budzi kontrowersje

Autor: Wojciech Kuta • Źródło: 2021 5 (171)15 września 2021 19:57

– Nawet jeśli istotnie zwiększymy liczbę absolwentów kierunków lekarskich, to oni nie będą chcieli wydłużać swojego czasu pracy. Także dlatego musimy wprowadzać do naszego systemu ochrony zdrowia zawód asystenta lekarza – zaznacza dr Małgorzata Gałązka-Sobotka.

Rynek Zdrowia: – Za sprawą opublikowanego 16 lipca br. projektu rozporządzenia dotyczącego specjalizacji lekarskich, wprowadzającego nową dziedzinę – chirurgiczną asystę lekarza – odżyła dyskusja o nowych zawodach w ochronie zdrowia. Często używamy ich nazw zamiennie, co prowadzi do pewnych nieporozumień.

Dr n. ekon. Małgorzata Gałązka-Sobotka, dziekan Centrum Kształcenia Podyplomowego, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego, zastępca przewodniczącego Rady NFZ: – Rzeczywiście, mamy pewien problem frazeologiczny w naszym systemie ochrony zdrowia. Używamy tożsamych pojęć, odnosząc je do różnych kompetencji i zawodów. Brakuje nam więc uporządkowania definicji, dookreślenia niektórych profili kompetencyjnych, bardzo ważnych dla sprawnej organizacji systemu.

Bez wątpienia są dwa takie pojęcia, różnorodnie używane i interpretowane. To asystent oraz koordynator. W tym pierwszym przypadku mamy na myśli zarówno funkcje administracyjno-biurowe (asystent medyczny), jak i wybrane kompetencje stricte medyczne (asystent lekarza). Koordynatorowi z kolei wymiennie przypisujemy albo obowiązki związane z organizacją procesu leczenia i prowadzeniem pacjenta w systemie (funkcja administracyjna), albo z nadzorem nad procesem leczenia w ramach interdyscyplinarnego zespołu (funkcja medyczna).

Pomiędzy tymi określeniami mamy też nowe pojęcie – asystent pacjenta – które NFZ zastosował w przypadku koordynowanej opieki nad osobami ze stwardnieniem rozsianym. Należałoby więc możliwie jednoznacznie opisać te wszystkie funkcje, choć zapewne w sposób legislacyjny takie ostre rozgraniczenie kompetencji nie będzie do końca możliwe.

Natomiast już dzisiaj asystenta lekarza należy postrzegać w dość twardych kategoriach kwalifikacji medycznych, będących podstawą do wypełniania pewnych ról i zadań przypisanych dziś w naszym systemie wyłącznie lekarzom. Stąd pojęcie asystenta medycznego jest znacznie bliższe pojęciu sekretarki medycznej. Ta ostatnia profesja powinna być zawężona do wspierania procesu medycznego od strony administrowania dokumentacją medyczną, wspierania procesu komunikacji na linii lekarz – pacjent itp.

– Można odnieść wrażenie, że kolejne próby szerszego wprowadzenia do naszej opieki zdrowotnej dodatkowych zawodów, które mają wspierać lekarzy specjalistów, kończą się na etapie koncepcji, planów i projektów. Idzie jak po grudzie.

– W Polsce dyskusje i prace nad wdrożeniem zawodu asystenta lekarza do systemu prowadzimy od kilku lat na poziomie Sektorowej Rady ds. Kompetencji w Opiece Zdrowotnej i Pomocy Społecznej, działającej w ramach projektu koordynowanego przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości, dysponującą środkami służącymi wzmacnianiu rynków pracy w różnych branżach.

PARP dostrzegła też potrzeby pracodawców ochrony zdrowia oraz pomocy społecznej i postanowiła zająć się problemem deficytów kadrowych w sektorze medycznym. Temat jest więc dobrze znany od lat.

Wiemy, że mamy w Polsce za mało lekarzy i pielęgniarek. Co zrobiły inne kraje, również borykające się z tym problemem? Otóż nie tylko delegowały zadania związane z prostymi czynnościami medycznymi na inne zawody, między innymi pielęgniarki, fizjoterapeutów, ale także wprowadziły do swoich systemów nowe profesje, w tym zawód asystenta lekarza.

Także eksperci, reprezentujący kluczowe instytucje sektora ochrony zdrowia, skupieni w Sektorowej Radzie ds. Kompetencji w Opiece Zdrowotnej i Pomocy Społecznej, jednomyślnie uznali, że należy wziąć pod uwagę dobre praktyki międzynarodowe. Okazało się bowiem, że po zawód asystenta lekarze szeroko sięgnęły nie tylko państwa borykające się z deficytami lekarzy i pielęgniarek, ale – co ciekawe – także kraje, w których tych głównych profesjonalistów medycznych na 1000 mieszkańców jest znacząco więcej niż w Polsce. To między innymi: Kanada, Wielka Brytania, Irlandia, Izrael czy Holandia.

– Dlaczego te państwa tak mocno postawiły na wdrażanie asystentów lekarzy do swoich systemów ochrony zdrowia?

– Decydenci w tych krajach doszli do wniosku, że postęp technologiczny we współczesnej medycynie jest tak intensywny, że lekarze muszą dogłębniej specjalizować się w swoich dziedzinach, a ich kompetencje stają się coraz bardziej unikatowe, ale i droższe. Dlatego czas ich pracy musi być jak najefektywniej wykorzystany.

Dajmy więc szansę specjalistom, aby tymi unikatowymi kompetencjami obdarzali jak najwięcej pacjentów, których cały czas przybywa. Natomiast proste, rutynowe czynności medyczne może i powinien – jak dzieje się to już w wielu systemach – wykonywać personel niżej wykwalifikowany. Delegujmy więc mniej zaawansowane zadania najpierw na rezydentów, a następnie na asystentów lekarza.

Taka drabina gradacji kompetencji rozrasta się, aby z jednej strony obsłużyć bezpieczniej, skuteczniej i szybciej jak najwięcej pacjentów, zaś z drugiej strony jak najbardziej racjonalnie wykorzystać zasoby lekarzy specjalistów.

Pamiętajmy ponadto, że zmienia się model pracy lekarzy. Nawet jeśli istotnie zwiększymy liczbę absolwentów kierunków lekarskich i specjalistów, to oni nie będą mogli i już zapewne chcieli wydłużać swojego czasu pracy. Z badań społecznych jednoznacznie wynika, że pokolenia Y i Z, których przedstawicieli będzie sukcesywnie przybywać na rynku opieki zdrowotnej, za najważniejszą wartość uznają work life balance, co oznacza, że będą poświęcać pracy znacznie mniej czasu niż ich starsi koledzy i koleżanki. Tymczasem potrzeby zdrowotne związane ze starzejącym się społeczeństwem i chorobami cywilizacyjnymi szybko rosną.

– W jaki zatem sposób skutecznie i szeroko wprowadzać zawód asystenta lekarza w Polsce? Wspomniany projekt zarządzenia dotyczącego chirurgicznej asysty lekarza wywołał w środowisku medycznym spore kontrowersje.

– Dlatego nowe zawody, w tym asystentów lekarzy, powinniśmy wprowadzać do systemu w sposób ewolucyjny, a także wykorzystywać technologie podnoszące wydajność pracy. Podkreślenia wymaga, że w tym projekcie (rozporządzenia zmieniającego rozporządzenie ws. specjalizacji w dziedzinach mających zastosowanie w ochronie zdrowia – red.) nikt nie rekomenduje przysłowiowego skoku na głęboką wodę.

Najpierw – wzorem innych krajów – drogą swoistego pilotażu w wybranych
obszarach należy sprawdzić między innymi model kształcenia asystentów lekarza i sposób absorpcji tego zawodu w systemie. Musimy bowiem dla tej profesji przygotować odpowiedni grunt, w tym określić dokładnie relacje z innymi uczestnikami rynku. Na przykład w Holandii taki pilotaż trwał 5 lat.

W Polsce założyliśmy, że wyznacznikiem tego pilotażu nie będzie czas, ale grupa zawodowa oraz zakres kompetencji. Wyodrębniliśmy obszar, który wydaje się dziś najbardziej krytyczny pod względem problemów kadrowych, czyli chirurgię ogólną. Za takim wariantem opowiedziały się liczne grona ekspertów, inspirowane apelem znakomitych polskich chirurgów, szefów klinik i oddziałów, zwracających uwagę na coraz bardziej dramatyczną sytuację kadrową właśnie w chirurgii ogólnej, którą charakteryzuje jeden z trzech najgorszych wskaźników wymienialności pokoleniowej.

– Jednak Naczelna Rada Lekarska, na której czele stoi zresztą chirurg, negatywnie oceniła projekt rozporządzenia wprowadzający do specjalizacji chirurgiczną asystę lekarza i apeluje o odstąpienie od dalszych prac nad tą decyzją. Zdaniem NRL wprowadzanie kolejnych specjalizacji o bliżej nieokreślonym programie i trybie kształcenia może prowadzić do swego rodzaju „felczeryzacji medycyny”.

– Nie mogę zgodzić się z tym argumentem. W rozporządzeniu jest jasno określony tryb kształcenia! Jest to szkolenie specjalizacyjne, czyli wprowadzona zostanie możliwość uzyskania specjalizacji przez osoby z wykształceniem medycznym magisterskim. Specjalizacja będzie realizowana w Centrum Medycznym Kształcenia Podyplomowego i możliwa do uzyskania na przykład dla absolwentów kierunków: ratownictwo, pielęgniarstwo czy zdrowie publiczne. Zastrzeżono, że niezbędne jest legitymowanie się ukończeniem w ramach dotychczasowych studiów odpowiedniej liczby godzin z przedmiotów stricte medycznych.

Propozycja takiego modelu została już bardzo pozytywnie przyjęta przez środowisko ratowników medycznych i jest popierana przez środowisko pielęgniarek i położnych, dla których otwierają się nowe możliwości ścieżki kariery, które mogą zwiększyć prestiż tych profesji.

Od początku dyskusja o wprowadzeniu zawodu asystenta lekarza toczy się w ramach otwartego dialogu zarówno z samorządem zawodowym lekarzy, jak również pielęgniarek i położnych. Wskazywanie przez część lekarzy, że bardziej niż asystenci w systemie potrzebne są sekretarki medyczne, nie ma uzasadnienia. Otóż w naszej ochronie zdrowia potrzebujemy bardzo zarówno asystentów lekarzy, jak i sekretarek medycznych.

Jeszcze jeden argument: doświadczenia międzynarodowe dowodzą, że w krajach, gdzie wprowadzono zawód asystenta lekarza, bardzo wzrosła postrzegana atrakcyjność ścieżki kariery dla pielęgniarek, ratowników medycznych czy fizjoterapeutów. Nie ma więc mowy o „felczeryzacji medycyny”! Mówimy natomiast o wzmacnianiu kompetencji już istniejących profesjonalistów medycznych, którzy poprzez współdzielenie kompetencji i ról mogą podnosić wydajność opieki zdrowotnej.

Istnieją liczne dowody na korzyści płynące z delegowania na innych pracowników prostszych, lecz niezbędnych czynności w procesie diagnostyczno-terapeutycznym, dotychczas wykonywanych tylko przez lekarzy.

– Czy wierzy pani, że w końcu także w Polsce m.in. nowe zawody wspierające lekarzy staną się codziennością?

– Jestem optymistką, jeśli chodzi o wdrożenie do polskiej ochrony zdrowia zawodu asystenta lekarza. Po pierwsze nie mamy wyjścia. Po drugie rośnie świadomość społeczna w zakresie korzyści, jakie niesie praca zespołowa, angażująca różnych profesjonalistów medycznych w opiece nad pacjentem.

Pacjenci doceniają wsparcie udzielane im nie tylko przez samych lekarzy. Dowodem na to jest choćby rosnące zainteresowanie szczepieniami wykonywanymi przez farmaceutów.

Nie bez znaczenia dla wdrażania takich zmian jest zapewne nasza narodowa niechęć wobec nowego, nawet wówczas, gdy to nowe to już sprawdzone rozwiązanie o wysokiej skuteczności. W naszym kraju wszystkie poważne zmiany systemowe spotykają się z pewnymi oporami części środowiska medycznego.

Przypomnę chociażby batalię o poszerzenie kompetencji pielęgniarek w zakresie wystawiania recept czy długą historię wdrażania regulacji związanych z opieką farmaceutyczną. Swój odrębny rozdział w historii systemu ma wdrożenie rozwiązań cyfrowych, także kiedyś mocno krytykowanych.

Podkreślam, że wprowadzenie do naszej ochrony zdrowia zawodu asystenta lekarza, współdzielenie i krzyżowanie się kompetencji (upowszechnianie koncepcji skill mix) w zawodach medycznych to strategia win-win, dzięki której wygrywają wszyscy uczestnicy systemu opieki zdrowotnej, z pacjentami na czele, a to o ich zdrowie toczy się gra.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum