Łóżeczko pełne dźwięku

Autor: Anna Lenar • • 15 maja 2008 15:27

Naukowcy z Politechniki Gdańskiej stworzyli pierwszy w świecie bezkontaktowy aparat słuchowy dla niemowląt umożliwiający terapię już od pierwszych dni życia

Co roku w Polsce rodzi się blisko 400 dzieci z głęboką wadą słuchu. Co najmniej drugie tyle ma niedosłuch średniego stopnia. Około 100 dzieci rodzi się z wadą wrodzoną. Uszkodzenia słuchu mogą zdarzyć się w każdej części aparatu słuchowego: przewodzeniowej, w uchu wewnętrznym, nerwie słuchowym, a nawet mogą to być centralne zaburzenia słuchu.
Najczęściej spotykanymi czynnikami ryzyka wystąpienia uszkodzenia słuchu u niemowląt są - zdaniem prof. Henryka Skarżyńskiego, dyrektora Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu w Warszawie - hiperbilirubinemia, niska masa urodzeniowa, pobyt w inkubatorze powyżej 10 dni, niedosłuch występujący rodzinnie, leki ototoksyczne stosowane u dziecka oraz różyczka u matki podczas ciąży. Żeby wdrożyć skuteczne leczenie, trzeba jak najwcześniej wykryć uszkodzenie słuchu i najlepiej zrobić to w okresie noworodkowym.

Odpowiednie stymulowanie

- W Polsce program przesiewowy badania noworodków jest powszechny, istnieje bowiem rozporządzenie ministra zdrowia, które wprowadza obowiązek przeprowadzenia takiego badania zaraz po urodzeniu dziecka - mówi doc.
Krzysztof Kochanek z Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu. - Po zdiagnozowaniu uszkodzenia słuchu można zacząć leczenie, a możliwości polskiej audiologii są naprawdę wielkie, jej poziom nie odbiega od światowego.
- Mamy dobrych specjalistów, nowoczesną aparaturę i dostępnych dla każdego małego pacjenta 200 ośrodków diagnostycznych - potwierdza doc.
Kochanek.
Przy upośledzeniu słuchu dźwięki dochodzące do ucha wzmacnia się odpowiednio dobranym aparatem słuchowym umieszczonym w kanale usznym bądź za uchem. Pozwala on także na łatwiejsze dopasowanie protezy słuchowej. Jednak, jak mówi prof. Henryk Skarżyński, stosowanie klasycznych urządzeń w pierwszych dniach, tygodniach czy miesiącach życia dziecka jest bardzo trudne. Umieszczanie protezy w uchu tak małych dzieci może być wręcz niebezpieczne - grozi np. zakłóceniem wzrostu i rozwoju ucha zewnętrznego oraz zniekształceniem kanału słuchowego. No i zaczynają się poważne kłopoty.
Jeżeli w 2 czy 3 dobie życia dziecka lekarz zauważa jakiś problem ze słuchem, to w trzecim miesiącu życia może już to zaburzenie w pełni zdiagnozować, a dopiero w 7, 8 miesiącu można podjąć decyzję o zastosowaniu implantu. Do tego jednak czasu słuch powinien być stymulowany, by nie doszło do pogłębienia zaburzenia.
Walka o dobry słuch u niemowląt ma kapitalne znaczenie, bowiem ograniczona percepcja słuchu w tym wieku może zaburzyć proces nauki mowy, a w konsekwencji spowodować problemy z nauką w wieku późniejszym.

Jak to działa

Lekarze z Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu, od dawna poszukujący możliwości stymulowania słuchu u niemowląt, zwrócili się o pomoc do inżynierów z Politechniki Gdańskiej. Efekty współpracy okazały się wspaniałe. Naukowcy z tej uczelni - prof. Andrzej Czyżewski, prof. Bożena Kostek, doktoranci Maciej Kulesza i Piotr Dalka (wszyscy z Katedry Systemów Multimedialnych Wydziału Elektroniki, Telekomunikacji i Informatyki), stworzyli pierwszy w świecie prototyp bezkontaktowego aparatu słuchowego dla niemowląt. Umożliwia on, w zasadzie już od pierwszych dni życia, stymulację słuchową u niemowlęcia z rozpoznaną wadą słuchu.
Urządzenie składające się z głośników i modułu z procesorem DSP umieszcza się w łóżeczku. Stymulacja słuchu, a tym samym rozwoju mowy, odbywa się na dwa sposoby. Pierwszym z nich jest kontakt opiekuna z dzieckiem poprzez mikrofon bezprzewodowy. Matka nie musi stać przy łóżeczku dziecka, by dobrze ją słyszało. Drugim sposobem jest podpięcie do aparatu źródła dźwięku (np.
odtwarzacza MP3) z zarejestrowanymi nagraniami bajek czy muzyki.
Konstruktorzy przewidzieli możliwość umieszczenia na obudowie łóżeczka dodatkowych mikrofonów, by do dziecka docierały naturalne dźwięki otoczenia - śpiew ptaków, miauczenie kota czy szum drzew. Wada słuchu kompensowana jest dla każdego ucha niezależnie, przetwarzanie zaś dźwięku odbywa się w pasmach częstotliwości, których parametry wyznaczane są w oparciu o indywidualną charakterystykę wady słuchu (podobnie jak w tradycyjnych aparatach słuchowych).
Przetworzony sygnał mowy emitowany jest przez głośniki umieszczone w pobliżu główki dziecka. Dźwięki pochodzące z otoczenia są wzmocnione, dziecko nie musi czekać kilka miesięcy, aż będzie mogło dobrze słyszeć.

Rozwiązali główny problem

Naukowcy z Politechniki Gdańskiej pracując nad bezkontaktowym aparatem musieli pokonać pewną trudność. Otóż jednym z głównych problemów związanych z pracą aparatów słuchowych jest występowanie tzw.
sprzężenia zwrotnego między głośnikami a mikrofonem, objawiającego się nieprzyjemnymi dla ucha piskami. W przypadku, gdy rolę protezy słuchu spełnia zestaw głośników i mikrofonów pracujących w tym samym polu akustycznym, takie sprzężenia są szczególnie trudne do uniknięcia.
By je wyeliminować, gdańscy wynalazcy zastosowali zaawansowane algorytmy oparte na wynikach oryginalnych badań naukowych.
- Bezkontaktowy aparat słuchowy dla niemowląt musi teraz przejść wiele testów i badań. Trzeba sprawdzić jego zalety na wielu małych pacjentach. Potem musi znaleźć się producent, a dopiero wtedy przystąpimy do rozmów z NFZ.
Jest na to duża szansa, bo urządzenie będzie tańsze niż tradycyjny aparat słuchowy - powiedział prof. Henryk Skarżyński.
Zaburzenia narządu słuchu są poważną przeszkodą w rozwoju społeczeństwa informacyjnego, szczególnie jeśli dotyczą dzieci. W okresie szkolnym i przedszkolnym, kiedy tworzą się fundamenty kształcenia, niezwykle istotne jest, by owe zaburzenia nie były barierą w efektywnym komunikowaniu się dzieci z otoczeniem. Problem jest o tyle istotny, że - jak pokazały badania przesiewowe prowadzone u dzieci i młodzieży w wieku szkolnym we współpracy z amerykańskimi naukowcami - zaburzenia słuchu ma ok.
20% badanych. Niezwykle istotne jest zatem jak najwcześniejsze ich wykrycie, aby można było zastosować jak najszybciej odpowiednie leczenie i rehabilitację.
- Programy przesiewowe słuchu robimy okresowo od wielu lat w różnych grupach, ale głównie w środowiskach wielkomiejskich - mówi docent Krzysztof Kochanek, sekretarz naukowy Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu. - Teraz postanowiliśmy przeprowadzić podobne badania na terenach wiejskich i w małych miastach, a zaczynamy od województw wschodnich.

Istotny wiek

Program, którego organizatorem jest docent Krzysztof Kochanek, obejmie blisko 105 tys. dzieci uczęszczających do 6121 szkół podstawowych. Przede wszystkim siedmiolatków.
- To ważny okres, bowiem częstość występowania zaburzeń słuchu rośnie wraz z wiekiem. Chociażby dlatego, że wiele jest zaburzeń pourazowych - uderzenia w głowę, ucho, urazy akustyczne, gdy słucha się długotrwale zbyt głośnej muzyki, wszelkie infekcje - tłumaczy docent Kochanek. Badania będą wykonywane przez 100 przeszkolonych badaczy za pomocą Audiometru S - przenośnego skriningowego audiometru (zbudowanego w oparciu o komputer typu Pocket PC), którego współautorem jest doc. Kochanek.
Wyniki badań będą przesyłane do Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu.
Tam zostaną odebrane przez siedzącego przed komputerem lekarza, który postawi diagnozę i zaordynuje odpowiednią terapię.
Wyniki trafią też do rodziców, wraz z informacją, gdzie powinni się zgłosić, by dziecko mogło podjąć leczenie finansowane przez NFZ. Badania przesiewowe będą finansowane przez KRUS.

Kompleksowa opieka

W dzień obchodów Międzynarodowego Dnia Niesłyszących Instytut Fizjologii i Patologii Słuchu zaprezentował nie tylko najnowszą metodę pomocy niemowlętom z wadami słuchu.
Przedstawiono także program kompleksowej opieki nad rozwojem słuchowym dzieci. Priorytety programu:

  • zapewnienie wczesnej, nieinwazyjnej diagnostyki z wykorzystaniem nowoczesnych narzędzi telemedycznych - program multimedialny "Słyszę" oraz "Kuba Mikro"
  • opracowanie narzędzi do obiektywnej oceny rozwoju dziecka rocznego, dla którego prawidłowy słuch jest podstawą do rozwoju mowy, języka
  • upowszechnienie najnowszych metod leczenia, przy wsparciu NFZ, wad wrodzonych i nabytych słuchu
  • zapewnienie optymalnych możliwości rehabilitacji słuchu i mowy z wykorzystaniem narzędzi telemedycznych, w tym "Domowej Kliniki Rehabilitacyjnej"
  • zapewnienie, przy wsparciu NFZ, stałego nadzoru nad sprawnym korzystaniem z wszczepialnych i niewszczepialnych urządzeń wspomagających lub umożliwiających słyszenie dziecka z wadą słuchu.
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum