Może zabraknąć internistów

Autor: Anna Kaczmarek • • 04 września 2013 14:47

Jakość kształcenia internistów w Polsce jest na bardzo wysokim poziomie. Lekarze, którzy kończą specjalizację z interny, są bardzo dobrze przygotowani i z powodzeniem mogą konkurować ze swoimi kolegami z innych krajów - uważa prof. Jacek Imiela, konsultant krajowy w dziedzinie chorób wewnętrznych i ordynator Oddziału I Wewnętrznego Międzyleskiego Szpitala Specjalistycznego w Warszawie.

Może zabraknąć internistów
Fot. Adobe Stock. Data Dodania: 16 grudnia 2022

- Wystarczy spojrzeć na tych, którzy wyjechali z Polski z powodów ekonomicznych czy innych. Oni świetnie sobie radzą za granicą i niezwykle szybko zdobywają wysoką pozycję w swoim środowisku pracy - zaznacza konsultant.

W innych krajach interna przesuwa się w kierunku geriatrii z powodu starzenia się społeczeństw. - My również ściśle współpracujemy z geriatrami, których w Polsce jest niewielu. W Stanach Zjednoczonych są lekarze hospitaliści, ale generalnie na całym świecie nie odchodzi się od interny, wraca się do podkreślenia znaczenia specjalizacji podstawowych. W Polsce natomiast jest, chyba najwięcej w Europie, specjalizacji szczegółowych, co nie jest dobrym rozwiązaniem.

- Podstawą jest utrzymanie na dobrym poziomie specjalizacji podstawowych. Ogólne wykształcenie lekarskie jest niezbędne - tłumaczy Rynkowi Zdrowia prof. Imiela.

I dodaje: - Jeśli padnie lub pogorszy się jakość pediatrii bądź interny w Polsce, to pod znakiem zapytania stanie rozwój i jakość całej medycyny w naszym kraju.

Niepokojąca tendencja

Już teraz, zdaniem profesora, mamy za mało lekarzy internistów, a w przyszłości ta liczba może niepokojąco się zmniejszyć. Wszystko z powodu zmian w systemie specjalizacji, który ma opierać się na tzw. modułach.

- Będzie to wyglądało tak, że w każdej szczegółowej specjalizacji, jak np. kardiologia, pulmonologia czy gastrologia, pojawi się, dzięki naszym staraniom, moduł internistyczny, który będzie trwał 3 lata. W tej chwili kończymy układać jego program.

Zależy nam na tym, żeby każdy specjalista posiadał odpowiedni zasób ogólnej wiedzy lekarskiej - mówi profesor.

- To bardzo ważne, ponieważ bez tej wiedzy lekarz ukierunkowany wąsko na daną specjalizację miałby problem z leczeniem tych chorych, którzy, np. w przypadku kardiologa, oprócz choroby serca mają inne schorzenia współistniejące. Zwykle pacjent ma kilka dolegliwości ze strony różnych organów, dlatego lekarz bezwzględnie powinien posiąść wiedzę z zakresu interny - tłumaczy nasz rozmówca.

Specjalizacje modułowe wprowadzono po to, by skrócić kształcenie specjalistyczne, co znowu pozwoli na zwiększenie liczby specjalistów.
Wcześniej np. specjalizację z gastrologii można było rozpocząć dopiero po skończeniu 5-letniej specjalizacji z interny, co znacznie wydłużało ścieżkę specjalizacyjną.

Trzyletni moduł internistyczny nie będzie jeszcze dawał lekarzowi tytułu internisty; stanie się dopiero wstępem do szczegółowej specjalizacji.

- Chcieliśmy, żeby absolwenci trzyletniego modułu otrzymywali tytuł internisty, jednak przeciwnicy tego rozwiązania argumentowali, że będzie to powrót do tzw. specjalizacji I stopnia. Nie zgadzam się z tym poglądem. Wydawało nam się, że po trzech latach nauki i zdaniu testów, nadanie tytułu internisty jest rozsądnym rozwiązaniem. Jednak nie podjęto takiej decyzji, nie wiadomo też, czy moduł internistyczny będzie kończył się egzaminem testowym - mówi prof. Imiela.

Przejście na system modułowy może nie być korzystne dla polskiej interny. Profesor obawia się, że liczba lekarzy, którzy będą wybierali 5-letnią specjalizację z zakresu chorób wewnętrznych, może drastycznie się obniżyć, ponieważ specjalizacje szczegółowe mogą okazać się bardziej kuszące: - Większość lekarzy będzie chciała szybciej zostać specjalistą w dziedzinie szczegółowej. Może się okazać, i to najbardziej budzi nasz niepokój, że zabraknie internistów zarówno w szpitalach, jak i w podstawowej opiece zdrowotnej.

Będzie zachęta

Razem z Polskim Towarzystwem Internistycznym prof. Jacek Imiela podejmuje szereg działań, aby w przyszłości zachęcić jednak lekarzy do specjalizowania się w internie. Być może będzie to krótsza ścieżka do zrobienia szczegółowej specjalizacji.

Zachętą może być też pomysł skuteczniejszego włączenia internistów i pediatrów w struktury podstawowej opieki zdrowotnej.

- Mam nadzieję, że rzeczywiście - tak jak jest w planach - powstaną zespoły internistyczno-pediatryczne z uprawnieniami lekarza POZ-u. To rozwiązanie w żaden sposób nie godzi w lekarzy rodzinnych, daje jedynie większe uprawnienia pediatrom i internistom w ramach POZ-u. Interniści oraz pediatrzy zyskaliby swoje miejsce w tym systemie, którego do tej pory nie mieli, a przecież faktycznie w tym systemie funkcjonują.

W POZ-ie jest miejsce dla wszystkich, bo zwyczajnie brakuje tam lekarzy.

Zdaniem prof. Imieli, jeśli ciężar leczenia i diagnozowania pacjentów, będzie przesuwany, tak jak jest to na całym świecie, ze szpitali do POZ-u, to opieka internistyczna i pediatryczna w POZ-ie pozwoli na to, żeby podstawowa opieka działała dobrze i była wydolna. Nie podważy to roli lekarzy rodzinnych, którzy są niezbędni.

Nasz rozmówca zapewnia, że interniści i pediatrzy nie chcą niczego zabrać lekarzom rodzinnym: - My, tak samo jak lekarze rodzinni, chcemy dać coś pozytywnego chorym.

Interniści i pediatrzy mają szeroki zasób wiedzy ogólnolekarskiej.

Może się zdarzyć, że pacjent ma dolegliwości wielu narządów, wtedy będzie mógł skorzystać z porady internisty na poziomie POZ-u, a może się zdarzyć, że skieruje go do internisty właśnie lekarz rodzinny. Internista będzie dostępny dla pacjenta. Chodzi o wzmocnienie opieki nad chorym, a nie zabieranie czegokolwiek lekarzom rodzinnym. Nie widzę tu konfliktu, tym bardziej że lekarzy rodzinnych brakuje.

Trzeba lepiej finansować

Internistom leży też na sercu sprawa finansowania szpitalnych oddziałów internistycznych. W większości szpitali są one nieopłacalne, ponieważ chorzy tam trafiający poddawani są leczeniu wielu chorób.

- Diagnozowanie takiego chorego i leczenie bywa bardzo kosztowne.

Na oddziałach wąsko specjalizujących się, np. na kardiologii, leczy się pacjenta z konkretnym jednym schorzeniem, które dodatkowo bywa dobrze punktowane. Oddziały wewnętrzne mają zupełnie inną sytuację.

Punktowana jest jedna procedura, a chorzy cierpią na 8-10 chorób, które trzeba leczyć. Dyrekcjom szpitali nie opłaca się prowadzić oddziałów internistycznych i zamieniają je na inne oddziały specjalistyczne.

Jest to niekorzystne dla pacjenta, który przecież nie może trafiać na oddział gastroenterologiczny, gdy zaboli go żołądek, a jeśli serce to na kardiologię - te problemy z powodzeniem może załatwić oddział wewnętrzny - wskazuje prof. Imiela.

Informuje, że wystąpił do NFZ o zmianę wyceny procedur internistycznych: - Odpowiedź płatnika nie była dla nas satysfakcjonująca, ale będziemy nadal rozmawiać i przygotowujemy kolejne propozycje zmiany finansowania, które przedstawimy zarówno Funduszowi, jak i resortowi zdrowia. Zaproponowaliśmy m.in. zwiększenie wartości punktowej poszczególnych procedur oraz włączenie procedur, których do tej pory nie było w wykazie.

Nadzieja w nowych pokoleniach

Zmiany w kształceniu specjalizacyjnym oraz niewystarczające finansowanie oddziałów internistycznych może, zdaniem konsultanta krajowego, doprowadzić do sytuacji, w której zabraknie lekarzy tej specjalności oraz łóżek internistycznych.

Profesor Imiela uważa jednak, że nie należy się poddawać i trzeba dbać o dobre kształcenie przyszłych internistów. Tworzy m.in. unikalne w skali światowej studenckie zespoły terapeutyczne. W czasie obozów naukowych w Działdowie studenci wydziału lekarskiego, psychologii, pielęgniarstwa, dietetyki, a nawet seminarzysta z seminarium duchownego tworzą zespół terapeutyczny - mają swoich pacjentów, uczą się ogólnego podejścia do leczenia chorego. - Mam nadzieję, że to w przyszłości zaowocuje - podsumowuje prof. Jacek Imiela.

Ministerstwo o systemie modułowym

Zapytaliśmy resort zdrowia o kształcenie internistów w nowo tworzonym, modułowym systemie specjalizacji.

Resort poinformował, że regulacje prawne dotyczące modułowego systemu specjalizacji lekarskich nie zawierają stosownego upoważnienia pozwalającego na wprowadzenie egzaminu po zrealizowaniu modułu podstawowego specjalizacji.

Dodatkowo, jak tłumaczy rzecznik Ministerstwa Zdrowia Krzysztof Bąk, nadawanie częściowych uprawnień lekarzowi, który zrealizował jedynie jedną z części programu specjalizacji w postaci 3-letniego modułu podstawowego, byłoby niezgodne z przepisami dyrektywy 2005/36/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 7 września 2005 r. w sprawie uznawania kwalifikacji zawodowych (Dz. Urz. WE L 255 z 30.09.2005 r., str.

22, z późn. zm.), określającej minimalny czas szkolenia specjalizacyjnego w zakresie chorób wewnętrznych na 5 lat.

- Należy zaznaczyć, że zgodnie z ww. rozporządzeniem lekarz jest obowiązany do zrealizowania i zaliczenia modułu podstawowego. Potwierdzenia odbycia i zaliczenia modułu podstawowego dokonuje lekarz wyznaczony przez kierownika jednostki organizacyjnej, w której lekarz zrealizował dany moduł. Forma zaliczenia modułu podstawowego może zostać określona w programie danego modułu, przez zespół ekspertów powołany do jego opracowania - wyjaśnia rzecznik.

Najpierw programy kształcenia

Specjalizacja w dziedzinie chorób wewnętrznych w modułowym systemie specjalizacji lekarskich będzie się składała z następujących modułów: podstawowego w zakresie chorób wewnętrznych (czas trwania 3 lata), specjalistycznego w zakresie chorób wewnętrznych (minimalny czas trwania - 2 lata).

Rzecznik Ministerstwa Zdrowia dodaje, że możliwość uzyskania specjalizacji w dziedzinie chorób wewnętrznych, według odpowiednich wersji programów specjalizacji, będą mieli również lekarze posiadający specjalizację I stopnia w dziedzinie: chorób wewnętrznych, chorób płuc lub transfuzjologii, a także lekarze posiadający specjalizację II stopnia lub tytuł specjalisty w dziedzinie chorób płuc lub transfuzjologii klinicznej.

Rozpoczęcie szkolenia specjalizacyjnego w systemie modułowym będzie możliwe po opracowaniu programów kształcenia dla poszczególnych modułów oraz uzyskaniu przez jednostki szkolące akredytacji do prowadzenia szkolenia specjalizacyjnego w modułowym systemie specjalizacji. Resort informuje, że prace nad programami są bardzo zaawansowane.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum