Moc nowoczesnej diagnostyki

Autor: Katarzyna Rożko • • 18 kwietnia 2012 11:17

Katedra i Klinika Pediatrii, Hematologii i Onkologii Dziecięcej Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Zabrzu jest jednym z kilkunastu europejskich ośrodków naukowych - a jedynym z Polski - należących do Konsorcjum EuroFlow, powołanego w 2006 r. w celu standaryzacji techniki cytometrii przepływowej w diagnostyce i monitorowaniu chorób hematologicznych.

Moc nowoczesnej diagnostyki
Od początku istnienia programu bardzo intensywnie pracowaliśmy nad nowoczesną diagnostyką nowotworów układu krwiotwórczego u dzieci - mówi prof. Tomasz Szczepański, kierownik Katedry i Kliniki Pediatrii, Hematologii i Onkologii Dziecięcej.

Finansowanie badań

- Gdy minął czas działania grantu europejskiego, okazało się, że to, co osiągnęliśmy, jest na tyle atrakcyjne, że warto badania kontynuować, zwłaszcza w aspekcie stosowania tej nowoczesnej diagnostyki do monitorowania skuteczności leczenia - dodaje profesor. - Zrodziła się więc potrzeba poszukiwania alternatywnych źródeł finansowania badań naukowych. Wówczas zaistniała możliwość, którą dała nam Fundacja Iskierka.

Fundacja na rzecz Dzieci z Chorobą Nowotworową Iskierka wsparła kwotą 200 tys. zł projekt pn. "Monitorowanie minimalnej choroby resztkowej u dzieci z ostrą białaczką limfoblastyczną metodą 8-kolorowej cytometrii przepływowej", realizowany przez zabrzańską klinikę.

- Pieniądze od Iskierki zapewniały realizację projektu w latach 2010-11. Dzięki temu grantowi dokonaliśmy walidacji metod. Zostały zaakceptowane jako nowoczesna diagnostyka. Obecnie są częściowo finansowane w ramach Narodowego Programu Chorób Nowotworowych.

Z drugiej strony z kolegami z Holandii i Czech uzyskaliśmy grant europejski w ramach programu ERA-NET PrioMedChild, dzięki któremu możemy kontynuować badania. Naszym zamierzeniem jest objęcie badaniami kilkuset dzieci z całej Polski - tłumaczy prof. Szczepański.

Wskazuje, że zastosowanie nowoczesnych protokołów terapeutycznych w leczeniu ostrej białaczki limfoblastycznej (ang. acute lymphoblastic leukemia, ALL) w istotny sposób poprawiło wyniki leczenia tego nowotworu. Obecnie wyleczalność ALL, w ogólnej grupie chorych, wynosi u dzieci powyżej 80%, a wśród dorosłych ponad 35%.

Wiarygodne narzędzie

- Nadal jednak najczęstszą przyczyną niepowodzeń leczenia ALL pozostaje wznowa choroby, występująca, w zależności od grupy ryzyka, u 20-30% dzieci i u 45-65% dorosłych pacjentów.

Niemożność uzyskania trwałej remisji w ostrych białaczkach spowodowana jest, w większości przypadków, przetrwaniem w ustroju komórek nowotworowych opornych na chemioterapię. Komórki te stanowią tzw. chorobę resztkową (ang. minimal residual disease, MRD), która może zapoczątkować wznowę białaczki - wyjaśnia onkolog.

Jak tłumaczy, analiza poziomu minimalnej choroby resztkowej stanowi najbardziej wiarygodne narzędzie oceny odpowiedzi pacjenta na zastosowaną terapię. Poziom MRD pozostaje jednak często poniżej progu czułości metod standardowo wykorzystywanych do oceny remisji.

- W stosowanych obecnie w Polsce programach terapeutycznych ostrej białaczki limfoblastycznej remisję hematologiczną choroby ocenia się rutynowo na podstawie cytologicznego badania rozmazów szpiku w mikroskopie optycznym.

Jednak użycie technik o wyższej czułości, tj. cytometrii przepływowej, a zwłaszcza metod molekularnych, opartych o PCR, pozwala na wykrycie obecności przetrwałych komórek białaczkowych u części pacjentów w remisji hematologicznej - uważa.

Celem monitorowania

choroby resztkowej jest nie tylko detekcja przetrwałych komórek białaczkowych (analiza jakościowa), ale przede wszystkim precyzyjne ustalenie ich liczby (analiza ilościowa).

- Łatwiej jest zdiagnozować ostrą białaczkę, gdyż w takim przypadku w szpiku kostnym obecne są tylko komórki nowotworowe. Wiemy, że w zdrowym szpiku człowieka mogą być komórki o podobnym wyglądzie i morfologii. Są to komórki, które dają początek prawidłowym komórkom krwi. W momencie osiągnięcia pierwszego efektu terapeutycznego, obserwując pojedyncze komórki za pomocą mikroskopu, nie jesteśmy w stanie rozróżnić, czy są to komórki białaczkowe, czy niedojrzałe komórki.

Stąd konieczność zastosowania bardziej czułych technik - wyjaśnia prof. Szczepański.

Jak wskazuje, w diagnostyce można zastosować albo metody molekularne, które są znacznie droższe, albo metodę immunologiczną - wieloparametryczną cytometrię przepływową, opartą o wykrywanie białaczkowo specyficznych immunofenotypów przy użyciu odpowiednio dobranych, znakowanych fluorescencyjnie przeciwciał monoklonalnych.

- W monitorowaniu ostrych białaczek najważniejsze są punkty czasowe na początku leczenia.

Na podstawie jednego, dwóch, czasem trzech punktów czasowych możemy określić, jak wygląda kinetyka eliminacji komórek białaczkowych.

Jeśli kinetyka ta jest zbyt wolna, musimy zastosować intensywniejsze leczenie - zaznacza nasz rozmówca.

Żeby określić skuteczność nowoczesnej diagnostyki, konieczny jest dość długi czas obserwacji pacjentów. Obecnie znaczna część badań w zabrzańskiej klinice od strony metodologicznej została zakończona. Natomiast czas, jaki minął od rozpoznania choroby czy zakończenia leczenia, jest zbyt krótki, aby wyniki można było w pełni oszacować.

Kilkaset pacjentów

- Przebadaliśmy kilkaset pacjentów z całej Polski. Badanie wymaga próbek przy rozpoznaniu choroby oraz w kilku punktach od rozpoczęcia leczenia. Na lata 2012-13 mamy zagwarantowane fundusze, żeby tę grupę systematycznie powiększać.

Mamy na ten cel pieniądze z grantu europejskiego, będziemy się też starać o pozyskanie środków z Narodowego Programu Chorób Nowotworowych - mówi specjalista.

Wskazuje, że europejscy koledzy zabrzańskich hematoonkologów, którzy dłużej stosują tego typu diagnostykę, wykazali, że pewne elementy warto zastosować w praktyce klinicznej.

- Zależy nam, by po ustaleniu, że diagnostyka ta jest naprawdę potrzebna, obowiązek finansowania przejął płatnik, czyli NFZ. W Europie Zachodniej stosowane są alternatywne metody molekularne. Po pierwszych doświadczeniach uzyskano zapewnienia z firm ubezpieczeniowych, że takie działania diagnostyczne będą finansowane, a jest to czasami wydatek kilku tysięcy euro na pacjenta - informuje szef zabrzańskiej kliniki.

Podkreśla, że pierwszy sukces został już odniesiony - obecnie wynik badania MRD w szpiku kostnym po 15. dniach chemioterapii przesyłany jest do lekarzy. W zależności od wyniku, lekarze dokonują zmiany w terapii.

- Naszym kolejnym wyzwaniem jest określenie, czy tylko ten jeden punkt czasowy jest punktem, na podstawie którego mamy modyfikować leczenie, stosując cytometryczną metodę wykrywania MRD. Badania MRD za pomocą technik molekularnych wykazały, że na podstawie dwóch dodatkowych punktów czasowych (dzień 33 i 12 tydzień) można w sposób jeszcze bardziej dokładny podzielić pacjentów na tych, którzy muszą być leczeni bardzo intensywnie i tych, którzy mogą być leczeni standardowo, bez nadmiernej toksyczności - mówi.

Zwraca uwagę, że większość badań ważnych dla hematoonkologii dziecięcej to badania, które wchodzą w skład kosztów całego leczenia. A jeśli nie ma odrębnego finansowania, to szansa, że będą traktowane priorytetowo, jest minimalna. Potrzebna jest dobra wola decydentów, na razie jest poparcie ze strony środowiska.

- Do zabrzańskiej kliniki przysyłane są próbki z trzynastu ośrodków onkologii dziecięcej z Polski. Wynik MRD z 15. dnia stał się elementem protokołu leczenia. Moi koledzy traktują to jako pewien postęp, uważają, że mamy lepszą metodę diagnostyczną. Odczuwamy wsparcie i zainteresowanie.

Pod koniec marca w Katowicach odbyły się warsztaty poświęcone cytometrii przepływowej organizowane przy udziale autorytetów Konsorcjum EuroFlow - dodaje onkolog.

Podkreśla również, że nie do przecenienia jest także wsparcie ze strony Fundacji Iskierka. Wspomniany grant w wysokości 200 tys. zł zakończył się, ale Iskierka nadal wspiera działalność kliniki w tym aspekcie, realizując przesyłki kurierskie materiałów do badania.

- Myślę, że działalność Iskierki jest ewenementem na skalę Polski.

Często można się spotkać z nastawieniem, że pieniądze na naukę to pieniądze zmarnowane. Iskierka pokazała, że może być inaczej - stwierdza prof. Szczepański.

Jego zdaniem, byłoby dobrze, gdybyśmy pod tym względem naśladowali Europę Zachodnią i USA, by fundacje wspierały badania naukowe, innowacyjno- wdrożeniowe. - Wtedy duża część środków pozyskanych przez organizacje pożytku publicznego mogłaby być przeznaczona na stymulację postępu w medycynie poprzez wspomaganie badań naukowych - podsumowuje prof. Tomasz Szczepański.
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum