Ministerstwo Zdrowia zapewnia, że kolejny plan pomocy dla zadłużonych szpitali nie będzie zwykłym rozdawnictwem publicznych złotówek, ponieważ... Dobry wujek wyjechał

Autor: WOK, PP • • 14 stycznia 2009 13:14

Program "Ratujemy polskie szpitale" (choć jego oficjalna nazwa ma zbyć zupełnie inna) to odpowiedź rządu na zawetowanie przez prezydenta trzech najważniejszych ustaw zdrowotnych. Ma umożliwić m.in. skuteczną restrukturyzację szpitali.

Czym obecny projekt oddłużeniowy, zwany też "planem B", będzie się różnił od poprzednich? - pytaliśmy wiceministra zdrowia Jakuba Szulca pod koniec listopada ubiegłego roku.
- Sednem naszego projektu jest założenie, iż nie przeprowadzimy kolejnego prostego spłacenia zobowiązań na zasadzie "dobrego wujka", który przyjdzie i da pieniądze zadłużonym zakładom opieki zdrowotnej. Owszem, chcemy dostarczyć środki finansowe, ale na różne sposoby - mówił Jakub Szulc. - Mówimy o umorzeniach, dotacjach, ugodach, poręczeniach kredytów, wreszcie o samych kredytach .

Weryfikacja

Umorzeniami mają być objęte zobowiązania publiczno-prawne (2,5 mld zł), które stanowią ok. 25% ogólnego zadłużenia SP ZOZ-ów. Różnica między wcześniejszymi oddłużeniami a obecnie planowanym sprowadza się m.in. do tego, że organ założycielski, decydując o przekształceniu formy prawnej szpitala, musi poddać swój plan procesowi weryfikacji. Najpierw więc samorząd ma przygotować solidny program naprawczy dla "swojej" placówki.
Audytu planów naprawczych lecznic ma dokonywać NFZ - pod względem medycznym oraz możliwych do wypracowania przychodów. Natomiast Bank Gospodarstwa Krajowego przeprowadzi ocenę ekonomiczną i finansową.
Akceptacji pozytywnie ocenionych planów restrukturyzacyjnych będzie dokonywał wojewoda, następnie będą podpisywane umowy z ministrem zdrowia i ministrem finansów. Kolejnym etapem ma być przekształcenie szpitali w spółki prawa handlowego oraz realizacja planów naprawczych.
Samorządy, które będą uczestniczyć w programie, mogą liczyć na rządową pomoc w spłacie długów szpitali. Ma ona polegać na umorzeniu zobowiązań, bądź spłacie w formie dotacji celowej, poręczeniu (po zawarciu ugody z wierzycielami cywilnoprawnymi) oraz kredycie z BGK.
W budżecie państwa są zarezerwowane pieniądze na pomoc dla restrukturyzujących się szpitali (2,7 mld zł) .

Dotacje dozwolone, spółki obligatoryjne

Jak zaznacza minister Kopacz dodatkowe środki na oddłużenie będą przekazywane samorządom, a nie bezpośrednio przekształcanym ZOZ-om i dlatego zarzut o łamaniu unijnego prawa dotyczącego udzielania pomocy publicznej jest bezpodstawny.
- W reformowaniu szpitali będziemy korzystać z tych samych mechanizmów finansowych, które były zawarte w zawetowanej przez prezydenta ustawie wprowadzającej - zapowiada Jakub Szulc. - Mają one być jednak zawarte w nowym projekcie ustawy.
Mimo przyjęcia przez Sejm prezydenckiego weta, rząd regularnie przypomina w mediach, że nie rezygnuje z przekształceń publicznych placówek medycznych w spółki prawa handlowego.
- Te, które się na to zdecydują, mogą liczyć na częściowe umorzenie długów - potwierdzał Jakub Szulc w wywiadzie dla Gazety Prawnej.
W jednej uchwale samorząd będzie likwidował SPZOZ, a w jego miejsce powoływał spółkę.
Wiceminister zdrowia pytany, czy nie lepiej zgodzić się na propozycję opozycji oraz związków zawodowych i zrezygnować z obligatoryjnych przekształceń SPZOZ na rzecz nieobowiązkowych, odpowiadał, że utrzymanie szpitali w formie SPZOZ nie gwarantuje, że będą one prowadzić racjonalną gospodarkę finansową i nie będą się ponownie zadłużać .

Samorządy z problemem

Szacuje się, że zmianą formy prawnej zainteresowanych jest obecnie ponad 70 szpitali. W ocenie resortu zdrowia barierą w przekształceniach nie będzie wielkość zadłużenia SPZOZ, a poziom zadłużenia konkretnej jednostki samorządu terytorialnego, który jest organem założycielskim szpitala.
Jakub Szulc zaznacza, że zawetowanie ustaw spowodowało, że trzeba posługiwać się przepisami obowiązującej ustawy o zakładach opieki zdrowotnej z 1991 roku. Zgodnie z nimi, z chwilą likwidacji SPZOZ wszystkie jego zobowiązania przejmuje organ założycielski, czyli samorząd.
- Załóżmy, że szpital jest zadłużony np. na 10% wartości rocznego kontraktu z NFZ, który wynosi 100 mln zł. Natomiast samorząd, właściciel szpitala, ma dług w wysokości 55% swojego rocznego budżetu. Każdy dodatkowy 1 mln zł przejętych zobowiązań będzie skutkował wprowadzeniem tam zarządu komisarycznego - mówił Gazecie Prawnej wiceminister Szulc. - W takiej sytuacji samorząd nie może zgodzić się na przekształcenia SPZOZ-u, gdyż nie udźwignie ciężaru spłaty jego długów .

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum