Nie wszyscy będą przygotowani

Autor: Daniel Mieczkowski • • 17 lutego 2012 14:46

Podpisana przez prezydenta w maju 2011 r. ustawa o systemie informacji w ochronie zdrowia nakłada na placówki obowiązek prowadzenia elektronicznej dokumentacji medycznej od 1 sierpnia 2014 r. Część lekarzy i ekspertów ma wątpliwości, czy wystarczy czasu i pieniędzy, aby dotrzymać tego terminu.

Marek Nowak, dyrektor Regionalnego Szpitala Specjalistycznego im. dr. Wł. Biegańskiego w Grudziądzu, uważa, że wprowadzenie elektronicznej dokumentacji medycznej (EDM) jest dla lecznic korzystne. Podkreśla, że rozwiązanie to uszczelnia system, dokumentacja staje się bardziej bezpieczna dla pacjenta, a w dodatku przejrzysta dla firm ubezpieczeniowych i pomocna w przypadku ewentualnych procesów.

Jeszcze dużo czasu upłynie

Także Marek Balicki, dyrektor Szpitala Wolskiego w Warszawie, były poseł i minister zdrowia, obecnie dyrektor Szpitala Wolskiego w Warszawie, zauważa, że EDM ułatwia pracę lecznicy. Jego placówka ma w części wdrożony system, który, zdaniem Balickiego, będzie w pełni gotowy w przyszłym roku. Dyrektor podkreśla, że EDM oszczędza czas i porządkuje pracę. Jego zdaniem, nie uda się jednak wprowadzić tego typu rozwiązania we wszystkich szpitalach w kraju do sierpnia 2014 r. Z analizy Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia dokonanej jeszcze w 2010 r. wynika, że praktycznie nie ma placówek medycznych, które nie posiadałyby lokalnej sieci komputerowej LAN, natomiast około dwóch trzecich deklarowało, że ma dostęp do internetu.

CSIOZ sprawdzało też przygotowanie lecznic do informatyzacji. Z analizy Centrum wynika, że aby placówki były gotowe do informatyzacji, musiałby nastąpić wzrost liczby komputerów w szpitalach w sumie o około 46 tysięcy.

Zdaniem Marka Balickiego, EDM to idea słuszna, ale błędem ustawy o systemie informacji medycznej jest brak uwzględnienia sposobu implementacji nowych rozwiązań, a od tego - jak podkreśla - zależy powodzenie zmian. W opinii byłego ministra zdrowia zakaz prowadzenia dokumentacji papierowej od połowy 2014 r. jest dla szpitali niewykonalny.

- Jeszcze dużo czasu upłynie, zanim w 100% wszystko będzie elektroniczne.

Przecież trzeba wyposażyć pielęgniarki, lekarzy w tablety, żeby mogli wprowadzać dane w momencie podejmowania decyzji - tłumaczy nam Marek Balicki.

Zwraca uwagę, że wyposażenie całego personelu medycznego w sprzęt to koszty sięgające już miliardów złotych.

Z kolei Marek Nowak uważa, że tłumaczenie się szpitali z braku EDM zbyt krótkim czasem na przygotowanie jest nielogiczne. Przekonuje, że przecież każdy dyrektor powinien wiedzieć, iż nie można oszczędzać na bezpieczeństwie pacjenta, na przejrzystości i wiarygodności dokumentacji, na bezpiecznej archiwizacji danych oraz na linii obrony swoich pracowników w procesach odszkodowawczych.

- Jeżeli dyrektorowi na tym nie zależy, to niech jeszcze nie sprząta, leków nie kupuje i będzie miał "dobry szpital" - ironizuje Marek Nowak.

Koszty mogą stanowić problem

CSIOZ szacowało w 2010 r. nakłady modernizacyjne niezbędne dla włączenia do grona partnerów ogólnopolskich projektów informatyzacyjnych tych szpitali, które w tej chwili do tego grona jeszcze nie należą.

Biorąc pod uwagę m.in. koszty szkoleń i oprogramowania, a także zmian w infrastrukturze, Centrum oszacowało ogólną kwotę potrzebnych nakładów na 230 mln zł. Jest to szacunkowy koszt koniecznych w szpitalach inwestycji w sprzęt i oprogramowanie, nie uwzględniający samych wydatków na wdrożenie EDM.

Kajetan Wojsyk, zastępca dyrektora CSIOZ ds. informatycznych, przekonuje, że koszt zarządzania informacją papierową jest wyższy od kosztów ponoszonych w przypadku wykorzystywania EDM, a więc po wysiłku wdrożeniowym szpital zaczyna oszczędzać. Dodaje, że nie zna szpitala, w którym nie byłoby komputera albo dostępu do internetu, bo bez informatyki obecnie nie da się prowadzić lecznicy.

Marek Balicki informuje, że koszty wprowadzania EDM w szpitalu liczone są w milionach złotych. Dodaje, że utrzymanie systemu także pociąga za sobą spore wydatki stałe, które mogą stanowić około 1-2% budżetu szpitala.

Marek Nowak podkreśla, że aby wprowadzić EDM, trzeba mieć pomysł na finansowanie, a rozwiązań jest wiele. - Można było skorzystać z pieniędzy unijnych z Regionalnych Programów Operacyjnych.

Poza tym MSWiA ma już piąty rok fundusze unijne na informatyzację - przypomina szef grudziądzkiego szpitala. Dodaje, że obecnie także na rynku jest wiele możliwości finansowania inwestycji - od kredytu, leasingu zwrotnego, dotacji, po dzierżawę.

- Poza tym w wielu przypadkach zamiast kupować z pieniędzy unijnych sprzęt, który teraz stoi w piwnicy, trzeba było założyć sieć informatyczną, kupić oprogramowanie i licencje - tłumaczy dyrektor Nowak.

Zaznacza, że w jego placówce już od dwóch lat nie ma dokumentacji papierowej.

Jak informuje, dla takiego dużego szpitala jak ten w Grudziądzu (50 oddziałów, 50 tys. hospitalizowanych rocznie) system elektronicznej dokumentacji medycznej (hardware i software) kosztował około 12 mln zł. - Jeżeli ja mam budżet na poziomie 200 mln zł rocznie i wezmę 12 mln zł na 10 lat, to jest to problem finansowy czy raczej intelektualny? - pyta retorycznie Marek Nowak.

Małgorzata Rusin, kierownik zespołu technologii informatycznych i telemedycznych w Krakowskim Szpitalu Specjalistycznym im. Jana Pawła II, przypomina, że ważne jest nie tylko wdrożenie EDM, ale także zabezpieczenie jego działania. Podkreśla, że konieczne jest zapewnienie bezawaryjności, jak również bardzo szybki czas usuwania awarii. Zauważa, że dostawcy systemów najczęściej konstruują umowy tak, że im krótszy jest czas usuwania tzw. błędów krytycznych, tym droższy kontrakt serwisowy, jednak nie należy na tym oszczędzać.

- Przykładowo pacjent jest przywożony na izbę przyjęć w stanie nagłym.

Jego rejestracja, a później wszystkie czynności, takie jak zlecenia na badania laboratoryjne i diagnostyczne, odbywają się w formie elektronicznej.

W momencie jakiejkolwiek awarii systemu, przy braku dokumentacji papierowej, teoretycznie pacjenta nie można ani przyjąć, ani nic dla niego zlecić - tłumaczy w rozmowie z Rynkiem Zdrowia Małgorzata Rusin.

Jak dodaje, oczywiste jest, że lekarz będzie ratował życie pacjenta, ale przecież musi dostać chociażby wyniki badań.

Kolejna ważna kwestia to, zdaniem Małgorzaty Rusin, archiwizacja danych. Teoretycznie w przypadku danych osobowych nie mówimy o dużych pojemnościach systemu, chociaż trzeba pamiętać, że czas przechowywania dokumentacji medycznej to 20 lat, a w przypadku śmierci pacjenta - 30 lat.

- Dodatkowo, jeśli wchodzą w grę cyfrowe badania obrazowe - jak u nas - to ilości danych są ogromne.

Trzeba je archiwizować na zdublowanych nośnikach. Te wszystkie narzędzia dużo kosztują - wyjaśnia kierownik zespołu technologii informatycznych i telemedycznych w krakowskim szpitalu.

Marek Balicki zwraca uwagę na inny aspekt wdrożenia EDM. Jego zdaniem, problemem mogą się okazać bariery natury ludzkiej... - Lekarzom, którzy ukończyli studia na początku lat 70., trudno jest się przestawić na elektroniczną dokumentację.

Z kolei Kajetan Wojsyk tłumaczy, że z punktu widzenia CSIOZ istotą EDM jest interoperacyjność systemu, czyli doprowadzenie do sytuacji, w której pacjent mógłby uzyskać dostęp do swoich danych medycznych niezależnie od tego, gdzie się obecnie leczy. Tymczasem, jak informuje Wojsyk, najbardziej rozpowszechniony w naszym kraju standard budowania EDM jest inny niż ten zapisany w normach europejskich.

- Część ekspertów uważa, że należy się trzymać normy europejskiej. Ja stoję raczej na stanowisku, że trzeba zadbać o to, by to, co już zostało stworzone w placówkach medycznych i pochłonęło jakieś środki, było wykorzystane - mówi nam zastępca dyrektora CSIOZ. Z naszej rozmowy wynika, że problem ewentualnego braku kompatybilności poszczególnych systemów EDM - już wprowadzanych w szpitalach - może się pojawić, a jego rozwiązanie jeszcze nie jest gotowe.

EDM od 2014 roku?

Zdaniem Małgorzaty Rusin, te szpitale, które już są zaangażowane we wdrożenie EDM, mają duże szanse na zakończenie tych procesów przed sierpniem 2014 r. Jednak te, które jeszcze nie zaczęły działań, mogą nie zdążyć. Zauważa, że wdrożenie elektronicznej dokumentacji medycznej jest na tyle poważną inwestycją, że szpitale muszą organizować przetargi, tymczasem same procedury przetargowe mogą trwać nawet rok. - A przecież jeszcze wcześniej trzeba przygotować warunki przetargu.

Do tego mogą dojść protesty czy arbitraże - dodaje Małgorzata Rusin.

Według niej, wdrożenie prostego modułu w sumie może trwać nawet 1,5 roku. Jak tłumaczy, trzeba też zdawać sobie sprawę, że system wdraża się w funkcjonującym szpitalu. Należy brać pod uwagę fakt, że placówka musi przede wszystkim leczyć, więc mogą się pojawić opóźnienia.

Zdaniem Marka Balickiego, termin wprowadzenia EDM we wszystkich szpitalach w sierpniu 2014 r. jest nierealny: - Zostało praktycznie około dwóch lat, tymczasem zaawansowanie projektów informatyzacyjnych, finansowanych ze środków europejskich, nie jest zbyt duże.

Natomiast z obserwacji Kajetana Wojsyka z CSIOZ wynika, że sprawa wprowadzenia EDM do 2014 r. zależy głównie od dyrektorów poszczególnych placówek. Według niego, jeżeli dyrektor mocno zaangażuje się we wdrożenie, to jest w stanie to zrobić.

Dyrektor Wojsyk dodaje, że wszystkie centralne systemy, czyli np. różnego rodzaju rejestry, przygotowuje i finansuje CSIOZ.

Także Marek Nowak jest zdania, że wprowadzenie EDM w szpitalach leży w rękach dyrektorów i jest możliwe do wykonania do sierpnia 2014 r. - Trzeba trzymać się terminów ustawowych, należy wprowadzać EDM jak najszybciej, ponieważ i tak jesteśmy już spóźnieni - podkreśla dyrektor szpitala w Grudziądzu.
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum