Myliły się jaskółki

Autor: Iwona Bączek • • 16 maja 2008 20:34

Formuła SP ZOZ-u często uniemożliwia konkurowanie na rynku medycznym, dlatego szpitale decydują się na przekształcenie w spółkę prawa handlowego

Wszystko wskazuje na to, że epoka SP ZOZ-ów dobiega końca. Wprawdzie powoli, ale nieuchronnie. Szpitale powiatowe i miejskie, najczęściej zadłużone, szukają nowej szansy na rozwój i rentowność. Coraz silniejsza tendencja do przekształcania SP ZOZ-ów w spółki prawa handlowego cieszy się ogromnym zainteresowaniem samorządów - organów założycielskich szpitali - które nie chcą dłużej topić ogromnych środków w przegranych przedsięwzięciach.
Zdaniem Marka Wójcika, eksperta Związku Powiatów Polskich, przekształceń w spółkę z o.o. dokonało dotychczas około 50 polskich szpitali powiatowych, a zaawansowane przygotowania do tego procesu trwają w kilkunastu kolejnych placówkach. Od stycznia br. jako spółka prawa handlowego działa także były SP ZOZ w Płocku, obecnie Płocki Zakład Opieki Zdrowotnej Sp. z o.o., obejmujący 300-łóżkowy szpital, przychodnie rehabilitacyjną i specjalistyczną oraz 4 placówki podstawowej opieki zdrowotnej.

Narodziny marki

Trzy lata temu zadłużenie Szpitala Miejskiego Św. Trójcy w Płocku wynosiło 9 mln zł. Nie mógł pochwalić się warunkami lokalowymi, sprzętem ani zespołem wybitnych specjalistów.
Pojawiło się pytanie - co dalej? - Braliśmy pod uwagę różne możliwości, począwszy od likwidacji szpitala, a skończywszy na fuzji ze szpitalem wojewódzkim - wspomina Piotr Kubera, wiceprezydent Płocka. - Ostatecznie zwyciężyła opcja przekształcenia SP ZOZ-u w spółkę z o.o. ze stuprocentowym udziałem samorządu. Warto podkreślić, że bardzo pomocne okazały się doświadczenia samorządowców z Tucholi i Golubia-Dobrzynia, którzy wcześniej zrealizowali taki projekt i podzielili się z nami swoją wiedzą.
Trwające trzy lata przygotowania do przekształcenia oznaczały konieczność załatwienia długiej listy spraw. Trzeba było spłacić zobowiązania, porozumieć się z pracownikami w kwestii tzw. ustawy 203, a przede wszystkim zainwestować w niezbędne modernizacje, zakup nowoczesnego sprzętu oraz nowy zespół specjalistów.
- Chodziło o to, aby "wyprać wszystkie brudy" w SP ZOZ-ie - podkreśla Robert Makówka, prezes Płockiego Zakładu Opieki Zdrowotnej Sp. z o. o.
- Spłacenie długów, rozstrzygnięcie konfliktów oraz wykonanie największych inwestycji musiało dokonać się w starej formule po to, aby 2 stycznia 2007 r. na mazowieckim rynku usług medycznych pojawiła się nowa marka, która - zamiast kojarzyć się ze starymi problemami - lśni i roztacza czar.

Nowa jakość

W ciągu trzech lat przygotowań do przekształcenia, płocki samorząd zainwestował w szpital 10 mln zł. Włożenie takich środków w niewydolny SP ZOZ było równoznaczne z ryzykiem, że prędzej czy później trafią one do komornika.
Dla tworzącego się Płockiego Zakładu Opieki Zdrowotnej Sp. z o.o.
miliony wygospodarowane przez organ założycielski oznaczały szansę na nową jakość świadczenia usług medycznych i wzrost konkurencyjności na lokalnym rynku.
Ponadstuletnie, zaniedbane budynki wymagały gruntownej modernizacji oraz dostosowania do nowych wymogów technicznych i sanitarnych. Kilkuosobowe sale chorych zostały zastąpione 2-osobowymi pokojami z własnymi węzłami sanitarnymi, telefonami, telewizorem oraz łączami internetowymi. 4,5 mln zł kosztował, składający się z dwóch sal, centralny blok operacyjny. Powstały także: nowoczesny trakt porodowy z salą cięć cesarskich i nowy oddział ortopedyczny, który jest dziś jednym z motorów rozwoju szpitala - obok chirurgii, ginekologii i położnictwa.
- Nasz przykład dowodzi, że przekształcenie kosztuje, dlatego nie jest rozwiązaniem dla szpitali, których organy założycielskie nie udźwigną ciężaru inwestycji - wyjaśnia prezes Makówka.
- A bez nich trudno mówić o podniesieniu jakości, dzięki której pacjenci, zarówno ci leczeni w ramach środków z NFZ, jak i komercyjni, wybiorą naszą placówkę.
O tym, jak ważne jest podejście do jakości w płockiej spółce, świadczy przyznanie szpitalowi Złotej Statuetki w Międzynarodowym Konkursie Euro- Ceryfikat ‘2007 w trzech kategoriach: certyfikat wiarygodności firmy, certyfikat dobrych praktyk obsługi i usług oraz certyfikat zarządzania firmą dla kadry zarządzającej.
- Ta nagroda jest sygnałem dla innych podmiotów, że mają do czynienia z liczącym się na rynku partnerem - mówi Robert Makówka. - Pozwala nam także myśleć docelowo o rynku międzynarodowym, choćby dlatego, że weźmiemy udział w akcjach promocyjnych i reklamowych w Polsce i w UE. Czekają nas również konsultacje i szkolenia z zakresu funduszy UE, prawa, systemów zarządzania oraz PR. Jeśli chodzi o ISO, certyfikację planujemy w październiku br.

Czas na komercję

W płockim szpitalu wykonuje się obecnie trzy komercyjne zabiegi operacyjne tygodniowo. Na razie niewiele, sytuacja może jednak wkrótce ulec zmianie. We wrześniu ruszyła zakrojona na szeroką skalę akcja marketingowa, która ma zachęcić do odpłatnego korzystania z usług medycznych spółki.
- SP ZOZ nie mógł wykonywać świadczeń komercyjnych, podczas gdy w spółce prawa handlowego można je oferować bez naginania przepisów. To kolejny powód, dla którego zdecydowaliśmy się na przekształcenie - wyjaśnia wiceprezydent Kubera. - Mamy doskonały oddział ortopedii, który jest na najlepszej drodze do uzyskania III stopnia referencyjności.
Z jego usług coraz częściej korzystają nie tylko mieszkańcy Płocka i okolic, ale i pacjenci z dalszych regionów.
Kwitnie nasza ginekologia i położnictwo, wyrastające na prawdziwego potentata na Mazowszu. Za kilka miesięcy ruszy kardiologia interwencyjna. Spodziewamy się, iż będzie to działalność rentowna.
Prezydent Kubera zaznacza jednak, że samorząd nie planuje częściowej lub całkowitej prywatyzacji szpitala: - Spółka ze stuprocentowym udziałem miasta pozostaje dla nas rozwiązaniem docelowym.
Szpital przygotowywał się do działalności komercyjnej od dawna, nie tylko poprzez inwestowanie w jakość, ale także poprzez działania organizacyjne. Czas pobytu pacjenta w placówce został np.
skrócony do minimum poprzez system poradni konsultacyjnych. Chorzy zgłaszają się obecnie na zabieg z kompletem badań - nie dzień lub kilka dni wcześniej, ale na pół godziny przed operacją. M.in.
dlatego średni czas pobytu wynosi 2,4 dnia na chirurgii, 2,6 dnia na ortopedii i 2,9 dnia na ginekologii.
Precyzyjnie wycenione zostały także wszystkie procedury zabiegowe, dzięki czemu pacjent komercyjny dokładnie wie, ile za co płaci.

Poważny partner

Płocki SP ZOZ nie był dla innych uczestników rynku medycznego wiarygodnym partnerem. Jego przekształcenie w spółkę prawa handlowego całkowicie zmieniło ten obraz.
- Rok temu nikt nie chciał z nami rozmawiać, teraz wszyscy widzą korzyść we współpracy ze szpitalem - mówi prezes Makówka. - We wrześniu otworzyliśmy np. wspólnie z firmą Johnson & Johnson centrum kształcące lekarzy ortopedów, przy czym firma dostarczyła śródoperacyjną nawigację ortopedyczną dla jego potrzeb.
W styczniu 2008 r. planowane jest otwarcie nowego oddziału kardiologii interwencyjnej. Szpital daje zmodernizowane pomieszczenia, a warszawska Pracownia Hemodynamiczna Klinik Kardiologii montuje angiograf oraz zapewnia całodobową obsadę najlepszych specjalistów.
- Co roku zawał mięśnia sercowego dotyka około 250 mieszkańców Płocka.
Kilkunastu spośród nich umiera z powodu braku dostępu do pracowni hemodynamicznej. Zakładamy, że zespół pogotowia ratunkowego będzie wykonywał badanie EKG w domu pacjenta, a następnie przesyłał wynik drogą radiową do szpitala - tłumaczy Robert Makówka. - Jeśli kardiolog potwierdzi taką konieczność, chory zostanie natychmiast poddany leczeniu interwencyjnemu. W SP ZOZ-ie moglibyśmy tylko o tym pomarzyć.

Zarządzanie, czyli odpowiedzialność

Nasz rozmówca podkreśla, że dyrektor SP ZOZ-u na wszystko potrzebuje zgody, za nic nie ponosi odpowiedzialności, może zaciągać zobowiązania finansowe bez pokrycia i podejmować błędne decyzje...
Natomiast zarząd spółki prawa handlowego działa w zupełnie innych realiach, określonych przez przejrzyste reguły. Przede wszystkim jest niezależny, co oznacza, że sam kreuje rzeczywistość szpitala i ponosi za nią pełną odpowiedzialność.
- Zmiany mogą być zatem wdrażane o wiele szybciej, ale każde niepowodzenie jest automatycznie obciążone ryzykiem, że właściciel podziękuje nam za usługi.
W przypadku zarządu nie wystarczy być, trzeba się jeszcze starać - mówi prezes Makówka. - Wszystkie korzyści wynikające z takiego systemu zarządzania placówką są tylko pochodną samodzielności i odpowiedzialności zarządu.
Z kolei Piotr Kubera podkreśla, że realia spółki prawa handlowego przenoszą zarządzanie szpitalem na poziom wiedzy i fachowości.
- Rada Społeczna SP ZOZ-u, w której zasiadali radni różnych ugrupowań, w tym także opozycyjnych, była często areną walki politycznej - wspomina wiceprezydent Kubera. - Ścierały się na niej liczne projekty, nie wszystkim podobał się sam pomysł przekształcenia szpitala. Warto jednak podkreślić, że było to gremium, którego opinia nie była wiążąca. Ale trudno nie zauważyć różnicy pomiędzy Radą Społeczną, której członkowie nie zawsze byli biegli w prawie i ekonomii, a Radą Nadzorczą spółki, która składa się m.in. z prawnika oraz ekonomisty i stanowi niewątpliwie zespół fachowców zainteresowanych jednym - kondycją finansową szpitala.
Płocki Zakład Opieki Zdrowotnej Sp. z o.o. zatrudnia obecnie około 800 osób. W ramach przekształcenia nastąpiły niewielkie redukcje kadry, głównie administracyjnej, części pracowników zaproponowano także wdrożenie do innych zadań.
- Zarząd spółki musi znać od podstaw szpital i jego załogę - stwierdza Robert Makówka. - To samo dotyczy kadry, która powinna być świadoma celów firmy i identyfikować się z nimi. O dobry zespół trzeba jednak dobrze dbać. Na razie jesteśmy średniakiem płacowym, ale dążymy do zapewnienia pracownikom jak najlepszych zarobków. Szansę stanowią procedury komercyjne, w których będą mieli określony udział.

Zysk - w przyszłości

Choć celem płockiej spółki jest osiągnięcie zysku, w pierwszym roku działania nie może na to liczyć. Strajk lekarzy w okolicznych szpitalach wygenerował placówce nadwykonania na kwotę blisko 1 mln zł.
- Nasi lekarze, zatrudnieni głównie na kontraktach, nie strajkują - wyjaśnia prezes Makówka. - To jeden z powodów, dla których w ciągu ostatnich miesięcy mieliśmy o wiele więcej niż zwykle trudnych przypadków na internie i ginekologii, nie wspominając o położnictwie. Zysku w tym roku nie będzie, a naszym celem jest na razie zachowanie płynności finansowej.
Zarząd spółki liczy także na to, że NFZ nie tylko zwróci jej pieniądze za nadwykonania, ale także zacznie dostrzegać wysiłek włożony w jakość świadczonych usług medycznych. - Obecny kontrakt podpisywaliśmy jeszcze jako SP ZOZ - przypomina prezes Makówka. - Wkrótce przekonamy się, czy spółce uda się uzyskać większe środki.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum