Nie tylko o ustawach

Autor: Iwona Bączek, Wojciech Kuta • • 25 maja 2011 08:59

Czwarta konferencja w tegorocznej edycji cyklu "Regionalnych spotkań menedżerów ochrony zdrowia" - organizowanych przez Grupę PTWP SA - wydawcę miesięcznika Rynek Zdrowia i portalu rynekzdrowia.pl - odbyła się 6 kwietnia 2011 r. w Łodzi.

Spotkanie w łódzkim andel’s Hotel zgromadziło ponad 200 osób, a wśród prelegentów byli m.in.: dyrektorzy szpitali, przedstawiciele Urzędu Wojewódzkiego i Marszałkowskiego w Łodzi - odpowiadający za politykę zdrowotną - oraz władz miejskich Łodzi i Pabianic, a także Okręgowej Rady Lekarskiej w Łodzi.

Uczestnicy trzech dyskusji panelowych rozmawiali o sytuacji finansowej, możliwościach przekształceń i restrukturyzacji zakładów opieki zdrowotnej, kontraktowaniu świadczeń oraz inwestycjach w infrastrukturę ochrony zdrowia w woj. łódzkim.

Przekształcenia

Dariusz Klimczak, członek zarządu województwa łódzkiego odpowiedzialny za ochronę zdrowia, mówił m.in. o planowanych zmianach w funkcjonowaniu szpitali podległych samorządowi woj.

łódzkiego, także w kontekście przyjętej 18 marca przez Sejm Ustawy o działalności leczniczej: - Uzasadnienie do tej ustawy, że samorządy muszą pokryć zobowiązania źle zarządzanych szpitali, jest krzywdzącym uogólnieniem - powiedział Dariusz Klimczak. - Z 13 szpitali marszałkowskich w woj. łódzkim, tylko dwa będą wymagały - w myśl Ustawy o działalności leczniczej - spłacenia zobowiązań na łączną kwotę 6 mln zł. To naprawdę niewiele.

Zobowiązania wymagalne wszystkich SPZOZ-ów w Łódzkiem wynoszą ponad 250 mln zł, z czego na placówki, dla których organem założycielskim jest samorząd województwa łódzkiego, przypada ok. 56 mln zł. Główny ciężar zadłużenia spoczywa więc na lecznicach powiatowych oraz miejskich.

Odnosząc się do samej Ustawy o działalności leczniczej, Dariusz Klimczak stwierdził: - Nasz pogląd w tej kwestii jest generalnie zbieżny ze stanowiskiem Konwentu Marszałków. Największe obawy i zastrzeżenia budzą nieco spóźnione konsultacje z samorządami dotyczące rozwiązań finansowych związanych z procesem przekształceń SPZOZ-ów.

Jednak w rozmowach z szefami placówek wskazujemy przede wszystkim na szanse, jakie ta ustawa stwarza dla przyszłości szpitali w woj. łódzkim.

Maciej Prochowski, dyrektor wydziału zdrowia publicznego Urzędu Miasta Łódź, przypomniał, że miasto jest organem założycielskim dla czterech szpitali. W lutym br. radni podjęli uchwałę o przekształceniu jednego z nich, II Szpitala Miejskiego im. L. Rydygiera, w spółkę prawa handlowego oraz o połączeniu dwóch kolejnych jednostek: IV Szpitala Miejskiego im. Jordana i III Szpitala Miejskiego im. Jonschera.

- Miejskie lecznice były gotowe do przekształcenia już od 2004 r., ale do wprowadzenia zmian ostatecznie nie doszło. Obecnie konieczna jest "ucieczka do przodu", do której mobilizuje nas narastająca konkurencja - przekonuje Maciej Prochowski.

- II Szpital Miejski jest placówką monoprofilową, a ponieważ świadczenia położniczo-ginekologiczne i neonatologiczne nie są wyceniane najgorzej, zakładamy, że poradzi sobie na rynku. Do jego wymagań musi się także dostosować III Szpital Miejski im. Jonschera.

Niedługo rozpocznie działalność nowoczesne Centrum Kliniczno-Dydaktyczne Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, a to oznacza, że poprzeczka dla naszych lecznic pójdzie mocno w górę.

Dyrektor wydziału zdrowia publicznego Urzędu Miasta Łódź zaznaczył także, że planowane połączenie szpitali Jordana i Jonschera jest próbą ratowania lecznicy Jordana, na razie w formule SPZOZ-u. - W IV Szpitalu Miejskim im. Jordana dominują obecnie świadczenia chirurgiczne i ginekologiczne, a zamierzamy postawić na leczenie paliatywno-zachowawcze.

W mieście mocno odczuwany jest brak hospicjum dla dorosłych, które powstanie właśnie w szpitalu Jordana. Jeśli chodzi o lecznicę Jonschera, czeka ją duża modernizacja - wyjaśnia Maciej Prochowski.

Ewa Wiesetek-Piotrowska, dyrektor II Szpitala Miejskiego im L. Rydygiera, podkreśla, że powodem decyzji o przekształceniu w spółkę prawa handlowego nie jest zadłużenie placówki: kondycja finansowa lecznicy jest dobra i nie ma problemu zobowiązań.

- Sami zwróciliśmy się z listem intencyjnym w tej sprawie do władz miasta. Spółka daje szansę na rozwój, a my chcemy być firmą z prawdziwego zdarzenia, zamiast z zazdrością patrzeć na szpitale, które zdążyły się już przekształcić - mówi dyrektor II Szpitala Miejskiego.

I dodaje, że placówka rozpocznie działalność w nowej formule prawnej od 2012 r. Wiąże się to z koniecznością przygotowania prognozy finansowej na okres co najmniej piętnastu lat, poszukiwaniem inwestorów i opracowaniem planów poszerzenia działalności.

- Szpital działa w stuletnim pofabrycznym budynku. Ma markę, którą chcemy zachować i wykorzystać. Jednocześnie trzeba się dostosować do rzeczywistości, która w ciągu ostatnich dziesięciu lat bardzo się zmieniła. Pojawiła się np. potrzeba oceny ryzyka udzielania świadczeń oraz zarządzania skargami i roszczeniami, a także inne wyzwania organizacyjne - mówi Ewa Wiesetek- Piotrowska.

Mają to za sobą

Z kolei Eunika Adamus, prezes zarządu Powiatowego Centrum Medycznego Sp. z o.o. NZOZ Szpital Powiatowy w Wieruszowie, dzieliła się doświadczeniami dotyczącymi przekształcenia tej placówki w spółkę w 2008 roku. - Przygotowania do podjęcia przez spółkę działalności medycznej trwały trzy miesiące - mówiła Eunika Adamus. Zaznaczyła, iż starostwo podjęło decyzję o przekształceniu SPZOZ-u nie dlatego, że szpital miał długi, ale po to, by jego funkcjonowanie było bardziej efektywne.

- Sama zmiana formy prawnej nie wywołała większych kontrowersji czy społecznego oporu. Wskutek restrukturyzacji zwolnienia dotyczyły niewielkiej grupy pracowników i odbyły się jeszcze w SPZOZ-ie - powiedziała prezes Adamus. - Ostatnie trzy lata były dla nas dobre, przeprowadziliśmy wiele inwestycji - od remontów poprzez informatyzację szpitala.

NZOZ Pabianickie Centrum Medyczne Sp. z o.o. działa od listopada 2009 r. Zdaniem Zbigniewa Dychto, prezydenta Pabianic, ta formuła jest, z punktu widzenia samorządu, korzystniejsza.

Przypomnijmy: SPZOZ w Pabianicach był zadłużony na ponad 100 mln zł. - Po ponad roku spółka ma zysk w wysokości 2,4 mln zł przy 4 mln zł strat na oddziałach, które tego zysku nie przynoszą - informuje prezydent Dychto. - Bardzo liczymy na plan B.

W pierwszych dniach kwietnia br. dokumenty zostały przekazane do Banku Gospodarstwa Krajowego, pozostaje zatem tylko czekać. Jeśli chodzi o zobowiązania publicznoprawne, mamy otrzymać całą kwotę, w zakresie zobowiązań cywilnoprawnych podpisaliśmy natomiast kilkadziesiąt umów z wierzycielami.

Pomoc z budżetu państwa bardzo pomoże miastu - dodaje.

- NZOZ Pabianickie Centrum Medyczne Sp. z o.o. ma płynność finansową, ale ma także straty - przyznaje Dominika Konopacka, prezes zarządu. - Awaria tomografu spowodowała np. konieczność zakupu nowej lampy, a dodatkowo nie można było wykonać kontraktu. Musimy sprostać rosnącej konkurencji, dlatego trzeba zacisnąć pasa i kupić nowy sprzęt.

To główny powód, dla którego wdrażamy właśnie program oszczędnościowy, który będzie dotyczył wszystkich grup zawodowych w szpitalu. Chodzi o zawieszenie na pewien czas m.in. dodatków stażowych, funkcyjnych, odpraw emerytalnych. Pracownicy rozumieją sytuację i wyrazili na to zgodę.

Natomiast o przekształceniu SPZOZ- u w Kutnie rada powiatu kutnowskiego zadecydowała w sierpniu ub.r. Łączna kwota zadłużenia wynosiła 85 mln zł. Starostwo zaplanowało przejęcie 21 mln zł i pozyskanie reszty z planu B. Podobnie jak w przypadku NZOZ Pabianickiego Centrum Medycznego Sp. z o.o., postępowanie w tej sprawie trwa.

Oczekiwania Funduszu i życie

- Ustawa o działalności leczniczej, jeśli wejdzie w życie po podpisaniu przez prezydenta, będzie finansowo mniej korzystna niż plan B. Proponuje proste rozwiązania, ale jest w gruncie rzeczy urzeczywistnieniem wizji ustawodawcy, który chce przekształcenia wszystkich szpitali - ocenia Piotr Okoński, dyrektor NZOZ Kutnowskiego Szpitala Samorządowego.

I nie ukrywa, że działalność w ramach spółki też ma swoje ograniczenia: spółka jest np. zobowiązana do stosowania Ustawy o zamówieniach publicznych do wszystkich zakupów, podczas gdy SPZOZ jest z tego częściowo zwolniony. Ustawa o działalności komunalnej także ogranicza. Spółce nie jest również łatwiej w kontaktach z płatnikiem.

- Ostatnio Fundusz zażądał, abym w planie finansowym szpitala uwzględnił fakt, że w ciągu najbliższych trzech lat kontrakt nie wzrośnie. W następnym zdaniu znajdowało się żądanie wykazania, jak będą rosły przychody szpitala - relacjonuje dyrektor Okoński. Dodaje przy tym, że kontrakt z NFZ stanowi 95% przychodów lecznicy.

Szpital Rejonowy w Tomaszowie Mazowieckim był drugą placówką w Łódzkiem przekształconą w spółkę prawa handlowego, a jednocześnie pierwszą spółką w Polsce, która otrzymała środki z planu B. W grudniu 2009 r. na szpitalne konta wpłynęło 29 mln zł (w sumie pomoc zamknęła się kwotą ponad 30 mln zł).

Jan Krakowiak, prezes zarządu Tomaszowskiego Centrum Zdrowia Sp. z o.o., ocenia, że rządowy projekt ma ogromne znaczenie dla samorządów, które nie mogą przekraczać 60-procentowego progu zadłużenia. Okazał się także bardzo korzystny dla szpitala w Tomaszowie Mazowieckim, który miał liczne zobowiązania publicznoprawne. 500-łóżkowa lecznica była zadłużona ogółem na 43 mln zł. - Rok 2009 spółka zakończyła wynikiem dodatnim. Nie nazywam tego zyskiem, bo zarobione pieniądze trzeba włożyć w zapobieganie skutkom dwudziestoletniego niedofinansowania szpitala. Kończymy remont laboratorium, zamontowaliśmy solary, naprawiliśmy dach. Ale na finansowanie z Funduszu patrzymy z rosnącym niepokojem. NFZ ostrzega przed nadwykonaniami, ale już w styczniu nie dało się ich uniknąć. Za pierwszy miesiąc br. mamy nadlimity o wartości 2 mln zł. Co będzie dalej? Z moich obliczeń wynika, że szpital może się zbilansować przy kwocie 1 mln zł na jedno łóżko... - liczy prezes Krakowiak.

Zaznacza również, że praca prezesa spółki nie zawsze jest usłana różami: - Prezes niewiele może bez zgody właściciela, choć odpowiedzialność za wszystko spoczywa na nim. Radni powiatu mają też problem ze zrozumieniem faktu, że spółka to nie SPZOZ i nie wszystkie dane mogę im udostępnić - stwierdza Jan Krakowiak.

Edukacja

Dr Grzegorz Mazur, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Łodzi, komentując planowane zmiany w systemie kształcenia lekarzy, stwierdził, że nie tylko samorząd lekarski, ale także towarzystwa naukowe oraz Stowarzyszenie Młody Lekarz sprzeciwiają się nowym rozwiązaniom - w tym likwidacji stażu podyplomowego w obecnej formie i włączeniu go w tok V roku studiów.

- Oznacza to m.in. uniemożliwienie przyszłym lekarzom dostępu praktycznej nauki zawodu, np. w szpitalach powiatowych. Studenci będą odbywać staż w jednostkach uniwersyteckich, które nie dysponują odpowiednio dużą bazą szpitalną - mówił dr Grzegorz Mazur.

- Niestety, zmiany przewidziane w ustawie zmierzają do obniżenia poziomu kształcenia lekarzy w Polsce - ubolewał dr Grzegorz Mazur. - Lekarzy, za sprawą nowych rozwiązań, znacząco nie przybędzie.

Należy też pamiętać, iż poziom dostępności świadczeń zdrowotnych nie zależy od tego, czy będzie staż w tej lub innej formie. Kolejki do lekarzy są generowane przez limity dotyczące finansowania świadczeń.

- W pełni zgadzam się z tak negatywną oceną planowanych zmian - powiedział prof. Piotr Kuna, dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 1 im. N. Barlickiego w Łodzi. - Skrócenie czasu studiów medycznych z 6 do 5 lat jest błędem. Edukacja ta powinna się wydłużać, a nie skracać. Doświadczenie dowodzi bowiem, że z powodu szybkiego rozwoju nauki, co około sześć lat połowa wiedzy zdobytej na studiach medycznej staje się nieaktualna.

- Staż trwa dzisiaj 1600 godzin. Natomiast po wprowadzeniu planowanych zmian na jednego lekarza będzie przypadało 5 studentów, którzy w takiej sytuacji będą mieli nikłą szansę na praktyczny kontakt z pacjentem - przestrzegał prof. Piotr Kuna.

I dodał: - Na dostosowanie się do nowych regulacji mamy niewiele czasu, gdyż ustawa ma zacząć obowiązywać od października 2012 r. Naukę podczas studiów będziemy musieli skrócić do 5 lat, czyli trzeba będzie odpowiednio zwiększyć liczbę zajęć na każdym roku o ok. 250-300 godzin.

Koordynacja

Profesor Kuna oraz inni uczestnicy dyskusji podkreślali, że w woj. łódzkim niezbędna jest koordynacja na poziomie regionu, dotycząca między innymi struktury łóżek szpitalnych oraz przedsięwzięć inwestycyjnych w ochronie zdrowia.

- Taka koordynacja jest konieczna, ponieważ w naszym województwie jest aż siedem organów założycielskich dla zakładów opieki zdrowotnej - przypomniała Jolanta Pustelnik, dyrektor Wojewódzkiego Centrum Zdrowia Publicznego w Łodzi. Dyrektor Pustelnik dodała, że planowaniem organizacji lecznictwa w regionie zajmie się specjalna rada, którą tworzą różne podmioty odpowiedzialne za opiekę zdrowotną.

Jolanta Pustelnik wskazała m.in. na specyfikę województwa łódzkiego, które ma najstarszą w Polsce populację: - Mamy też wyraźnie wyższą liczbę mieszkańców w wieku poprodukcyjnym niż produkcyjnym.

Na to nakładają się, jedne z najwyższych w Polsce, wskaźniki epidemiologiczne, w tym zapadalności na choroby nowotworowe i kardiologiczne.

- W województwie łódzkim jest ok. 14,8 tys. łóżek, co daje drugi w kraju ich wskaźnik na 10 tys. mieszkańców. Niestety, obecna struktura łóżek szpitalnych nie odpowiada zapotrzebowaniu wynikającemu z epidemiologii - stwierdziła dyrektor Pustelnik.

Przed kolejnym kontraktowaniem

Dyrektorzy szpitali nie ukrywali obaw przed czekającym ich wkrótce kontraktowaniem świadczeń na lata 2012-14.

- Finansowanie stoi w miejscu, rosną za to koszty. W tej sytuacji pozostaje tylko sięgnięcie do ostatnich rezerw, tj. do restrukturyzacji zatrudnienia - prognozuje Jerzy Filipecki, dyrektor SPZOZ Szpitala Powiatowego w Opocznie. - Przed zbliżającym się kontraktowaniem świadczeń na najbliższe trzy lata szpitale powinny ponadto "zewrzeć szyki" i stanąć twardo na stanowisku, że cena 51 zł za punkt rozliczeniowy jest nie do ruszenia.

W interesie Funduszu leży, aby lecznice rywalizowały pomiędzy sobą ceną: taka rywalizacja pozwala płatnikowi na spore oszczędności, ale jednocześnie może pogrążyć wiele placówek.

Zagrożenia w najbliższym kontraktowaniu świadczeń dostrzega także Wojciech Szrajber, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. M. Kopernika w Łodzi.

- Może się zdarzyć, że lecznica, która ma SOR, przegra konkurs na ortopedię lub chirurgię. Jaką rację bytu będzie miał wówczas szpitalny oddział ratunkowy?

Trudno nie zauważyć tendencji do postępującego rozdrabniania przez NFZ środków na określone świadczenia pomiędzy dziesiątki placówek, w tym prywatnych, spośród których wiele działa w jednym tylko zakresie. One także mają prawo do kontraktu, ale czy mają także prawo do "wybierania rodzynek"? - pyta Wojciech Szrajber.

W ub.r. dyrektor Szrajber złożył skargę do UOKiK na nadużywanie przez Fundusz dominującej pozycji na rynku usług medycznych. Chodzi o "ptaszkowanie", tj. zaznaczanie w sprawozdaniach dla NFZ procedur ratujących życie, na czym szpital traci kilka milionów złotych rocznie.

- Sprawa jest w toku, efektów na razie nie widać. Te młyny mielą wolno - ocenia Wojciech Szrajber. I dodaje, że lecznica ma za 2010 rok 12 mln zł niezapłaconych nadwykonań, a rok 2011 może być podobny, bo finansowanie jest zdecydowanie zbyt niskie.

- Szpital Kopernika będzie centrum urazowym. Dyżurujemy 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu na wszystkich oddziałach. Liczba świadczeń ratujących życie rośnie, ale co z finansowaniem tych planowych? Fundusz powinien kontraktować świadczenia planowe i płacić za wszystkie ratujące życie - uważa dyrektor.

- Na większość wyrobów medycznych VAT wzrósł średnio o 7-8%. Jednak nie jest wzrost o 1%, ale w praktyce o 15%.

Poza tym okazało się, że wielu towarów i usług - dotychczas nie objętych tym podatkiem - obecnie VAT już dotyczy - stwierdził prof. Piotr Kuna. - Te zmiany spowodowały, że koszty funkcjonowania naszego szpitala będą wyższe o ok. 2,5 mln zł. - Z wyników przetargów wynika, że bardzo, bo o ok. 30%, wzrosły ceny sprzętu jednorazowego użytku. Przy tych i innych wzrostach kosztów funkcjonowania naszej placówki utrzymanie jej dodatniego wyniku finansowego, który dotychczas notowaliśmy, będzie bardzo trudne - przyznał profesor.

Bez złudzeń...

Szefowie placówek województwa łódzkiego nie mają złudzeń: poziomu finansowania ich lecznic nie poprawi także proponowane przez wielu menedżerów wprowadzenie opłat dla pacjentów na świadczenia wykonywane po wyczerpaniu limitu określonego w kontrakcie z Funduszem.

- Komercja byłaby ewentualnie możliwa w przypadku okulistyki, gdzie mamy olbrzymie kolejki do operacji zaćmy, ale w zdecydowanej większości zakresów - nie. Naszych pacjentów po prostu nie stać na samodzielne finansowanie leczenia. Tymczasem kontrakt wynosi około 70 mln zł, podczas gdy "moce przerobowe" lecznicy pozwoliłyby wykonać go na poziomie 115-117 mln zł - wyjaśnia Mariusz Jędrzejczak, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Zgierzu.

Dyrektor Jędrzejczak także obawia się kontraktowania świadczeń na lata 2012-15. Pod uwagę bierze nawet sytuację, w której nie zdecyduje się na podpisanie umowy z Funduszem na pewne zakresy.

- Jak daleko można brnąć w niedofinansowanie, którego skutkiem jest zadłużanie się szpitala? - pyta dyrektor WSS w Zgierzu i jako przykład podaje SOR generujący 2,5 mln zł strat rocznie.

Jego dobowa stawka jest wyceniona przez płatnika na 7 tys. zł, podczas gdy realne koszty przekraczają 13 tys. zł. Zdaniem Mariusza Jędrzejczaka, szpitalne oddziały ratunkowe powinny być finansowane dwutorowo: za gotowość (kadra i sprzęt), którą trzeba utrzymać niezależnie od liczby pacjentów, i za wykonane świadczenia. Mariusz Jędrzejczak odniósł się także do proponowanych przez rząd ustaw zdrowotnych.

- Nie znam przypadku sukcesu jakiegokolwiek procesu restrukturyzacji bez odpowiednich środków finansowych.

Ponadto warto najpierw sprawdzić, gdzie i z jakim powodzeniem działa przyjęty model. Tymczasem system ochrony zdrowia oparty o spółki prawa handlowego przyjęła jedynie Estonia, która liczy 1,5 mln mieszkańców, czyli mniej więcej tyle, co Warszawa. Nie ta skala - podkreśla dyrektor szpitala w Zgierzu.

Robert Wilanowski, dyrektor Szpitala Zakonu Bonifratrów Św. Jana Bożego w Łodzi, przypomniał, że dla szpitali w woj. łódzkim wartość kontraktów jest praktycznie niezmienna od 2008 roku. - W tym czasie radykalnie wzrosły koszty funkcjonowania placówek, chociażby od początku bieżącego roku został podniesiony VAT, wyższe są ceny usług outsourcingowych. Także od początku 2011 r. wynagrodzenie minimalne wzrosło o 17% i nikt się nie pytał, skąd mamy wziąć środki na te zwiększone wydatki - wyliczał dyrektor łódzkiego Szpitala Zakonu Bonifratrów.

- Nie ograniczyliśmy jednak zatrudnienia, gdyż postawiliśmy na rozwój. Będziemy aplikować o większy kontrakt na lata 2012-14 - dodał dyrektor Wilanowski.

- Nie miejmy złudzeń, że otrzymamy większe trzyletnie kontrakty, począwszy od 2012 roku - stwierdził Jan Krakowiak, prezes zarządu Tomaszowskiego Centrum Zdrowia Sp. z o.o. - Wiem, że w kolejce do umów z NFZ czeka znaczna liczba konkurencyjnych cenowo ofert wielu podmiotów. Nasze szpitale czeka bardzo trudny czas.

Finansowanie

Wioleta Błochowiak, wiceprezes zarządu Electus SA, przedstawiła m.in. dane z raportów sporządzonych przez tę firmę od 2009 roku, a dotyczących m.in. stanu zobowiązań publicznych ZOZ-ów, ich obecnego i prognozowanego zapotrzebowania na środki niezbędne do przeprowadzenia restrukturyzacji finansowej lecznic, a także modernizacji obiektów.

- Z naszych analiz wynika, że zapotrzebowanie jednostek samorządu terytorialnego na środki finansowe - pozwalające między innymi prowadzić przedsięwzięcia inwestycyjne w zakładach opieki zdrowotnej - będzie rosło - mówiła Wioleta Błochowiak, podkreślając, iż wydatki te wiążą się z m.in. z koniecznością wniesienia wkładu własnego przez samorządy i SPZOZ-y, realizujące inwestycje w ramach funduszy unijnych.

- Zapotrzebowanie zgłoszone do nas w 2010 roku przez szpitale publiczne w woj. łódzkim wyniosło ponad 107 mln zł, wobec 8,8 mln zł w roku 2009.

Ten wzrost świadczy m.in. o dążeniu do restrukturyzowania placówek przez ich menedżerów. Nie znaleźli oni wcześniej wsparcia w sektorze bankowym - zaznaczyła prezes Błochowiak.

Inwestycje

Trzecia część konferencji poświęcona była niezbędnym inwestycjom w szpitalach, m.in. dotyczącym informatyzacji - także w kontekście przyjętej przez Sejm Ustawy o systemie informacji w ochronie zdrowia.

Jak planować inwestycje, skoro nie ma żadnych gwarancji zapewniających finansowanie nowym zakresom świadczeń?

O tym, jak trudny to problem, Jan Krakowiak, prezes zarządu Tomaszowskiego Centrum Zdrowia Sp. z o.o., przekonał się na przykładzie utworzonego w ub.r. jedynego w Łódzkiem oddziału geriatrycznorehabilitacyjnego.

Choć zapotrzebowanie na takie usługi medyczne jest olbrzymie, jednostka nie została zakontraktowana przez Fundusz. Komercja także się nie sprawdziła: na zapłacenie 250 zł za dobę (w tym sześć zabiegów rehabilitacyjnych) było zbyt mało chętnych.

- Z jednej strony mamy obowiązek tworzenia oddziałów geriatrycznych (sam podpisywałem stosowną klauzulę). Przenieśliśmy geriatrię i rehabilitację do innego obiektu, ponieśliśmy koszty modernizacji.

Tymczasem Fundusz poinformował, że nie ma pieniędzy. Jednocześnie pomiędzy oddziałami wojewódzkimi NFZ odbywają się rozliczenia migracji pacjentów. Łódzki OW NFZ zapłacił w ub.r. za leczenie swoich chorych w szpitalach innych regionów około 150 mln zł. Dlaczego zatem pacjenci z innych województw nie mieliby się leczyć na naszym oddziale geriatryczno-rehabilitacyjnym? - pyta prezes Krakowiak.

Namawiał także dyrektorów szpitali do korzystania z podejmowania inwestycji w źródła energii odnawialnej i korzystania z możliwości ich dofinansowania przez Narodowy i Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska.

- Szpitale są "połykaczami" energii, głównie ze względu na nowoczesny sprzęt medyczny. Dlatego warto się zainteresować elektrowniami wiatrowymi i bateriami słonecznymi. Wygenerowane w ten sposób oszczędności pomogą, być może, zbilansować szpital, bo na wyższe kontrakty raczej nie ma co liczyć - przekonywał Jan Krakowiak.

Dyrektorzy szpitali dzielili się również doświadczeniami w zakresie zakupów sprzętu. - Konieczne jest bardzo precyzyjne formułowanie warunków już na etapie specyfikacji, ponieważ w przeciwnym wypadku dostawca stawia nas przed faktem dokonanym i trzeba dołożyć o 10-15% więcej, aby sprzęt działał zgodnie z oczekiwaniami - podkreślał Jan Krakowiak. - Tak było w przypadku stołu operacyjnego dla ortopedii, gdzie do kwoty 1,5 mln zł musieliśmy dołożyć 35 tys. zł na doposażenie.

Wymagania kosztują

Robert Wilanowski, dyrektor Szpitala Zakonu Bonifratrów Św. Jana Bożego w Łodzi, zwrócił uwagę na ogromne koszty inwestycyjne zdeterminowane koniecznością poprawy stanu szpitalnej infrastruktury.

- Wystarczy wspomnieć m.in. o potrzebie zapewnienia wszelkich wymogów związanych z często zmieniającymi się przepisami przeciwpożarowymi - mówił dyrektor Wilanowski. - Czekają nas także niebagatelne wydatki, które musimy ponieść na rozwój technologii informacyjnych, m.in. w związku z najnowszym rozporządzeniem ministra zdrowia dotyczącym zasad gromadzenia dokumentacji medycznej, także w wersji elektronicznej.

W łódzkim Szpitalu Zakonu Bonifratrów we wrześniu ma się zakończyć rozbudowa obiektu. W nowym budynku znajdzie się m.in. 40-łóżkowy oddział chirurgii ogólnej oraz oddział kardiologiczny (35 łóżek). Dyrekcja szpitala planuje także uruchomienie oddziału intensywnej terapii.

Eunika Adamus, prezes Powiatowego Centrum Medycznego Sp. z o.o. NZOZ Szpital Powiatowy w Wieruszowie, przyznała, że pierwszą poważną inwestycją po utworzeniu spółki była pełna informatyzacji placówki. - Funkcjonują u nas dwa zintegrowane ze sobą systemy informatyczne obejmujące wszystkie komórki szpitala - zaznaczyła prezes Adamus.

Informatyzacja

Dr Tomasz Romańczyk, konsultant zarządu ds. rynku medycznego, TUVNORD Polska Sp. z o.o., przedstawił prawne podstawy, międzynarodowe standardy i zakres koniecznych działań dotyczących zachowania bezpieczeństwa danych w placówkach ochrony zdrowia. - Musimy nie tylko wiedzieć, jak skutecznie chronić te informacje, ale też zdawać sobie sprawę, kto i dlaczego może być zainteresowany danymi medycznymi, biznesowymi i statystycznymi gromadzonymi w zakładach opieki zdrowotnej - stwierdził dr Tomasz Romańczyk.

Odnosząc się do inwestycji w szpitalach, Tomasz Romańczyk powiedział: - Wszelkie wydatki, np. na zakup aparatury czy leków, muszą być oparte o bardzo precyzyjnie rozpisany projekt, w tym rzetelną analizę ekonomiczną. Jeśli tego elementu planowania brakuje, zapadają błędne decyzje w zakresie inwestycji.

Marcin Zawisza, p.o. naczelnika wydziału ds. e-zdrowia departamentu polityki zdrowotnej Urzędu Marszałkowskiego w Łodzi, omówił stan realizacji przedsięwzięć w ramach pierwszej i - jak dotychczas - jedynej w Polsce regionalnej strategii e-zdrowia na lata 2007-13, przewidujący m.in. uporządkowanie w poszczególnych placówkach systemów informatycznych oraz wsparcie dotyczące sprzętu i aplikacji. Część z tych zadań realizowana jest z udziałem środków unijnych.

- Jest to jedna z nielicznych w Europie tego typu strategii realizowanych na poziomie regionalnym - powiedział Marcin Zawisza. - Dotychczas, w ramach tego przedsięwzięcia, udało się m.in. zbudować odpowiedni zespół specjalistów.

Dzięki zatwierdzeniu strategii przez zarząd województwa i umieszczeniu odpowiednich zapisów w Regionalnym Programie Operacyjnym pozyskaliśmy 70 mln zł na realizację 22 projektów związanych z e-zdrowiem. Jeden z nich dotyczy usług elektronicznych w ramach regionalnego systemu informacji medycznej.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum