Mamy programy i co dalej?

Autor: Wojciech Kuta • • 08 marca 2018 15:21

Za nami pierwsze konkursy w ramach realizacji Narodowego Programu Zdrowia na lata 2016-2020, a także nowelizacja przepisów dotyczących programów polityki zdrowotnej. W tym kontekście pytamy ekspertów o najważniejsze warunki skuteczności różnego rodzaju działań profilaktycznych, m.in. podejmowanych przez samorządy.

Przypomnijmy, że Narodowy Program Zdrowia (NPZ) - przyjęty przez rząd we wrześniu 2016 r - wyznacza sześć celów operacyjnych: poprawa sposobu żywienia i aktywności fizycznej; profilaktyka i rozwiązywanie problemów związanych z używaniem substancji psychoaktywnych i innymi zachowaniami ryzykownymi; prof i laktyka problemów zdrowia psychicznego; ograniczenie ryzyka zdrowotnego, które wynika z zagrożeń fizycznych, chemicznych i biologicznych w środowisku zewnętrznym, miejscu pracy, zamieszkania, rekreacji oraz nauki; promocja zdrowego i aktywnego starzenia; poprawa zdrowia prokreacyjnego.

Różne oceny

- NPZ generalnie oceniam bardzo pozytywnie. Pojawiły się w nim elementy mogące świadczyć o strategicznym znaczeniu NPZ - powiedział Maciej Bogucki, ekspert ochrony zdrowia, podczas II Kongresu Wyzwań Zdrowotnych (Katowice, 9-11 marca 2017 r.). Dodał: - W programie są cele, jest wielkość finansowania. Jest też mowa o monitorowaniu przebiegu realizacji NPZ, chociaż to chyba najsłabsza część tego dokumentu.

- Niestety, bardzo słabą stroną jest też sam sposób określenia w NPZ jego celów. Powinny być one mierzalne, osiągalne itd. Tak się, niestety, nie stało. W NPZ cele są zarysowane zbyt ogólnikowo. Brakuje też powiązania finansów z efektem, jaki dzięki Programowi chcemy osiągnąć - wyliczał ekspert.

- Zdaję sobie sprawę z tego, że Narodowy Program Zdrowia - po raz pierwszy tworzony w oparciu o ustawę o zdrowiu publicznym - nie jest doskonały - mówiła podczas kongresu Justyna Mieszalska, dyrektor Departamentu Zdrowia Publicznego w Ministerstwie Zdrowia.

- W wielu fragmentach NPZ jest być może zbyt szczegółowy, a ponad 300 zadań nałożonych na różne instytucje publiczne to bardzo duża liczba - przyznała dyrektor Mieszalska. - Z drugiej strony zadania te wychodzą naprzeciw oczekiwaniom społecznym, gdyż obejmują na przykład zapobieganie nadwadze i otyłości. - Nieprzypadkowo w NPZ punkt dotyczący poprawy sposobu żywienia oraz zwiększenia aktywności fizycznej znalazł się na pierwszym miejscu - dodała.

Rozstrzygnięcia i kontrowersje

W kwietniu br. komisje konkursowe powołane do oceny ofert w ramach realizacji NPZ ogłosiły wyniki pierwszych czterech konkursów (m.in. w zakresie poprawy sposobu żywienia i aktywności fizycznej społeczeństwa, a także profilaktyki problemów zdrowia psychicznego). O ile te pierwsze rozstrzygnięcia przeszły w mediach bez większego echa, o tyle emitowany w listopadzie, poświęcony dzietności spot Ministerstwa Zdrowia, przekonujący, że "kto jak kto, ale my króliki wiemy jak zadbać o liczne potomstwo", wywołał lawinę krytyki. Ta kampania w ramach NPZ (cel nr 6 - poprawa zdrowia prokreacyjnego) kosztowała 2,7 mln zł.

"Na podjęcie decyzji o formule zrealizowanego spotu wpłynęła szeroka grupa odbiorców (18-45 lat) oraz delikatność tematu, jakim jest zdrowie prokreacyjne. Niezbędne było, aby forma spotu była uniwersalna, nikogo nie uraziła, nie była wulgarna, a jednocześnie została zauważona w natłoku komunikatów, którym jesteśmy poddawani każdego dnia. Liczymy, że kampania rozpocznie dyskusję na ten temat na forum publicznym, co przyczyni się do zwiększenia świadomości Polaków w tym zakresie" - wyjaśniał resort zdrowia.

Na realizację NPZ zarezerwowano na razie 140 mln zł. Od wielu lat w działania profilaktyczne angażują się samorządy, które przygotowują i realizują programy polityki zdrowotnej. - Łączne wydatki samorządów terytorialnych na takie programy w 2015 r. wynosiły ponad 82,7 mln zł - informował nas Marek Wójcik ze Związku Powiatów Polskich.

Eksperci przyznają, że nie są to kwoty powalające na kolana. Tym bardziej ważne jest, aby te pieniądze były wydawane możliwie najbardziej efektywnie, a programy i kampanie zdrowotne przynosiły realne korzyści.

Aby para nie szła w gwizdek

W połowie listopada br. do konsultacji społecznych trafił projekt rozporządzenia ministra zdrowia w sprawie określenia wzoru programu polityki zdrowotnej oraz wzoru raportu końcowego z realizacji programu polityki zdrowotnej. Jak zauważa MZ, nie ma jednolitych zasad tworzenia projektów programów polityki zdrowotnej. Brakuje także jednolitych zasad opracowywania wyników realizacji programów.

- To rozporządzenie jest krokiem w dobrym kierunku. Tym bardziej że obserwujemy ostatnio spektakularny wzrost aktywności samorządów, ale także pracodawców i resoru zdrowia w zakresie profilaktyki i prewencji - ocenia dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia w Uczelni Łazarskiego.

Zaznacza, że ponieważ ustawa o zdrowiu publicznym funkcjonuje dopiero dwa lata, w wielu przedsięwzięciach nie do końca merytorycznie identyfikowane są potrzeby zdrowotne, a konstrukcje programów nie gwarantują ich skuteczności. - Kolejny błąd to patrzenie na program zdrowotny ze zbyt krótkiej perspektywy, obejmującej samą realizację programu, a nie jego finalny, długoterminowy efekt - stwierdza dr Gałązka-Sobotka.

Zwraca uwagę, że taki efekt trzeba systematycznie mierzyć. - Dlatego wszyscy uczestnicy programów zdrowotnych powinni trafić do jednolitego systemu wieloletniego monitorowania. To pozwoli dowiedzieć się, czy inwestycja profilaktyczna daje zwrot, m.in. w postaci mniejszej zapadalności na określone choroby czy wydłużenia życia - tłumaczy ekspertka.

Ocena skuteczności

- Niestety, nadal nie mamy skutecznych narzędzi do pomiaru jakościowych efektów programów zdrowotnych realizowanych m.in. przez samorządy. Są natomiast narzędzia sprawozdawcze. Zgodnie z ustawą o zdrowiu publicznym i rozporządzeniem do tej ustawy, każda gmina ma obowiązek sprawozdawania - do resortu zdrowia, za pośrednictwem wojewody - działań z zakresu zdrowia publicznego - mówi dr Michał Brzeziński z Zakładu Zdrowia Publicznego i Medycyny Społecznej Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.

Przypomina, że Polskie Towarzystwo Programów Zdrowotnych wygrało konkurs na ocenę tego rodzaju przedsięwzięć. - Obecnie PTPZ zapoznaje się z bazą resortu zdrowia. Zawiera potężną liczbę danych, z których duża część nie odpowiada długofalowym celom z zakresu zdrowia publicznego. Często są to pojedyncze kampanie czy wydarzenia, nie mające większego wpływu na zachowania zdrowotne - informuje dr Brzeziński.

Po pierwsze dowody naukowe

Zaznacza jednak, że z resortowej bazy już można wyodrębnić dobre, długofalowe projekty, oparte na mocnych podstawach naukowych. Michał Brzeziński zwraca też uwagę, że niedawna zmiana ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych obliguje samorządy do wysyłania sprawozdań z realizacji programów polityki zdrowotnej do Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji.

- Będzie to kolejne - obok sprawozdawania do wojewodów - obciążenie dla szczupłych kadr samorządowych - przyznaje ekspert. Podkreśla jednocześnie, że podstawą efektywnego przeznaczania pieniędzy na działania profilaktyczne jest oparcie ich na założeniach udowodnionych naukowo.

- Tego elementu w wielu programach samorządowych brakuje, często ze względu na brak możliwości kadrowych, technicznych. Na przykład chorobom płuc trudno zapobiegać w sposób populacyjny, ale możemy skutecznie zachęcać do redukcji palenia tytoniu, które jest udowodnionym czynnikiem ryzyka wielu chorób płuc - zaznacza dr Brzeziński.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum