Nadal za dużo importujemy

Autor: Luiza Jakubczyk • • 29 czerwca 2017 14:30

Branża farmaceutyczna zajmuje 21. miejsce w zestawieniu największych sektorów przemysłowych w Polsce. - Jednak ma szalenie ważną i unikalną cechę - patrząc na udział tego sektora w wydatkach na badania i rozwój, farmacja jest prymusem - ocenił MACIEJ SOBOLEWSKI z Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego, koordynator programu Smart Economy podczas II Kongresu Wyzwań Zdrowotnych.

Nadal za dużo importujemy

Średni udział w działalności badawczo-rozwojowej wszystkich sektorów przemysłowych w stosunku do PKB w Polsce to mniej niż jeden punkt procentowy, ale dla sektora farmaceutycznego ten sam wskaźnik jest sześciokrotnie wyższy - informował Maciej Sobolewski.

Dynamika ostatnich lat

- Patrząc na dynamikę w ostatnich latach, innowacyjność sektora mierzona wydatkami na badania i rozwój i udział w produkcji przemysłowej rośnie z roku na rok - dodał ekspert.

Jego zdaniem należy też zwrócić uwagę na tzw. mnożniki popytowe, czyli jak wydatki na innowacje przekładają się na wzrost PKB. Najwyższy mnożnik jest wtedy, kiedy ograniczymy się do wydatków na krajowe produkty medyczne. Jednak dane pokazują, że w 30% te krajowe produkty wykorzystują importowane surowce.

Nadal w koszyku wydatków na produkty medyczne dużą rolę odgrywa import, widziany zarówno w wydatkach gospodarstw domowych, jak i sektora rządowego. Zbyt dużo towarów sprowadzamy z zagranicy, co powoduje, że inwestycje/ wydatki w mniejszym stopniu przekładają się na PKB i rozwój naszej gospodarki.

- To jest duża przestrzeń do poprawy. Ważne jest stosowanie zachęt do inwestowania w kraju, rozwijania produkcji i do stymulowania innowacyjności, a potem eksport tych produktów za granicę. To powinny być cele polityki przemysłowej - dodał Maciej Sobolewski.

Odnosząc się do wskazanych celów polityki przemysłowej, wiceminister zdrowia Krzysztof Łanda rozróżnił dwa aspekty. - Po pierwsze mamy obszar innowacyjności, czyli tworzenia nowych technologii w Polsce. Temu ma służyć wiele elementów, m.in. środki NCBiR, wkrótce do wykorzystania będą pieniądze na badania niekomercyjne. Istnieją mechanizmy, które mają pobudzić badania i rozwój, uaktywnić polskich naukowców w medycynie oraz naukach niemedycznych, aby ze sobą współpracowali. Chcemy, by polskie technologie medyczne powstawały w Polsce, a potem były eksportowane - zaznaczył.

- Inną perspektywą jest kwestia gospodarki narodowej. W tym zakresie dla mnie najważniejsze jest to, żeby ściągnąć przemysł innowacyjny ze świata do Polski. Niedawno prezentowaliśmy na globalnym forum przemysłowym założenia Refundacyjnego Trybu Rozwojowego (RTR). Idea spotkała się z bardzo dobrym odbiorem. Mimo że RTR jest dopiero projektowany, to niektórzy zarządzający zagranicznymi firmami zaczynają zauważać Polskę i rozważać ulokowanie inwestycji w naszym kraju - mówił wiceminister zdrowia.

Przy takim podejściu resort zamierza osiągnąć dwa cele - pobudzić R&D, szczególnie w obszarze wyrobów medycznych i leków sierocych oraz zaprosić światowy przemysł do nas, razem ze swoimi innowacyjnymi technologiami. - Przy okazji nie zapominajmy o przemyśle rodzimym, skoncentrowanym głównie na lekach generycznych, który również skorzysta na RTR - wskazał Krzysztof Łanda.

Odpowiadamy na zapotrzebowanie

Takie podejście spotkało się z uznaniem ze strony przedstawiciela krajowej firmy farmaceutycznej. - Dobrze, że są otwierane wszystkie drogi do tego, aby poprawić konkurencyjność polskiej branży farmaceutycznej na arenie międzynarodowej, a z drugiej strony, by wykorzystać atuty i fakt, iż branża jest nie tylko dostawcą leków, ale i uczestnikiem wielu systemów gospodarczych oraz społecznych - mówił Rajmund I. Mar tyniuk, wiceprezes zarządu Polpharmy.

- W naszym rozumieniu rolą krajowego producenta farmaceutycznego jest bycie partnerem systemu ochrony zdrowia w Polsce, w jego tworzeniu i doskonaleniu, a leki są tylko pretekstem, abyśmy mogli skutecznie współpracować. Co oferujemy jako polski producent? Bardzo szerokie portfolio leków wysokiej jakości, w przyzwoitej cenie, co pozwala udostępnić leczenie szerokiej populacji, a jednocześnie wygenerować pieniądze na innowacje i wspomniane leki sieroce - wyliczał.

- Jednocześnie mamy obowiązek społeczny i poczucie konieczności dostarczania leków, których nikt inny nie chce sprzedawać, ponieważ są to leki albo niszowe, albo w niewielkich wolumenach, albo oferowane już tylko dla koneserów - mówił wiceprezes Polpharmy.

- Wychodzimy też naprzeciw trendom rynkowym i inwestujemy w biotechnologię. Płacimy podatki, dajemy miejsca pracy, zwiększamy wydatki na R&D, eksportujemy leki - to jest nasz wkład w rozwój polskiej gospodarki. Jako krajowy producent uniezależniamy dostawy leków od koniunktury ekonomicznej, kursów walut, zmiany cen. Polska jest dla nas rynkiem ojczystym i tutaj mamy uplasowanych większość interesów - podkreślał.

Nadal dzieli nas dystans do UE

- Polska także dla nas jest rynkiem ojczystym. Oczywiście reprezentujemy firmy zagraniczne, ale i one mają wkład w polską gospodarkę. Pamiętajmy bowiem, że firmy innowacyjne mają ramiona generyczne - mówił Karol Poznański ze Związku Pracodawców Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych INFARMA.

Dokonał porównania pozycji polskiego sektora farmaceutycznego do poziomu unijnego. Jak wypadliśmy? W Polsce sektor farmaceutyczny zajmuje 21. miejsce wśród branż przemysłowych. W UE - piąte. Udział przemysłu w obszarze R&D wobec polskiego PKB to 1%, w UE - 3,5%. Nakłady na badania i rozwój branży farmaceutycznej sięgają u nas 8,2%, tymczasem przemysł farmaceutyczny na świecie reinwestuje w R&D ok. 15% przychodów. Jeśli chodzi o siłę roboczą w sektorze - zatrudnienie pośrednie to 0,2% w Polsce i ok. 1,8% w UE.

- Mówię o tych liczbach, aby zwrócić uwagę, jaki dystans dzieli nas jeszcze od UE, której jesteśmy członkiem. Jeśli chcemy, by przemysł farmaceutyczny w Polsce rozwijał się, musimy zrozumieć, że mimo jednego rynku unijnego, nadal konkurujemy ze wszystkimi krajami unijnymi - mówił Poznański.

- Jako firmy innowacyjne dostarczamy nowoczesne leki - to też jest nasz wpływ na naszą gospodarkę - polscy pacjenci żyją dłużej i żyją w lepszym zdrowiu. Nie można patrzeć tylko na wynik netto/brutto wydatki NFZ. Dzięki temu mamy wpływ na koszty pośrednie, które są wtedy niższe - tłumaczył Karol Poznański.

- Istotne jest to, co udało się resortowi zdrowia: zjednoczyć obie branże. I generyczna, i innowacyjna mówią dziś jednym głosem - podkreślał z kolei Krzysztof Kępiński, dyrektor Pionu Relacji Zewnętrznych i Rynku Publicznego Szczepionek GSK Commercial.

Dodał: - Jeszcze pół roku temu zastanawialiśmy się, czy branża farmaceutyczna ma swoje miejsce na mapie gospodarczej Polski. Dzisiaj jest to oczywiste. Czas postawić sobie cel: przesunąć się z 21. pozycji na wyższą. Jest to możliwe dzięki współpracy resortów: zdrowia i rozwoju.

Przedstawiciel GSK ocenił, że planowany przez resort zdrowia projekt RTR można rozpatrywać na trzech płaszczyznach: korzyści dla innowacji, dla firm generycznych i w obszarze leków stosowanych w chorobach ultrarzadkich. Jego zdaniem, propozycja ma duże szanse powodzenia, bowiem zawarte w ustawie refundacyjnej założenia dotyczące innowacji oraz badań i rozwoju są kompatybilne z planem odpowiedzialnego rozwoju premiera Mateusza Morawieckiego.

Przypomniał też, iż koncern GSK już dzisiaj wytwarza w Polsce np. leki antyretrowirusowe stosowane w terapii HIV/AIDS. - Z powodzeniem konkurujemy z innymi krajami. Zdarza się, że zagraniczny inwestor - mając do wyboru kilkadziesiąt rynków - wybiera Polskę. Wygrywamy z takimi potęgami jak Wielka Brytania i to do naszego kraju przenoszone są transfery produkcyjne. Do roku 2019 zamierzamy zainwestować w Polsce ponad 200 mln zł, również w obszar leków HIV/AIDS.

- Do tego dochodzi tworzenie miejsc pracy dla wykwalifikowanych pracowników z wykształceniem m.in. medycznym i informatycznym oraz kwestie podatkowe. Rocznie GSK płaci ponad 250 mln zł podatków - informował.

Konkurencyjne polskie fabryki

Podobnie w polski sektor farmaceutyczny inwestuje firma Servier. - W fabryce w Polsce zatrudniamy około 500 osób. Są to dobrze wykwalifikowani farmaceuci, inżynierowie, informatycy. Jako firma niezależna od warunków giełdowych, możemy przeznaczać duże kwoty na inwestycje - podkreślał Colm Murphy, dyrektor zakładu produkcyjnego Servier w Polsce.

Ocenił, że rocznie Servier jest w stanie reinwestować do 25% swoich przychodów: - Fabryka w Polsce jest strategiczna dla całego koncernu. Zainwestowaliśmy przykładowo w leki złożone w kardiologii i obecnie te produkty są eksportowane na rynki unijne. Jesteśmy konkurencyjni, a dodatkowo wykorzystywane przez nas substancje czynne są produkowane w krajach unijnych. Przewidujemy też wyższy o 40% eksport w przyszłym roku w porównaniu do obecnego - dodał.

Marek Cichocki, szef Zespołu Operacyjnego R&D Polpharmy, opisywał inwestycje tej spółki w rozwój leków generycznych. - W naszym centrum pracuje ok. 100 osób, które zajmują się rozwojem leków generycznych. Formulacja to jeden z obszarów, którym się zajmujemy. Pozwala nam odtworzyć sposób myślenia naukowców i technologię, którą posłużyła się firma innowacyjna - wyjaśniał.

- Dzięki spektroskopi i jesteśmy w stanie oszacować, jakiej wielkości cząstki znajdują się w substancji czynnej w kapsułce. Wykorzystujemy też mikrotomografię komputerową, dzięki czemu jesteśmy w stanie w sposób nieinwazyjny zajrzeć do wnętrza tabletki i uzyskać informacje, które będą bazą do rozwoju produktu generycznego - dodał Marek Cichocki.

Rozwijajmy kompetencje

- W jakim jesteśmy miejscu, jeśli chodzi o poziom innowacyjności, mierzoną liczbą leków, które spełniają kryteria europejskie, czyli przeszły z sukcesem rejestrację w EMA? Ile mamy takich leków ponad 20 lat po transformacji i 14 lat po wejściu do UE? - zapytała Joanna Szymańska- -Bulska, ekspert w dziedzinie rynku farmaceutycznego i obszaru badań i rozwoju.

- Żadnego - odpowiedziała. Jej zdaniem, takie pytanie może być punktem wyjścia do oznaczenia mapy drogowej oraz zaproponowania wszelkich form ekonomicznych zachęt do stymulowania przemysłu farmaceutycznego. - Mamy dobrze rozwinięty przemysł generyczny, są też firmy innowacyjne, które działają w Polsce. Nie tylko sprzedają u nas leki, ale inwestują w miejsca wytwarzania. Taki transfer technologii kreuje bardziej nowoczesne podejście do standardów GMP i systemu regulacyjnego - podkreślała.

Zwróciła uwagę na problem braku ewolucji tego systemu w Polsce: - W Unii Europejskiej są rozwinięte instytucje otwarte na pomoc małym i średnim przedsiębiorstwom oraz naukowcom w rozwoju ich projektów. Tymczasem firmy zlokalizowane w Polsce nie mają szeregu porównywalnych możliwości, w tym systemu oceniającego i wspierającego, oferującego procedurę "scientific advice" oraz rozwijania kompetencji. W tej kwestii jest w naszym kraju jeszcze dużo do zrobienia - podsumowała Joanna Szymańska-Bulska.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum