Na czarnej liście

Autor: Ryszard Rotaub • • 10 stycznia 2014 15:39

Lekarze przekazują sobie półoficjalnie informacje o zachowaniu pacjentów - na przykład o tym, że spóźniają się na wizyty, że są roszczeniowi, że konfabulują i histeryzują. Pacjenci wkrótce też ocenią lekarzy i placówki, które ich zatrudniają. Zrobią to jednak oficjalnie i legalnie w ramach Zintegrowanego Informatora Pacjenta (ZIP).

Na czarnej liście

Prezes NFZ przypomniała 5 listopada, że poprzez ZIP pilotażowo będą przeprowadzane badania ankietowe wśród pacjentów, którzy zakończyli pobyt w szpitalu, aby dowiedzieć się, dlaczego wybrali daną placówkę oraz jak oceniają leczenie.

Agnieszka Pachciarz mówiła o tym przy okazji przedstawiania nowych kryteriów oceny jakości usług medycznych - kompleksowości i ciągłości. Mają być one stosowane już podczas przyszłorocznych konkursów ofert. Zaznaczyła, że kolejne elementy oceny, nad których przygotowaniem pracuje specjalny zespół, to m.in. doświadczenie zawodowe, renoma, wyniki leczenia i bezpieczeństwo pacjenta oraz dostępność.

Generalnie chodzi więc o to, że NFZ przy zawieraniu umów ze świadczeniodawcami zamierza uwzględniać m.in. opinie pacjentów na temat placówek i personelu. Prawo do recenzowania innych nie przysługuje jednak w równym stopniu każdej ze stron. Czym innym jest bowiem ocena pracy lekarza - zawodu zaufania publicznego, a czym innym ocena prywatnej osoby, która w chorobie szuka u niego pomocy. Tu znaku równości być nie może. Tym bardziej że charakterystyki pacjentów gromadzone są na zasadzie baz danych bez ich wiedzy i zgody.

W czasie wizyty ktoś jest rozdrażniony, podenerwowany, wrogo nastawiony do otoczenia, nie potrafi płynnie i precyzyjnie opowiedzieć o dolegliwościach... Po co komu ta wiedza, po co jakieś czarne listy?

Na cenzurowanym

Tymczasem lekarze - informuje Dziennik Gazeta Prawna - przekazują sobie spostrzeżenia o tym, jak zachowuje się chory. Nieformalne bazy danych są w komputerach szpitali i przychodni - zarówno publicznych, jak i prywatnych. Co się w nich znajduje? Dokładnie nie wiadomo. Tylko czasem coś przecieknie na zewnątrz. Na przykład, że czerwona kropka przy nazwisku oznacza pacjenta awanturującego się.

Do Biura Rzecznika Praw Pacjenta nie wpływały dotychczas zgłoszenia dotyczące stosowania przez podmioty lecznicze jakichkolwiek oznaczeń wskazujących np. na cechy charakteru pacjentów bądź ich status społeczny. - Sporadycznie pacjenci zgłaszali, że w treści dokumentacji medycznej znajdują się adnotacje opisujące ich zachowanie podczas wizyty lekarskiej. Rzecznik Praw Pacjenta podejmował w takich przypadkach działania wyjaśniające - informuje nas RPP Krystyna Barbara Kozłowska.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum