Minister wypowiedział profesorowi

Autor: Marzena Sygut • • 28 września 2011 09:27

21 lipca br. wiceminister zdrowia Andrzej Włodarczyk, w porozumieniu z ministrem zdrowia Ewą Kopacz, odwołał prof. Macieja Krzakowskiego z funkcji dyrektora Centrum Onkologii - Instytutu im. Marii Skłodowskiej- Curie w Warszawie. Profesor pozostał na stanowisku konsultanta w dziedzinie onkologii klinicznej.

Minister wypowiedział profesorowi
Fot. Adobe Stock. Data Dodania: 16 grudnia 2022
Jak wynika z informacji, które Rynek Zdrowia uzyskał w Ministerstwie Zdrowia, powodem odwołania profesora była głównie trudna sytuacja finansowa Centrum i organizacja kolejek pacjentów w przyszpitalnej przychodni. Decyzję "przypieczętowało" omyłkowe usunięcie niewłaściwej nerki pacjentowi tego szpitala.

Zdecydowały wskaźniki

Na stanowisko pełniącego obowiązki dyrektora Centrum, do czasu rozstrzygnięcia procedury konkursowej, Ewa Kopacz powołała prof. Mariana Reinfussa.

Przypomnijmy, że dyrektor warszawskiego Centrum Onkologii sam podawał się do dymisji ponad rok temu, po trudnej rozmowie z minister zdrowia, która zażądała od niego konkretnych wyników i działań. Złożył rezygnację. Wówczas nie została ona przyjęta.

Tym razem było inaczej. - Głównym i najważniejszym powodem aktualnej decyzji jest nie najlepsza sytuacja ekonomiczna Instytutu - mówił w wywiadzie udzielonym portalowi rynekzdrowia.pl wiceminister Andrzej Włodarczyk.

Precyzował: - W ciągu ostatnich dwóch lat ulegała ona pogorszeniu. Przemawiają za tym wskaźniki, z którymi nie sposób dyskutować. Pan profesor obejmował placówkę z wynikiem dodatnim, w tej chwili jest ponad 24 mln zł straty. Do tego dochodzi wskaźnik rentowności netto minus 0,6 w 2009 roku i minus 1,22 w 2010 roku. Wprawdzie szpital zachowuje płynność finansową, jednak sytuacja nie jest dobra.

Wiceminister potwierdził, że na decyzji zaważyły też medialne doniesienia dotyczące warunków i kolejek, w jakich pacjenci Centrum oczekują na przyjęcie w przychodni, opublikowane po kontroli Rzecznika Prawa Pacjenta w Centrum Onkologii.

- Poczekalnia była budowana na około 200-300 osób. W tej chwili przychodzi tam ponad tysiąc osób dziennie - tłumaczył sytuację dr Jerzy Giermek, będący w Centrum do lipca zastępcą dyrektora ds. lecznictwa.

Feralny wpis dotyczący nerki

W rozmowie z Rynkiem Zdrowia wiceminister Andrzej Włodarczyk przyznał, że do wręczenia wypowiedzenia profesorowi Maciejowi Krzakowskiemu doszło kilka dni po operacji, podczas której pacjentowi usunięto zdrową nerkę, a nie tę zajętą przez nowotwór.

- Z całą pewnością tego typu błąd wskazał na istnienie nieprawidłowości proceduralnych. To jest sprawa organizacji szpitala. Dlatego nie będę udawał, że to nie miało również jakiegoś wpływu na całokształt oceny działania zarządzającego.

Wprawdzie sam pan profesor nie operował, jednak jako zarządzający placówką odpowiadał za całokształt funkcjonowania jednostki - mówił wiceminister.

Dodał jednak: - Zapewniam, że to jedno zdarzenie nie spowodowałoby odwołania pana profesora. Zwłaszcza że natychmiast wyciągnął on konsekwencje z tej sytuacji. Pan profesor powiadomił zarówno prokuraturę, jak i rzecznika odpowiedzialności zawodowej o możliwości błędu w sztuce i popełnienia przestępstwa, jak też powołał zespół specjalistów, którzy zdecydują, jak temu człowiekowi pomóc. I to doceniamy.

- Natomiast pozostałe sytuacje, o których mówiłem, tzn. względy ekonomiczne i sprawy organizacyjne, były wiodące. Być może ta nerka była taką kroplą, która w pucharze tej goryczy spowodowała, że się przelało - usłyszeliśmy też od Andrzeja Włodarczyka.

Z raportu komisji badającej sprawę błędu lekarskiego, polegającego na wycięciu zdrowej nerki, zamiast tej zaatakowanej przez nowotwór, wynika, że błąd został popełniony 30 czerwca br. podczas tworzenia historii choroby pacjenta w poradni przy Klinice Onkologicznej na ul. Wawelskiej.

Chirurg, który przyjmował pacjenta, a następnie go operował, pomylił się, wpisując do karty pacjenta wyniki badań.

Pomimo że miał prawidłowo opisane badanie, pomyłkowo wpisał: "chory skierowany z rozpoznaniem guza nerki prawej" zamiast lewej. Potem żaden z lekarzy nie przyglądał się już wnikliwie zdjęciu z tomografii.

Resort rekomenduje kartę

Po tym wypadku Ministerstwo Zdrowia opublikowało komunikat rekomendujący stosowanie okołooperacyjnej karty kontrolnej opracowanej na podstawie formularza Surgical Safety Checklist zalecanego przez Światową Organizację Zdrowia (WHO). Formularz karty załączony jest do komunikatu na stronie resortu zdrowia: www.mz.gov.pl.

"Karta powinna być wprowadzona we wszystkich oddziałach i jednostkach zabiegowych w Polsce. Karta powinna być podpisana przez koordynatora, którym może być lekarz anestezjolog prowadzący znieczulenie do zabiegu, a także przez członków zespołu operacyjnego, tj. lekarza chirurga prowadzącego zabieg lub pierwszą asystę oraz pielęgniarkę anestezjologiczną przygotowującą chorego do znieczulenia i zajmującą się nim po znieczuleniu. (...) Karta kontrolna powinna być załączona do dokumentacji pacjenta i stanowić część historii choroby" - czytamy w komunikacie resortu zdrowia.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum