Niedosłuch - problem cywilizacyjny i społeczny

Autor: Katarzyna Lisowska • • 30 czerwca 2017 10:33

Szacuje się, że niedosłuch dotyka już 16% naszej populacji i w kolejnych latach problem ten będzie narastał. Jednak na noszenie aparatu słuchowego decyduje się jedynie co 5. osoba cierpiąca na to zaburzenie. Specjaliści ostrzegają, że nieleczone - narasta, prowadząc do wykluczenia z życia społecznego czy depresji.

Niedosłuch - problem cywilizacyjny i społeczny

Na hałas - który obecnie stanowi główny powód uszkodzeń słuchu - jesteśmy narażenie praktycznie wszędzie - w miejscach publicznych, szkole, kinie, czy środkach lokomocji. Tzw. hałas środowiskowy to codzienność w życiu ponad 70% populacji.

Z jego powodu od początku lat 80. aż trzykrotnie wzrosła liczba uszkodzeń słuchu. W Polsce kłopoty takie ma już 6 mln osób. U 900 tys. z nich uszkodzenie słuchu jest poważne.

- Wpływ na dynamicznie rosnący odsetek osób z niedosłuchem mają też zmiany demograficzne związane z rosnącą populacją seniorów, choroby cywilizacyjne jak cukrzyca czy nadciśnienie, a także nadużywanie antybiotyków - wylicza prof. Andrzej Obrębowski z Katedry i Kliniki Foniatrii i Audiologii Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.

Główny winowajca

Dużym problemem jest też upowszechnienie słuchawek dousznych, co odpowiada za narastanie niedosłuchu u osób młodych. - Głównym winowajcą są wyposażone w nie urządzenia do odtwarzania muzyki. Problem ze słuchem u dzieci negatywnie odbija się na ich rozwoju, nauce i komunikacji z otoczeniem. Bardzo często rodzice nie potrafią znaleźć powodu niepowodzeń szkolnych swoich pociech, a jest nim właśnie niedosłuch - wyjaśnia profesor Obrębowski.

Specjaliści prognozują, że w niedalekiej przyszłości aparat słuchowy będzie wśród uczniów tak często spotykany jak okulary. Już dziś szacuje się, że problem niedosłuchu dotyczy w kraju ok. 20% dzieci i młodzieży.

Od 2002 r. realizowany jest program powszechnych badań przesiewowych słuchu u noworodków. Dzięki niemu już w pierwszych dniach życia można potwierdzić bądź wykluczyć uszkodzenie słuchu u dziecka i zacząć odpowiednią terapię. Jak przyznaje mgr Grażyna Greczka, z Biura Koordynatora Badań Przesiewowych Słuchu u Noworodków w Polsce 9% noworodków ma nieprawidłowy wynik badań słuchu.

- To, że dziecko urodziło się z prawidłowo funkcjonującym słuchem, nie jest gwarancją, że w późniejszym okresie nie wystąpi niedosłuch. W przypadku 3,5% noworodków istnieje bowiem ryzyko pogorszenia słuchu w związku z niską masą urodzeniową czy wdrażanym leczeniem - mówi.

Grażyna Greczka zaznacza, że w przypadku niedosłuchu noworodków tylko wdrożenie leczenia do 6. miesiąca życia daje szansę na właściwy rozwój zarówno słuchu, jak i mowy. Prof. Obrębowski wskazuje, że jeśli ten termin nie zostanie zachowany, rzadko zdarza się, żeby potem dziecko samo zaczęło normalnie funkcjonować. Czasem potrzebne jest mu wszczepienie implantu ślimakowego.

Diagnostyka - sporo do poprawienia

- O ile w przypadku noworodków wyławianie niedosłuchu w kraju idzie nam całkiem nieźle, to gorzej wygląda to w przypadku starszych dzieci - przyznaje Joanna Bugaj, prezes Polskiego Stowarzyszenia Protetyków Słuchu i dodaje, że większość problemów ze słuchem u dzieci wynika ze stylu życia, przebytych chorób i doznanych urazów.

Obecnie sprawdzanie słuchu u dzieci starszych odbywa się dopiero w trakcie bilansu 6-latka. - Zazwyczaj pediatra z powodu braku odpowiednich narzędzi sprawdza to metodą szeptu, która nie daje skutecznego rozpoznania co do prawidłowości pracy narządu słuchu. W mojej opinii należałoby w tym momencie włączyć np. badanie audiometryczne - komentuje Joanna Bugaj.

W przypadku niedosłuchu, tak jak i w wielu innych chorobach, wciąż borykamy się z opóźnionym procesem leczenia, co często przekłada się na jego skuteczność. Po aparaty słuchowe sięgają zazwyczaj osoby, które z powodu uszkodzenia słuchu przestają już sobie radzić w normalnym życiu. Często, gdy praktycznie już przestają rozumieć mowę.

- Powoli to się zmienia dzięki postępowi technologicznemu, który sprawił, że aparaty słuchowe stały się mniejsze, więc i mniej widoczne. Dzięki temu osoby je noszące nie czują się stygmatyzowane. Poza tym, powszechne stosowanie słuchawek zarówno tych bezprzewodowych, jak i normalnych - przy wszystkich niekorzystnych dla słuchu skutkach - sprawiły, że pacjenci na co dzień stosujący aparat coraz lepiej wtapiają się w tłum - przyznaje prof. Edward Hojan, członek Rady Instytutu Akustyki Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Co w ramach refundacji

Ekspert podkreśla jednak, że zbyt późne założenie aparatu przy głębokim niedosłuchu nie musi przynieść oczekiwanej poprawy. Natomiast protezowanie na odpowiednio wczesnym etapie poprawia ogólne funkcjonowanie pacjentów na wszystkich płaszczyznach życia - w relacjach z bliskimi, w pracy, ma też olbrzymi wpływ na kondycję psychiczną. Jak podkreśla prof. Hojan często nieleczonemu niedosłuchowi towarzyszy depresja.

- Największą grupę z niedosłuchem w kraju stanowią osoby w wieku powyżej 60 lat i odsetek ten wynosi ponad 70%. Problem dotyka co 3. osobę po 60. roku życia, a po 70. - już co drugą - informuje prof. Obrębowski.

Dodaje: - Znaczący odsetek tych osób jednak przez długi czas nie jest świadomy tego faktu. Dzieje się tak, ponieważ niedosłuch nie boli. Słuch powoli, z roku na rok się osłabia i najczęściej jest tak, że osoba, która ma niedosłuch tego nie zauważa. Zauważają to bliscy, kiedy osoba z wadą słuchu np. prosi o powtórzenie wypowiadanych słów. To zazwyczaj oni w końcu szukają pomocy dla swoich bliskich u specjalisty - opisuje.

Specjaliści oceniają, że sytuacja osób z niedosłuchem na tle innych problemów zdrowotnych w Polsce jest całkiem dobra. - Osoby mające problem ze słuchem mogą liczyć na wsparcie NFZ przy zakupie aparatu słuchowego. Refundacja możliwa jest u osób, u których niedosłuch przekroczy wartość 40 decybeli, a w przypadku dzieci - 30 dB - wyjaśnia Joanna Bugaj.

- Od 2014 r. wszystkim pacjentom z obustronnym niedosłuchem przysługuje refundacja dwóch aparatów. Kwota refundacji na dwa aparaty dla osób dorosłych wynosi obecnie 1,4 tys. zł, dla dzieci 2 tys. zł. W przypadku dzieci refundacja przysługuje co 3 lata. Osoby ubezpieczone, powyżej 26. roku życia, o dopłatę na zakup zwykłego aparatu słuchowego mogą się ubiegać raz na pięć lat - wyjaśnia prezes Bugaj.

Przyznaje, że oczywiście podniesienie kwoty refundacji w 2014 r. ucieszyło pacjentów. Tym bardziej że rynkowe ceny aparatów wahają się od kilkuset złotych do ok. 10 tys. zł.

Prezes Bugaj zwraca uwagę, że 77% osób z niedosłuchem kupuje aparaty z dofinansowaniem, a pozostałe 23% finansuje je w całości z własnych środków.

Całkiem dobrze wygląda też dobór aparatu w ramach refundacji NFZ. - Dziś protetyk słuchu, do którego trafia osoba potrzebująca aparatu słuchowego, ma szeroką ofertę urządzeń umożliwiających najlepsze dopasowanie aparatu do swoich potrzeb. Same urządzenia są coraz doskonalsze, można je zaprogramować i dostosować do różnych sytuacji życiowych. Praktycznie jesteśmy w stanie pomóc większości osób z zaburzeniami słuchu - dodaje prezes PSPS.

W efekcie - jak przekonuje Joanna Bugaj, powołując się na badania EuroTrak Polska 2016 - 80% Polaków stosujących aparaty słuchowe jest z nich zadowolonych, zaś aż 96% twierdzi, że poprawiają one jakość ich życia (badanie zostało wykonane na próbie reprezentatywnej 15 344 osób na zlecenie EHIMA - Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Aparatów Słuchowych - red.).

Z drugiej strony badanie wskazuje, że tylko co trzecia osoba ankietowana z wadą słuchu korzysta z aparatu słuchowego. Powodem takiego stanu jest bagatelizowanie ubytków słuchu lub niechęć do ujawniania swojej wady. To przekłada się także na fakt, że od diagnozy niedosłuchu do zakupu aparatu słuchowego w kraju mija średnio 3 lata.

- Wciąż wstydzimy się przyznania do tego problemu, boimy się, że z jego powodu zostaniemy odrzuceni. To błąd. Trzeba pamiętać, że nieleczony niedosłuch ogranicza aktywność zawodową, u osób starszych powoduje wycofanie się z życia społecznego i rodzinnego, niesie poważne skutki psychiczne - komentuje Joanna Bugaj.

W jej opinii, aby zmienić tę sytuację potrzebne są akcje podnoszące poziom wiedzy na temat skali oraz skutków niedosłuchu. Polskie Stowarzyszenie Protetyków Słuchu od kilku lat prowadzi kampanię społeczną "Usłyszeć świat", której celem jest podnoszenie świadomości w tym obszarze.

Bariera cenowa

Zdaniem specjalistów barierą przy zakupie aparatów słuchowych może być też ich cena. W przypadku dorosłych wymagany jest 30-procentowy udział własny w kosztach zakupu aparatu w ramach limitu, czyli do 1000 zł. Dodatkowo chory musi pokryć z własnej kieszeni różnicę pomiędzy wartością aparatu a kwotą limitu.

Dlatego dla wielu niedosłyszących tak istotna jest możliwość uzyskania dofinansowania z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Dotyczy to wyłącznie osób, które uzyskał y refundację z NFZ, oraz posiadają orzeczenie o niepełnosprawności. Ostatnim warunkiem, który stawia PFRON, jest spełnienie kryterium dochodowego.

Specjaliści zwracają uwagę, że upowszechnienie niedosłuchu i rosnący popyt na protezy słuchu sprawiły, że na rynku pojawiło się sporo niesprawdzonych urządzeń, które sprzedają osoby niekompetentne w tym obszarze. Ich stosowanie może nie tylko nie przynieść oczekiwanej poprawy, ale doprowadzić do pogorszenia stanu zdrowia, powodując uraz narządu słuchu.

- Kupując aparat słuchowy czy urządzenie wspomagające słyszenie, musimy pamiętać, że jest to wyrób medyczny, który powinien być dobrany przez protetyka słuchu. Taki specjalista na potrzeby protezowania powinien wykonać odpowiednie badanie słuchu, następnie w oparciu o nie dopasować aparat słuchowy - dodaje Joanna Bugaj.

W opinii prezes PSPS wykształcony protetyk słuchu mógłby decydować o możliwości zaopatrzenia w kolejny aparat słuchowy w przypadku pacjentów już korzystających z tego sprzętu. Jak podkreśla ekspertka, wiadomo, że nie można wyleczyć niedosłuchu. Tak więc pacjent, którego lekarz skierował na dobór aparatu, nie odzyska słuchu po kilku latach, tym samym konieczność udania się do specjal isty po kolejne zlecenie to generowanie niepotrzebnych kosztów po stronie Ministerstwa Zdrowia i zbędne wydłużanie kolejki do laryngologów.

Regulacja zawodu protetyka słuchu

Protetycy słuchu od dawna zabiegają o prawne uregulowanie swojego zawodu, co - jak oczekują - wzmocniłoby ich pozycję w systemie ochrony zdrowia. Jak podkreśla prof. Hojan już w 2003 roku PSPS przedłożyło w resorcie zdrowia swoją opinię do projektu ustawy o niektórych zawodach medycznych i zasadach uzyskiwania tytułu specjalisty w innych dziedzinach mających zastosowanie w ochronie zdrowia.

- Lic z yl iśmy, że wraz z us tawą zyskamy prawne ramy wykonywania tego zawodu. Dzięki temu oczyści się środowisko z nierzetelnych fachowców, odgórnie wymuszony zostanie obowiązek ciągłego doskonalenia kwalif ikacji, co jest konie c zne p r z y t ak d ynami c znym postępie technologicznym, jaki obserwujemy na rynku protez słuchowych - wskazuje prof. Hojan. Niestety, ustawa utknęła na długie lata w Ministerstwie Zdrowia i nie wiadomo, jaki będzie jej dalszy los. Protetycy pozostają na marginesie systemu i przez to mają niewielki wpływ na obszar, w którym działają.

Obawy środowiska wzbudzają także zapowiadane zmiany w zasadach refundacji wyrobów medycznych. - Dziś protetyk słuchu może zaproponować pacjentowi zakup aparatu słuchowego, wybierając go spośród kilku tysięcy dostępnych na rynku urządzeń. Istnieje ryzyko, że po zmianie ustawy nasze możliwości w tym zakresie zostaną mocno zredukowane do wąskiego zbioru urządzeń - komentuje prezes Bugaj. Jej zdaniem może się to odbić zarówno na dostępności, jak i oferowanej jakości aparatów słuchowych, a to już nie będzie korzystne dla pacjentów.

Co dalej z pracami zespołu?

Tomasz Michałek z Koalicji na Pomoc Niesamodzielnym przypomina, że minister zdrowia w lutym br. wydał zarządzenie w sprawie powołania Zespołu do spraw opracowania polityki dotyczącej wyrobów medycznych.

- Jego celem miało być przygotowanie założeń polityki dotyczącej wyrobów medycznych takich jak np. aparaty słuchowe. Liczyliśmy na współpracę z resortem w tym zakresie. Pracami zespołu miał kierować Krzysztof Łanda, podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia. Wraz z jego dymisją los tego przedsięwzięcia stał się niewiadomy - zaznacza Tomasz Michałek.

Poseł Krzysztof Ostrowski (PiS), przewodniczący Parlamentarnego Zespołu ds. Praw Pacjentów zadeklarował, że wobec wyzwania, jakim w perspektywie kolejnych lat będzie narastanie niedosłuchu wśród Polaków, zainteresuje resort zdrowia kwestiami podnoszonymi przez protetyków słuchu.

Przypomniał, że obecna polityka resortu ma na celu poprawę sytuacji polskich pacjentów poprzez lepsze dostosowanie świadczonych usług do ich potrzeb. Zaznaczył, że celem decydentów jest też poszerzanie chorym dostępu do coraz skuteczniejszych terapii i wyrobów medycznych, takich jak m.in. aparaty słuchowe.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum