Na razie cenniki nie zawisną

Autor: Wojciech Kuta • • 05 sierpnia 2017 13:27

Konsultacje projektu ustawy o działalności leczniczej, wprowadzającego możliwość korzystania ze świadczeń odpłatnych w publicznych szpitalach, zostały wstrzymane - podało Ministerstwo Zdrowia. Decyzja zapadła 20 czerwca na spotkaniu premier BEATY SZYDŁO i ministra zdrowia KONSTANTEGO RADZIWIŁŁA.

Na razie cenniki nie zawisną

Przygotowany przez resort zdrowia - skierowany do konsultacji 13 czerwca - projekt nowelizacji ustawy o działalności leczniczej przewiduje, że w publicznych szpitalach pacjenci będą mogli - oprócz świadczeń finansowanych przez NFZ - korzystać także ze świadczeń odpłatnych, tzw. komercyjnych.

Bez dzielenia pacjentów

"W ramach uzgodnień z Panią Premier podjęta została decyzja o ponownej analizie projektu w Ministerstwie Zdrowia.

Tym samym uprzejmie informujemy, że konsultacje projektu - do czasu zakończenia ponownej analizy w Ministerstwie Zdrowia - zostaną wstrzymane" - podało MZ.

Minister Zdrowia Konstanty Radziwiłł zdecydowanie podkreślił w komunikacie, że nie ma mowy o wprowadzaniu jakiegokolwiek podziału wśród pacjentów, a priorytetem wszelkich projektowanych przez Ministerstwo Zdrowia zapisów jest zapewnienie wszystkim obywatelom dostępu do najwyższej jakości świadczeń w ramach NFZ.

"Celem Ministra Zdrowia jest zagwarantowanie większej odpowiedzialności państwa za zdrowie Polaków. W tym celu rząd wprowadził już zakaz komercjalizacji szpitali publicznych oraz wprowadza w życie ustawę o tzw. sieci szpitali" - stwierdzono.

Zdaniem ekspertów

Możliwość pobierania opłat - w ocenie ministerstwa - miała poprawić stabilność finansową publicznych szpitali, wyrównać ich szanse wobec prywatnych podmiotów na pozyskiwanie środków, ułatwić pacjentowi dostęp do świadczeń.

Zdaniem Dar iusza Wasi lewskiego, eksper t a r ynku ochrony zdrowia, autora raportu "Sieć szpitali - nowe rozwiązania i stare problemy", sama idea i kierunek nowelizacji wydają się słuszne. Wciąż jednak otwarta pozostaje kwestia, które świadczenia oraz w jakich sytuacjach zostałyby objęte odpłatnością.

- Na razie niewiele o tym wiemy, między innymi dlatego, że opublikowania projektu nie poprzedziły żadne konsultacje ani merytoryczna, dobrze przygotowana dyskusja - mówi ekspert.

Zauważa, że planowane zapisy o możliwości pobierania opłat przez publiczne zakłady opieki zdrowotnej (SPZOZ-y) stoją w pewnej sprzeczności z przygotowanym już, nowym systemem finansowania lecznic w ramach sieci szpitali - czyli budżetowym, ryczałtowym przekazywaniem środków tym jednostkom.

- W tym kontekście dopłaty do leczenia z prywatnej kieszeni mogą stać się sposobem na omijanie kolejek. Stąd tak ważne jest sprecyzowanie przez Ministerstwo Zdrowia zasad dopłat i świadczeń, za które pacjenci będą dodatkowo płacić - czy będzie to np. ambulatoryjna opieka specjalistyczna, czy także świadczenia szpitalne, a jeśli tak, to które z nich? - pyta Wasilewski.

- Wątpliwości na tym wstępnym etapie jest wiele. Efektem tego jest też szum medialny wokół projektu nowelizacji, czemu zresztą trudno się dziwić. Dziennikarze i oczywiście sami pacjenci chcą poznać szczegóły tak ważnych zmian w zasadach dostępu do świadczeń zdrowotnych - stwierdza ekspert.

Już teraz chcą, mogą, ale się boją

Zwraca też uwagę, że obecny stan prawny wciąż pozostawia duże pole do interpretacji przepisów w zakresie pobierania opłat od pacjentów przez publiczne placówki. Przypomina, że niedawno taki cennik planowała wprowadzić jedna z klinik w publicznym szpitalu w Białymstoku. Ostatecznie wycofano się z tego zamiaru.

- Obecne przepisy nie zabraniają wprost pobierania opłat przez SPZOZ-y. Zwyczajowo natomiast przyjęło się, że przy podobnych próbach wprowadzenia dopłat interweniuje resort zdrowia i NFZ, sprawa robi się medialnie głośna, aż w końcu publiczne placówki - w obawie przed konsekwencjami - rezygnują z tego rozwiązania - opisuje Dariusz Wasilewski.

Wskazuje, że w powszechnym, stereotypowym odczuciu, dopłaty sprzyjają osobom bardziej zamożnym. - W istocie jednak, dobrze skonstruowane i wdrożone zasady odpłatności za świadczenia zdrowotne są korzystne dla osób gorzej sytuowanych. Powodują bowiem, że ci, którzy wykupią określone usługi, zwalniają miejsce w kolejce, a nikogo z niej nie wypychają - tłumaczy.

Decyzja odważna i ryzykowna politycznie

W opini i Jerzego Gryglewicza z Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego, projekt jest "bardzo odważnym i ryzykownym posunięciem resor tu zdrowia". - Po raz pierwszy tak jednoznacznie ministerstwo stwierdza, że można będzie pobierać opłaty od pacjentów samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej. A jest ich ok. 1800 i są to nie tylko szpitale, ale też duże przychodnie - przypomina dr Gryglewicz.

Podobnie jak inni eksperci zwraca uwagę, że MZ nie sprecyzowało na razie, jakiego rodzaju usługi w SPZOZ-ch będą świadczone odpłatnie oraz na jakich warunkach. - Nie wiadomo, czy odpłatnością objęte zostałyby między innymi świadczenia finansowane obecnie ze środków publicznych, ani czy będą obowiązywały ceny takie, jak w ramach kontraktu z NFZ - zaznacza dr Jerzy Gryglewicz.

Wskazuje, że w uzasadnieniu do projektu nowelizacji używa się słowa "pacjent", bez określenia, czy chodzi o osoby ubezpieczone, czy także obywateli, którzy z różnych powodów nie płacą składek zdrowotnych.

To jest prawo pacjenta

- Takie ogólne sformułowanie stwarza ogromne pole do interpretacji. Dlatego można się na przykład zastanawiać, czy - w przypadku szpitali, które znajdą się w tzw. sieci - opłaty od pacjentów będą pobierane po wyczerpaniu się środków w ramach przyznanego lecznicy ryczałtu na świadczenia gwarantowane - zastanawia się ekspert.

Z kolei Dariusz Wasilewski zaznacza, że dopłaty do świadczeń zdrowotnych w publicznych jednostkach będą miały sens, jeśli w logiczny sposób określą i skoordynują popyt na usługi medyczne. - Poza tym pacjent ma prawo - mimo iż przysługują mu świadczenia bezpłatne z NFZ - skorzystać ze świadczeń komercyjnych, o ile ma taką wolę - przypomina.

Dodaje, że innym ważnym argumentem przemawiającym za wprowadzeniem takiej regulacji jest stworzenie warunków finansowych do lepszego wykorzystania potencjału SPZOZ-ów, m.in. bazy szpitalnej, powierzchni, aparatury, sprzętu.

Resort tłumaczy i uspokaja

14 czerwca Ministerstwo Zdrowia opublikowało komunikat, w którym zaznaczyło, że "przekazy, które sugerują, że pacjenci zapłacą za świadczenia szpitalne (dotąd bezpłatne), są niezgodne z prawdą".

"W myśl proponowanych przepisów pacjenci będą mogli korzystać z odpłatnych świadczeń zdrowotnych w publicznej placówce ochrony zdrowia, o ile ta będzie świadczyła takie usługi, a pacjent będzie chciał skorzystać z odpłatnych świadczeń. To rozwiązanie w żaden sposób nie ograniczy uprawnień pacjentów do nieodpłatnych świadczeń - będą one udzielane na dotychczasowych zasadach" - zapewnia resort.

Natomiast Konstanty Radziwiłł w wywiadzie dla wPolityce.pl uspokajał: - Muszę zareagować na idiotyczne doniesienia, że na SOR czy izbie przyjęć będą pacjentom składane jakieś oferty skorzystania z usługi odpłatnej. Nie ma o tym mowy - podkreślał.

Przypomniał, że szpitale prowadzone w formie spółki mogą, oprócz kontraktu z NFZ, pozyskiwać środki prowadząc odpłatne usługi. - Dotychczas robić tego nie mogły SPZOZ-y, czyli ta forma prawna najbardziej publiczna była po prostu dyskryminowana - uzasadniał proponowane zmiany.

Prace nad nimi zastały zawieszone do czasu zakończenia analiz w resorcie zdrowia. Termin ich zakończenia nie jest jeszcze znany.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum