Nie tylko pieniądze

Autor: Katarzyna Rożko, Piotr Wróbel • • 13 czerwca 2014 15:00

- Nie chodzi o to, że 25% Polaków umiera na raka, ale o to, że umiera przedwcześnie z tego powodu, co nas dramatycznie różni od Europy. Za późno trafiamy na leczenie i być może nie zawsze jest ono optymalnie prowadzone - zauważył dr hab. Sergiusz Nawrocki z Kliniki Radioterapii, Katedry Onkologii i Radioterapii SUM w Katowicach, podczas sesji "Mapa wyzwań, nowe możliwości - czy pieniądze to jedyne, czego potrzeba polskiej onkologii?" w ramach Europejskiego Kongresu Gospodarczego (Katowice, 7-9 maja br.).

Ekspercka dyskusja koncentrowała się wokół aktualnej sytuacji w lecznictwie onkologicznym i rozwiązań zaproponowanych w tzw. pakiecie kolejkowym ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza.

- Europa z zaciekawieniem patrzy na powstający u nas pakiet onkologiczny. Konieczne jest utworzenie rozwiązań, które pozwolą prowadzić pacjenta za rękę przez system leczenia onkologicznego i doprowadzą do tego, aby w ciągu dwóch miesięcy od rozpoznania rozpoczął leczenie - podkreślił prof. Mirosław J. Wysocki, dyrektor Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego - Państwowego Zakładu Higieny.

Pakiet i cancer plan

W Polsce 5-letnia względna przeżywalność pacjentów z nowotworami złośliwymi należy do najniższych w Europie i lokuje nas zdecydowanie poniżej średniej unijnej. Tymczasem z publikacji analizujących np. statystyki brytyjskie wynika, że już ok. 50% tam leczonych pacjentów onkologicznych przeżywa 10 lat.

Dr Sergiusz Nawrocki przypomniał, że pakiet kolejkowy był wynikiem ultimatum premiera dla ministra zdrowia. - W sposób zupełnie przypadkowy zbiegł się on z działaniami Polskiego Towarzystwa Onkologicznego, które od kilku miesięcy wspólnie z innymi towarzystwami pracowało nad cancer planem - dokumentem, który ma stanowić kompleksową strategię dotyczącą leczenia nowotworów na najbliższe 10 lat - mówił profesor.

Zwrócił uwagę, że na potrzeby pilnego skrócenia kolejek minister zdrowia wykorzystał rozwiązania, które pojawiły się w szkielecie cancer planu i przedstawił je jako pakiet onkologiczny, dodając do tego kilka pomysłów resortu zdrowia i koalicji pacjentów: - Generalnie można poprzeć ministra, bo wydaje się, że większość pomysłów w pakiecie kolejkowym jest racjonalna, aczkolwiek wprowadzenie ich wiąże się z ogromnymi zmianami w systemie i wątpliwe jest, czy da się je wprowadzić za kadencji tego rządu - zaznaczył.

Brakuje danych

Zauważył też m.in., że w Polsce brakuje szczegółowych danych dotyczących chorób nowotworowych oraz ich analiz. Nie wiadomo np., czy gorsza względna przeżywalność jest związana z późnym wykryciem nowotworów, ze złą edukacją czy z pionem leczniczym: - Nie wiemy tego, bo nie mamy w Polsce danych mówiących o wynikach leczenia versus stopień zaawansowania nowotworów.

O znaczeniu danych dla planowania zmian w onkologii wspomniał też dr Roman Topór-Mądry z Zakładu Epidemiologii i Badań Populacyjnych Instytutu Zdrowia Publicznego Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jako przykład podał brak danych, które mogą być istotne dla oceny jakości leczenia i organizacji systemu.

- 70% kontraktów jest realizowane przez 16 centrów onkologii, co wcale nie oznacza - jak się powszechnie sądzi - że dotyczy to wszystkich specjalności w onkologii - mówił, powołując się na niedawne wyniki badań Danych i Analiz. - Policzyliśmy, że centra onkologii przeprowadzają maksymalnie, licząc według wartości kontraktów z NFZ, 40% zabiegów w chirurgii onkologicznej. Czyli większość procedur w tym zakresie jest wykonywana przez ośrodki, które nie posiadają największych kompetencji - wskazał na wyniki analizy.

Eksperci podkreślali, że plan kolejkowy Ministerstwa Zdrowia proponuje rozwiązania, które sprawdziły się w kilku krajach - takich, w których odnotowano w ostatnich latach postęp w skuteczności lecznictwa onkologicznego.

Jak jest za granicą?

Łukasz Zalicki, partner w EY i ekspert ds. rynku zdrowia, nawiązując do tego wątku w dyskusji, przedstawił raport opracowany przez EY na zlecenie Fundacji Onkologia 2025 - "System opieki onkologicznej w wybranych krajach". Opiera się on na analizie tych systemów m.in. w dwóch krajach o zbliżonym do Polski udziale płatnika publicznego - Norwegii i Wielkiej Brytanii - oraz w dwóch krajach o większym udziale płatników prywatnych - Francji i Czechach.

W analizowanych krajach europejskich stworzono wiele mechanizmów, które mają na celu poprawę efektywności leczenia. Raport wymienia m.in.:

działanie wyspecjalizowanych centrów onkologicznych zajmujących się prowadzeniem badań naukowych i klinicznych, leczeniem nowotworów rzadkich lub stosowaniem najdroższych technologii terapeutycznych - przy czym w żadnym kraju nie występuje zróżnicowanie stawki za usługę w zależności od poziomu referencyjności świadczeniodawcy (Francja, Anglia, Czechy i Norwegia);

funkcjonowanie multidyscyplinarnych zespołów specjalistów; zespoły te składają się z radioterapeutów, chemioterapeutów, chirurgów onkologów, jak również lekarzy diagnostów - radiologów i patologów (Francja, Anglia i Norwegia);

wprowadzenie skoordynowanej ścieżki pacjenta onkologicznego; ścieżka uwzględnia współpracę specjalistów w zakresie od profilaktyki poprzez diagnostykę i leczenie, aż po opiekę po zakończeniu leczenia (Anglia).

Obszerny raport wskazuje też m.in. na zastosowanie takich modeli, które zapewniają dobre wyniki leczenia, ale jednocześnie optymalizują wydatki. Polska w takim ujęciu wypada słabo. W kraju wskaźnik udziału leczenia onkologicznego w szpitalach jest na poziomie 85%, podczas gdy w Norwegii i Wielkiej Brytanii to niecałe 60%, co oznacza, że znacznie więcej procedur realizowanych jest tam w trybie ambulatoryjnym.

- Jeśli pacjent mieszka w znacznej odległości do ośrodka, trzeba zapewnić usługę hotelową, ale każdy hotel w mieście jest tańszy niż łóżko w szpitalu. Dobrze rozwinięty sektor opieki ambulatoryjnej jest warunkiem koniecznym dla osiągnięcia wyższej efektywności kosztowej leczenia - mówił Łukasz Zalicki (więcej o raporcie - w portalu rynekzdrowia.pl - serwis Onkologia).

Poseł Tomasz Latos, przewodniczący Sejmowej Komisji Zdrowia, powiedział, że docelowe rozwiązania proponowane w pakiecie kolejkowym w onkologii są interesujące. Podchodzi do nich jednak sceptycznie, głównie dlatego, że - jego zdaniem - trudno oczekiwać, by ich wprowadzenie mogło się odbyć bez zwiększenia finansowania. - Mamy dziś przecież też procedury nielimitowane, a mimo to istnieje coś takiego jak syndrom ostatniego kwartału, gdy okazuje się, że pieniędzy brakuje i trzeba na nie czekać - argumentował.

Wskazał na wiele wątpliwości, jakie pojawiają się w trakcie pierwszych konsultacji pakietu. Na przykład jednym z efektów wprowadzenia "zielonej karty", dającej pacjentowi z podejrzeniem nowotworu pierwszeństwo w diagnostyce, może być kierowanie przez lekarzy rodzinnych zdecydowanie większej niż dotychczas liczby pacjentów na badania obrazowe.

- Nie chodzi o to, żeby kogoś karać za dużą liczbę nietrafnych rozpoznań, ale trzeba znaleźć rozwiązanie, któ

re nie doprowadzi do utrudnień dla innych pilnych pacjentów skierowanych na szybką ścieżkę diagnostyczną - mówił przewodniczący Sejmowej Komisji Zdrowia.

Poszukując rezerw

Marcin Pakulski, z-ca prezesa ds. medycznych NFZ, przekonywał, że w systemie lecznictwa onkologicznego rzeczywiście są duże finansowe rezerwy do wykorzystania. - Skoro na świecie jest zdecydowanie mniej hospitalizacji niż u nas i więcej świadczeń udziela się w ramach leczenia ambulatoryjnego, to musimy to zmienić. To jest ta rezerwa - wyjaśniał.

Jako przykład działań w tym kierunku podał projekt zarządzenia prezesa NFZ ws. kompleksowego leczenia raka piersi. - Jest to nowatorskie rozwiązanie, które standaryzuje postępowanie, określa precyzyjnie drogę pacjentki w trakcie leczenia, zakłada prowadzenie pacjentki przez wszystkie etapy, preferowanie leczenia oszczędzającego, co nie wyklucza leczenia radykalnego. Zakłada elementy związane z korektą onkoplastyczną i finansuje nie poszczególne etapy, ale całość leczenia. Wyzwanie jest potężne, bo wprowadzamy alternatywny system finansowania świadczeń - tłumaczył wiceprezes NFZ.

Jak powiedział, inspiracją do pracy nad projektem był fakt, że nakłady na leczenie raka piersi wzrosły w ostatnich latach trzyipółkrotnie, a zmiany w przeżyciach 5-letnich są mierne. - Żeby nie wydawać pieniędzy bez sensu, musimy zająć się usprawnieniem elementów, które związane są z wczesnym wykryciem nowotworów oraz nadzorowaniem procesu terapeutycznego - podsumował Marcin Pakulski.

Potrzebna współpraca

Według Mirosława Stachowicza, prezesa Fundacji Onkologia 2025, propozycja pakietu kolejkowego wnosi rewolucyjne rozwiązanie, które ma spowodować, że pieniądze będą szły za pacjentem onkologicznym, a nie za kontraktami. - To propozycja, która po raz pierwszy od lat stawia pacjenta w centrum systemu - podkreślił. Jak dodał, jako obywatela niepokoi go prowadzenie dyskusji opartej przede wszystkim na krytyce ministerialnych propozycji.

- Konieczna jest współpraca i osiągnięcie porozumienia w tej ważnej narodowej sprawie pomiędzy wszystkimi uczestnikami systemu. Pakiet zaproponowany przez ministerstwo wydaje się bardzo sensowny, ale będzie trudny do wprowadzenia bez takiej współpracy - poddawał pod rozwagę.

Część dyskusji podczas sesji nawiązywała do wątku roli prywatnego kapitału inwestycyjnego w rozwijaniu infrastruktury lecznictwa onkologicznego. Michał Kędzia, wiceprezes Enterprise Investors, przypomniał, że budżet centralny jest budżetem deficytu, a jednostki publiczne w ochronie zdrowia nie zawsze są w stanie zdobyć środki na inwestycje. Stąd coraz więcej przedsięwzięć nawiązujących do modelu partnerstwa publiczno-prywatnego, także autorstwa funduszu inwestycyjnego.

- Analizując dane epidemiologiczne, można dostrzec, że świadczenia, których w oczywisty sposób brakuje na rynku, to te z zakresu radioterapii. Dlatego na niej się skupiliśmy, inwestując w onkologię. Również dlatego, że w tym obszarze istnieje najwyższa bariera kapitałowa, gdyż ten sprzęt kosztuje najwięcej - mówił wiceprezes Enterprise Investors.

Jak zaznaczył, nie ma takiej branży medycznej, w której nie można by dostrzec pola do współpracy podmiotów publicznych i prywatnych. - Mówimy o dramatycznym wzroście zachorowalności i z tego powodu dramatycznie potrzeba nowej infrastruktury - podsumował.

Wsparcie kapitałowe

Dobrym przykładem współpracy podmiotu prywatnego z samorządowym jest działalność Centrum Radioterapii Amethyst w Krakowie, usytuowanego przy Szpitalu Specjalistycznym im. Rydygiera Sp. z o.o.

- Widząc uzasadnienie ekonomiczne i medyczne dla takiej inwestycji, szukaliśmy partnera publicznego, który stawia na onkologię i chce ją rozwijać. Szpital, z którym podjęliśmy współpracę, posiada zespoły wielospecjalistyczne, chirurgię onkologiczną, oddział onkologiczny i pełną specjalistykę. Radioterapia stanowi dopełnienie kompleksowości świadczeń zapewnianych w jednym miejscu - mówiła Barbara Werchowiecka-Rusinek, prezes zarządu krakowskiego Centrum Radioterapii Amethyst.

Podkreśliła, że tym, co w polskich warunkach utrudnia prywatnym podmiotom inwestowanie, jest brak stabilności przepisów i przewidywalności kontraktowania. Ośrodek uzyskał jak dotąd kontrakt, którego wartość odpowiada potrzebom 15% pacjentów. - W naszej ocenie dobrze współpracujemy ze szpitalem, a chorzy są dobrze leczeni. Mamy nadzieję, że zostanie to docenione - przekazała prezes.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum