Metoda in vitro czy naprotechnologia, czyli... spór nie tylko medyczny

Autor: AK • • 12 lutego 2009 13:23

Odwlekanie zajścia w ciążę, otyłość, stres, choroby przenoszone drogą płciową, używki i zanieczyszczenie środowiska - to czynniki sprzyjające niepłodności.

Zostało to zauważone nawet przez Parlament Europejski, który w 2008 r. wezwał kraje członkowskie do zapewnienia prawa dostępu do technik rozrodu wspomaganego dla par.
- Szacuje się, że aby pomóc niepłodnym parom, należałoby wykonywać w Polsce ok. 30 tys. procedur zapłodnienia pozaustrojowego, podczas gdy wykonuje się ich zaledwie kilka tysięcy - uważa prof. Jerzy Radwan, kierownik łódzkiej kliniki leczenia niepłodności Gameta, współtwórca pierwszego w Polsce udanego zapłodnienia in vitro. Przez 18 lat kierownik Kliniki Ginekologii i Rozrodczości w Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi.

Jedna na dziesięć par

Według danych przedstawionych przez profesora, po pierwszej próbie zapłodnienia ok. 30%, a po czterech próbach 80% kobiet udaje się zajść w ciążę.
Najczęstsze przyczyny niepłodności to choroby prowadzące m.in. do dysfunkcji jajowodów i zaburzeń owulacji. Istotnym problemem są również zaburzenia parametrów nasienia u mężczyzn. Czynnik męski stanowi ponad połowę przyczyn problemów z zajściem w ciążę. Do zapłodnienia pozaustrojowego, czyli in vitro, kwalifikuje się niewielki odsetek par, które leczone są z powodu niepłodności.
- Na 10 par, po wykorzystaniu wszelkich innych metod leczenia, zaledwie jedna kwalifikuje się do in vitro. Pozostałym, w sposób klasyczny z pomocą farmakologiczną, chirurgiczną czy inseminacji domacicznej, udaje się doczekać upragnionego potomka - mówi prof. Jerzy Radwan.
Przeciwnicy stosowania zapłodnienia in vitro proponują parom naprotechnologię, czyli jak to określają, naturalną technikę wspomagania rozrodu. Prof.
Radwan jest sceptycznie nastawiony do tej metody: - Termin naprotechnologia jest nieporozumieniem, to przecież zwykłe postępowanie diagnostyczno-terapeutyczne, które my, lekarze zajmujący się leczeniem niepłodności, stosujemy u par chcących zajść w ciążę. Należą do nich m.in.: badania hormonalne, obserwacja śluzu szyjkowego, temperatury ciała czy laparoskopia.

Nie zabijamy zarodków

- Naprotechnologia nie oferuje żadnego leczenia w przypadku ciężkich defektów lub braku jajowodów, niepłodności męskiej spowodowanej zaburzeniami parametrów nasienia, czyli klasycznych wskazań do zapłodnienia pozaustrojowego - zauważa profesor. - Zgodnie z medycyną opartą na faktach zapłodnienie in vitro jako metoda lecznicza jest wskazana wtedy, gdy wszystkie inne sposoby leczenia nie dają realnych szans na posiadanie dziecka. Naprotechnologia u par kwalifikujących się do procedur rozrodu wspomaganego jest błędem w sztuce lekarskiej. Co przeciwnicy zapłodnienia pozaustrojowego zaproponują kobiecie bez jajowodów? Nazywanie powszechnie dostępnych metod stosowanych od kilkudziesięciu lat rewolucyjną metodą leczenia niepłodności to hipokryzja.
W naszym kraju nie ma kontroli nad wykonywaniem procedury in vitro. - Dla przeciwników tej metody taka sytuacja może dawać argumenty o nadużywaniu tej metody leczenia. Jestem pewien, że w naszym kraju lekarze postępują zgodnie z algorytmem diagnostycznoterapeutycznym, który wyklucza kwalifikowanie do in vitro par z pominięciem uprzednio innych sposobów leczenia, jeśli są ku temu wskazania - twierdzi profesor Radwan.
Lekarze zajmujący się in vitro są głęboko urażeni niektórymi opiniami wyrażanymi na temat ich pracy.
- Protestuję przeciwko publicznie wypowiadanym opiniom, jakoby przy procedurze in vitro zabijano zarodki.
Nikt z nas nigdy nie zabija zarodków. To wyłącznie natura decyduje, który zarodek w macicy rozwinie się i da początek ciąży - mówi prof. Radwan.

"To biznes, nie leczenie"

Orędownikiem naprotechnologii jest prof. Bogdan Chazan, dyrektor Szpitala Ginekologiczno-Położniczego im. Św.
Rodziny w Warszawie, były konsultant krajowy w dziedzinie ginekologii i położnictwa.
"Zapłodnienie in vitro to metoda sztuczna, niezgodna z fizjologią, z zasadami moralnymi (...). Łączy się z zagrożeniami dla dziecka poczętego tą metodą. Naprotechnologia to inny świat. Świat, w którym panuje tradycyjna medycyna, taka, jaka była przed in vitro (...). Stanowi jakby reakcję na in vitro, a także zawiera w sobie elementy współczesnej medycyny, diagnostyki, leczenia, bo in vitro to nie jest leczenie, to jest obejście problemu" - czytamy wypowiedź prof. Chazana na stronie internetowej Radia Maryja.
Profesor nie ma wątpliwości: "Niepłodność to nie jest choroba, to objaw choroby, niedomagania, które dotyczy albo mężczyzny, albo kobiety (...). Na Zachodzie, w Polsce również, in vitro to potężny biznes, który rządzi się swoimi prawami. Gdzie dobro pacjenta schodzi na dalszy plan (...)".

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum