Nie każdy SOR musi mieć lądowisko

Autor: Ryszard Rotaub • • 26 lutego 2015 15:12

Ministerstwo Zdrowia wycofuje się z wymogu funkcjonowania lądowiska przy każdym szpitalnym oddziale ratunkowym. Uznało, że są sytuacje, gdy warunki architektoniczne lub techniczne uniemożliwiają szpitalowi stworzenie miejsca dla śmigłowców.

Nie każdy SOR musi mieć lądowisko

Dotyczy to w szczególności szpitali usytuowanych w starych budynkach, często zabytkowych, w aglomeracjach miejskich, gęsto zaludnionych, gdzie warunki okolicznej zabudowy nie pozwalają na zapewnienie bezpieczeństwa operacji lotniczych - tłumaczył w Gazecie Wyborczej Krzysztof Bąk, rzecznik MZ, i argumentował, że obecnie w kraju działa 217 SOR-ów.

Były kontrowersje

Jak dodawał rzecznik, konieczne jest utrzymanie liczby działających SOR-ów przynajmniej na dotychczasowym poziomie. Nie dałoby się utrzymać tylu pod rządami obowiązującego rozporządzenia ministra zdrowia z listopada 2011 r., które obliguje szpitalne oddziały ratunkowe do zapewnienia lotnisk lub lądowisk do 1 stycznia 2017 r.

Gdyby po tym terminie placówka nie miała lądowiska, otrzymałaby kontrakt, ale nie na szpitalny oddział ratunkowy, tylko na izbę przyjęć (z niższym dofinansowaniem z NFZ).

- Jedynym rozwiązaniem przy występujących problemach z budową lądowiska przyszpitalnego jest zastosowanie rozwiązania przewidzianego w nowelizacji ustawy o PRM, pod warunkiem zapewnienia przez każdy szpital dostępu do naziemnego transportu sanitarnego - również w trybie natychmiastowym - stwierdził Bąk.

SOR bez lądowiska będzie mógł dalej działać, ale "pod warunkiem zapewnienia transportu osób w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego ambulansem naziemnym" - wyjaśniono w uzasadnieniu projektu ustawy o zmianie ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym oraz niektórych innych ustaw z 19 sierpnia 2014 r.

Sprawa przyszpitalnych lądowisk od dawna budziła kontrowersje. Sceptycy mówili, że nie przy każdym SOR lądowisko jest potrzebne, bo śmigłowiec transportuje pacjentów do ośrodków referencyjnych.

- Od kiedy pracuję w szpitalu w Brzegu, a to już siódmy rok, zaledwie dwukrotnie lądował przy naszym szpitalu śmigłowiec - opowiadał nam w 2013 r. Mariusz Grochowski, ówczesny dyrektor Brzeskiego Centrum Medycznego. Stawiał pytanie: - Dlaczego mamy wydawać ogromne pieniądze na lądowisko, które będzie raz na kilka lat wykorzystane?

Wtórował mu Roman Kolek, wicemarszałek woj. opolskiego. - Doświadczenie pokazuje, że nie w każdym szpitalu lądowisko jest konieczne. Lądowanie w miejscu, gdzie szpital nie jest w stanie zapewnić poszkodowanemu kompleksowej opieki medycznej, nie ma sensu - przekonywał wicemarszałek i wskazywał, że ponad 90% lądowań helikopterów ratunkowych miało miejsce w specjalistycznym ośrodku - Wojewódzkim Centrum Medycznym w Opolu.

Tymczasem często w szpitalach powiatowych, aby sprostać wymogom ministerialnym, zarządzający robią wszystko, żeby wybudować lądowisko. Nie wiąże się to jednak z realnymi potrzebami, ale wynika z obaw o utratę kontraktu na SOR - mówił.

Między innymi z tych właśnie powodów Szpital w Bochni kosztem 2,8 mln zł (w tym 2,4 mln zł dotacji z UE) w 2013 r. wybudował lądowisko.

"Można było nic nie robić"

- Lądowisko było zrobione, bo taki był wymóg, bez którego Fundusz już nie chciał kontraktować SOR-ów. Uważam, że obecna decyzja ministerstwa jest zdrowa. Tylko myślę, iż ci, co ponieśli nakłady, licząc na to, że prawo będzie stabilne, to właśnie tak jak my mogą sobie pluć w brodę. Można było nic nie robić i poczekać - skarżył się w rozmowie z serwisem mojaBochnia.pl Jarosław Gucwa, wieloletni ordynator szpitalnego oddziału ratunkowego, a obecnie wicedyrektor szpitala w Bochni.

Powiedział, że lądowisko od czasu otwarcia było użyte raptem kilkakrotnie. - W sumie chyba z pięć razy było tak, że śmigłowiec lądował bądź też wysyłaliśmy go stąd. Mamy bliską lokalizację do wszystkich miejsc, jeśli musimy wysłać gdzieś pacjenta, to umieszczamy go w karetce i szybciej dojeżdża np. do Krakowa niż gdyby przyleciał śmigłowiec i zabrał go.

Z rozgoryczeniem zauważył, że za te same pieniądze Bochnia mogłaby mieć o wiele bardziej potrzebny rezonans magnetyczny (kosztuje ok. 3 mln zł wraz z dostosowaniem pomieszczeń).

Za zniesieniem obowiązku posiadania przez SOR-y przyszpitalnych lądowisk (pod warunkiem zapewnienia transportu osób w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego ambulansem naziemnym) opowiedziało się m.in. prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum