Nadzieje i realia srebrnej gospodarki

Autor: Daniel Kuropaś • • 21 października 2015 13:13

Trzeba traktować srebrną gospodarkę nie jako barierę rozwojową, ale wprost przeciwnie - jako pewną wartość dodaną. Problem w tym, że nakłady na usługi geriatryczne, długoterminowe i paliatywne wciąż są niewystarczające - wskazywali specjaliści na II Wschodnim Kongresie Gospodarczym w Białymstoku (24 września 2015 r.) podczas sesji zorganizowanej przez redakcję portalu Rynek Seniora.

Nadzieje i realia srebrnej gospodarki
Fot. Adobe Stock. Data Dodania: 16 grudnia 2022

Jak p odkreślali uczestnicy debaty, srebrna gospodarka to nie jest wyizolowany fragment rynku dla osób starszych. Osoby starsze to my sami w przyszłości. Dlatego produkty dla osób starszych obejmują nie tylko obszar medycyny czy budownictwa, ale generalnie wszystko, co oferuje nam gospodarka. Potrzeby starzejącego się społeczeństwa są i zawsze będą nieograniczone, bo cały czas je generujemy...

Dokąd zmierzamy?

- Na przykład unijny program Horyzont 2020 zawiera wstępne wytyczne do badań, jakie naukowcy powinni prowadzić w zakresie starzenia się. Tam są, z perspektywy regionu podlaskiego, wydawałoby się, fantastyczne pomysły: robotyka dla osób starszych, usługi teleinformatyczne w obszarze pielęgnacji czy zdalna koordynacja opieki - co ma ostatecznie służyć obniżaniu kosztów - wylicza Andrzej Klimczuk, specjalista w dziedzinie rynku pracy, gospodarki i gerontologii społecznej.

Pojawia się od razu pytanie, jak to wszystko finansować, ponieważ państwa sobie same nie poradzą z tym wyzwaniem. - Wszystko zmierza raczej w takim kierunku, by część zadań była zlecana na zasadach komercyjnych - choć rynek nie rozwiąże wszystkich problemów - oraz realizowana przez podmioty działające na zasadach całkowicie społecznych, jak organizacje pozarządowe, stowarzyszenia, fundacje, przedsiębiorstwa społeczne itd. - mówi Andrzej Klimczuk.

Jak dodaje, to jest właściwie przyszłość, ponieważ w przedsiębiorstwach społecznych czy partnerstwach między firmami, samorządami i organizacjami społecznymi jest właśnie ukryty potencjał i możliwość obniżania kosztów.

Budowanie z seniorem

Zdaniem eksperta warto wspomnieć też o dosyć zapomnianym w Polsce wzornictwie przemysłowym, czyli projektowaniu nie tylko przedmiotów, ale i usług. W gospodarce senioralnej kluczową kwestią jest projektowanie usług nie tylko dla osób starszych, ale też z osobami starszymi.

- Około 10 lat temu w Finlandii powstała cała wieś, w której testuje się budynki dla osób starszych. Do tego jeszcze stworzono system certyfikowania tego budownictwa. Produkty, które mają znaczek, że zostały sprawdzone z udziałem osób starszych, są od razu traktowane jako te, które są po prostu lepsze i mają już pewien standard - opisuje Andrzej Klimczuk.

Jednym z nabierających znaczenia elementów srebrnej gospodarki jest właśnie budownictwo mieszkaniowe dla seniorów. - Potrzeby mieszkaniowe są zróżnicowane wiekowo. Na przykład wczesnym seniorom (60-69 lat) proponuje się mieszkania samodzielne, z łatwym dostępem do urozmaiceń i udogodnień - wewnątrz i poza mieszkaniem - opisuje Edward Kozłowski, partner w firmie REAS Sp. z o.o.

Dla dojrzałych seniorów (70-79 lat) są już mieszkania wspomagane, z naciskiem na możliwość adaptacji i modernizacji, z dostępem do pomocy domowej, doraźnej opieki zdrowotnej, komunikacji i transportu. Sędziwi seniorzy (80+) muszą już raczej korzystać z mieszkań opiekuńczych.

Niedostosowane mieszkania

Opisując ten rynek, warto wspomnieć o kilku charakterystycznych czynnikach. - Seniorzy preferują starzenie się w miejscu zamieszkania (aging in place). Nie chcą go opuszczać. Mają sąsiadów, kościół, restauracje, przyjaciół, znają otoczenie na pamięć, trafiają, gdzie chcą, kupują to, co potrzebują w znajomych sklepach itd. - wyjaśnia Edward Kozłowski.

Nawet jeśli mieszkania są niedostosowane do ich potrzeb związanych z wiekiem, to uważają, że ich mieszkanie jest dla nich odpowiednie. Tak sądzi ponad 90% seniorów.

Problem w tym, że często brakuje możliwości zorganizowania płatnej opieki dla schorowanej osoby starszej, głównie z tego powodu, że aktywni zawodowo najbliżsi nie mają czasu, aby zaopiekować się dziadkiem czy babcią. Starsi są więc pozostawieni sobie samym.

- Posiadają co prawda własne mieszkania, ale często za duże i za drogie w utrzymaniu, zwłaszcza po usamodzielnieniu się dzieci. Posługujemy się np. takimi hasłami, jak "więźniowie IV piętra" - czyli starsi ludzie w starych domach bez wind, którzy nie wychodzą z mieszkania - oraz "wykluczenie energetyczne", czyli niemożność opłacania przez nich wysokich kosztów energii - wyjaśnia partner w firmie REAS.

Miliardy na nieruchomości?

Mimo to, zgodnie z badaniami Banku Światowego, w Polsce mieszkania i inne nieruchomości są głównymi składnikami zamożności gospodarstw domowych.

Z jednej strony na każde 7 osób w wieku 50+ jedna nie ma żadnego majątku lub jest zadłużona. Z drugiej strony GUS ocenia, że seniorzy posiadają około 130 mld zł na lokatach, kontach oszczędnościowych itd.

Jakie więc produkty mieszkaniowe mogą być dedykowane seniorom? Jak wylicza ekspert, są to mieszkania dostosowane do potrzeb seniorów w nowych zespołach mieszkaniowych; wydzielone budynki z mieszkaniami w nowych zespołach; mieszkania serwisowane; osiedla miejskie czy podmiejskie ze zróżnicowaną ofertą; wioski emeryckie (te izolują jednak i alienują seniorów, więc nie są polecane); samodzielne domy opieki; specjalistyczne domy opieki.

Widzimy więc zróżnicowaną ofertę - od największej aktywności senioralnej do tej najmniejszej. - Warto też dodać, że potrzebne są tzw. lokalne strategie mieszkaniowe dla seniorów, ze szczególnym uwzględnieniem koncentracji, rejonizacji seniorów i ich potrzeb - podkreśla Edward Kozłowski.

Stymulowanie rynku pracy

W przypadku województwa podlaskiego trzeba też pamiętać, że jest to region uboższy ekonomicznie i szybko wyludniający się, co ma i będzie miało niebagatelny wpływ na potencjalny rozwój srebrnej gospodarki, a także na rynek pracy. Już teraz dostarczanie jakichkolwiek produktów i usług dla osób starszych jest problematyczne, a w przyszłości będzie jeszcze trudniejsze.

- Liczba mieszkańców województwa będzie się zmniejszała - w tej chwili mamy niespełna 1,2 mln, ale już w roku 2050 będzie to poniżej 1 mln. Liczba ludności w wieku produkcyjnym też będzie się oczywiście zmniejszała. Zapewne będziemy się borykać z tym, że zabraknie ludzi do wykonywania różnych prac - ocenia Janina Mironowicz, dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Białymstoku.

Na razie jest inaczej. Choć liczba bezrobotnych się zmniejsza, to nadal bez pracy pozostaje blisko 55 tys. osób, z tego jedna czwar ta (ponad 14 tys.) to osoby w wieku 50+. Jakiego wsparcia można im udzielić? Są to np. prace interwencyjne, roboty publiczne, dotacje na działalność gospodarczą, refundacja kosz tów zat rudnienia bezrobotnego.

- Pojawi ło się też coś nowego w ubiegłym roku, w związku ze zmianą przepisów: dofinansowanie wynagrodzenia za zatrudnienie skierowanego bezrobotnego po 50. roku życia. Przez dwa lata przedsiębiorca może dostać połowę minimalnego wynagrodzenia, natomiast przez kolejne 12 miesięcy pracodawca musi już w pełni na swój koszt zatrudnić taką osobę - opisuje dyrektor WUP w Białymstoku.

Dofinansowanie jest możliwe też w przypadku osób 60+, również w tej samej wysokości, tylko okres wsparcia jest dłuższy (4 lata). W ramach Funduszu Pracy jest też możliwe uzyskanie wsparcia w postaci szkoleń, staży u pracodawców, przygotowania zawodowego dorosłych.

To się nie bilansuje

Trzeba jednak pamiętać, że wspomaganie osób starszych na rynku pracy i stymulowanie rozwoju srebrnej gospodarki będzie hamowane przez kulejącą ochronę zdrowia. Deklarowany przez NFZ wzrost nakładów na opiekę geriatryczną, długoterminową i paliatywną, niestety, nie jest wystarczający. Finanse ciągle są problemem.

W 2016 roku NFZ zamierza na przykład znacząco zwiększyć (o 11%) wydatki na opiekę paliatywną i hospicyjną w skali całego kraju - z 384 do 414 mln zł. Jak to będzie wyglądało w województwie podlaskim?

- W 2013 r. wydatki kształtowały się na poziomie 10 mln, natomiast w 2016 r. planuje się nakłady w wysokości 13,2 mln zł, więc ten wzrost jest jak najbardziej zauważalny - zapewnia Robert Kranc, zastępca dyrektora ds. medycznych Podlaskiego OW NFZ.

Hospicja domowe i poradnie paliatywne pod kreską

W woj. podlaskim sześć podmiotów ma zakontraktowane świadczenia opieki paliatywnej i hospicyjnej w formie stacjonarnej - w tym największe hospicjum w Białymstoku przy ul. Sobieskiego, które ma umowę z Funduszem na 50 łóżek plus 20 na koszt własny.

- Stawka za osobodzień wynosi 210 zł. Najniższa cena w Polsce to jest około 199 zł, najwyższa 236 zł - wyliczał Robert Kranc, wskazując, że nie jest to więc najwyższa stawka w Polsce, ale nie jest też najniższa.

Gorzej jest w przypadku hospicjów domowych, które na Podlasiu otrzymują najniższą stawkę w Polsce - 36,80 zł za osobodzień. - Opieka domowa to jest zawsze bardzo gorący temat i duże potrzeby. Tak spore, że w województwie podlaskim funkcjonuje kilka hospicjów domowych, które działają od kilku lat w ogóle bez umowy z NFZ. Radzą sobie na zasadach niekomercyjnych, ze środków społecznych - opisuje Piotr Jakubów, konsultant wojewódzki w dziedzinie medycyny paliatywnej.

Jakie są potrzeby opieki hospicyjnej? - Gdy dostajemy urzędowe prośby o oszacowanie przyszłych potrzeb, zawsze mówimy, że potrzebny jest co najmniej 10-procentowy wzrost liczby przyjmowanych pacjentów - mówi dr Jakubów.

Z kolei w poradni medycyny paliatywnej NFZ wycenia poradę jedynie na 30 zł. Tyle że pacjent w ramach tej poradni ma możliwość skorzystania z odwiedzin lekarza i pielęgniarki w swoim domu. Razem z transportem do chorego mieszkającego czasem za miastem, kosztem procedur oraz pracy pielęgniarki czy lekarza, świadczenie nie ma prawa się zmieścić w tej kwocie.

- Z tego powodu nie powstają takie poradnie, mimo że są one tańsze niż hospicjum. Dlatego widzę dużą potrzebę zmiany wyceny tego świadczenia. Wydaje mi się, iż postawienie na poradnie z lepszym kontraktowaniem spowoduje, że będzie mniejsza potrzeba korzystania z hospicjów domowych, które są droższe dla Funduszu - przekonuje konsultant wojewódzki.

Niesprawiedliwa wycena

Dyrektor Robert Kranc z podlaskiego NFZ zwrócił też m.in. uwagę na koszt hospitalizacji geriatrycznych w województwie (52 zł) oraz świadczeń w zakresie geriatrii w obrębie ambulatoryjnej opieki specjalistycznej (niespełna 9 zł).

Jak ocenia prof. Barbara Bień, kierownik Kliniki Geriatrii na Uniwersytecie Medycznym w Białymstoku, ta wycena jest dalece niewystarczająca, a co więcej, niesprawiedliwa, szczególnie w przypadku AOS.

- Tak naprawdę pierwsza wizy ta u geriatry trwa około godziny, podczas której pacjent musi zostać zbadany od stóp do głów (m.in. wzrok, słuch, chód, funkcje poznawcze, emocjonalne). Opieka geriatryczna jest wielowymiarowa i całościowa, obejmuje ocenę stanu funkcjonalnego i biologicznego oraz aspekty oceny społecznej, środowiskowej pacjenta. Tymczasem wizyta u specjalisty od jednego narządu trwa 15 minut i pulmonolog czy diabetolog dostają za nią 12 zł, czyli więcej niż geriatra - podkreśla profesor.

Kadrowe i finansowe realia

Nie najlepiej wygląda też sytuacja w jedynym na Podlasiu geriatrycznym oddziale szpitalnym, mimo że kolejka do niego ustawia się na pięć miesięcy do przodu. Jak relacjonuje prof. Bień, słabym punktem okazuje się sytuacja kadrowa - jednostka szkoli kolejnych specjalistów geriatrii, ale młodzi lekarze uciekają. W ostatnich dniach świetnie wykształconych czterech geriatrów postanowiło odejść z białostockiego szpitala.

Decydujące są finanse i fatalna wycena świadczeń geriatrycznych, która skłania do szukania oszczędności na wynagrodzeniach. - Lekarz dostaje 2 tys. zł na rękę, więc jeździ do Warszawy na weekend, żeby tam w dwa dni w komercyjnej placówce zarobić tyle, co przez cały miesiąc w szpitalu - mówi kierownik Kliniki Geriatrii.

Problemy kadrowe ma rozwiązać ministerialny pomysł, żeby skrócić specjalizację z zakresu geriatrii dla internistów z doświadczeniem w leczeniu osób starszych.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

    Najnowsze