Na Podkarpaciu też brakuje koordynacji

Autor: Jacek Janik, Piotr Wróbel • • 26 kwietnia 2014 12:02

Nie istnieje jeden urząd czy instytucja kreująca politykę zdrowotną na Podkarpaciu, stąd trudności w jej koordynacji. Jednak to Urząd Marszałkowski przygotuje mapę potrzeb zdrowotnych, uwzględniając nie tylko szpitale marszałkowskie, ale także powiatowe - mówiono podczas Spotkania Menedżerów Ochrony Zdrowia, które 6 marca 2014 r. odbyło się Rzeszowie.

Konferencja zorganizowana przez wydawcę i redakcję miesięcznika oraz portalu Rynek Zdrowia zgromadziła blisko 150 uczestników, ponad 20 prelegentów, wśród których byli przedstawiciele władz samorządowych, uczelnianych, Narodowego Funduszu Zdrowia, dyrektorzy największych szpitali w woj. podkarpackim, konsultanci wojewódzcy, przedstawiciele okręgowych izb - lekarskiej i aptekarskiej - a także eksperci rynku medycznego.

Jak mówił Tadeusz Pióro, członek zarządu Województwa Podkarpackiego, ochrona zdrowia należy obecnie do najważniejszych priorytetów samorządu wojewódzkiego. - Być może to nie my ustawowo będziemy odpowiadać w przyszłości za tworzenie mapy potrzeb zdrowotnych, ale zarząd województwa uznał, że nie można czekać. Spodziewamy się, że do połowy roku będziemy dysponowali odpowiednim dokumentem. Jest on potrzebny m.in. po to, żeby możliwe było ubieganie się o zawarcie kontraktu regionalnego oraz sięgnięcie po środki z kolejnego unijnego rozdania - zaznaczył Tadeusz Pióro.

Podał, że zadłużenie szpitali marszałkowskich wynosi około 280 mln zł, duży jest również dług dotyczący zobowiązań wymagalnych, bo oscyluje wokół 70 mln zł. - Nie ma zagrożenia dla płynności finansowej szpitali, gdyż otrzymują one relatywnie wysokie kontrakty, na poziomie 900 mln zł, ale pełni obaw zastanawiamy się, czy w tym roku możliwe jest generowanie nadwykonań - informował.

Podobnie jak w minionym roku zarząd województwa zamierza wesprzeć spłatę zadłużenia podległych mu szpitali, pokrywając ujemny bilans. Dzięki bieżącym działaniom restrukturyzacyjnym będzie to zapewne kwota niższa od ubiegłorocznej, która wyniosła ok. 6 mln zł. - Zarząd nie planuje przekształcenia podmiotów w spółki prawa handlowego - podkreślił Tadeusz Pióro.

Finanse, aneksy, kontrakty

Ubiegłoroczne zadłużenie publicznych szpitali ogólnych i psychiatrycznych w woj. podkarpackim wynosiło jeszcze przed bilansem (stan z grudnia 2013 r.) ok. 513 mln zł, w tym zadłużenie wymagalne - ok. 119 mln zł.

W bieżącym roku, o czym mówił Krzysztof Wróbel, zastępca dyrektora ds. ekonomiczno-finansowych Podkarpackiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ, środki przeznaczone na kontraktowanie nie będą większe. Jednak nie wszystkie pieniądze przeznaczone np. na specjalistykę kardiologiczną, także na profilaktykę zdrowotną, zostały wykorzystane przez świadczeniodawców.

- W tym roku planujemy przekazać na specjalistykę o 6,5 mln zł więcej, mając jednocześnie nadzieję, że lepsza organizacja po stronie świadczeniodawców pozwoli na zwiększenie dostępności pacjentów do leczenia - mówił dyr. Wróbel.

Jednocześnie wskazał na problemy wokół kontraktowania wynikające z niezrozumienia, głównie przez niektóre podmioty niepubliczne, a także i szpitale powiatowe, że budżet NFZ na dany rok jest ściśle określony. - Nie można wymagać, zaraz po złożeniu w Funduszu informacji o możliwości wykonywania nowego rodzaju świadczeń, żeby od razu znalazły się pieniądze na ich zakontraktowanie - stwierdził dyrektor.

Jak dodał, jeszcze w marcu rozpocznie się sukcesywne ogłaszanie konkursów w zakresie stomatologii, rehabilitacji, świadczeń pielęgnacyjno-opiekuńczych i opieki paliatywnej.

Nawiązując do możliwości finansowania świadczeń przez płatnika, Dariusz Strojewski, członek zarządu M.W. Trade SA, przedstawił prognozę dotyczącą przychodów NFZ w 2014 roku. Analiza trendu opartego na prostym modelu liniowym za okres 2008-2012 daje prognozę zakładającą, że w 2013 roku wykonanie planu finansowego NFZ miałoby wynieść 65,6 mld zł, w 2014 r. - 68,2 mld zł, a w 2015 r. - 70,9 mld zł.

Inne dane wyłaniają się z bardziej precyzyjnego, zweryfikowanego modelu spełniającego wszystkie testy i parametry istotności statystycznej, analizującego zależność wykonania planu finansowego NFZ względem produktu krajowego brutto (PKB) w latach 2003-2014. Z tej analizy wynika, że w 2013 r. wykonanie planu finansowego wyniesie 64,4 mld zł (plan: 66,4 mld zł), a w 2014 r. - 66,2 mld zł (plan: 66,4 mld zł).

- Widoczna dziura w budżecie NFZ za 2013 r. nie jest dobrym prognostykiem co do możliwości zapłaty nadwykonań, ale może okazać się mniejsza ze względu na oszczędności wynikające z ustawy refundacyjnej. Tu prognoza jest umiarkowanie pesymistyczna, natomiast co do 2014 roku przewidywania M.W. Trade SA i NFZ są zbieżne - zauważył Dariusz Strojewski.

Mówiąc o kontraktowaniu, Dariusz Zieliński, naczelnik wydziału świadczeń opieki zdrowotnej Podkarpackiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ, zachęcał wszystkich zarządzających placówkami medycznymi do rzetelnej analizy wszelkich dokumentów finansowych. Zwracał uwagę na to, że w bieżącym roku wykonywanie świadczeń medycznych ponad limit wynikający z kontraktu będzie obarczone bardzo dużym ryzykiem, gdyż Fundusz nie dysponuje dodatkowymi środkami.

Przypomniał również o zmianach w kryteriach, na podstawie których wyłaniani będą świadczeniodawcy podczas nadchodzących postępowań konkursowych: - Szczególnie premiowane w postępowaniach konkursowych będą jakość, ciągłość i kompleksowość świadczeń.

Będzie kierunek lekarski?

Janusz Solarz, dyrektor Szpitala Wojewódzkiego nr 2 im. św. Jadwigi Królowej w Rzeszowie, nawiązując do aneksowania kontraktów, powiedział, że życie potwierdziło, iż takie rozwiązanie okazało się słuszne od strony technicznej i prawnej. Pozwoliło ono sprawnie przejść do etapów podpisania umów na następny rok i zapewniło stabilność na rynku świadczeń. Jednak dla szpitali aneksowanie umów na identycznym poziomie wycen oznacza pewne komplikacje, gdyż stale rosną koszty.

Jak wspomniał, decyzja o aneksowaniu zablokowała możliwość wejścia na rynek nowych podmiotów. - Warto, by czas, jaki zyskaliśmy, poświęcić na dyskusję o narzędziach kreowania polityki na rynku ochrony zdrowia. Część podmiotów nie powstaje w obszarze deficytowym, lecz kieruje się wyłącznie kryterium biznesowym - mówił dyrektor Solarz, sugerując, że dobrym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie promes.

Prof. Artur Mazur, dziekan wydziału medycznego Uniwersytetu Rzeszowskiego, przypomniał, że przygotowany pod koniec ubiegłego roku wniosek o utworzenie kierunku lekarskiego na tej uczelni został złożony do oceny w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego. - Do takiego wniosku wymagane jest załączenie konkretnego planu zajęć. Spośród ponad 50 przedmiotów z programu nauczania mamy zapewnioną kadrę ze stopniem doktora habilitowanego lub tytułem profesora belwederskiego do wykładnia 47 z nich - mówił dziekan.

Wniosek jest aktualnie oceniany przez Ministerstwo Zdrowia i komisję akredytacyjną. - Jesteśmy bliscy ostatecznego werdyktu - dodał prof. Artur Mazur. Władze uczelni oraz samorządu województwa sądzą, że decyzję poznają w maju; jeśli będzie pozytywna, pierwszy nabór na kierunek miałby rozpocząć się przed 1 października 2015 roku.

Jak powiedział Wojciech Domka, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Rzeszowie, na Podkarpacie po ukończeniu studiów lekarskich powraca około połowa młodych ludzi pochodzących z tego regionu: - Jedną z przyczyn jest brak wydziału lekarskiego na miejscu, co powoduje, że młodzi lekarze decydując o swojej przyszłości, już na samym początku uważają, że na Podkarpaciu będą mieć gorsze warunki rozwoju naukowego.

W opinii prezesa ORL w Rzeszowie, Podkarpacie uzyskuje też mniej miejsc rezydenckich niż inne województwa, co również utrudnia młodym lekarzom powrót w rodzinne strony. Jak podał, w 2013 roku stworzono w kraju ok. 2,5 tys. miejsc specjalizacyjnych dla młodych lekarzy, tzw. rezydenckich, czyli opłacanych przez Ministerstwo Zdrowia. - Na Podkarpaciu przyznano ich 116, podczas gdy - przeliczając na liczbę mieszkańców regionu i porównując ze średnią krajową - tych miejsc powinno być o połowę więcej - uznał Wojciech Domka.

Zdrowotne prognozy

Izabella Ratajska, dyrektor ds. kluczowych klientów w Johnson & Johnson Poland Sp. z o.o., przedstawiła raport ekspercki, jaki powstał na zlecenie tej firmy, prognozujący zmiany w systemach ochrony zdrowia w krajach Unii Europejskiej do 2030 roku. Nad raportem pracowało 28 ekspertów z różnych krajów, m.in.: klinicyści, świadczeniodawcy, płatnicy, wykładowcy akademiccy, politycy zdrowotni.

Wynika z niego, że Europa będzie musiała się zmierzyć się z trendem szybkiego starzenia się populacji, co znacznie zwiększy koszty funkcjonowania opieki zdrowotnej. Maleje przyrost naturalny, jednocześnie rośnie długość życia. Na przykład według danych Eurostatu dzieci płci męskiej urodzone w 2030 roku będą żyły o 10 lat dłużej niż te urodzone w 1980 r. Publiczne wydatki na ochronę zdrowia w Europie, wynoszące jeszcze 8% PKB w 2000 r. będą musiały wzrosnąć do 14% PKB w 2030 r.

Eksperci przewidują pięć możliwych scenariuszy rozwoju zdarzeń zakładających radzenie sobie z wyzwaniami przez kraje Unii: wdrożenie efektywnych kosztowo technologii medycznych, stworzenie jednego wspólnego systemu ochrony zdrowia, promocję zdrowia, wspieranie najsłabszych grup społecznych, sprywatyzowanie ochrony zdrowia.

Tendencje starzenia się społeczeństwa nie ominą w przyszłości także województwa podkarpackiego, choć tutaj wskaźniki okazują się bardziej optymistyczne niż w wielu innych regionach kraju. Jak podał Józef Kwolek, kierownik Wojewódzkiego Centrum Zdrowia Publicznego w Rzeszowie, mieszkańcy województwa są jednymi z najdłużej żyjących. Noworodek płci męskiej urodzony na Podkarpaciu w 2012 r. będzie żył przeciętnie 74,3 lat; jest to najwyższy wskaźnik wśród województw (kraj - 72,7 lat). Przeciętne dalsze trwanie życia dla noworodka płci żeńskiej wynosi 82,1 lat; jest to drugi pod względem wielkości wskaźnik wśród województw (większy ma tylko woj. podlaskie - 82,3; kraj - 81,0).

Podkarpacie zajmuje 9. miejsce pod względem liczby łóżek szpitalnych przypadających na 10 tys. mieszkańców (wskaźnik w woj. - 46,9; w kraju - 48,0), natomiast 8. miejsce pod względem wykorzystania łóżek szpitalnych (wskaźnik w województwie - 66,8 proc.; w kraju - 67,4 proc.).

Jak podkreślał Zbigniew Widomski, dyrektor SPZOZ MSW w Rzeszowie, jeśli brak jest mapy potrzeb zdrowotnych, to trudno prowadzić regionalną politykę zdrowotną właściwie określającą liczbę i strukturę łóżek w województwie. Jednak w jego ocenie, ta liczba jest zbliżona do realnych potrzeb; można natomiast mieć wątpliwości co do właściwej struktury łóżek.

Uznał, że szpital resortowy dobrze wpisuje się w regionalny system ochrony zdrowia, a w sytuacjach tego wymagających możliwa jest współpraca z innymi jednostkami. - Szpital MSW otrzymał za zadanie koordynowanie działań związanych z przyjęciem rannych i poszkodowanych z Ukrainy. Mogę powiedzieć, że szpitale Podkarpacia zdały bardzo dobrze praktyczny egzamin w tej trudnej sytuacji - mówił dyrektor Widomski.

Ubezpieczenia szpitali i PPP

Podczas dyskusji wypłynął też wątek związany z dodatkowymi ubezpieczeniami szpitali od zdarzeń medycznych. Obowiązek ich posiadania został przesunięty z 2014 na 2016 rok.

- Szpitale zyskały czas na to, aby ocenić, w jakim stopniu są w stanie przyjąć na siebie finansową odpowiedzialność za ryzyko wystąpienia zdarzenia medycznego, czy może lepiej się nią podzielić. Ten czas zyskali także ubezpieczyciele, którzy będą mieli więcej informacji, aby ustalić realną wysokość składki ubezpieczeniowej - mówiła Izabela Tatulińska, dyrektor Biura Ubezpieczeń Klientów Medycznych EIB SA.

Według niej z zarysowującego się aktualnie trendu wynika, że pacjenci coraz częściej składają wnioski do komisji ds. orzekania o zdarzeniach medycznych: - Najwięcej ich trafia do wojewódzkich komisji w mazowieckim, śląskim, małopolskim i wielkopolskim. Gdy natomiast spojrzeć na dane przez pryzmat liczby hospitalizowanych pacjentów, to okazuje się, że wiodącymi są województwa: opolskie, pomorskie i zachodniopomorskie.

Natomiast w ocenie Witolda Wiśniewskiego, dyrektora Wojewódzkiego Specjalistycznego Szpitala im. Fryderyka Chopina w Rzeszowie, prace nad przepisami o dodatkowych ubezpieczeniach od zdarzeń medycznych powinny zostać zakończone i odłożone na półkę.

- Mamy za sobą dwa lata bardzo złych doświadczeń. Ustawodawca powinien sobie dać z tym spokój. Jeśli te przepisy wejdą w życie, pacjent będzie mógł dochodzić swoich roszczeń albo z tytułu klasycznego ubezpieczenia OC, albo z tytułu ubezpieczenia dodatkowego. Szpitale natomiast będą musiały płacić duże kwoty za obydwa ubezpieczenia. W samym tylko woj. podkarpackim ten wzrost opłat tylko na dodatkowe ubezpieczenie to byłaby kwota, o ile stawki nie wzrosną, około 10 mln zł - mówił dyrektor Wiśniewski.

Jak przekonywał, to ubezpieczenie nie jest także dobrym rozwiązaniem dla pacjenta: - Generalnie poza nielicznymi przypadkami to tylko etap pośredni w procesie dochodzenia roszczenia, bo sprawa i tak trafia do sądu.

Krzysztof Przyśliwski, prezes zarządu Centrum Medycznego w Łańcucie Sp. z o.o., przypomniał, że Centrum jest jedynym niepublicznym samorządowym szpitalem w województwie podkarpackim. Choć szpital nie miał problemów finansowych, zdecydowano się na przekształcenie, by pozyskać środki na inwestycje w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP). Pozwala ono na zdobycie kapitału prywatnego przy zachowaniu przez samorząd kontroli nad działalnością szpitala.

Szpitalna spółka zbliża się do końca dialogu konkurencyjnego z dwiema firmami wiodącymi w dziedzinie budownictwa medycznego. - Przyjęliśmy wariant: zaprojektuj, sfinansuj, zbuduj i zarządzaj infrastrukturą, ale nie działalnością medyczną - tu operatorem ma pozostać Centrum - wyjaśniał prezes Przyśliwski. Zaznaczył też, że firmy stające do przetargu na wybudowanie szpitala muszą wykazać się promesą bankową dającą gwarancję, że bank podejmie wieloletnie finansowanie inwestycji.

Informatyka w szpitalu

Podczas sesji poświęconej zagadnieniom inwestycyjnym Teresa Gwizdak, dyrektor Departamentu Ochrony Zdrowia i Polityki Społecznej Urzędu Marszałkowskiego Województwa Podkarpackiego, przypomniała, że urząd nadzoruje 15 dużych placówek ochrony zdrowia, w tym największe szpitale. W ciągu ostatnich lat corocznie nakłady ponoszone ze środków samorządu wojewódzkiego wynosiły od 30 do 70 mln zł.

Najważniejszą inwestycją zaplanowaną w tym roku będzie utworzenie oddziału onkohematologii dziecięcej w Szpitalu Wojewódzkim nr 2 w Rzeszowie. - Takiego oddziału nie ma na Podkarpaciu i nasze dzieci muszą wyjeżdżać do ościennych województw. Za te migracje NFZ płaci 4 mln zł. Koszt budowy oddziału to około 13,5 mln zł, jest możliwość współfinansowania realizacji tego projektu ze środków unijnych - informowała dyrektor Gwizdak. Jak dodała, samorząd wojewódzki w ramach finansowych możliwości wspiera wszystkie jednostki ochrony zdrowia, nie tylko placówki marszałkowskie, ale również jednostki powiatowe.

O realizacji Podkarpackiego Systemu Informacji Medycznej mówił Sławomir Cynkar, dyrektor Departamentu Społeczeństwa Informacyjnego Urzędu Marszałkowskiego Województwa Podkarpackiego.

- W województwie mamy 8 szpitali, w których inwestycje w ramach projektu objęły zarówno modernizację struktury pasywnej, m.in. okablowanie, oraz strukturę aktywną - wszystkie urządzenia służące do przesyłania danych, jak również oprogramowanie systemowe i dziedzinowe. W ramach tego przedsięwzięcia powstaje także Regionalne Centrum Informacji Medycznej, które sprzęgnie w przyszłości wszystkie jednostki ochrony zdrowia w województwie - przekazał dyr. Cynkar, dodając, że największym problemem w informatyzacji ochrony zdrowia jest różnorodność systemów, które są zamknięte, a migracja danych pomiędzy nimi jest wręcz niemożliwa.

Jak mówił Janusz Szynal, zastępca dyrektora ds. lecznictwa SPZOZ w Przeworsku, odpowiedzialny w tym szpitalu za wprowadzenie systemu informatycznego, największym problemem w jego wdrażaniu jest czynnik ludzki: - Najwięcej krytycznych uwag pod jego adresem mają ci, którzy nigdy z programu nie korzystali.

Szpital w Dębicy korzysta z sieci informatycznej już od 10 lat, posiada w pełni ucyfrowione laboratorium medyczne. Utrzymanie takiego systemu wymaga niemałych nakładów finansowych.

- Software, hardware, interfejsy, nadzór - to są ogromne wydatki w każdym szpitalu. Jego wymiana to spory problem, także finansowy. My staramy się dzierżawić sprzęt i wymieniać go co dwa lata. Ktoś powie, że to też kosztuje. To prawda. Ale utylizacja też kosztuje. Podobnie ma się sprawa ze sprzętem laboratoryjnym. U nas wszystkie badania są wykonywane za pomocą automatycznych kombajnów, które kosztują po kilkaset tysięcy złotych, a mamy ich kilkanaście. Za chwilę będą przestarzałe i będzie problem niemałych kosztów ich utylizacji. Dlatego także je dzierżawimy - wyjaśniał Przemysław Wojtys, dyrektor SPZOZ w Dębicy, dodając, iż dodatkową zaletą rozwiązania jest serwisowanie i nadzorowanie sprzętu przez właściciela.

Inwestycje i co dalej

O dużej inwestycji w Wojewódzkim Szpitalu Podkarpackim w Krośnie mówiła Magdalena Tymcio, zastępca dyrektora ds. administracyjno-technicznych. Pod koniec ubiegłego roku został oddany do użytku nowy blok operacyjny wraz z OIOM oraz centralną sterylizatornią. Obecnie szpital jest w trakcie wyłaniania w drodze przetargu realizatora trzeciego etapu inwestycji polegającej na wykończeniu sali konferencyjnej wraz z zapleczem. Cała inwestycja kosztowała ponad 60 mln złotych.

Czy tego rodzaju inwestycje mogą zwiększyć dochody szpitala? Jak podkreślała Magdalena Tymcio - tak, ale pod warunkiem uzyskania wyższego kontraktu z NFZ. W tej chwili na liczącym 10 sal bloku operacyjnym zabiegi wykonywane są na 8 salach, a szanse na wykorzystanie pozostałych dyrekcja szpitala widzi w poszerzeniu oferty zabiegowej w zakresie neurochirurgii, torakochirurgii i chirurgii naczyniowej.

Wojewódzki Szpital im św. Ojca Pio w Przemyślu, dysponujący 22 oddziałami, w których hospitalizowanych jest rocznie ponad 46 tys. pacjentów, ma jednocześnie 25 mln zł zobowiązań wymagalnych. Pozostaje pytanie: czy inwestycje w tak zadłużonej jednostce są możliwe? Gdybyśmy chcieli się koncentrować tylko na procesach restrukturyzacji, to uciekłyby nam możliwości zwiększania przychodów. Dlatego równolegle musimy prowadzić procesy inwestycyjne - przekonywał Janusz Hamryszczak, dyrektor naczelny szpitala.

Nakłady na inwestycje w latach 2011-2013 w szpitalu wyniosły 20 mln zł, z czego 4 mln zł to wkład własny, reszta to środki pozyskane. Jak zaznaczył dyrektor, do pełnego zakresu świadczeń brakuje placówce świadczeń chirurgii naczyniowej i neurochirurgii. Budowa i tworzenie oddziału neurochirurgii, zarówno pod względem wyposażenia, jak i kadrowym, została już zakończona, a jej łączny koszt to kwota 5 mln złotych. Wykonywane są w nim już zabiegi, ale brak na nie kontraktu z NFZ.

- Jest to nowy rodzaj świadczeń, NFZ nie rozpisał na nie konkursów, więc chirurgia naczyniowa jest rozliczana jak chirurgia ogólna. Z tego powodu nie wszystko jesteśmy w stanie rozliczyć i nie jest to ten efekt, na który liczyliśmy - wyjaśnił dyrektor Hamryszczak.

Szpital realizuje też inwestycję z partnerem zewnętrznym - spółką RTCP, która wybuduje i wyposaży Centrum Radioterapii na wydzierżawionej przez szpital działce.

- Koszt i ryzyko tej inwestycji leży po stronie spółki. Wartością dodaną jest zwiększenie dostępności świadczeń radioterapii. A także to, na co bardzo liczymy, zwiększenie obsady specjalistów onkologów. Dzisiaj na 60-tysięczny Przemyśl mamy jednego onkologa klinicznego - podsumował dyrektor.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum