Nadmiar leków szkodzi

Autor: Jacek Janik • • 10 marca 2016 12:32

Niepożądane działania leków to jedna z istotnych przyczyn utraty zdrowia i zgonów na całym świecie. Polska nie jest pod tym względem wyjątkiem. Problem dotyczy zwłaszcza osób starszych, cierpiących równocześnie na wiele chorób.

Niewłaściwie przekazane lub błędnie zrozumiane informacje dotyczące przyjmowanych leków przez pacjenta mogą prowadzić do przerwania koniecznego leczenia, niewłaściwej terapii lub niewykrycia problemu zdrowotnego związanego z przyjmowanymi lekami.

Badania kanadyjskich naukowców (cytowane w opracowaniu programu wdrażanego przez Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia) wykazały, że u 23% pacjentów wypisywanych z oddziału chorób wewnętrznych wystąpiły działania niepożądane (adverse events). Aż 72% z nich było związanych właśnie z farmakoterapią.

Koncyliacja lekowa

Aby ograniczyć zjawisko niepożądanego działania wielu leków w Polsce wprowadzono program pilotażowy "Koncyliacja Lekowa - uzgadnianie listy leków". Został oparty na projekcie WHO High 5s (Assuring Medication Accuracy at Interfaces of Care: Medication Reconciliation) i ma na celu wprowadzenie standardowej procedury uzgadniania listy leków podczas zmiany opieki nad pacjentem.

- Pilotaż programu realizowany jest przez dziesięć szpitali, wśród których są placówki kliniczne, specjalistyczne, powiatowe i miejskie w całej Polsce. Obejmuje wybrane szpitalne oddział y i pacjentów w grupie wiekowej 65+ - mówi portalowi rynekzdrowia.pl Barbara Kutryba z Centrum Monitorowania Jakości, dyrektor Centrum Współpracy z WHO, która koordynuje program.

Po zakończeniu pilotażu i zebraniu danych, szpitale będą starały się wyliczyć wskaźniki, które zostały ujęte w projekcie. Zostaną przedstawione na majowej konferencji CJM w Krakowie.

Nieunikniona polipragmazja

Wielolekowość (polipragmazja) jest groźna szczególnie dla osób starszych, mających często nadciśnienie, niewydolność krążenia i cukrzycę. Nierzadko zażyty lek - dostępny bez recepty - np. z grupy leków przeciwbólowych, może spowodować zatrzymanie wody, jeśli tacy chorzy stosują też lek odwadniający oraz przeciw nadciśnieniu z grupy inhibitorów konwertazy.

- Zaaplikowany na własną rękę ibuprofen, olfen albo ketonal może zablokować funkcjonowanie nerek. Stosowanie niesterydowego leku przeciwzapalnego to tzw. potrójny kopniak. Diureza zostaje zablokowana dzięki zniesieniu działania furosemidu i inhibitora konwertazy w nerkach. Badania australijskie pokazały, że tysiące ludzi umiera rocznie z tego powodu - mówi dr Jarosław Derejczyk, dyrektor Szpitala Geriatrycznego w Katowicach, śląski konsultant wojewódzki w dziedzinie geriatrii.

Jak przekonuje specjalista, wielochorobowość w przypadku osób starszych siłą rzeczy generuje konieczność zażywania leków z kilku grup. Zmieniające się standardy terapii powodują, że pojawiają się nowe leki, które podane z lekami, które do tej pory pacjent brał na inne choroby, czasami wywołują duże problemy u osób 80-90-letnich.

- Zawsze musimy analizować, które leki mogą szkodzić, gdy są stosowane jednocześnie przy cukrzycy, niewydolności układu krążenia, nerek, niewydolności stawów, a do tego niewydolności mózgu w obszarach - pamięć, nastrój, parkinsonizm - zaznacza konsultant.

Dodaje: - Zawsze w sytuacjach, gdy będziemy musieli stosować więcej niż 8 leków - dojdzie do polipragmazji. W geriatrii staramy się ją monitorować indywidualnie, gdyż reakcja każdego starszego pacjenta z powodu wielu zmiennych wpływających na metabolizm leku jest inna.

Nie wiedzą, co zażywają

Jak podkreśla dr Monika Kidawa, zastępca ordynatora oddziału chorób wewnętrznych i geriatrii w III Szpitalu Miejskim im. Karola Jonschera w Łodzi, który bierze udział we wspomnianym programie pilotażowym, pacjenci często nie mówią prawdy, które leki stosują, a które odstawiają samodzielnie, wbrew zaleceniom.

Nie przyznają się do swoich decyzji z różnych względów. Często po prostu nie są w stanie wykupić wszystkich przepisanych leków. Bywa, że ograniczają dawki, aby opakowanie wystarczyło na dłużej.

Leki z grupy OTC przyjmowane są w dużych ilościach. Z jednej strony są w miarę tanie, a skoro są bez recepty, ogólnodostępne, to uznajemy, że "nie mogą szkodzić". Nic bardziej mylnego.

- Rekordzista, który uczestniczył w programie obejmującym 30 osób, brał co najmniej 25 różnych preparatów - informuje dr Kidawa.

Zwraca uwagę, że pacjenci często nie mają świadomości, że w przypadku zażywania pięciu leków ryzyko wejścia w niebezpieczne interakcje różnych substancji wynosi 10%. Kiedy leków jest więcej niż osiem, to ryzyko sięga nawet 80%. Nie wiedzą także, że dotyczy to nie tylko tych przepisywanych przez lekarzy, ale także różnych suplementów diety, kropli, syropów, które często w ogóle nie są uznawane za leki.

- Pacjentom wydaje się, że biorą trzy leki, a okazuje się, po dokładnym wywiadzie, że jest ich nawet kilkanaście. Z drugiej strony są znakomicie zorientowani, poznają leki po kolorze tabletek, ich kształcie. Kiedy uruchomiliśmy program, wiele sytuacji okazało się dla nas zaskakujących - przyznaje dr Kidawa.

Groźna Goździkowa

Jak podkreślają lekarze, ogromnym problemem jest stosowanie przez pacjentów leków OTC poza "protokołem lekarskim". Na przykład dziurawiec traktowany jest przez wiele osób jako obojętny. W rzeczywistości jest bardzo silnym induktorem enzymów, które rozkładają leki. Jeżeli pacjent użyje dziurawca i bierze leki przeciwzakrzepowe, intensyfikacja ich działania może spowodować krwotok.

- Agresywna reklama suplementów diety, leków OTC "od Goździkowej", zwłaszcza w telewizji, jest prawdziwym dramatem. To przykład, jak dążenie do osiągania zysku przez firmy farmaceutyczne działa na szkodę, szczególnie starszych osób, bo to one często z powodu obniżonego krytycyzmu stają się ofiarami takiej reklamy - mówi dr Derejczyk.

Wskazuje także na inną, groźną dla osób starszych grupę leków - benzodiazepiny - środki uspokajające i nasenne. Osobie w starszym wieku albo pacjentowi geriatrycznemu, który cierpi na wielochorobowość i osłabienie kilku funkcji mózgu, nie wolno zapisać takiego leku.

- W wielu krajach lekarz, który chce taki lek zastosować w terapii, musi się z tego wytłumaczyć. W Polsce te leki wypisywane są swobodnie. Wyrządza to ogromne szkody. Przyspieszamy nimi procesy starzenia się mózgu, a dodatkowo te leki uzależniają i sprzyjają upadkom - przestrzega dr Derejczyk.

- W Polsce mamy fałszywe standardy - leczymy otępienie lekami, które często w świecie nie są zarejestrowane w takim wskazaniu. Przykładowo leki nootropowe nie mają rejestracji do leczenia otępienia, a u nas, najczęściej wraz z lekami rozszerzającymi naczynia, są przepisywane osobom, które właśnie mają otępienie - stwierdza dr Derejczyk.

- Są kryteria Beersa, które wskazują leki szkodzące ludziom starszym. Niestety, ta wiedza nie wszystkim jest znana i stosowana. Lekarze nie nabywają jej na studiach. Zbyt długo nie uczyliśmy się farmakologii geriatrycznej - dodaje.

Dzienniczek pacjenta

- Naszym celem jest stworzenie "karty leków", w którą będzie wyposażony pacjent trafiający do wszystkich lekarzy, od rodzinnego po specjalistów. Jesteśmy na etapie tworzenia takiego "dzienniczka pacjenta" - tłumaczy dr Kidawa.

Tak optymistyczne perspektywy studzi jednak Barbara Kutryba z CMJ. Jej zdaniem program koncyliacji lekowej jest bardzo ważny, ale trudny do realizacji w szerokim zakresie.

- Nie jesteśmy w stanie dzisiaj zagwarantować wysokiej efektywności takich procedur, bo do tego potrzebna jest dobra współpraca z podstawową opieką zdrowotną, a także z farmaceutami w aptekach poza szpitalami. Najistotniejsza jest edukacja i powszechna świadomość w tym zakresie. Problem polega także na odpowiedniej komunikacji poszczególnych poziomów opieki zdrowotnej - szpitala, POZ i AOS - wylicza Kutryba.

Procedury mogą być niezrozumiałe

Jak podkreśla, w czasie grudniowego spotkania w Ministerstwie Zdrowia, podsumowującego pierwszy etap realizacji programu, jego realizatorzy wskazywali, że na stworzone po koncyliacji listy leków, lekarze POZ w wielu przypadkach nie zwracali uwagi.

Także dr Jarosław Derejczyk uważa, że same procedury wypracowane przez program koncyliacji lekowej, wprowadzone do powszechnego stosowania, będą niezrozumiałe dla wielu lekarzy. Ich wdrożenie musi być realizowane równolegle z edukacją w zakresie geriatrii i większą odpowiedzialnością za nadzór nad prowadzoną terapią.

- Uważam, że studentom medycyny obowiązkowo powinna być przekazywana wiedza o standaryzacji leczenia osób starszych oraz w zaawansowanej starości. Wtedy dopiero lekarze będą rozumieli sens i potrzebę istnienia karty koncyliacji lekowej. W geriatrii mówimy o tym od wielu lat - przypomina dr Derejczyk.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum