Nadchodzi era postantybiotykowa?

Autor: Marzena Sygut • • 19 stycznia 2016 14:19

Badania pokazują, że antybiotykooporność narasta niebezpiecznie we wszystkich częściach świata. Jeśli nie uda się jej zahamować, XXI wiek może stać się erą postantybiotykową, a to oznacza, że nawet błaha infekcja może stanowić dla człowieka śmiertelne zagrożenie - ostrzegają specjaliści.

Zdaniem Izabeli Kucharskiej, zastępcy Głównego Inspektora Sanitarnego, najlepszym sposobem, aby opanować to zjawisko, jest zjednoczenie wszystkich sił, w tym Ministerstwa Zdrowia, Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego - PZH oraz GIS w walce z nadmiernym stosowaniem antybiotyków. Ważne jest także, aby całe społeczeństwo wsparło działania instytucjonalne.

Na konieczność działania na tym polu zwracali uwagę eksperci podczas konferencji podsumowującej Światowy Tydzień Wiedzy o Antybiotykach, która miała miejsce w Warszawie 20 listopada 2015 r.

W ich ocenie, już w latach czterdziestych ubiegłego stulecia wiadomo było, że zdolności terapeutyczne antybiotyków mogą się kiedyś wyczerpać, bardzo wcześnie odkryto bowiem, że bakterie potrafią się bronić. Jednak rynek leków był przepełniony antybiotykami i nikt nie brał poważnie zagrożeń, jakie mogą pojawić się w związku z narastającą antybiotykoopornością.

Zlekceważyliśmy zagrożenie

- Obecnie sytuacja jest już na tyle poważna, że problemem zajęła się Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), k tóra w raporcie o zdrowiu na świecie stwierdza, że lekooporność drobnoustrojów jest jedną z głównych przyczyn obciążeń i jednocześnie globalnych zagrożeń dla zdrowia publicznego - wyjaśnia prof. Waleria Hryniewicz z Narodowego Instytutu Leków, konsultant krajowy w dziedzinie mikrobiologii lekarskiej.

Dodaje, że Światowe Zgromadzenie Zdrowia w 2005 r. przyjęło rezolucję dotyczącą problemu oporności na antybiotyki. W rezolucji tej zalecono racjonalizację stosowania leków przeciwbakteryjnych poprzez ilościowe i jakościowe monitorowanie struktury ich zużycia, a także rozprzestrzeniania się opornych szczepów drobnoustrojów.

Komisja Europejska postanowiła też, że wszystkie kraje członkowskie Unii Europejskiej mają obowiązek utworzyć i zaangażować do działania międzysektorowe zespoły, których celem będzie ustanowienie zasad monitorowania opornych szczepów. Dotyczy to zarówno medycyny człowieka, jak i weterynaryjnej, a działania mają obejmować ocenę skuteczności stosowanych antybiotyków oraz podejmowanie odpowiednio ukierunkowanych programów naprawczych. Zalecono też we wszystkich tych obszarach ścisłą współpracę międzynarodową.

Eksperci podkreślają, że w krajach skandynawskich i Holandii, gdzie wykazano stosunkowo niskie zużycie antybiotyków, obserwuje się niski poziom zakażeń z udziałem szczepów antybiotykoopornych. Z kolei w Europie Południowej notowany jest znacznie wyższy poziom zakażeń z ich udziałem, co może mieć związek z istotnie większym stosowaniem antybiotyków.

Nie tylko szpitale

Jeszcze kilka lat temu uważano, iż zagrożeniem dla rosnącej antybiotykooporności jest jedynie szpital, w którym najczęściej spotykamy antybiotykooporne szczepy bakterii.

- Prawdą jest, że niewłaściwe stosowanie antybiotyków w szpitalach jest czynnikiem sprzyjającym narastaniu antybiotykooporności. To jednak tylko jeden z wielu czynników, które wpływają na uodparnianie się bakterii. Obecnie wiadomo już, że za ten stan odpowiadają również zakażenia pozaszpitalne, w tym nieuzasadnione przepisywanie antybiotyków przez lekarzy, nadużywanie przez nich antybiotyków o szerokim spektrum działania, podawanie antybiotyków bez uprzedniego wykonania antybiogramów - wyjaśniała prof. Hryniewicz.

Specjalistka podkreśliła również, że do rozprzestrzeniania antybiotykooporności przyczyniły się także: brak higieny, niski dostęp do diagnostyki mikrobiologicznej, zaniedbywanie problemu przez decydentów oraz udostępnianie w wielu krajach antybiotyków bez recepty.

- Także w Polsce jest antybiotyk, o nazwie furazydyna, który można nabyć bez recepty - podkreśliła prof. Hryniewicz.

I dodała, że wytworzenie antybiotykooporności na pierwsze antybiotyki zajęło bakteriom 15 lat. - Obecnie, jeśli tylko wprowadzamy antybiotyk, oporność na ten specyfik narasta niemal natychmiast - mówiła.

- Nie mamy już leku pierwszego, drugiego, trzeciego rzutu, a także coraz częściej brakuje nam leku ostatniej szansy - zaznaczyła prof. Hryniewicz.

Antybiotyki w hodowli

Z kolei Iwona Wiśniewska, kierownik Polskiego Punktu Koordynacyjnego EFSA, zwróciła uwagę, że do oporności bakterii na leki przyczynia się również m.in. ich nadużywanie w hodowli zwierząt (dla zwiększenia przyrostu masy mięśniowej). - Pierwszym państwem, które zwróciło uwagę na ten problem, była Szwecja. Już w latach 90. ub. wieku zauważono tam, że pozostałości leków przechodzą do produktów pochodzenia zwierzęcego. "Resztki" antybiotyków znajdowano w mięsie, jajach, mleku - podkreśliła Wiśniewska.

Wyjaśniła również, że także Unia Europejska zauważyła ten problem i od 1 stycznia 2006 r. wprowadziła zakaz stosowania antybiotyków u zwierząt jako stymulatorów wzrostu. Obecnie antybiotyki mogą być dodawane jedynie do pasz leczniczych lub profilaktycznych.

Zdaniem Wiśniewskiej , część naukowców obawia się ponadto, czy do powstania lekooporności nie przyczynia się żywność modyfikowana genetycznie. Przy wprowadzaniu nowych genów do organizmów roślinnych dołączane są bowiem tzw. geny markerowe, a zazwyczaj są to geny oporności na antybiotyki.

"Wylęgarnie" szczepów opornych

Zdaniem prof. Magdaleny Popowskiej z Wydziału Biologii, Instytutu Mikrobiologii - Zakładu Mikrobiologii Stosowanej Uniwersytetu Warszawskiego, największą "wylęgarnią" patogenów lekoopornych są oczyszczalnie ścieków.

- W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat wprowadzano olbrzymie ilości antybiotyków do pasz. Tylko w Polsce roczne zużycie antybiotyków szacuje się na ok. 1500 ton rocznie, w Stanach Zjednoczonych to ok. 8 tys. ton. Do tego dochodzą Chiny i Indie, gdzie nie ma absolutnie żadnej regulacji w tym zakresie - wyjaśniała prof. Popowska.

Ekspertka podkreślała, że źródłem tej olbrzymiej ilości pozostałości po antybiotykach są szpitale, sieć komunalna, przemysł, rzeźnie. Następnie wszystko to przedostaje się do oczyszczalni ścieków, a tam panują idealne warunki do rozwoju dla bakterii i przenoszenia antybiotykooporniści.

- W oczyszczalniach ścieków wymiana materiału genetycznego między bakteriami odbywa się na szeroką skalę. Dlatego konieczne jest stworzenie mechanizmów, które ograniczą wydostawanie się stamtąd bakterii. Na świecie już takie oczyszczalnie powstają, w Polsce niestety jeszcze ich nie mamy - podsumowała prof. Popowska.

Eksperci podkreślili również, że aby opanować zjawisko lekooporności, istotna jest poprawa polityki antybiotykowej, kontrola zakażeń szpitalnych a także stała dbałość o higienę. Niezbędne jest także stosowanie w niektórych przypadkach antybiotykoterapii krótkoterminowej zamiast długoterminowej, a także monitorowanie antybiotykooporności na terenie szpitali.

- Bez ustawicznego kształcenia lekarzy w zakresie kontroli zakażeń szpitalnych i antybiotykoterapii, a także bez diagnostyki mikrobiologicznej, k tóra musi stać się bezwzględnie przestrzeganym wymogiem przed włączeniem antybiotykoterapii, nie da się ograniczyć stosowania antybiotyków - podsumowali eksperci.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum