Nie przespać sukcesu

Autor: Luiza Jakubiak • • 20 czerwca 2011 14:55

Innowacjom w medycynie i farmacji poświęcona była debata podczas trzeciego dnia (18 maja 2011 r.) III Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach. W spotkaniu, zorganizowanym przez redakcję i wydawcę miesięcznika oraz portalu Rynek Zdrowia, uczestniczyli m.in. przedstawiciele ośrodków badawczych, eksperci w dziedzinie badań klinicznych i oceny technologii medycznych, przedstawiciele przemysłu farmaceutycznego.

Branża innowacyjna to ryzykowny interes - długotrwały i wymagający olbrzymich nakładów. Współczynnik odniesienia sukcesu jest jak jeden do 10 tysięcy. - Na 10 tys. cząsteczek, nad którymi przemysł innowacyjny rozpoczyna badania, tylko jedną z nich po 10-15 latach udaje się doprowadzić do komercjalizacji i stosowania.

Trzeba mieć świadomość, że na pozostałych 9999 cząsteczkach koncern generuje stratę - mówił podczas debaty dyrektor Grzegorz Maciążka, menedżer ds. medycznych i rozwoju klinicznego GlaxoSmithKline.

Około 16% przychodów koncernów farmaceutycznych przeznaczane jest na badania i rozwój. To najlepszy wynik pośród wszystkich sektorów przemysłu.

Można zatem postawić tezę, że środków na innowacyjne rozwiązania nie jest za mało.

- Pytanie, jak je wydatkować i jakie projekty badawcze prowadzić. Są obszary, w których dokonał się ogromny postęp i przeznaczanie pieniędzy na otrzymanie produktu podobnego do już istniejących nie jest prawdziwą innowacją. Należy zidentyfikować te obszary, gdzie nadal istnieją niezaspokojone potrzeby medyczne - dodał Grzegorz Maciążka.

Przekonywał do dialogu o lokowaniu pieniędzy tam, gdzie doprowadzą do znaczącego postępu. Innym problemem jest uświadomienie sobie, że innowacja w modelu farmaceutycznym to proces: zaczyna się w głowach naukowców, w działach badawczo-rozwojowych, gdzie opracowuje się koncepcje działania leku, a potem kandydat na innowacyjny produkt leczniczy trafia do poszczególnych faz badań klinicznych.

To jest umowa społeczna

- Kiedy mamy już technologię przynoszącą korzyść, wtedy konieczne jest udostępnienie jej pacjentom. Innowacja sama dla siebie nie ma sensu. Mechanizmy, które umożliwiają dostęp do nowych terapii, też są częścią procesu innowacyjnego - mówił przedstawiciel GSK.

Już na wczesnym etapie tworzenia leku niezbędna jest współpraca z decydentami, by określić potrzeby. Jest to rodzaj partnerstwa, które pomaga firmie ponosić ryzyko tworzenia i wprowadzenia technologii na rynek. Dyrektor Maciążka nazwał to modelem umowy społecznej: - Dostarczamy leki, które prowadzą do przedłużenia życia albo poprawy jego jakości. Aby taka innowacja miała sens, musi być dostępna dla pacjentów dzięki wykorzystaniu środków publicznych.

O ile koncerny farmaceutyczne wydają ogromne pieniądze na działalność badawczo-rozwojową, skala nakładów na polską naukę i innowację jest daleko niewystarczająca. W efekcie budżety pojedynczych firm farmaceutycznych dramatycznie przekraczają całe wydatki, które w Polsce są przeznaczane na działalność badawczo-rozwojową we wszystkich sektorach.

W 2010 roku wydatki na R&D stanowiły u nas zaledwie 0,61% PKB. Pod tym względem Polska wygląda nieatrakcyjnie nawet na tle państw sąsiednich: Czech - 1,47% PKB i Węgier - 0,97% PKB.

Również struktura źródeł środków na innowacje nie sprzyja rozwojowi działań badawczych. - W państwach OECD 53% środków na rozwój projektów innowacyjnych pochodzi z sektora prywatnego, w krajach UE - 62%. Jedynie ok. 30% stanowią środki budżetowe. W Polsce struktura wygląda odwrotnie. Około 60% to środki budżetowe i statutowe, kierowane głównie do polskich uczelni i instytutów, które mają zapewniać rozwój projektów - podał dane Krzysztof Kurowski, dyrektor ds. badań i rozwoju firmy Adamed.

Równie nieatrakcyjnie, co struktura i poziom finansowania R&D w Polsce, wygląda zgłaszalność patentowa. - W tym sektorze podstawą jest hipoteza badawcza, która potem powinna być chroniona poprzez zbudowanie odpowiednich strategii patentowych. Niestety, również w tym zakresie wyprzedzają nas nawet Węgry i Czechy - dodał Kurowski.

Brak zachęt

Jedną z przyczyn słabego zaangażowania środków prywatnych w Polsce w sektor R&D jest brak zachęt do prowadzenia takiej działalności. Nawet jeśli następuje zmiana na lepsze, jest to proces zbyt powolny.

- W 2009 roku ustawodawca wprowadził wreszcie rozwiązanie, które pozwala firmom na angażowanie i zaliczanie kosztów badań oraz rozwoju do bieżącego okresu rozliczeniowego.

W branży biotechnologicznej jest to o tyle ważne, że projekty są realizowane w długim okresie. Wcześniej, w czasie realizacji projektu, czyli nawet przez kilka lat, nie można było uzyskać żadnych korzyści fiskalnych, a zaangażowane w projekt pieniądze były zamrożone na czas jego trwania - opisywał Krzysztof Kurowski.

Zwrócił uwagę, że w Europie Zachodniej jest wiele inspirujących elementów pobudzających innowację, które przekładają się na wymierne efekty: w Polsce na jednego zainwestowanego dolara w projekt innowacyjny można uzyskać korzyść podatkową wynoszącą maksymalnie 2 ceny, we Francji - 40 centów. Uczestnicy debaty podkreślali, że rynek farmaceutyczny jest mocno regulowany prawem, a projekty innowacyjne są długoterminowe.

Do ich realizacji niezbędna jest zatem stabilizacja prawno-finansowa. Nie można pozwolić, by wahania koniunktury i czas wewnętrznego kryzysu spowodował "zamrożenie" realizacji projektu. Przez to można bowiem utracić szansę na sukces w rywalizacji z dynamicznie działającą konkurencją.

PPP w innowacji

Z tezą, że inwestowanie w innowacyjność się opłaca, zgodził się dr Krzysztof Łanda, ekspert rynku medycznego. - Należy postawić pytanie, w jaki sposób mamy pobudzać innowacyjność w danym kraju.

Możemy korzystać z gotowych wzorców i sposobów, które dobrze funkcjonują w innych krajach. Jednym z takich mechanizmów są ulgi podatkowe, które z pewnością zachęcają prywatne firmy do inwestycji.

Krzysztof Łanda zaproponował utworzenie państwowego budżetu na prowadzenie badań nad innowacjami, a następnie wykorzystanie dostępnych środków w ramach partnerstwa publiczno- prywatnego: - Stworzenie takiego budżetu automatycznie zwiększyłoby ilość środków finansowych na prowadzenie działań badawczo-rozwojowych.

Pomysł polega na tym, by państwo wyłożyło określoną kwotę pieniędzy i zorganizowało konkurs ofert na ich wykorzystanie.

Przystąpienie prywatnego podmiotu do projektu wiązałoby się z koniecznością zainwestowania prywatnego kapitału do realizacji planu - nawet jeśli zrealizowany zostanie jeden na dziesięć projektów innowacyjnych, będzie to sukces.

Państwo powinno mieć zagwarantowane zyski ze sprzedaży i eksportu opracowanej technologii. Budżet byłby odnawialny - w przypadku sukcesu komercjalizacyjnego projektów - wzrastałby co kilkanaście lat, oferując pieniądze na kolejne badania - opisywał dr Łanda.

Jego zdaniem, ważne jest to, by państwo partycypowało w zyskach ze sprzedaży opracowanych technologii medycznych, ale także, by badania rozwojowe i produkcja technologii były prowadzone w Polsce.

Do prowadzenia takiej działalności w naszym kraju mają zachęcać odpowiednie zapisy w ustawie o refundacji leków. Krzysztof Łanda zwrócił uwagę na przepisy o kryteriach cenowych: - Jednym z kryteriów są inwestycje oraz prowadzenie aktywności biznesowej danego producenta w Polsce. To z pewnością ukierunkowuje myślenie Komisji Ekonomicznej, która będzie prowadzić negocjacje cenowe z podmiotami odpowiedzialnymi, by dawać zielone światło tym lekom, które są opracowane i produkowane na miejscu.

Miejsce polskiej nauki

Kolejnym elementem stymulującym rozwój innowacji jest zaplecze naukowe i intelektualne. - W 2009 roku zadałem sobie trud zdefiniowania, kto tworzy naukę w Polsce. Okazało się, że na nauki techniczne przypada 6900 publikacji rocznie, kliniczne 5500, zaś biomedyczne - 17,5 tysiąca - poinformował prof. Marian Zembala, dyrektor Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu.

Biorąc pod uwagę liczbę publikacji w pismach impaktowanych, nie możemy się porównywać z USA, Japonią czy Niemcami, ale 19. miejsce w tym rankingu (przed Belgią) stawia Polskę na dobrej pozycji.

- Należy zauważyć wysoki udział nauk medycznych i bioinżynieryjnych w tworzeniu nauki w Polsce i na świecie. To jest wciąż niewykorzystany potencjał - mówił prof. Zembala.

Martwić powinien najniższy odsetek kształcenia kadr medycznych w UE, biorąc pod uwagę udział absolwentów poszczególnych kierunków studiów wśród wszystkich absolwentów szkół wyższych w Polsce.

Prof. Zembala zwrócił także uwagę, że to nie minister zdrowia finansuje badania naukowe czy dydaktykę: - Finansowanie nauki biomedycznej na świecie pochodzi głównie od przemysłu farmaceutycznego. W USA 13-38% budżetu uczelni medycznych pochodzi od przemysłu. W Szwajcarii dwie firmy farmaceutyczne pokrywają 50% budżetu Uniwersytetu w Bazylei. Podobnie jest w Zurychu. Trzeba się zastanowić, jak wykorzystać symbiozę uniwersytetów z przemysłem.

Polska wypada także słabo pod względem liczby patentowanych innowacji.

Liczba krajowych patentów na wynalazki wzrosła ponad 2,5-krotnie (z 613 w 2003 roku do 1575 w 2007 r.). Była jednak w przybliżeniu o połowę niższa niż w roku 1990 (3242). Pod względem wynalazczości i liczby zgłoszeń patentowych w zakresie wysokich technologii Polska wyraźnie ustępuje innym państwom UE. Na 1 mln mieszkańców średnia unijna wynosi 12,8 zgłoszeń patentowych, w Polsce zaledwie 0,5.

- To trochę za mało, jak na ambitny kraj w środku Europy. Jest to sygnał dla środowiska naukowego, którego miarą są czasopisma impaktowane. Beneficjentami wynalazczości muszą w większym stopniu być uczelnie. W tym zakresie jest wiele do poprawienia, ale wiele się też dzieje - stwierdził prof. Zembala.

Warto ryzykować

Dyrektor Kurowski wyjaśniał, dlaczego, mimo problemów, inwestowanie w innowację jest dla firm atrakcyjne: - Rynek farmaceutyczny stale rośnie. Średnioroczna stopa wzrostu dla nowych leków prognozowana do 2014 roku ma się wahać od 5 do 8%. Coraz większy udział w tym sektorze będą miały rynki wschodzące, które dynamicznie generują zgłoszenia patentowe w sektorze farmacji i biotechnologii.

Również Wojciech Masełbas, prezes Stowarzyszenia na Rzecz Dobrej Praktyki Badań Klinicznych, wskazywał na rolę i potencjał tego rynku, a przede wszystkim konieczność wspierania polskich wynalazków: - Zlecanie wykonania projektu przez firmy z Big Pharma nie będzie skutkowało patentami zapisywanymi na naszym koncie. Także ich komercjalizacja nie będzie naszym sukcesem. Należy wspierać odkrycia, które powstają na naszych uczelniach. A przynajmniej w tym nie przeszkadzać - mówił prezes Masełbas, pokazując pozytywne przykłady polskich naukowców, którzy odnieśli sukces: - Profesor Jan Lubiński i jego dokonania w zakresie genetyki, prof. Andrzej Mackiewicz i jego szczepionka przeciwko czerniakowi, badania i Fundacja prof. Zbigniewa Religi, prof. Henryk Skarżyński i jego Centrum Mowy i Słuchu w Kajetanach czy jeden z ostatnich - śmiały projekt wykonania opatrunków z lnu - wyliczał Wojciech Masełbas.

Zwrócił również uwagę na brak wsparcia w zakresie know-how, jak patentować i komercjalizować innowacje.

- Uniwersyteckie biura karier w USA wspomagają absolwentów. My dopiero dojrzewamy do sytuacji, by podobne biura powstawały w Polsce. Ich zadaniem jest doradzić, jak opatentować i uzyskać finansowanie na projekty.

O klastrach i funduszach unijnych

Na razie takie zadania realizują klastry powstające w poszczególnych regionach kraju. - Struktura klastra jest miejscem dyskusji władz miasta, naukowców i świata biznesu. Stanowią bazę do opracowania wielu rozwiązań, które mogą inspirować rozwój innowacyjności - ocenił dyrektor Kurowski.

Podobnego zdania jest Teresa Brodniewicz, prezes zarządu i dyrektor ds. naukowych i rozwoju MTZ Clinical Research: - Klastry to miejsce stymulujące zespoły badawcze.

Dużą rolę w finansowaniu powstających tam projektów badawczych mają fundusze unijne. Jak przyznaje prezes Brodniewicz, sporo firm korzysta ze środków unijnych. Stosunkowo dużo pieniędzy z UE na rozwój projektów firmy otrzymały poprzez system PARP. To jednak nie zmienia ogólnej, negatywnej statystyki wykorzystania środków unijnych w zakresie R&D przez Polskę.

Jeśli chodzi o liczbę projektów zrealizowanych ze środków unijnych na 1 mln mieszkańców, Polska ma ich zaledwie 1,47. Dla porównania Szwecja ponad 23, Dania - 21,48. Jeśli chodzi o uzyskane środki w porównaniu - z PKB, Polska wypada lepiej, plasując się w strefach średnich wobec innych państw. Jednak pod względem liczby ewaluowanych aplikacji na 1 mln mieszkańców, znowu osiągnęliśmy niskie miejsce - uzyskując ledwie 10 aplikacji. Są państwa, które mają ich nawet 10 razy więcej.

Generalnie do tej pory Polska włożyła więcej pieniędzy do budżetu unijnego na rzecz funduszy w naukach medycznych, niż uzyskała jako członek Wspólnoty.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum